Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Patronaty 2025

 

Jak co roku, Sejm ogłosił patronów roku 2025, przy czym wśród nominowanych są nie tylko przedstawiciele kultury i sztuki, ale także wydarzenia historyczne i profilaktyka zdrowotna.

Podobna lista widnieje na stronie Senatu RP, o czym można poczytać TUTAJ.

Dzięki takim uchwałom, instytucje kultury czerpią inspiracje dla własnych działań na rzecz społeczeństwa, a my mamy możliwość przypomnienia sobie sylwetek i twórczości osób patronujących. 
Ja na przykład z zainteresowaniem poczytałam o Franciszku Duszeńce  i przypomniałam sobie twórczość Olgi Boznańskiej.

Kogo więc wyróżnił Sejm RP w tym roku? Poniżej lista i krótkie uzasadnienie:

Władysław Stanisław Reymont, noblista w dziedzinie literatury, w setną rocznicę śmierci pisarza.
Najbardziej znane utwory to: Zienia obiecana, Chłopi, Komediantka.


Uhonorowany również w rocznicę śmierci pisarza, ponadto w uzasadnieniu podano, iż „Stefan Żeromski był twórcą przekonanym o doniosłej funkcji literatury, wierzył bowiem w szczególne posłannictwo pisarza i w jego odpowiedzialność za kształtowanie losu narodu i Ojczyzny”.


Antoni Słonimski w 130 rocznicę urodzin tego utalentowanego artysty: poety, krytyka literackiego, tłumacza, rysownika, publicysty, członka grupy Skamander, współtwórcy pierwszej w Polsce organizacji ochrony praw autorskich.



Maria Pawlikowska - Jasnorzewska w 80 rocznicę śmierci poetki. Kóz nie czytał choć raz wierszy Pawlikowskiej, jednej z najczęściej tłumaczonych polskich poetek? Nazywana polską Safoną była autorką ok. 500 wierszy, 20 sztuk teatralnych i 10 słuchowisk radiowych.

Olga Boznańska, słynna polska portrecistka, przedstawicielka modernizmu, zamieszkała i zmarła w Paryżu. Laureatka wielu prestiżowych nagród, w sumie miała ciekawy życiorys, a z tego co czytam w bibliografiach, napisano o niej niewiele i to dość dawno temu...


Franciszek Duszeńko, polski rzeźbiarz, były więzień obozów koncentracyjnych w czasie II wojny, współtwórca odbudowy wielu obiektów rzeźbiarskich Gdańska po wojennych zniszczeniach. Znany jako twórca i współautor pomników: Obrońców Wybrzeża na Westerplatte, Polskich Artylerzystów w Toruniu, Ofiar Obozu Zagłady w Treblince.


W.J. Has - reżyser, scenarzysta, producent, wykładowca, laureat wielu prestiżowych wyróżnień.
Najbardziej znane filmy Hasa, to: Pożegnania, Jak być kochaną, Rękopis znaleziony w Saragossie, Lalka, Sanatorium pod Klepsydrą. Oprócz nich pozostawił także filmy krótkometrażowe i dokumentalne oraz  filmy oświatowe.

Inni  nominowani do patronatu :
ks. Józef Tischner
gen. Kazimierz Sosnkowski
Pierwsi królowie Polski
Bohaterowie z Charkowa, Katynia i Miednoje

Rok 2025, to także Rok Edukacji Zdrowotnej i Profilaktyki.

Czy coś Was w tym zestawieniu zaciekawiło?

czwartek, 30 czerwca 2022

Z festynu na festyn...


 Każda miejscowość, który liczy na turystów lub chce uatrakcyjnić czas swoim mieszkańcom organizuje imprezy plenerowe ogólnie dostępne, zgodnie z hasłem - chleba i igrzysk.

Osoby z mało zasobnym portfelem mają możliwość udziału w kulturze bez kupowania biletów na spektakl czy dojazdy do instytucji typu teatr, opera galeria sztuki.

Moje miasto ma status uzdrowiska, wiec kuracjuszy mamy mnóstwo cały rok, a oprócz tego widuję coraz więcej osób z plecakami. Przy okazji zwiedzania turyści mogą uczestniczyć w wielu sympatycznych imprezach.




Jedna z takich imprez było Święto Królowej Jadwigi obchodzone w Parku Solankowym.
Królowa Jadwiga wizytowała kiedyś nasze miasto przy okazji sądu nad Krzyżakami, uczyniono jej wysokość patronką uzdrowiska, jej imię nosi jedno z liceów, główny deptak miasta oraz kościół.
W trakcie wspomnianego święta, w muszli koncertowej widzowie obejrzeli inscenizację z udziałem uczniów liceum im.Królowej Jadwigi , przemarsz orszaku królewskiego oraz festyn średniowieczny z różnymi atrakcjami. 




