Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2026

Wspomnienie...

 Czy też tak macie, że jedno stare zdjęcie wyjęte z albumu lub szuflady, może wywołać lawinę wspomnień? A gdy już człowiek długo żyje, to na tym zdjęciu sami nieboszczycy...

Tak było u mnie i tym razem. Zdjęcie zrobione w 1972 roku, pamiętam doskonale, bo wówczas przyjechał do Polski brat mojej mamy. Mieszkał na stałe w Australii, nie widzieli się od czasu wojny.

Na wozie od lewej - wujek mojej mamy, babcia, ja, za babcią stoi mamy brat. Gdy przyjechał do Polski, odwiedzaliśmy wspólnie całą rodzinę, rozsianą tu i tam , głównie na wsi, bom z rodziny robotniczo-chłopskiej. Nie zdążył zobaczyć się z ojcem, bo dziadek zmarł na Wielkanoc, a wujek zjechał w czerwcu i był z nami całe wakacje.


Takim wozem jechaliśmy na stację kolejową ( mało kto miał wtedy auto), bo rodzina babci mieszkała pod lasem, pamiętam te piaszczyste drogi i zapach koni.
Pamiętam studnię, w której ciocia trzymała masło i maślankę, a w spiżarni wisiały kiełbasy, zioła, cebula i czosnek.
W tej wsi mieszkała babci siostra, a moja mama spędzała tam wakacje jako mała dziewczynka.

Po wielu latach moi rodzice dostali zaproszenie i pieniądze na lot do Australii.
Nic z tego nie wyszło, bo wujek zmarł na raka płuc , ciocia rozchorowała się, a moja mama nie przypuszczała nawet, że wkrótce podzieli los brata... 

Jedno zdjęcie, a tyle historii do opowiedzenia.
Jeśli zainteresowała was ta opowieść, to może i kontynuacja będzie?
Dajcie znać w komentarzu:-)


piątek, 30 października 2026

Na przełomie...

Lubię przełom lata i jesieni, bo dni ciepłych jeszcze sporo, a upały już nie męczą. Dzieci w szkołach, wycieczek dużo mniej, łatwiej trafić na ciszę i spokój oraz bezludne zakątki.

Wpadamy więc w nowe lub ulubione miejsca na jeden dzień, niezbyt daleko, by nie spędzać większości czasu w aucie, a jednak uciec od rutyny codziennych spacerów.

 Pyzdry - unikalny dom podcieniowy, a w nim kawiarnia z ogródkiem, pięknie,  niedrogo i z przemiłą obsługą. To jest właśnie wspaniałe w małych miejscowościach, że ceny są na kieszeń przeciętnego człowieka, a smaki i jakość równie dobre, jak w renomowanych cukierniach.


Strefa relaksu nad wodą - jest pole dla kamperów, wiaty piknikowe i murale opowiadające historię miasteczka. Miło posiedzieć w ciszy i posłuchać szumu rzeki.


Ciążeń - łatwo przegapić na trasie ten kompleks parkowo-pałacowy, tym bardziej , że wjazd na teren niemożliwy, trzeba szukać parkingu w bocznych drogach.


Pałac należał niegdyś do biskupów poznańskich, obecnie mieści się tu dom pracy twórczej. Niestety zwiedziliśmy tylko z zewnątrz, ale i tak warto.
Park nieco zaniedbany, do rzeki coraz dalej, susza w Wielkopolsce potęguje się z każdym rokiem.


Kórnik - tyle razy byliśmy, a tu nowa instalacja, wielki napis, chyba każda miejscowość teraz ma podobne...no i pierwsze oznaki jesieni, ogołocone z liści kasztanowce, walka ze szkodnikami tych drzew przynosi mizerne rezultaty.


Pałuki - kraina jezior, zabytków, ciekawostek i udanych wycieczek...


W lasach też bywamy często, kiedyś zdziwiły nas tajemnicze znaki przy wejściu na ścieżki przyrodniczo-historyczne w Miradzu.


