Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lipca 2026

Obserwacje i zdarzenia...

 Obserwacje bywają różne, czasem takie, że krew człowieka zalewa, czasem zabawne, że boki zrywać....

Nie zamierzałam pisać o polityce, ale niektóre poczynania prezydenta zza oceanu  w zasadzie trudno polityką nazwać. Takie dwa zdarzenia zwróciły moją uwagę. Jedno już odeszło do przeszłości, drugie bardzo aktualne. Donald zza oceanu zafundował sobie ( i nie tylko) huczne obchody urodzinowe, ma prawo, ale zaproszenie zawodników MMA do Białego Domu, to lekka przesada. Bo czyż ideał nie sięgnął w bruku w momencie, gdy na tle portretów kolejnych prezydentów, w eleganckim fotelu zasiadł zawodnik w gaciach, spocony i szykujący sie do następnej walki?

Drugi zgrzyt wizerunkowy, to zakwestionowanie czerwonej kartki dla zawodnika amerykańskiej drużyny futbolowej na mistrzostwach świata. No przecież nie mogą grać biedni Amerykanie bez najlepszego zawodnika, trzeba interweniować. Zadzwonił Donald gdzie trzeba i czerwona kartka anulowana, świat sportu oburzony, świetny przykład dla młodych sportowców!

W temacie programy rozrywkowe: czy zauważyliście, że w programach o motoryzacji,  remontach, usterkach pojawiły się głupie komentarze narratora oraz liczne powtórki po przerwie reklamowej, jakby emisja owych była przeznaczona dla opóźnionych umysłowo widzów.
Przykłady: 
- Krzysiek, teraz pokaż, jak się parkuje  niemieckie fury!
- Tu odpicują beemkę i merca na tip top!
- Dorotka, to niepodważalna królowa remontów, ale Darek stolarz nie boi sie królowej!
- Prawdziwy ekspert, odróżnia linijkę od ekierki!
- Pan fachowiec, to prawdziwy Don Juan, ale drabiny nie przywiózł!

Jednak musi być polityka, a raczej wypowiedzi polityków, sami oceńcie czy to nie Matrix:
* poseł nie ucieka , a przemieszcza się; 
* poseł nie kłamie, a przedstawia inny punkt widzenia; 
* minister nie rozdawał, a dzielił się; 
* zamówił wadliwy sprzęt? ale w dobrej wierze!
* poseł nie kradnie, a wykorzystuje luki w prawie 
* polityk nie bywa hipokrytą, on zmienia zdanie!

Coś z letniego podwórka - niektóre cukiernie i lodziarnie doliczają do ceny lodów opłatę za wafelki lub kubeczki. A jeśli nie zechcę zapłacić, to co, wydadzą mi lody wprost na dłoń czy mam nosić własne naczynie?
Podobnie jest w restauracjach, gdzie dolicza sie opłaty za naczynia i sztućce lub za serwis kelnerski. Przecież na tym polega wizyta w restauracji, zamawiam danie, kelner przynosi. To co, mam przynieść własne naczynia i odebrać danie bezpośrednio od kucharza? Nie mówiąc o obligatoryjnym naliczaniu napiwku do rachunku, jeśli liczba gości przy jednym stole przekracza 6, przecież im więcej gości, tym lepiej chyba dla lokalu?

Obserwuję, że sprawdził się skup butelek i puszek w butelkomatach. Mnóstwo ludzi przyjeżdża z torbami pełnymi opakowań zwrotnych, na osiedlu nie walają się ani  butelki, ani puszki, z wyjątkiem małpek oczywiście. Zdarza się jeszcze w małych sklepikach, że sprzedadzą nam butelkę niekaucjowaną, ale sklep kaucję doliczy...pewnie stare zapasy.

Wreszcie śmieszne zdarzenie z życia. Sprzedawczyni w sklepie z pieczywem zapytała mnie nieśmiało, czy nie nazywam sie czasami T....a, bo jestem łudząco podobna do jej sąsiadki i pomyślała, że jesteśmy siostrami. Podobno każdy ma swojego sobowtóra. Teraz już wiem, dlaczego czasami nie rozpoznaję ludzi, którzy mi sie kłaniają, pewnie myślą, że to owej sąsiadce mówią dzień dobry ...

Obecnie u mnie w domu oglądamy na okrągło sport, tzn. mąż ogląda, a ja zerkam, bo marny ze mnie kibic, ale niektóre mecze nawet fajnie się ogląda, bo na wysokim poziomie graczy, to już inne widowisko. A najbardziej lubię rzuty karne!

Podziwiam kondycję sportowców, 2-3 godziny maksymalnego wysiłku i to w takim upale!

niedziela, 1 lutego 2026

Przykład idzie z góry!

 

Wiele ostatnio mówi się o agresji wśród młodych ludzi, dzieci nawet, o zjawiskach patologicznych w Internecie, o bezradności dorosłych i skłonnościach samobójczych osób hejtowanych.

Ale czy przykład nie idzie z góry? To my dorośli zapoczątkowaliśmy to zjawisko. 
Skoro bezkarnie można nazwać kogoś w debacie publicznej idiotą, kretynem, zdrajcą, złodziejem, kłamcą, mordercą... 

Ile razy słyszałam, jak ludzie odnoszą się do siebie w sklepie, na ulicy, w restauracji, jak nie szanują innych, bo uważają się za lepszych lub po prostu brak im kultury.
Nie lepiej jest na blogach czy w mediach społecznościowych, gdzie hejtuje się za wszystko i dla sensacji, a jeśli coś nas denerwuje lub nudzi, wystarczy zignorować. Jeśli chcesz zabrać głos, by zaprotestować, sprostować, uświadomić - na to też są kulturalne sposoby. 

Czasami wystarczy przestrzegać zasady - nie rób bliźniemu tego, co i tobie nie jest miłe.

Oliwy do ognia dolewają dziennikarze i portale internetowe. Wystarczy prześledzić nagłówki lub posłuchać prezenterów wiadomości w telewizji:

- awantura i szarpanina na głosowaniu
- radni wrzeszczeli na siebie i wyśmiewali nawzajem
- sąsiedzi rodziny X są wściekli
- pokazała rywalce środkowy palec
- sędziowie pukali się w czoło
- nauczyciel tym razem przegiął
- cała Polska zaatakowana wściekłym oddechem zimy
- lew morderca nęka mieszkańców wioski
- morderczy instynkt wilków daje się we znaki mieszkańcom
- w całej sieci wrze, Internauci są wściekli
- afera goni aferę, burdel w Sejmie
 - śmiali się z nich na ślubie, zobacz jak  wyglądali!
- pamiętasz go ? usiądź zanim zobaczysz, jak teraz wygląda!
- wstyd, jeśli nie rozwiążesz tego testu, to pamiętają wszyscy...

