Po raz pierwszy jako osoba dorosła uczęszczałam na zabiegi fizjoterapeutyczne, bo nie liczę wizyt u kręgarzy, gdy miałam problemy z kręgosłupem.
Zalecono mi 10 dni zabiegowych ( a droga była do tego długa) i każdego dnia 4 zabiegi, choć nie wiem, czy można nazwać zabiegiem naświetlanie lampą solux przez 5 minut, a i te minuty naliczano różnie.
Trzeba mieć cierpliwość, by leczyć się w ramach państwowej słuzby zdrowia, bo cykl od wizyty u neurologa do pierwszego dnia zabiegowego trwał u mnie od 18 października do 26 kwietnia. Na wizytę u neurologa czekałam prawie rok. Kawal czasu...
Zabiegi odbierałam w szpitalnej przychodni i dobrze, że nie zapisano mi hydroterapii czy gimnastyki , bo od samego przebierania się codziennie dostałabym szału, więc chyba do sanatorium nie nadaję się.
Leży człowiek podłączony do jakiegoś urządzenia przez 10 minut, na własnym prześcieradle zakupionym w aptece i jeszcze musi zapamiętywać, którą stronę pleców poddajemy dziś działaniu ultradźwięków, albo czy na odcinek szyjny mają być młoteczki czy wibracje...a naświetlanie lampą raz pięć minut, raz dziesięć. Siadywałam też w mikroskopijnej salce ( drżyjcie klaustrofobicy!) by poddać się działaniu lasera - jeśli nie usłyszy pani sygnału dźwiękowego, to nie szkodzi, kilka minut dłużej to nie problem...
Nie powiem, panie w przychodni bardzo miłe, może oprócz tych w rejestracji. Pacjenci taśmowo zmieniają się na leżankach, panowie flirtują z terapeutkami, panie opowiadają o wnukach lub fryzurach na komunie, młodzież zapatrzona w smartfony. Swoją drogą, ilu młodych ludzi chodzi na zabiegi po urazach na lekcjach WF! ale chyba nie czekają pół roku na zabieg, bo to by nie miało w ogóle sensu...
Na koniec wizyta końcowa u fizjoterapeuty - czy odczuwa pani poprawę? Niektórych zabiegów nie czułam wcale, może zapomniał ktoś aparat włączyć? czy odczuwam poprawę stanu kręgosłupa? Trudno powiedzieć, skoro bolał mnie głównie po urazach w pracy, to teraz teoretycznie powinnam ozdrowieć zupełnie...no ale czas pokaże.
Myślałam, że wpis będzie z tych dowcipnych, ale nic śmiesznego się nie działo, a skończyłam zabiegi z ulgą, bo wynudziłam się jak mops.
W karcie zapisano - poprawa umiarkowana, zaleca się kontynuację zabiegów. Ciekawe, jak długo trwałby kolejny cykl od lekarza do następnej serii zabiegów?