W mniejszym gronie spotkali się miłośnicy robótek ręcznych, którzy przed gmachem biblioteki publicznej dziergali różności dla uczczenia Dnia Dziergania w Miejscach Publicznych.
Na krzewach zawisły kolorowe wytwory zdolnych i cierpliwych czytelniczek .
W Poznaniu widziałam kiedyś pnie drzew i znaki drogowe przyozdobione szalikami udzierganymi na drutach i szydełkiem.




Od wielu już lat odbywa się w naszym mieście Festiwal Orkiestr Dętych.
Popisy uczestników to nie tylko koncerty w muszli koncertowej, ale i pokazy musztry orkiestrowej.
W tym roku po raz pierwszy widziałam grę na tubie, z której ogień buchał w górę, a na końcu muzyk musiał zmienić pióropusz na czapce, bo poprzedni okopcił na czarno:-)
Ale w końcu była to orkiestra strażacka!



Ostatnia plenerowa atrakcja to Przegląd Zespołów i Kapel Ludowych. Ale nie tylko muzyką i śpiewem człowiek żyje. Na stoiskach w parkowej alei głównej prezentowały wyniki swego kunsztu gospodynie wiejskie, a czego tam nie było!
Placki, miody, kiełbasy, pierogi, smalec, ale i  serwety, kapelusze i wiele innych ... mimo upału apetyt zwiedzającym dopisywał!

Oczywiście to nie wszystko, to tylko wycinek z maja i czerwca tego roku.

Czy lubicie podobne atrakcje plenerowe?

sobota, 18 lipca 2015

Parasolkowe niebo

Muszę przyznać, że w naszym mieście wiele ostatnio się dzieje i na sportowo i kulturalnie. Wracamy z Zawoi, ogarnęłam się z bagażami i praniem, zaglądam na strony lokalne i takie oto zdjęcie widzę:
Główna ulica miasta, pasaż im.Królowej Jadwigi zwany popularnie Królówką cały w parasolkach. A te parasolki to element promocyjny imprezy pod nazwą ART Ino Festiwal, na którą składają się m.in. projekcja filmu w kinie pod chmurką, jam graffiti, festiwal baniek mydlanych, warsztaty taneczne i taneczny teatr cienia - to tylko niektóre z atrakcji przygotowanych w ramach pierwszej edycji festiwalu.
(zdjęcie:http://inianie.pl/filmowa-noc-na-rynku/)

piątek, 20 lutego 2015

Dotacje na kulturę...

NIK zabrał się za kontrolę dotacji, które przekazywane są lub raczej powinny być na konta instytucji tworzących kulturę przez duże K z Ministerstwa Kultury. Okazało się, że z ponad 130 mln złotych należnych tym instytucjom przekazano mniej niż połowę i nikt nie wie, co stało się z resztą należnej kwoty. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż sporo z tych funduszy przekazano na Świątynię Opatrzności Bożej(oczywiście cały czas jest mowa o tym, że to głównie muzeum, a nie kościół).Dyrektorzy szkół muzycznych na przykład przyznają, że nawet nie znali wysokości dopłat z ministerstwa, o które mogliby się ubiegać, a luki w dofinansowaniu łatali, sięgając do kieszeni wychowanków. Rodzice tychże łożyli chętnie na naukę, ale już budynki często popadają w ruinę. kwitnie za to budowa świątyni, jakby tych rzeczywiście w Polsce brakowało. Spojrzeć wystarczy na stan wielu zabytkowych budowli czy szkół w małych miejscowościach, aby zadać sobie pytanie: jak długo jeszcze ilość kościołów w Polsce będzie przeważać nad placówkami dbającymi o rozwój ludzi młodych? Niedawno oglądaliśmy protest mieszkańców małej miejscowości przeciwko likwidacji tamtejszego domu kultury, gdzie dzieciaki mogły sensownie spędzać czas. A słyszał ktoś o likwidacji kościoła, bo mało wiernych lub nieopłacalne utrzymanie? A przecież wszyscy do tego dopłacamy. Gdyby kościół miał utrzymywać się tylko z datków od wiernych, wtedy pewnie okazałoby się, ilu tak naprawdę mamy w kraju katolików, bo niektórzy twierdzą, że 99% ! To reszta chyba w podziemiu...