W zasadzie komentarz do takich fragmentów zbędny, a my się później dziwimy, że obraźliwe komentarze czy wulgaryzmy staja się normą, że krytykuje się osobę, a nie jej zachowanie czy niewłaściwe działanie, z którym się nie zgadzamy!

Podobno, jaki odbiorca, takie media, ale ktoś za te nagłówki odpowiada, ktoś je zatwierdza, ktoś daje przyzwolenie na język pełen agresji , na brak kultury w życiu codziennym.

Pamiętam z okresu pracy zawodowej, gdy zdarzało się dzieciom, że dokuczały kolegom: z nim się nie bawcie, bo biedny; tamten frajer, bo ubiera się w Pepco; tamten gruby, inny się jąka....
Dzieci tego same nie wymyśliły, ale tępiłam strasznie, zwłaszcza dokuczanie za wygląd.
A ile było problemów z matkami i ciociami dokuczającymi dzieciakom w sieci. Tak, dorośli używali sobie na małolatach, wyzywanie i wulgaryzmy, nawet groźby! 
I jeszcze pretensje do szkoły, że nie reaguje, skoro ani wychowawca, ani pedagog nie miały kont na FB, ja nie mam do tej pory.

Różne są pomysły na przeciwdziałanie niepożądanym zjawiskom, ale już słychać ze strony prawicy, że to zamach na wolność i swobodne wybory. Zapominają, że wolność kończy się tam, gdzie narusza się prawa drugiego człowieka.



sobota, 1 lutego 2025

Przenośnia wyjęta z kontekstu.

Czasami mam wrażenie, że politycy, to taki specjalny rodzaj ludzi, którzy najpierw mówią, potem myślą i w rezultacie  mają problem z wybrnięciem z niewygodnej dla siebie sytuacji, zwłaszcza gdy jest szeroko komentowana w mediach.

Pasuje mi tu pewien cytat: czym różni się człowiek inteligentny od mądrego? inteligentny zawsze wybrnie z sytuacji, w której człowiek mądry nigdy by się nie znalazł!

Nie pamiętam polityka, który za gadanie głupot publicznie przeprosiłby, zwyczajnie i po ludzku przyznał się do błędu.  Swoją drogą, jeśli ktoś naprawdę tak myśli i tak swoje myśli wyraża, to za co tu przepraszać? Tym bardziej więc, niechaj nie ubliżają  inteligencji słuchaczy, wymyślając wymówki typu: wyjęte z kontekstu; to była przenośnia, nie to miałem na myśli; przejęzyczyłem się; to daleko posunięta nadinterpretacja; chyba państwo źle usłyszeli...

Oczywiście najpierw następuje sondowanie opinii, bo a nuż wyjdą na bohatera lub nadzwyczaj dowcipnego polityka, takiego równiachę, co to i filozofa , i kloszarda rozbawi, a gdy urok osobisty nie zadziała, to zawsze użyć można wytrycha  - "wyjęte z kontekstu".
Przykładów w mediach mnóstwo i chyba wszyscy mają dość kłótni i pyskówek podsycanych przez niektórych dziennikarzy, a jeśli oglądacie programy informacyjnie, wiecie o kogo i o jakie wypowiedzi chodzi. 

Ale bywają też politycy, którzy rzucają pomysłami, podobno oryginalnymi, bo przecież nie podsłuchali  i nie wyczytali tego nigdzie wcześniej, tylko jakoś zapytani o szczegóły, plączą się w zeznaniach, a najlepiej, gdyby ich rewelacyjne pomysły rozpisali w punktach i opatrzyli przepisami inni.

Wysłuchałam niedawno rozmowy z posłem Jakubiakiem, który chyba też startuje na prezydenta RP.
Poseł pochwalił się pomysłem wprowadzenia BYKOWEGO, czyli specjalnego podatku od osób i par  bezdzietnych. Już u dziennikarza prowadzącego rozmowę pojawiło się wiele pytań i wątpliwości:

- jak odróżnić osoby, które nie chcą mieć dzieci, od tych, które nie mogą?
- czy bykowe tylko dla singli czy także dla par bezdzietnych?
- co z podatkiem dla księży i zakonnic?
- jaka wysokość tego podatku?
- czy przepisy będą obowiązywały wstecz?

Pewnie tych pytań byłoby znacznie więcej, gdyby przyszło do ustalania przepisów szczegółowych.

Osobnym tematem jest wzrost agresji słownej w przestrzeni publicznej. Jaki to antyprzykład dla młodych ludzi, gdy wszystko jest dopuszczalne i wszelkie chwyty dozwolone. Tylko czy na pewno wszystko można usprawiedliwić gorączką polityczną i rywalizacją?

A tak w ogóle, by nie przedłużać, mam ochotę podsumować to nasze polskie piekiełko takim obrazkiem:



sobota, 7 grudnia 2024

Oblicza biedy

Okres zimowy, a zwłaszcza okołoświąteczny sprzyja różnym akcjom charytatywnym. Jesteśmy wręcz epatowani obrazami w mediach, zbiórkami wszędzie i na wszystko, plakatami, balami na cele wzniosłe, aukcjami itp.

Publikowano niedawno raport o biedzie w Polsce, z którego wynika smutny obraz społeczeństwa, dotyczy to zwłaszcza ludzi starych, na zasiłkach, rentach ze starego portfela, schorowanych i samotnych, ale są też podobno w Polsce głodne dzieci. Co jest o tyle oburzające, że oprócz 800+ i  zasiłków dla rodzin niżej uposażonych, jest jeszcze opieka społeczna, śniadania i obiady w szkołach, dotacje na dożywianie. Znałam kiedyś rodzinę, w której matka dysponowała kwotą 6 tysięcy na dzieci, oprócz alimentów, a już w połowie miesiąca , najstarszy syn pisał do ojca, że nie ma w domu nic do jedzenia. Tutaj więc żadna pomoc finansowa nie była w stanie poprawić sytuacji. 

Nie zawsze bieda bywa wyznacznikiem pomagania. Czasem pomoc potrzebna jest ludziom, opiekującym się obłożnie chorymi. Znam przypadek matki, której syn potrzebuje opieki, także nocnej, ona więc nie pracuje, mąż haruje za dwoje. Gdy kobieta była po operacji bioder, nie należała się jej pomoc pielęgniarska, bo syn dostaje zasiłek, który na zatrudnienie prywatnej pomocy nie wystarcza. Mąż musiał wziąć urlop,  potem pomagali znajomi....