Małe jeziorko w lesie, w miejscowości Suchatówka, zawsze było tu sporo ptaków, teraz cicho i pusto... a wody coraz mniej.


Mamy stałe trasy we wrześniu - Pożegnanie lata w Dziekanowicach, Festyn Archeologiczny w Biskupinie, Jesień w arboretum w Kórniku.

Jesień potrafi nas miło zaskoczyć, nawet w listopadzie, 
więc to nie koniec wypraw dalekich i bliskich. 

środa, 2 września 2026

Na szlaku - Wang

 Na karkonoskich szlakach spędziliśmy 4 pełne dni, w nogach tysiące kroków, przeszliśmy sporo kilometrów. Widoki i powietrze jedyne w swoim rodzaju, a najprzyjemniej tam, gdzie żadne busy ani kolejki nie wjadą. Z poziomu własnych butów widać więcej ciekawostek. 

Od razu uprzedzę pytanie: a byliście tam, czy tam? Postanowiliśmy nie ruszać auta, wszystkie okoliczne atrakcje dawno zobaczone, skupiliśmy się na wędrówkach w pięknych okolicznościach przyrody.


Zapora na Łomnicy, to nie tylko obiekt chroniący Karpacz przed powodzią, ale i dobry punkt wypadowy na szlaki i ścieżki.


Budowla robi wrażenie, a wyobrażam sobie, ile musi być tu wody gdy wzbierają rzeki i strumienie.


Znad zapory prowadzi piękna trasa na punkt widokowy Karpatka, łatwa do przejścia, urozmaicona głazami i korzeniami, a po obejrzeniu panoramy gór ruszamy czerwonym szlakiem, potem zielonym do światyni Wang.


Pierwszy raz byłam tu na wycieczce szkolnej w liceum, zapamiętałam drewniany kościół, stojący wśród kwitnących rododendronów. Nawet ludzi było mało.



Teraz wokół cała infrastruktura, tłumy, całe szczęście, że widziałam kiedyś Wang od środka, bo tym razem tylko obejrzeliśmy z zewnątrz.
Ciekawy opis historyczno-architektoniczny TUTAJ


Zrobić zdjęcia przy tej świątyni bez ludzi, to sztuka nie lada. Ale udaje się, gdy wyczekasz odpowiedni moment. Kościół mały, niczym z parku miniatur, a ile ciekawych detali, wystarczy szeroko otworzyć oczy i włączyć wyobraźnię :-)


Równie ciekawy jest cmentarz przy kościele, o dziwo, nie tylko stare groby tu znajdziemy, zwróciły moja uwagę trzy nagrobki.


Miałam okazję być na spektaklu pantomimy Tomaszewskiego w Poznaniu, przepiękny Sen Nocy Letniej, kostiumy i taniec artystów pamiętam do dziś.


Ciekawy nagrobek młodego człowieka, studenta i instruktora snowboardu. Moje skojarzenie?
Łza matki, niczym strzała przebija kamień, pod którym spoczął jej syn.

Tego dnia przeszliśmy 20 km, nasyciliśmy oczy i dusze, a przed nami jeszcze dwa dni górskich szlaków powyżej 1000 m npm.


wtorek, 10 marca 2026

Witaj, wiosno!

 Pozwalam sobie zamieścić tutaj swój wiersz, napisany na gorąco, zainspirowany nagłym przedwiośniem, które nas miło zaskoczyło i zdjęcia z leśno-parkowych ścieżek. Do prawdziwej wiosny wprawdzie jeszcze daleko, ale już widać wyraźne oznaki, a słońce pieści twarze i dłonie. Niektórzy nawet wyletniają się na krótki rękaw i szorty, ale młodość ma swoje prawa...  

Jeszcze nieśmiało

śnieg ledwie stopniał

za oknem kos cicho kwili,

trawa z szarości

źdźbła swe wynurza

widać zalążki żonkili.

