niedziela, 1 grudnia 2019

Patrzcie pod nogi...

Mówią, że pieniądze nie leżą na ulicy.
Otóż leżą, sama sprawdziłam, wielokrotnie.
Ostatnio, o zmierzchu znalazłam na parkingu 100 zł, było mglisto i bezwietrznie i chyba tylko dlatego banknot leżał na asfalcie.

Nie był to pierwszy raz, może kwoty mniejsze...10 zł, 5 zł
W sumie zastanawiam się, jak nieporządni bywają ludzie, jak nie szanują zarobionych ciężko pieniędzy.
Po wejściu do sklepu przyglądałam się, gdzie klienci noszą swoje portfele lub nie noszą ich wcale.
Panowie i młodzież przeważnie po kieszeniach upychają bilon, banknoty, klucze, telefony.
Nie dziw, że ciągle coś gubią.

Kiedyś znaleźliśmy z mężem cały portfel. Leżał w śniegu, prawdopodobnie wypadł kierowcy auta, które odjechało.
W środku dokumenty, jakieś banknoty. Znaleźliśmy adres, poszliśmy na drugi koniec miasta, by oddać właścicielowi.
Pod adresem z portfela zastaliśmy jakiegoś starszego pana, poprosiliśmy o oddanie zguby synowi lub wnukowi. Zapewnił, że odda, mam nadzieję, że właściciel portfela się ucieszył.

Starsze osoby noszą co najmniej dwa portfele, w jednym banknoty, w drugim bilon, mało który staruszek płaci kartą.

W szkole po każdej przerwie, jakby tak przejść korytarzami - uzbierasz na bułkę lub drożdżówkę.
Wielokrotnie , chodząc na zastępstwa zwracam uczniom uwagę, by chowali pieniądze leżące na ławkach do piórników lub do kieszeni na zamek.
Podobnie jest na wycieczkach szkolnych, wieczne szukanie portfeli, pilnowanie by dzieci odbierały wydawaną resztę.

Ten przykład ze znalezionym banknotem to tylko pretekst do przedstawienia historyjki, którą znalazłam w sieci.

129 komentarzy:

  1. Zawsze mi żal tych co gubią COŚ, nie tylko pieniądze. Przyczyn może być wiele. Najbardziej jednak żal serce ściska kiedy dotyka to staruszki/ów. Jednak oszuści na nich żerują. Niedawno u nas emerytka została oszukana na... policjanta. Teraz mamy apel do starszych osób, aby najpierw sprawdzić komu otwieramy drzwi.
    Mój mąż się zarzeka, że on nic nie zgubił w życiu, a to nieprawda. Po prostu ma krotką pamięć. Gdybym robiła listę zgubionych przez niego rzeczy, byłaby bardzo długa. Tylko jakoś nie zdarza mu się nic znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszustów, którzy naciągają starych emerytów przywiązałabym do pręgierza na rynku i kazała obrzucić zgniłymi jajami!

      Usuń
    2. Pomysł świetny. Tylko skąd takie jaja wziąć?

      Usuń
    3. Zostawić w cieple kilka, szybko się zepsują ;-)

      Usuń
  2. A gubimy dlatego, że nikt nas nie nauczył , że należy zawsze myśleć o tym, co się w danej chwili robi, a nie o kilku innych sprawach jednocześnie. I wiem z własnego "podwórka", że tego trzeba się nauczyć, a początki owej nauki wcale nie są łatwe, bo trzeba być cały czas świadomym w pełni tego co się robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zawsze pilnuje skrupulatnie portfela i telefonu, dla własnej wygody:-)

      Usuń
  3. Ta historyjka, która ma pójść świat, dla mnie nie jest wcale inspirująca. Toż to zwykłe oszustwo! Jeśli dobrze zrozumiałam, to skasowała sąsiadów z dobrym sercem po 100zł od serca, tak? Chyba jednak źle zrozumiałam.
    Jotko, kurna, patrzę i patrzę pod nogi od dziesięcioleci i nigdy nic nie znalazłam cennego :) Widocznie w drodze wyprzedzają mnie bardziej spostrzegawczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jesteś widocznie bardziej konkretna lub nieufna, a ja patrzyłam z chęcią wzruszenia się, jakkolwiek by to wyglądało...może i oszustwo, ale pomoc jak najbardziej zasadna. Pojedynczo każdy nie stracił wiele...

      Usuń
    2. I być może niewiele miał. Może np. ktoś zrezygnował z prezentu dla kogoś, kto był bardziej potrzebujący? I skąd wiesz, że pomoc była zasadna?
      Jotko, kłamstwo, to kłamstwo. Były oszustwa na "wnuczka", to teraz są na "babcię". Nie przekonasz mnie, że to fair.

      Usuń
    3. Ja patrzę na to tak - sąsiedzi staruszkę znali, więc nie dawali byle komu i jest to dla mnie przykład raczej tego, że lepiej zauważyć kogoś tuż obok, potrzebującego pomocy, niż gremialnie wpłacać na różne akcje, a potem afery, bo niektóre zbiórki to bujda na resorach.
      Nie zamierzam Cię na siłę przekonywać, masz prawo do własnego zdania.