Czy zauważyliście, że obraz biedy w mediach łączony jest z brudem, niechlujstwem, bałaganem...
Przecież wielu biednych ma czyste domy, sami są schludni, oszczędni, nie biegają po instytucjach by wzbudzać współczucie. Jeden z reportaży ukazał dwie panie potrzebujące pomocy. Pomagać jest szlachetnie, ale czy nie dziwi obraz zlewu pełnego brudnych naczyń, walające się po meblach ubrania, brudna podłoga i drzwi?
Inny pokazuje matkę sześciorga chyba dzieci, dom wymagający remontu. Wiadomo, sama kobieta nie poradzi. Opowiada, że trudna sytuacja, bo mąż zmarł 3 lata temu, tragedia. Tylko jedno mi się nie zgadza. Mąż nie żyje od 3 lat, a na kolanach kobiety niemowlak. Ciąża nie trwa dwa lata...

Moi dziadkowie żyli skromnie, ale dbali o czystość, naprawiali przedmioty i cerowali ubrania. Gdy przyszło do wymiany pieców w całej kamienicy, inspektorzy mieli wątpliwości czy dziadkom piec wymieniać, bo w dobrym jeszcze stanie. Na to babcia, że ich piec ma tyle samo lat, co wszystkie inne, ale czysty i reperowany.

Wchodzę na stronę akcji charytatywnej. Przeglądam charakterystyki rodzin z mojej okolicy. Jedna z rodzin - wielodzietna, ojciec "poza domem" , matka opiekuje się dziećmi, żyje z bezrobotnym partnerem, z którym ma kolejne dziecko... znowu coś mi się tu nie zgadza.

Jeden z podopiecznych Szlachetnej Paczki wychodzi z bezdomności, bo dostał mieszkanie socjalne, ale nie stać go na remont. I to rozumiem, bo to i koszty spore i pomoc fizyczna potrzebna.

Ilu biednych, skromnych ludzi żyje na granicy ubóstwa i tu jednorazowa pomoc na święta nie poprawi ich sytuacji, kiedy muszą wybierać miedzy kupnem butów, a zakupem leków na receptę. Nie mieści mi się w ogóle w głowie, jak można systemowo nie waloryzować starych emerytur, gdy miliardy wydawane są na inne cele, nie zawsze uzasadnione priorytetami społecznymi. Przecież ci ludzie pracowali latami, często tracąc zdrowie, a dziś muszą korzystać ze stołówek Caritasu...



Zdarzają się wypadki i katastrofy, choroby i pożary, przesądzające o dalszych losach całych rodzin. Zdarzają się także osoby , które przerasta funkcjonowanie w społeczeństwie i bez pomocy z zewnątrz nie poradzą sobie z samodzielnym życiem. Ale od tego są instytucje i pomoc zorganizowana, asystenci rodzin. Powstają centra opiekuńczo-mieszkalne, gdzie umożliwia się samodzielność osobom z niepełnosprawnościami. 
Z drugiej strony, wybudowano u nas za grube miliony dom dla matek z dziećmi i kobiet ciężarnych, który stał pusty wiele miesięcy. Zapadła decyzja, by przekształcić go w dwa domy dziecka. Czyżby przeszacowano potrzeby w tym temacie? 

Kiedyś umówiłam znajomą na spotkanie w sprawie pracy, dzieci podrosły, deklarowała chęć podjęcia pracy. Zapytałam kogo trzeba, poleciłam, ustaliłam termin - okazało się, że nawet nie stawiła się na rozmowę.... no cóż, łatwiej pewnie było składać wnioski o zapomogi.

Pomaganie jest szlachetne, ale nie można żerować na wrażliwości darczyńców poprzez zmanipulowany obraz zjawiska. Nie zawsze pomocą będzie konkretna kwota, nie każdy dobrze wykorzysta dary materialne, wielu nie uszanuje pomocy danej na tacy. Często taka polityka powoduje wzrost roszczeniowości w pewnych grupach społecznych.

Dziś na spacerze mijały mnie kolejne grupy młodzieży z puszkami. Pod sklepami stoją przedstawiciele różnych organizacji lub żebrzące kobiety z dziećmi. Zbierają szkoły, przedszkola, harcerze. 

A, i jeszcze nagrody za pomaganie...
Pomagamy dla nagród, medali, zdjęć na ściance? Lokalna telewizja donosi o wzniosłej uroczystości z wręczaniem nagród za pomaganie, czy nie lepiej fundusze wydane na organizację takiej  imprezy dołożyć do wspomnianego pomagania?

Takie refleksje nachodzą mnie ostatnio, żeby nie było za lukrowo ... bo życie to nie tylko lukier i miód.

wtorek, 23 stycznia 2024

Wierzyć się nie chce...

 

Przyjechałam po 2 tygodniach do domu, włączyłam wiadomości i oczom ani uszom nie wierzę!

To, co nie tylko dla mnie  jest proste czy oczywiste, okazuje się świetną okazją do mataczenia przez polityków i dolewania oliwy do ognia przez dziennikarzy. Zachowania wielu posłów przekraczają wszelkie  granice, przepisy prawa jakimś cudem  można interpretować dowolnie, a wypowiedzi  prezydenta RP przyprawiają o ból głowy!
Niektórzy nie mogą pogodzić się ze zmianą władzy, zaklinają rzeczywistość wbrew zdrowemu rozsądkowi, a obawy polityków o poniesienie odpowiedzialności za zwykłe draństwa i łamanie konstytucji powodują u nich niebywała agresję wobec przeciwników.

To po kolei:

* Okazuje się, że mamy więźniów politycznych, którzy głodówką próbują zmusić PADa do podjęcia kroków w celu ich uwolnienia. Czy prezydent ułaskawi wszystkich głodujących więźniów? O ile wiem, więźniem politycznym trudno nazwać przedstawiciela rządu, który został prawomocnie skazany za nadużycie władzy. O zachowaniu żon owych skazanych zmilczę, nie dobija się leżącego...

* Podobno księża w parafiach biorą zwolnienia lekarskie, by wymigać się od kolędowania po domach, bo to dla nich traumatyczne przeżycie, zwłaszcza po wypowiedziach medialnych biskupów i przedstawicieli PIS. Może warto skończyć z tym kolędowaniem, a poza tym, co to za przywódca duchowy, który boi się swoich owieczek?

* Oburzyła mnie wypowiedź posła Błaszczaka, który skrytykował udział służb mundurowych w 32 finale WOŚP. Dlaczego? Bo poseł Błaszczak nie zauważył, że prywatna fundacja (?) kupuje od lat sprzęt medyczny dla placówek państwowej służby zdrowia, a rozmach tego przedsięwzięcia, jak żadne zjawisko czy wydarzenie jednoczy Polaków z różnych opcji i religii!
Byłabym za tym, by przeciwników WOŚP wyłączyć z leczenia sprzętem z serduszkami WOŚP.