Lód na jeziorze

odpuścić nie chce

lecz słychać na polach

żurawie.

Wschód słońca rychło

zamróz przegania

kaczki buszują na stawie.

Już by się chciało

skrzydła rozwinąć

i tańczyć boso

na łące -

ale to tylko

mrzonka,  życzenie

bo to dopiero

PRZEDWIOŚNIE...


Kwitnie leszczyna, w lesie widać maleńkie paprotki i liście poziomek.




Są i kwiatki, pojedynczo, w grupach i całe polany...tu i tam trawa jeszcze śpi, ale stokrotki już stoją na baczność! 


Oczar zakwitł już jakiś czas temu, trzeba podejść bliżej do krzewu, by te skromne kwiatki zobaczyć:-)


W mrowisku huczy jak w ulu, czerwone mrówki uwijają się jak w ukropie, wszak mrowisko po zimie wymaga remontu! 


Karta z AJ pasująca (chyba) do tematu.

A przy okazji, wszystkim panom, młodym wiekiem i młodym duchem z okazji ich święta życzę, by nas kobiety wspierali . Tylko tyle i aż tyle! 

sobota, 17 stycznia 2026

Zimowe impresje

Gdy spojrzałam na zdjęcia zim w różnych latach, to widać wyraźnie, że dawno nie było dłuższych okresów zimna i śnieżenia. Nie chcę wybiegać daleko wstecz, bo nie wszyscy ten czas pamiętają, zwłaszcza zimy za czasów naszych rodziców czy dziadków, ale i za mojego życia zdarzały się spektakularne zimy!


Gdy byłam w liceum, pojechałyśmy jako delegacja, na pogrzeb ojca naszej koleżanki do Pakości. Już w czasie naszej podróży zaczął padać śnieg. Do wieczora napadało go tyle, że żaden samochód nie mógł przebić się przez zaspy, a nie było wtedy aut z napędem 4x4 ani innych udogodnień, nie jechał PKS ani kolej. Utknęłyśmy w Pakości na 3 dni, a sąsiedzi jednej z koleżanek, u której nocowałyśmy, dokarmiali nas codziennie...




W przerwie opowieści zimowych, zamieszczam zdjęcia z naszego parku.



Na studiach pamiętam dwa "ataki" zimy.
Pierwszy w okolicach 13 grudnia, gdy ogłoszono stan wojenny. Jechałam pociągiem do Grudziądza, bo tam mój ukochany stacjonował w wojsku, nie włączałam radia, by nikogo nie budzić, dopiero na miejscu dowiedziałam się o ogłoszeniu stanu wojennego, mróz był straszny, śniegu mnóstwo, wszędzie stały koksowniki, ja miałam byle jakie buty...
Do koszar oczywiście nas nie wpuszczono, wróciłam na dworzec, czekaliśmy długo na pociąg powrotny. Gdy lokomotywa przyciągnęła wagony, staliśmy w środku wagonów, bo na siedzeniach leżał  lód i sople wisiały z sufitów.
Do dziś pamiętam jak zmarzłam...



Drugi epizod zimowy był bardzo śnieżny i zaspowy, mało co jeździło, pociągi miały spóźnienia po kilka godzin, odwołano zajęcia na studiach, mieliśmy dłuższe ferie, bo nawet przerwy w dostawie prądu zdarzały się często.


Pamiętam także nagły, a obfity opad śniegu w pewnego sylwestra. Mój syn miał kilka lat, wędrowaliśmy przez miasto na imieniny mojego taty. Powrót był zaplanowany na późne godziny, jak to w sylwestra. Śnieg zaczął sypać gdzieś w połowie drogi do rodziców, podobało nam się, bo szliśmy przez park.
Gdy wracaliśmy do domu, śniegu było już tyle, że nasze ścieżki prowadziły na wysokości oparć ławek, nie wiem jaka to wysokość, około metra?
Ale wtedy nikt nie narzekał na wiosenne susze...