sobota, 3 stycznia 2015

Strój do opery

Spektakle bywają różne, okoliczności także, ale zawsze byłam przekonana, że wizyta w operze, zwłaszcza w okresie sylwestrowo-noworocznym zobowiązuje do ubioru bardziej starannego niż zwykle.
W istocie większość osób, które kupiły bilety na spektakl w operze bydgoskiej 28 grudnia ubrana była elegancko, jak przystało na koncert sylwestrowy, wszak na bal sylwestrowy nie chodzimy ubrani jak do pracy. Niestety nie wszyscy uznali taka okazję za godną uszlachetnienia także strojem. właściwie można było zaobserwować dwie skrajności trendów: nadmiar elegancji oraz całkowity jej brak. A po środku wszyscy ci, którzy wynieśli z domu czy tez ze szkoły szacunek dla sztuk teatralnych okazywany w ubiorze.
Raziły zarówno stroje przerysowane, typu suknia z tafty do ziemi i rękawiczki po łokieć, a u panów mucha i frak, jak stroje nazbyt zwyczajne: sweter i dżinsy u panów, a pogniecione spodnie i nijaka bluzka u pań. O dziwo, bardziej niedbale ubrani byli ludzie w zaawansowanym wieku. Ludzie młodzi, których wychwyciłam z tłumu, ubrani byli odpowiednio.
Bilety tanie nie były, ale nie znaczy to chyba, że niektórzy nie mieli w szafie choć białej bluzki i ciemnego dołu. To zawsze wygląda dobrze i wielkich nakładów nie wymaga. Wszak nawet od uczniów w szkole wymaga się odpowiedniego stroju i w tym celu wozi się ich na spektakle teatralne i do kina, by skorupka za młodu... i tak dalej.
Koncert był piękny, bawiliśmy się znakomicie i nasze wrażenia byłyby bez zastrzeżeń, gdyby nie małe problemy z parkowaniem, a z parkingu trzeba było iść naokoło ulicą do głównego wejścia w butach raczej eleganckich - dobrze, że nie było śniegu do kostek. Opłata za parking przy cenie biletu 180 zł od osoby to lekka przesada...
(zdjęcie flickr,CC BY-NC-SA 2.0 by M.Switala)

piątek, 12 grudnia 2014

Prawa pieszego

Lubię chodzić, rzadko jeżdżę autem, chyba że na długie wycieczki, od wielu lat nie korzystam z komunikacji miejskiej. Nie tak często, jak bym chciała jeżdżę rowerem. Jako piechur codzienny odczuwam uciążliwości ruchu ulicznego, a czasami nawet jestem mocno wkurzona.Przykłady? Proszę bardzo...
Stoję przed przejściem dla pieszych, czekam cierpliwie, a tu nagle samochód skręcam, więc czekałam niepotrzebnie, bo kierowcy nie chciało się wrzucić kierunkowskazu. Innym razem kierowca niby przepuszcza mnie na pasach, ale za chwilę rusza z piskiem opon, przejeżdżając mi prawie po piętach, bo tak mu śpieszno. Jeśli jezdnia ma 2 lub 3 pasy, czekam długo na przejście, bo nawet jeśli na jednym z pasów zatrzyma się auto, to na pozostałych kierowcy nie rozumieją, że wypada się zatrzymać i uprzejmy biedak czeka razem ze mną. Jest już trochę ścieżek rowerowych, co prawda nie wszystkie łączą się w drogę do celu, ale to nie znaczy, że na chodniku to ja mam uważać na rowerzystów,raczej chyba odwrotnie, bo jeśli na chodniku nie mogę czuć się bezpiecznie, to gdzie?
Innym problemem są jeszcze światła sygnalizacyjne, regulowane nie wiadomo według jakich prawideł. Na niektórych przejściach światło zielone świeci tak krótko, że osoba zdrowa, sprawna fizycznie ma problem, by zmieścić się w czasie, nie mówiąc o ludziach kulejących, starych lub z małymi dziećmi. Po co więc przyciski do regulowania świateł, skoro nie działają.
Zdarzyło mi się, że mundurowi zwrócili mi uwagę, iż nieprawidłowo przekraczam jezdnię, chociaż droga była nieruchliwa, dwa metry od pasów. Mieli rację, ale... Widziałam parokrotnie tychże stróżów praworządności, jak przekraczają, wcale nie w cywilu, jak chcą i gdzie chcą. Ich przepisy nie obowiązują?

wtorek, 25 listopada 2014

Klasycznie czy nowocześnie ?