* Zachowanie posła Czarnka bywało już oburzające w okresie, gdy ten był ministrem edukacji, ale poziom chamstwa, jaki teraz reprezentuje przekracza granice logiki, przyzwoitości, inteligencji - nie wiem już czego, a stawanie dziś w obronie nauczycieli w sprawie podwyżek to już skrajna bezczelność!
Nie tylko zresztą  Czarnek ośmiesza mandat posła , wypowiedzi wielu parlamentarzystów z prawej strony sceny politycznej przerażają, zniesmaczają i wystawiają empatię przeciętnego człowieka na wielką próbę! 

* Każdego dnia dowiadujemy się o nadużyciach finansowych i organizacyjnych  poprzedniego rządu, a wszystko, co do tej pory słyszeliśmy, to czubek góry lodowej. Mnie najbardziej zdziwiły remonty kościołów realizowane z funduszu CPK, czy zakupy dla kół gospodyń wiejskich z funduszy na rzecz ofiar przemocy Ministerstwa Sprawiedliwości. 
Konkursy dla swoich, dofinansowania dla swoich, premie i nagrody wielomilionowe oraz obstawa i drogie limuzyny - im się po prostu należały.

* Czekam tylko, kiedy przedstawiciele obecnej opozycji założą koszulki z napisem Konstytucja, bo tyle razy już powołali się na jej paragrafy, zapominając jak łatwo przychodziło im przez minionych 8 lat jej łamanie i podporządkowywanie partyjnym priorytetom każdej dziedziny życia i funkcjonowania państwa.

* Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli - jak łatwo było krytykować PiSowi opozycję za próby interwencji w Brukseli na temat nadużyć władzy i łamania praworządności. Teraz , począwszy od pani Witek po samego prezydenta, dobijają się do bram unijnych ( tej fasadowej i znienawidzonej przez nich organizacji), bo zbyt drastycznie, wedle prawicowych polityków nowa władza robi czystki i wprowadza zmiany. Nie wstyd wam przed wyborcami, panie i panowie z PiS?

* Przyzwyczaiła nas poprzednia ekipa do określeń - totalna opozycja, gorszy sort, pan prezydent wymyślił nawet ostry cień mgły. Nie mniej teraz dziwią określenia - terror praworządności czy zwierzęca zemsta , rozumiem, że język jest plastyczny i ciągle się zmienia, ale wbrew logice czy prawom przyrody?

* Paranoją kompletną nazwałabym pomysł sławetnego generała od wybuchu na komendzie, który zaproponował przyznanie dwóm panom od głodówki więziennej Orderu Orła Białego, ale skoro i Macierewicz dostał? chyba cos źle zrozumiałam, poprawcie, jeśli się mylę...

**********************************************************************************

* Pozytywnie zaskoczył mnie marszałek Hołownia - można powiedzieć, że rozbraja przeciwników rozważnością, poczuciem humoru, elokwencją, znajomością przepisów i konsekwencją, co niektórych doprowadza do furii, a z braku argumentów przeciwko jego poczynaniom próbują ośmieszyć osobę i merytoryczność działań marszałka. Przyjrzyjcie się posłowie PiS kwalifikacjom swoich byłych ministrów i obecnych parlamentarzystów. Pan prezydent, to podobno doktor prawa, trudno uwierzyć...

Na tym kończę, bo mogłabym długo, ale kto lubi czytać długie teksty?

Wszystkich ewentualnych hejterów uprasza się o powściągliwość - nie musimy się zgadzać, ale każdy  ma prawo do własnego zdania.


niedziela, 26 listopada 2023

Prąd czy gaz?

 

Jesteśmy zależni od mediów, takich jak prąd, gaz, woda...

Gdy któregoś nam zabraknie bywa problem, bo nie tylko ogrzewanie, ale i gotowanie posiłków staje się niemożliwe, w zależności od tego, z jakiej energii korzysta się najwięcej.

Brak wody w bloku czy domku jednorodzinnym można uzupełnić, kupując wodę butelkowaną, przynajmniej doraźnie.

Niektóre gospodarstwa mają własne zbiorniki na gaz, wiele jednak korzysta z gazu z sieci. Bywają kuchenki częściowo na gaz, bo piekarniki są już elektryczne.

Taka opcja bywa praktyczniejsza, jeśli któregoś źródła energii zabraknie. A wszystko może się zdarzyć.

Zdarzyła się właśnie w naszym mieście wielka awaria sieci gazowej, bez gazu zostało całe miasto. Samą awarię podobno usunięto szybko, ale przywrócenie dopływu gazu , zwłaszcza dla odbiorców indywidualnych , to nie tak prosta sprawa. Z tego, co czytałam na lokalnej stronie internetowej, operacja wymaga dotarcia do tych odbiorców i wykonania jakiejś operacji, by nie nie było katastrofy.

A takich odbiorców jest ok. 16 tysięcy. Zatrudniono więc pracowników gazownictwa z innych miejscowości, także spoza województwa, ale i tak bez gazu możemy być kilka dni.

Jaka sytuacja u mnie?

Mamy czajnik elektryczny i piekarnik gazowy, kawę robimy w ekspresie. Musiałam zmienić repertuar kulinarny na weekend, w sobotę  na obiad pizza z piekarnika, a w niedzielę jedziemy na wycieczkę, więc obiad zjemy w trasie. 

Taka krzywa pizza mi wyszła...

Zastanawiałam się, którego z mediów brakowałoby mi bardziej i wyszło , że jednak prądu, bo wszystkie urządzenia są na prąd, indukcji wprawdzie nie mamy, ale obiady w piekarniku można robić, ale niestety nie wszystkie dania...

 Brak którego z mediów odczulibyście  najbardziej - wody, prądu czy gazu?

niedziela, 18 września 2022

Podobno...

 


Dawno temu postanowiłam nie dziwić się niczemu i nie popadać w skrajne stany euforii czy  też nadmiernego przygnębienia z powodu obserwowanej rzeczywistości.
Ale wiecie, postanowić, a realizować, to dwie różne ścieżki, a rzeczywistość ciągle nas zaskakuje.
Ponieważ nie można wierzyć nikomu na 100% nie napiszę, że coś wiem na pewno, a jedynie podobno...

Podobno nie ma w Polsce żadnego kryzysu, tak twierdzi prezes Glapiński, a nawet inflacja wkrótce spadnie. Z kolei, według pana premiera, kryzys podobno owszem jest i nawet oszczędzać musimy, a podobno wedle niektórych ekspertów, kryzys dopiero się zacznie ...

Podobno nie trzeba martwić się o węgiel , bo został zamówiony i do kraju dotrze, nikt nie wie jak i kiedy, ale to podobno nie takie ważne...  

Podobno ławki patriotyczne wpisane w kontur Polski, a wykonane ze sklejki i łańcuchów kosztowały 100 tysięcy sztuka. Widocznie sklejka i łańcuchy, a może farba bardzo podrożały, nie wiem, a może koncept artysty tyle był wart.
Podobno jednak wykonanie nie dorównuje konceptowi, bo po pierwszych deszczach ławeczki wymagają remontu,  a ten podobno zlecono ukraińskim robotnikom.