Jak widać, zimowe niebo może także zauroczyć, zwłaszcza gdy wieczorem zanosi się na duży mróz!




Ostatnie 3 zdjęcia, to nasz spacer nową drogą przez pola, gdzie tylko wiatr, wrony i spektakl na niebie!

Nie wiemy, co jeszcze tegoroczna zima nam przyniesie, oby każdemu same pozytywne doznania i miłe niespodzianki!


poniedziałek, 5 stycznia 2026

Zabawy blogowe

 Przełom starego i nowego roku obfituje w rozmaite zabawy blogowe, niektóre świetnie gimnastykują nasze szare komórki.

 Polecam zabawę u MaB, dla wszystkich , którzy sporo czytają i lubią pisać opowiadania.

Podobnie u JoAnny, która tym razem nie o poezji, a książkach i twórczym pisaniu właśnie!

Wreszcie u Iwony, która podniosła poprzeczkę i proponuje zabawę ze znanymi wierszami, trzymajcie się!

******************************************************

U mnie dziś propozycja łatwiejsza, na poprawę humoru. Wybrałam ze strony pixabay.com kilka śmiesznych zdjęć i proponuję ich podpisanie, jak w poniższych przykładach lub podobnie:




Teraz kolej na Was, oto moje propozycje:

1.

2.

3.

4.

5.

A jakie rozrywki umysłowe lubicie najbardziej?

poniedziałek, 31 marca 2025

Różności...

Niech nie zdziwi Was śnieg na zdjęciach, bo zapodziałam gdzieś fotki, które chciałam pokazać, ale nie śnieg jest tu najważniejszy. Obserwacji ciąg dalszy, tyle że nie ludzka menażeria tym razem.
Trudno było fotki zrobić, bo choinki rozrosły się, ale jakieś detale widać. 


Dom artystów być może, bo elewacja wzbogacona w płaskorzeźby, przy powiększeniu widać szczegóły.


Czego tam nie ma! Twarze, zamek błyskawiczny, sznurowadła, owady, guziki, ramiona, ślimak, może dostrzeżecie i coś więcej!


Zdjęcie poniżej przypomniało mi pobyt w Świeradowie, zwiedziliśmy pewnego dnia Czarci Młyn i tam, oprócz wiedzy na temat dawnej produkcji mąki i wypieku chleba przewodniczka zaprezentowała nam ciekawostkę: bochenek chleba z płatkami złota o wartości 1500 Euro - tu dopiero cenna każda kruszyna ... a wypieka te chleby jakiś hiszpański piekarz.


Na spacerze taki drogowskaz, dookoła pola, tory kolejowe, teren w granicach miasta, a ulice Wiejska i Polna...kawałek dalej oczywiście Kolejowa :-)
W każdym mieście jest pewnie Dworcowa, Szkolna i Kościelna...


To musiałam pokazać! Polanka pełna fiołków, tradycyjnie fioletowych i białych...


Głaz w parku miejskim z tablicą informacyjną. Tablica głosi, iż na terenie parku i pobliskiego osiedla dokonano ciekawych odkryć archeologicznych, zresztą w wielu miejscach, gdzie prowadzono budowy marketów czy dróg, archeolodzy wstrzymywali prace, bo w ziemi wiele jeszcze artefaktów leży i czeka na wykopanie...


Niby za ciepło nie jest i owadów mało, ale obudziły się żaby, niemrawe jeszcze, ale do wody doskakują i tam radzą sobie lepiej.


Musiałam zakupić koszyki na przydasie, bo przybywa mi materiałów do tworzenia kartek. Teraz będę robić kartkę na Pierwszą Komunię dla wnuka koleżanki, a przy okazji zrobię też kartkę od siebie, bo jej  wnuka znam , a i koleżanka o moim zawsze pamięta.


Na koniec obrazek, który ostatnio znalazłam i refleksje wywołał.