Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeprowadzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeprowadzka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Nowa sąsiadka

 

Gdy mieszka się wiele lat w jednym miejscu, to zdarza się, że bywamy świadkami przeprowadzek naszych sąsiadów, o ile sami się w końcu nie przeprowadzamy.

W naszym bloku zmieniło się już kilkoro sąsiadów od początku naszego zamieszkania, a jedno mieszkanie stoi puste latami, bo lokatorzy wyjechali do Wielkiej Brytanii. Ktoś ich mieszkaniem się opiekuje, sami też raz w roku zjawiają się na kilka dni.

Wyszło mi także, że dorosłe dzieci sąsiadów nie tylko opuściły dom rodzinny, co jest zrozumiałe, ale najczęściej zmieniły miasto, a nawet kraj zamieszkania.

Jaka jest tendencja wśród sąsiadów? Młodzi stosunkowo ludzie przenoszą się do własnych domów lub na większe mieszkania, a starsi wiekiem lokatorzy zmieniają duże mieszkania na mniejsze i to na niższych piętrach, co też nie dziwi.

W sobotę byliśmy świadkami przeprowadzki wiązanej. Młode małżeństwo z dwójką dzieci zamieniło się mieszkaniem ze starszą panią, która zajmowała spory dom pod miastem. Trzeba przyznać, że na pożegnanie młoda lokatorka posprzątała schody i wejście do klatki schodowej. Przyjechały dwa samochody firmy przeprowadzkowej i silni panowie sprawnie przenosili meble, obrazy, donice z kwiatami i kartony. 

Drobne przedmioty obu rodzin lokatorzy przewozili sami w bagażnikach swoich aut i młodzi pomogli starszej pani w przewiezieniu jej drobiazgów. Nowa sąsiadka ma podobno 75 lat, ale jest bardzo energiczna, ubiera się młodzieżowo,  jeździ sporym autem i widać było, że potrafi świetnie dyrygować innymi. Nie poznałam jej jeszcze osobiście, ale to pewnie kwestia czasu.

Obserwowałam te przeprowadzkę nie tyle z czystej ciekawości, ile z powodu tego, że nas samych czeka ta przyjemność za około 2 lata, a gratów mamy sporo i trzeba będzie ich liczbę mocno ograniczyć.

Nowa sąsiadka chyba będzie musiała także dokonać pewnych korekt, bo przewiozła meble z dużego domu do małego mieszkania i już na oko widać, że gabaryty mebli nie pasują do pokoi maleńkiego lokum na parterze, nawet stolik kawowy z tarasu nie mieści się na mikroskopijnym balkonie, a krzesła to nie weszły wcale.

Podobnie sporych rozmiarów przyjechały rośliny doniczkowe w pięknych naczyniach, oby dobrze zniosły przeprowadzkę, bo są bardzo ładne i zdrowe.

Tak więc na parterze będą mieszkały dwie starsze panie i mam nadzieję, że znajdą wspólny język, bo jak wszyscy wiemy, dobry sąsiad to skarb!

Pierwsza noc była dla nowej lokatorki nieco pechowa. bo nocne awantury pijackie pewnie nie dały jej spać, a od rana awaria wodociągu i brak wody w kranie...ale można to traktować jako mocny akcent na powitanie.

wtorek, 27 marca 2018

Z Krzysiem o przeprowadzce...

Kolejna odsłona rozmów z Krzysiem, stałym bywalcem tego bloga:
- A wie pani, że parę osób z mojej klasy zapisuje się do klasy sportowej?
- to chyba dobrze, lubią sport w takim razie
- to świetnie, przynajmniej nie będą już w mojej klasie, bo czwarty rok z nimi nie wytrzymam!
- aż tak ci zaleźli za skórę?
- no, zwłaszcza niektórzy… pani nasza mówi, że do nich trzeba mieć anielską cierpliwość
- za to w sporcie są dobrzy
- a gdzie tam, oni myślą, że będą mieli mniej przedmiotów, bo tyle tego sportu i uczyć się nie trzeba…
- te czasy, gdy sportowcy nie musieli się uczyć to już minęły
- nie wiem jeszcze czy mnie mama nie przepisze do innej szkoły
- no coś ty, nie zrobisz mi tego!
- bo przeprowadzamy się
- a z powodu?
- mama mówi, że właściciel tamtego mieszkania nam każe i teraz mama znalazła mieszkanie w tej odmalowanej kamienicy na rynku
- a, wiem w jakiej, piękny dom
- a widziała pani jak oni malowali? Tylko przód, a z tyłu byle co, ale może w środku będzie dobrze
- a będziesz miał swój pokój?
- nawet większy, dziadek zawiesi mi wreszcie obrazy
- lubisz obrazy w pokoju?
- mam ulubione plakaty z filmu Harry Potter
- a ja widziałam plakat, zapraszający na wystawę kotów rasowych
- ja na pewno tam nie pójdę, bo jakby mój pies poczuł na moich nogach te wszystkie koty, to dopiero bym miał… a pani pójdzie?
- raczej nie, bo wyjeżdżam tego dnia
- to może pani popatrzeć na koty koło szkoły, łażą tu takie dwa, jeden czarny, a drugi szaro-biały, dzisiaj goniły się koło huśtawki , a jeden to chyba czaił się na ptaki
- to takie chyba dzikie koty?
- pewnie tak, a wie pani, tak się zastanawiam, na jakie kolory dziadek pomaluje ściany
- podobno modny jest popiel
- kolor nie ma być modny, tylko ma się podobać, ciekawe czy spodoba się mojemu psu, bo przecież on też z nami będzie mieszkał…