Podobno kończy pracę podkomisja Antoniego Macierewicza i podobno wydała na swoje starania 30 mln zł. Fundusze chyba były niewystarczające lub czas zbyt krótki, bo nie wszystkie ekspertyzy i wyniki badań zmieściły się w raporcie owej podkomisji. Które wycięto, o tym decydował sam przewodniczący, który podobno żądanie opublikowania wszystkich ekspertyz i efektów prac międzynarodowych ekspertów uznał za sprzyjanie wrogom ojczyzny.
Podobno raport zostanie opublikowany wkrótce. 

Podobno ministrem w Polsce może zostać każdy, byle miał odpowiednie poparcie sam wiesz kogo lub słyszał cokolwiek o tym, czym dane ministerstwo się zajmuje.

Podobno nikt nie chce respiratorów, zakupionych kiedyś przez ministerstwo zdrowia od handlarza bronią. ogłoszono drugi przetarg, obniżono cenę maksymalnie i nie ma chętnych!
Z dobrze poinformowanego źródła wiadomo, że mają być rozdzielone do placówek leczniczych, ale po co, skoro podobno do niczego się nie nadają...

Podobno prezes wszystkich prezesów wydał zakaz przyznawanie premii w spółkach skarbu państwa, a działanie to ma uratować  państwowy budżet , który trzeszczy w szwach. W takim razie, jak wielkie bywały owe premie, skoro podobno mogą uratować kulejące finanse naszego kraju?

Podobno rząd PiS ustanowił 11 różnych narodowych instytutów od niczego, bo ich cele powielają działalność ministerstw wszelakich. Najbardziej szokujące jednak wydają się zarobki osób zatrudnianych w owych instytutach (30 tyś dla prezesa)...a może wcale nie są szokujące?

Podobno przekop Mierzei Wiślanej kosztował nas 2 miliardy zamiast 800 tysięcy, ale przecież to inwestycja bardziej potrzebna, niż dofinansowanie służby zdrowia czy zainwestowanie w odnawialne źródła energii. W końcu pływanie kajakiem też może wyjść na zdrowie, a sztuczna wyspa dla ptaków to ukłon w stronę ekologii, a opozycja znowu się podobno czepia.


Na koniec myśl miesiąca, którą sobie zapisałam w notesie, a jej autorem jest poseł Marek Suski:
" Trudno powiedzieć czego brakuje, jeśli czegoś nie ma" 

wtorek, 19 kwietnia 2022

Nie tylko polityka...

 Gdy męczą doniesienia o wojnie i kłótnie polityków, zaglądam na lokalne strony internetowe w poszukiwaniu doniesień o tym, co dzieje się w kraju, bo przecież nie tylko pomagamy uchodźcom, śledzimy front wojny w Ukrainie, są jeszcze inne aspekty życia.

Swoją drogą , trudno o konkretne informacje z kraju. Tylu reporterów, dziennikarzy w każdej stacji radiowej , telewizyjnej , internetowej, a my ciągle karmieni jesteśmy informacjami głównie o wypadkach drogowych, pożarach, zaginięciach osób dorosłych i dzieci, a kontrowersyjne wypowiedzi polityków zastępują skecze kabaretowe.

Zajrzałam więc, co tam na prowincji ciekawego, wszak nie tylko zbiórki dla Ukraińców i bezdomnych zwierząt.


Taka oto zaczytana ławeczka pojawiła się w moim mieście  przed siedzibą biblioteki publicznej.
Projekt nawiązuje do "Dziwnego ogrodu" Józefa Mehoffera.
Obok ławki dostępny jest kod QR, dzięki któremu można pobrać audiobooki dla dzieci i dorosłych, repertuar zmienia się co miesiąc.
Sprawdziłam propozycje: baśnie dla dzieci, utwory klasyków polskich i obcych, Platon obok Cervantesa, Balzac obok E. A. Poe.


Oczekiwana i ekologicznie uzasadniona inwestycja w postaci spalarni śmieci, która ma powstać na obrzeżach mojego miasta. Jak zwykle do treści merytorycznych doczepiła się polityka, bo znaleźli się przeciwnicy tegoż pomysłu. Sprzeciw nie dziwi mnie o tyle, że pochodzi z kręgów odmiennej opcji politycznej, niż prezydent miasta , bo wszystko, co robi R. Brejza jest krytykowane przez członków Solidarnej Polski, której przedstawiciel kilka razy odpadł w wyborach na prezydenta miasta.


Nowe pomysły zrealizowano także w starej Kruszwicy. Z okazji 600-lecia nadania praw miejskich siedzibie Popiela, powstała w Mysiej Wieży instalacja oparta na prezentacji legend i wydarzeń z dziejów miasta. Ekspozycja jest interaktywna i obejmuje także podziemia zabytku.


Osoby szukające wrażeń podwójnych mogą przyłączyć się do długoterminowej akcji sprzątania Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia. 
Park jest bardzo rozległy i bogaty w gatunki roślin i ptaków. Śmieci można zbierać symbolicznie na spacerze z rodziną lub w sposób bardziej zorganizowany. Jeśli wybierzemy ten drugi, możemy liczyć na wsparcie dyrekcji Parku , a jeśli udokumentujemy swoje działania, otrzymamy upominek.


Inny projekt wart uwagi to zaangażowanie młodzieży w tworzenie murali w miejscach publicznych. 
Powstanie każdego poprzedzone jest projektowaniem i spotkaniami dyskusyjnymi w zawiązanych grupach artystycznych.


Najbardziej cieszy, gdy pięknieją zaniedbane dotąd części miasta.
W miejsce pustych placów po wyburzonych kamienicach czy nieczynnych targowiskach powstają tzw. miniaturowe parki, skwery, place zabaw.


Wisienką na torcie jest niewątpliwie wystawa otwarta w Muzeum im. Jana Kasprowicza.
Od 14 kwietnia prezentowane są na niej prace Salvadora Dalego, Marca Chagalla i Giorgio de Chirico, inspirowane motywami biblijnymi.

Prace ze zbiorów prywatnych prezentowane  po raz pierwszy w Polsce.

A co ciekawego dzieje się wokół w Waszych miejscowościach?

(informacje i zdjęcia ze stron: inowrocław.pl ; ino-online; inowroclaw.naszemiasto.pl)



środa, 12 stycznia 2022

Z notatnika...

 

Mam zawsze pod ręką notes i długopis, by zapisywać na gorąco  refleksje i uwagi na temat programów i doniesień oglądanych w mediach.

Zapisuję niektóre rewelacje ku pamięci, by jeden z drugim nie mógł się wyprzeć, że tak powiedział czy zrobił.

Taka prywatna kronika sytuacji i wypowiedzi publicznych , najczęściej polityków.