Jak zwykle w poniedziałki czekałam na spektakl teatru Tv,reżyser i obsada w moim guście, sztuka też: "Rewizor" Gogola. Uczta duchowa byłaby większa, gdyby zachowano wierność wobec klasycznego podejścia do oryginału. Nie była to bardzo innowacyjna odsłona, ale jednak... Jestem niestety z tych, którzy wolą Gogola, Shakespeare'a, Dostosjewskiego w tradycyjnej wersji, tak jak przedkłada się Rembrandta nad Picassa lub Moniuszkę nad Pendereckiego. Wybierając się na balet do opery lub na bajkę do teatru lalek spodziewam się tradycyjnych , a nie multimedialnych dekoracji, bogatych kostiumów, a nie symbolicznych trykotów, o braku garderoby w ogóle nie wspomnę.
Znajoma opowiadała mi kiedyś, ze wybrała się do któregoś z warszawskich teatrów na sztukę współczesną. Z treści niewiele zapamiętała, bo siedziała blisko sceny, a tuż przed nią paradował facet z klejnotami na wierzchu, aktorzy to ubierali się, to rozbierali lub zmieniali płeć( strojem oczywiście). Głupio jej było także z tego powodu, że wybrała się tam z mężem i miał być spektakl przez duże es, a było jak na występie chippendales'ów. Do geniuszu Pendereckiego nikt mnie nie przekona, bo wiem, co mi się podoba, a co razi moje uszy. A w ogóle w przypadku niektórych dzieł sztuki współczesnej mam wrażenie, że ktoś nabija mnie w butelkę i mam ochotę krzyknąć: król jest nagi, czy tego nie widzicie?
(grafika:Flora, Rembrandt, wikimedia commons, public domain)

sobota, 25 października 2014

Dziwnomowa

Chyba tylko w języku polskim zadomowiło się tyle wyrazów zapożyczonych, a raczej słów w mowie codziennej. Pół biedy, jeśli słowa pochodzenia obcego używane są w sposób uzasadniony, ale najczęściej obserwuję jakieś niepotrzebne zastępowanie naszych rodzimych wyrazów takimi, które uchodzą za bardziej trendy ( trendy - zamiast na czasie).
W dodatku zabieg taki stosują często dziennikarze, a więc osoby, których słuchamy co dzień,a ich wypowiedzi winny być wzorem, zwłaszcza dla młodego odbiorcy.
Tak oto słyszę: coach zamiast trener, corner zamiast rzut rożny, fighter zamiast napastnik, event zamiast wydarzenie,cool zamiast wielu przymiotników, celebryta zamiast bywalec. Logistyk kiedyś był zaopatrzeniowcem, asystent pomocnikiem, designer to kiedyś projektant,make-up to po prostu makijaż, a sale to zwykła wyprzedaż.
Nie chodzimy dziś do fryzjera tylko do stylisty włosów, meble kupujemy w salonie, niemieckiego uczymy się nie w szkole tylko w studiu językowym, o restaurację dba menadżer, zakupy robimy w marketach, latem urządzamy garden party.
Nawet nazwy lokali gastronomicznych w małych miejscowościach nie brzmią zwyczajnie po polsku. Wystarczy zacytować nazwy barów i restauracji w moim mieście( ok.70 tysięcy mieszkańców): For You, Sorento, Flow, Cambria, Verona, Penelopa, Casablanca, Savana.

sobota, 18 października 2014

My w kulturze

Co jakiś czas słyszę utyskiwania na to, jak mało Polacy korzystają z różnych form życia kulturalnego.Przyznaję, że sama też raczej nie tak często,jak bym chciała, ale nie z lenistwa - raczej z braku odpowiadających mi propozycji lub bardziej prozaicznie, z braku kasy.Wachlarz propozycji mogłabym poszerzyć, wyjeżdżając do większego miasta, jednak pracując długo w tygodniu rzadko mam ochotę wyskoczyć na koncert lub do opery i wracać po nocy.Natomiast ceny biletów to też twardy orzech.
Widzę w moim mieście plakaty i czytam ceny biletów:100 zł, 85 zł itp. Czasami udaje się wyszukać coś ciekawego w necie za przystępną cenę( np.koncert piosenek francuskich - bilet 25zł)w przedsprzedaży, z dojazdem do Torunia.Nie dziwi więc fakt, że wielu ludzi korzysta z imprez masowych z wstępem wolnym, ale biorą to co dają.Kultura masowa, cokolwiek to znaczy...
Mieszkam blisko kina i obserwuję tłumy widzów we wtorki, kiedy są o wiele tańsze bilety.Też poszłabym częściej, ale 3 bilety na seans (3-osobowa rodzina)to już jakiś wydatek.A przecież pracujemy z mężem, nie prowadzimy hulaszczego trybu życia, sponsorujemy studenta, kupujemy książki,dużo zwiedzamy... i zawsze musimy wybierać coś zamiast.Co jednak ma powiedzieć statystyczny emeryt?
Na szczęście są książki i biblioteki i zawsze można spotkać ludzi z pasją, którzy są ciekawsi, niż kolorowe magazyny próżności.