Pokazywanie postów oznaczonych etykietą susły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą susły. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2020

Spać jak suseł...

Czasami książka może być skarbnicą wiedzy, może budzić szczególne emocje, może dawać właściwy ogląd na sprawy przeinaczone w mediach, wreszcie - zachęcać do zgłębiania pewnych zagadnień, do których zamiłowanie drzemało gdzieś w nas na dnie duszy...

Wiedziałam, że książka, po którą sięgam będzie ciekawa, ale nie przypuszczałam, że znajdę w niej tyle interesujących elementów.
To świadczyć może na korzyść autora, albo też świadczyć o mojej ignorancji w jakiejś dziedzinie lub jedno i drugie.

Z całej różnorodności wybrałam fragment o susłach, ale znajdziecie tam także ciekawostki o dzikach, wilkach, jeleniach, a co najważniejsze - wyjaśnienie przekłamań, jakimi raczą nas myśliwi i ministrowie w temacie ochrona lasów i kontrola populacji zwierzyny.

A wszystko to w niepozornej pozycji:


Susły są wielkości wiewiórki, tyle że bez ogona, a i sierść mają ostrzejszą i raczej nakrapianą.
Gdy zasypiają jesienią, to po zimowej hibernacji budzą się z kompletnie zresetowanym mózgiem, bez wspomnień, jak sformatowany komputer.
Jeden z niemieckich naukowców, obserwujących susły w sztucznych warunkach zauważył, że na cztery samice, trzy z nich zabijają swoje młode na skutek stresu.

Świetnym polem dla obserwacji życia susłów było kiedyś lotnisko w Świdniku, gdzie zamieszkała cała kolonia tych zwierząt.
Susły potrzebują do życia niskiej trawy i dużego obszaru, więc teren lotniska to idealne warunki dla rozwoju kolonii.

Susły na lotnisku nie stanowią zagrożenia dla samolotów, gdyż ich norki są małe, a ziemia wokół rozsypywana płasko, nie tworzą kopców. Tunele budowane przez te małe stworzenia świetnie odprowadzają wodę nawet w czasie największej ulewy.
Dlatego piloci i pracownicy lotniska bardzo cenili obecność susłów.

Susły są wegetarianami, ale ich przysmakiem i źródłem białka są dżdżownice.

Jeden raz tylko zaobserwowano na płycie lotniska niespotykane zjawisko. Ustawiono scenę, bo miał odbyć się koncert. Przed imprezą zrobiono próbę nagłośnienia. Gdy gitarzysta basowy uderzył w struny, wszystkie susły wyszły z norek i patrzyły w stronę sceny. Trwało to kilka sekund i nigdy się nie powtórzyło…

Susły na lotnisku w Świdniku nie przetrwały, bo ktoś wpadł na pomysł budowy nowego pasa startowego. Zwierzęta wyłapano i wywieziono w inne miejsca.
Pomysł ostatecznie upadł, ale nie udało się także przywrócić kolonii susłów na terenie lotniska.

Autor książki prowadzi prywatny azyl dla dzikich zwierząt, filmuje i fotografuje zwierzęta, spotyka się dziećmi w szkołach, ucząc miłości do przyrody i uczulając na ochronę środowiska.
Mówi o sobie, że jest jak alkoholik. Kiedyś sam polował i zabijanie zwierząt wciągało jak narkotyk. Teraz zajmuje się ratowaniem zwierząt i traktuje to jak odkupienie win oraz kurację odwykową…

Nie wiem czy chciałabym spać jak suseł...
Chociaż, może byłby to dobry sposób na budowanie swego życia ciągle od nowa?
Jak myślicie?