1. Słychać oburzenie na władze Kazachstanu, że potraktowano własnych obywateli protestujących przeciwko podwyżkom cen energii, jak terrorystów i wysłano przeciw nim wojsko.
A jak nasza władza traktuje swoich obywateli, inwigilując ich Pegasusem, skoro program ten jest przewidziany do śledzenia poczynań przestępców i terrorystów właśnie?

2. Słyszę z ust ministra od edukacji, że nazywa zajęcia o konstytucji w szkołach i na uczelniach indoktrynacją młodych ludzi, a by było bardziej absurdalnie, zajęcia te prowadzili Rzecznik Praw Obywatelskich i sędziowie. Tego samego określenia ( indoktrynacja) użył ów minister na nazwanie zajęć o tolerancji, ekologii, seksualności człowieka , prowadzonych przez fundacje i edukatorów stowarzyszeń społecznych. A o pomocy psychologicznej i szpitalach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży cisza...

3. Różne gremia, od dziennikarzy poprzez lekarzy, po ministrów debatują nad mniejszym złem w postaci wznowienia zajęć w szkołach, bo przecież wystarczy zachować reżim sanitarny, by szkoły były bezpieczne i wolne od wirusa. Ja tam nie wiem, jaki reżim owi dyskutanci mają na myśli, ale każdy kto pracuje w szkole wie, że zachowanie dystansu, ciągła dezynfekcja i noszenie maseczek, zwłaszcza w szkołach podstawowych to raczej fikcja, w którą gramy wszyscy dla dobrego samopoczucia osób odpowiedzialnych za zdrowie społeczeństwa.

4. Wszyscy coraz wyżej unosimy brwi , obserwując galopujące podwyżki, które absolutnie nie są winą rządu i wkrótce zapewne usłyszymy pana premiera, jak krzyczy z ambony: chleb za drogi? niechaj jedzą ciastka, o przepraszam, ryż!

5. Nie dziwi właściwie, że uczciwie pracującym i emerytom zabierane są pieniądze i to już od grudnia, nie od stycznia, bo przecież to nie rząd zawinił źle sformułowanymi przepisami , to księgowi, doradcy finansowi i pracodawcy zawinili, tylko dlaczego  pracownicy skarbówki protestują wobec wyznaczenia ich na chłopców do bicia, gdyż mają objaśniać szarym obywatelom, co rząd miał na myśli wprowadzając Nowy Ład...a oni nie czują się kompetentni, bo sami nie wiedzą.

6. Małopolska kurator oświaty znana jest z kontrowersyjnych wypowiedzi w mediach. Ostatnio powoływała się na wolność wyboru dorosłego człowieka , także w temacie obowiązkowych szczepień nauczycieli. Jakoś nie zauważyłam dyskusji o wolnym wyborze , gdy ta sama pani kurator agitowała przeciw oglądaniu i prowadzeniu młodzieży na spektakl Dziadów A. Mickiewicza w krakowskim  teatrze, tym bardziej, że sama tego spektaklu nie widziała.

7. Nie bardzo zrozumiałam, jak to było z cudownym i nagłym wyzdrowieniem pana Kurskiego z covida, bo niby testy dodatnie były, niby izolacja zalecana, ale gdzieś tam jeździł , bo już zdrowiał, a w ogóle to testy mylące są bardzo, ale nie dziwmy się,  my nie odpowiadamy za państwo, w kwarantannie możemy tkwić bez limitu...zresztą premier UK także balował z pracownikami, gdy reszta kraju miała lockdown.
 
8. W telewizji porannej pan minister od zdrowia "nicniemogę" Niedzielski potwierdził, że jego rola w rządzie ogranicza się do obserwowania i nieśmiałego sygnalizowania stany pandemii, bo tak naprawdę o decyzjach rządu decyduje polityka i nastroje społeczne. Szkoda, że tylko nastroje wybranych grup bierze się pod uwagę...

9. Kuriozalną była dla mnie wypowiedź pani marszałek Witek - rząd nie jest odpowiedzialny za pandemię, bo nie rząd ją wywołał.

10. Politycy zapominają, że w mediach nic nie ginie i trzeba pamiętać o tym, co mówiło się kilka lat wstecz , bo prawda mikrofonu i ekranu jest bezlitosna...

Życzyliśmy sobie dobrego roku, a tu od początku jak zwykle... niechaj jednak dla Was będzie lepszy!
 

 

piątek, 26 lutego 2021

Wyjęte z kontekstu...

 


Gdy zainteresuje mnie lub zbulwersuje czyjaś wypowiedź  w mediach, zapisuję  na bieżąco, póki pamięć świeża, bo czasem trudno wrócić do powtórki materiału informacyjnego, a często osoby wypowiadające kontrowersyjne treści zasłaniają się wyjęciem wypowiedzi z szerszego kontekstu.

Zapisane i usłyszane na własne uszy nie ulegnie zniekształceniu...

Dzisiaj cztery takie kwiatki, byłoby więcej, ale niektóre wypowiedzi bywają bez sensu, aż trudno zapisać, by treść trzymała się kupy...

Moim idolem w tej dziedzinie jest profesor Zybertowicz, doradca prezydenta. W jednym z programów, w rozmowie z redaktorem Piaseckim wygłosił taka oto opinię:

" Może i kobieta jest właścicielką swojej  macicy, ale w momencie gdy trafia do niej (do tej macicy) obcy materiał genetyczny, to kobieta przestaje być wyłączną właścicielką tego materiału, który umieszczono w jej macicy"

Wiem, sama czytałam, to co zapisałam ze 3 razy i przyznam, że wszystko we mnie opadło...

Drugie miejsce ma pan Artur Górecki, który z ramienia Ordo Iuris doradza ministrowi Czarnkowi  jak zreformować polską oświatę, a szczególnie treści programowe i podręczniki, a przy okazji przyjrzą się, co też nauczyciele mają w głowach i sercach.

Według dr Góreckiego kultura i edukacja nie mogą funkcjonować i rozwijać się bez odnośnika religijnego, bowiem wszystko co człowiek robi ma prowadzić do zbawienia. Pan dr chciałby uczyć dzieci czytania na psalmach najlepiej, ale szczególnie ważnym jest kontrolowanie, co tez nauczyciele wtłaczają uczniom do głów, bo to może być gorsze w skutkach, niż szkolny monitoring.

Jeśli ktoś chciałby katować się dalej, to podaję link TUTAJ

Trzecie miejsce otrzymuje pani Olga Semeniuk, która zapytana o wyjazd prezydenta na narty i powrót korytarzem życia odpowiedziała:

"Pan prezydent wybrał się na narty, by wspomóc gospodarkę i przedsiębiorców, korzystał w reżimie, a wracał korytarzem życia, bo śpieszył się do swoich obowiązków, związanych z monitorowaniem pandemii..."

Czwarta wypowiedź jest najświeższa, tuż przed pisaniem posta usłyszałam informację, że pan Suski, ulubieniec wielu osób, został nominowany na dyrektora programowego Polskiego Radia.

Zapytany czy wypada, by polityk partii rządzącej zajmował takie stanowisko w polskich mediach odpowiedział: 

- No do niemieckiego radia bym się nie zgodził!

Żal mi satyryków w polskim show biznesie, bo nie dość, że nie występują na żywo, to jeszcze  niektórzy politycy zabierają im pomysły na najlepsze skecze ...

Dodatek z ostatniej chwili:
profesor Horban, jeden z ekspertów w zakresie pandemii ogłosił wczoraj , że szkoły nie są zarzewiem wirusa, zresztą nauczyciele są już zaszczepieni, niektórzy nawet drugą dawką!
Nie wiem skąd informacje czerpie pan profesor, ale o stanie szczepień nie ma pojęcia. U nas nie znamy nawet terminu szczepień, a drugą dawką pierwszych nauczycieli zaszczepią najwcześniej w kwietniu.
Chyba, że profesor miał na myśli nauczycieli 80 plus...

środa, 29 lipca 2020

Przed rocznicą...

Całkiem przypadkowo trafiłam na księgę pamięci Powstania Warszawskiego.
Świetny pomysł, według mnie, po szczegóły zapraszam TUTAJ

Jeden prosty gest, niewiele wysiłku, a można spełnić czyjeś marzenie.
Ja już się wpisałam i zachęcam wszystkich.
Zostało mało czasu.

piątek, 31 stycznia 2020

Zdumienie w zenicie!


Trudno odgrodzić się od aktualnych doniesień mediów, bo jeśli nie w Tv, to w radiu, jeśli nie w radiu to w sieci, a i nagłówki czasopism krzyczą do nas politycznymi treściami.
Trudno też być obiektywnym, gdy miewa się określone poglądy, ale niektóre przykłady zachowań czołowych polityków czy przedstawicieli ważnych instytucji wprawiają mnie w prawdziwe zdumienie.

Zaznaczam, że mało znam się na prawie, meandrach dyplomacji itp. ale do zaobserwowania niektórych zjawisk nie trzeba być polityczną alfą i omegą.
Nie wszystkie też przykłady, które za chwilę to aż polityka, ot życie po prostu.
A zdrowy rozsądek jest chyba najlepszym miernikiem szaleństwa tu i ówdzie.

I tak, gdy przed snem słuchamy radia, przecieram uszy i wybijam się ze snu, gdy autor felietonu podaje takie oto rewelacje, że style wege i eko, tudzież sprzeciwy wobec wycinki drzew, co to je kornik toczył lub protesty przeciw wybijaniu dzików i żubrów to marksizm w czystej postaci i takie lewackie trendy zagrażają naszej tradycji.

Miłościwie panujący nam pan prezydent grzmi w telewizji, że wstajemy z kolan i nie będą nas w obcych językach pouczali, tymczasem sam w obcym języku za granicą przemawia, jego żona jest nauczycielką niemieckiego, a ostatnio pan premier chwali się, że kupiliśmy całą niemiecką linię lotniczą. Czyli co? niemieckie jednak nie jest be?

Pan Karczewski, były już marszałek senatu radził młodym lekarzom, by dla idei pracowali, a sam jako zawodowy senator dorobił na boku 400 tysięcy...ale nie, on nie zarabiał, on życie ludzkie ratował, wszak tylu młodych do pracy się nie pali.
Ja za pracę dla idei to najwyżej uśmiech dziecka dostanę...ale to więcej warte, niż 400 tysięcy.

Straszą nas wszystkich przepisami RODO, skomplikowane są bardzo, ale zdumiałam się, ze przepisy owe obowiązują jedynie dla sędziów, co są na listach poparcia do KRS, bo zwykłych obywateli na innych listach już nie...ale ja miałam szkolenie dla szaraków, a nie dla polityków.

Z jeszcze większym zdumieniem czytam, że kilku magistrów z otoczenia pana Ziobry czuje się bardziej umocowanych w prawie, aniżeli profesorowie wyższych uczelni czy sędziowie Sądu Najwyższego. Nie wspomnę nawet o pewnym mędrcu, który krzyknął, że w nosie ma 60 sędziów SN i ich wyroki...

Nie jest także zabawne przekonywanie nas do walki z komunistycznymi naleciałościami w dzisiejszym państwie, podczas gdy obsadza się urzędy osobami o podejrzanej przeszłości, byle swoimi i wiernymi. Nie mówiąc o wieku emerytalnym kandydatów... gdy pani Gersdorf za stara była, ciekawe.

Niewiele mniej zdumiał mnie pomysł podniesienia podatku od wyrobów słodkich z dodatkiem cukru, wszak cukier nie krzepi, a źle wpływa na nasze zdrowie i trzeba klientów zniechęcać poprzez podnoszenie cen. Zapomniał ów ktoś od pomysłu cukrowego, ze zacząć należałoby od producentów i receptur oraz edukacji konsumentów. o dziwo, dzisiaj w sklepie chciałam kupić jogurt i serek bez dodatku cukru, a tu niespodzianka - wyroby bez cukru dwa razy droższe od słodzonych. Fajny pomysł na zniechęcanie do cukru.

Ale wisienką na torcie jest wprowadzanie najniższej krajowej kwoty wynagrodzenia pracowników.
Kwota ta ma wynosić 2600 zł. W rozmowie z koleżanką, która teraz zarabia 2580 zł dowiaduje się, że podniosą jej pensję o 20 zł do najniższej krajowej, ale nowy pracownik przyjęty do pracy też dostanie 2600! Ona po 30 latach pracy dostanie jedynie o dodatek stażowy więcej. Bo premie zależą od humoru pracodawcy.
Powie ktoś - niechaj zmieni pracę. No cóż, teoretycznie może, ale w pewnym wieku i przy zdrowotnych ograniczeniach pracy już się raczej nie zmienia, ani nie robi rewolucji, więc głos takiego wyborcy nie liczy się...

Media i wypowiedzi polityków robią nam wodę z mózgu, bo okazuje się, że każda opcja ma rację, przepisy można interpretować dowolnie, a my zwykli obywatele i tak na nic nie mamy wpływu.

środa, 7 sierpnia 2019

O mowo polska...

Media mają wielką moc, wiec tym bardziej ludzie mediów powinni dbać nie tylko treść, ale i o poprawność językową.
Rozumiem jeszcze, że ktoś popełnia jakieś błędy, każdemu się zdarza - z nerwów, przez roztargnienie, zbyt szybkie mówienie, ale komplikowanie prostych wypowiedzi dziwnymi konstrukcjami stylistycznymi czy niepotrzebnymi wtrąceniami obcymi, to już zbyt wiele.

Są oczywiście różne style wypowiedzi, ale uczono mnie , że najlepsze są proste wypowiedzenia bez zbędnych udziwnień oraz niezbyt długie zdania. Styl oratorski nie zawsze się sprawdza. Nie w każdej sytuacji wypada stosować język gwary młodzieżowej i dziwne skróty myślowe.

Jeśli mam do czynienia z informacjami typu doniesienia medialne o bieżącej sytuacji w kraju i nie tylko, spodziewam się rzetelnego sprawozdania bez udziwnień językowych i bez opinii sprawozdawcy.

Informacje nie staną się też bardziej zrozumiałe, gdy użyjemy fachowego języka, mało dostępnego dla laików w danej dziedzinie. To zostawmy na konferencje i sympozja branżowe.

Od takich niespodzianek językowych nie są wolne zarówno kanały informacyjne, jak i programy poradnikowe, że o dyskusjach na żywo nie wspomnę.

W krótkim czasie udało mi się wynotować kilka takich kwiatków, które pojawiają się najczęściej. Może ktoś z czytających dorzuci swój przykład?

Oto niektóre z moich przykładów:
- fokusować się na target - pani prowadząca program o urodzie
- wow tygodnia i lol tygodnia - artykuł w Internecie
- prowadzić czynności ze świadkiem, zmierzające do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia na obiekcie sportowym - program informacyjny
- dwuosobowa grupa strażników miejskich - hit tygodnia jak dla mnie!
- sprawca śmiertelnie ranił ofiarę ostrym narzędziem - chyba zabił?
- potrącenie pieszego ze skutkiem śmiertelnym - zabicie pieszego na pasach!
- strażacy po przybyciu na miejsce zgłoszenia zastali mocno rozwiniętą sytuację pożarową - prawda, że cudne?
- kierujący pojazdem jednośladowym typu hulajnoga spowodował kolizję w ruchu pieszych- świat się zmienia, nie ma co!
(grafika na licencji CCO Public Domain)
- pan minister spotka się z dziennikarzami na krótkim briefingu - czyli co będą robić?
- do wody wpadła osoba na rowerze - a czy na rowerze jeżdżą zwierzęta?
- inna czynność płciowa - kuriozalne, inna od czego?
- pozyskano 40 sztuk dzików - enigmatyczna nazwa na zabicie zwierząt!
- ewakuowano 5 klatek schodowych - ciekawe, jak to zrobiono, a ludzie?
- do zdarzenia zadysponowano karetkę - częste ostatnio, a myślałam, że karetki się wysyła/kieruje na miejsce zdarzenia...

To tylko media, a co dopiero myśleć o języku korporacyjnym czy slangach innych grup społecznych...

Będę wdzięczna jeśli podzielicie się swoimi przykładami:-)

sobota, 25 listopada 2017

Przyganiał kocioł garnkowi...

Zawsze gdy stanie się coś złego nasilają się akcje i doniesienia medialne, poszukuje się winnych, odpowiedzialnych, nawołuje do dymisji, organizowane są kontrole, pogadanki itd.
Gorzej jest z profilaktyką.
Gdy mija trochę czasu, przechodzimy nad pewnymi sprawami do porządku dziennego...do następnego razu, do następnej tragedii.
Może tak byc musi, może taka natura człowieka, ale podobno są przepisy i procedury. One jednak nie zwalniają od samodzielnego myślenia, rozsądku i zwyczajnej przyzwoitości.
Do czego taki długi wstęp? Pasowałby do wielu problemów dzisiejszych czasów, ale ja skupię się na CYBERPRZEMOCY.
Nie mam zamiaru robić wykładu, nie obawiajcie się, żaden ze mnie specjalista. Ile osób nie zapytacie o przejawy tego zjawiska, tyle opinii usłyszycie.
Dlaczego o tym teraz? Bo mam wrażenie, że wokół wszyscy uczestniczą w szkoleniach na temat cyberprzemocy właśnie. Niedługo pogadanki obejmą dzieci w żłobkach, bo tablety i telefony dajemy do rąk kilkumiesięcznym maluchom.
Nie mówię, że edukacja jest zła, tej nigdy za wiele, ale uderzmy sie w piersi, my dorośli! Chcemy edukować dzieci i młodzież, a co sami robimy?

W naszej bibliotece jest zakaz wchodzenia na portale społecznościowe, bo dzieciaki dokuczają sobie w mediach ile wlezie, często za pozwoleniem rodziców. Miałam dość śledztwa, kto kiedy i o jakiej porze napisał coś obraźliwego na kolegę. Rodzice uczniów tego nie ogarniają i oczekują, że szkoła rozwiąże ten problem.
Ale jak ma rozwiązać, skoro sami rodzice włączają się do kłótni dzieci, wysyłając pod adresem kolegów groźby! Przesadzam? A co powiecie na taki wpis:
TY GÓWNIARO, JAK NIE ODCZEPISZ SIĘ OD MOJEJ CÓRKI, TO JEJ STARSZA SIOSTRA PRZYJDZIE ZE SWOIMI KOLEGAMI I ZROBI Z TOBĄ PORZĄDEK!

To tylko jeden z przykładów.

A dorośli?
Co powiecie o radnym miejskim, który hejtuje w lokalnych mediach innego radnego, przyznaje się do tego publicznie, ale to nie przeszkadza mu awansować?
Nie wspomnę nawet o wypowiedziach niektórych polityków, wpisach posłów czy polubieniach nienawistnych wpisów na Tweeterze, FB czy innych portalach. Co z tego, że niektóre są usuwane, zaistniały i dały świadectwo!

W komentarzach pod wpisami na blogach tego pełno, zwłaszcza anonimowo używają sobie niektórzy do woli, powołując się na wolność słowa, niekiedy nie czytając wpisów, których tytuły świadczą często o przewrotnym podejściu do tematu. Wystarczy przeczytać artykuł, ale dla hejterów to zbyt duży wysiłek, wystarczy tytuł i już rozkręcają swoje jadowite języki.

Oburzające są według mnie niektóre demotywatory, które nie obnażają zjawisk, cech czy sytuacji, ale ośmieszają imiennie konkretne osoby, a przecież nawet dzieci uczymy, że powinno się krytykować zachowania, a nie osoby. Ośmieszanie czy wywlekanie życia prywatnego, kalectwa, wyglądu też dają świadectwo o autorach takich pomysłów.

Oburzamy się, że młodzież nagrywa swoich rówieśników w intymnych sytuacjach i wstawia filmiki do sieci, cóż, dorośli nie są lepsi. Nigdy nie wiemy, kto nas filmuje lub robi zdjęcie i gdzie się owe cuda pojawią...
Znajomi, którzy mają konta na FB lub innych portalach łapią się czasem za głowę, jakie zdjęcia i filmy wstawiają rodzice uczniów czy sami nauczyciele.