      Usuń
    4. Asieńko ja zdecydowanie jak Ty odczytałam historyjkę i jeszcze się wzruszyłam:) Myślę, że te/takie 12 osób miało najlepsze święta w swoim życiu :)

      Usuń
    5. Wzruszenie jest nam czasem potrzebne, a takie historie są jak drogowskaz:-)

      Usuń
  4. Z tej samej beczki: moja koleżanka, już od małego nauczona została w domu, że pieniądze trzeba zamieniać na złoto. Taka inwestycja. Pierścionki, łańcuszki, kolczyki i co tam jeszcze. To oznaka statusu i zawsze ma wartość. Już dwa razy ją okradziono, zabierając wszystko. Los przewrotny jest, trzeba uważać, co się zamawia. Kiedy cały czas zbierasz i się boisz straty, to właśnie zamawiasz. I dostajesz.
    Lepiej zluzować Jotko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zbieranie dla samego zbierania na mózg pada lub bokiem wychodzi...

      Usuń
  5. Nigdy w życiu nie znalazłem więcej niż 50 groszy, za to raz zgubiłem 500 zł, gdy takie banknoty były w użyciu, a ostatnio cały portfel z kartami i dokumentami. Od razu zastrzegłem obie karty bankomatowe, bo zbliżeniowe. Myślałem, że serce mi nie wytrzyma... Gdy wróciłem do domu, portfel leżał na półce, po prostu zapomniałem go zabrać. Za głupotę się jednak płaci. Dwa tygodnie odkręcałem sprawę kart bankomatowych. Dobrze, że mam aplikację w smartfonie...

    Mam mieszane uczucia z tą historyjką. Raz, szyta grubymi nićmi, dwa, nawet jeśli babcia cierpiała biedę, to przecież wiedziała, że nie zgubiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na twoim miejscy tez bym zeszła niemal na zawał...
      Co do historyjki, nie wiem czy prawdziwa, nie wiem czy babcia naciągnęła ludzi, ale podoba mi się wymowa i nadzieja w tym zawarta.

      Usuń
    2. Jaka nadzieja? Że nawet staruszka sąsiadka może Cię naciągnąć? W ten sposób zniechęca się ludzi do spontanicznych, serdecznych zachowań. Nawet babcia była tym pomysłem córki zniesmaczona.

      Usuń
    3. Dlaczego naciągnąć? każdy dawał dobrowolnie, przecież nie wszyscy dali...kiedyś zrobiłam paczki na święta wnukom sąsiadki, co dzieci winne, że ich matka piła i do roboty nieskora, nam nie ubyło, a widzieć tę radość na twarzy dzieci - bezcenne!

      Usuń
  6. Hmm, mam skojarzenia ze swoją manią patrzenia pd nogi - cały czas znajduję różne rzeczy. Małżonka naigrywa się czasem, że mam zwyczaje kury - odgrzebuje z niemi butem jakiś zagrzebany w niej przedmiot, by zobaczyć co to jest. Najstarszą zgubę znalazłem podczas spaceru - XVII wieczny szeląg Jana Kazimierza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziarnko do ziarnka...
      Prawdziwy instynkt poszukiwacza, podobnie z obserwowanie - ilu mijam ludzi zapatrzonych w telefony lub zamyślonych, a obok kaczka spaceruje trawnikiem lub na niebie klucz gęsi niezauważone- jak w obrazie Upadek Ikara...

      Usuń
    2. Albo idzie mama wpatrzona w ekranik, pcha drugą ręką wózek z dzieckiem nie zwracając na nie uwagi, jak również na większe dziecko plączące się z tyłu tuż przy ulicy. Tu o mało zawału nie dostałam.

      Usuń
    3. Miałam podobny przypadek, dziecko niemal pod autobus wbiegło...

      Usuń
  7. Również raz znalazłam portfel pod sklepem... był nim dowód osobisty i 100zł. Zaniosłam do sklepu i dałam ochroniarzowi, kiedy wyszłam podszedł do mnie zmartwiony i zpanikowany dziadzio z pytaniem czy nie znalazłam portfela - odpowiedziałam jaka sprawa. Bardzo mi dziękował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znalazłam 2 razy czyjś telefon, oddałam raz w kasie ZOO, za drugim w punkcie informacji ośrodka edukacji.

      Usuń
    2. Są tacy ktprzy przywłaszczją ;/

      Usuń
    3. To sumienie im mózgi wygryzie...

      Usuń
  8. Ja znalazłam kiedyś 20 zł na chodniku. Zerwała się straszna ulewa i wszyscy uciekali się ukryć w budynku uniwersyteckim. Ja wyszła zanim przestało całkiem padać, bo było przyjemne ciepłe lato i jakoś deszcz niespecjalnie mi przeszkadzał...i tu trach! Taka niespodzianka:)
    Przyznaję jednak, że masa ludzi nosi portfele w tylnej kieszeni spodni, a półprzezroczystych torbach. Przecież to niesamowite ułatwienie pracy dla złodzieja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kieszeniach z tyłu spodni noszą portfele i telefony, a te często wpadają do muszli w toaletach...

      Usuń
  9. A ile mozna znaleźć różnych różności na polskiej plaży. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, gorzej, gdy grzebiesz nogą w piachu, a tu wyłazi brudny pampers lub podpaska...

      Usuń
  10. Rok temu mój tata znalazł 100 zł w kałuży. Druk z banknotów nie schodzi w wodzie, więc wziął i wysuszył.
    Pamiętam jak kiedyś mój tata nosił dwa portfele, osobno na bilon i papierki. Potem się to zmieniło, moda itd.
    Sama rzadko znajduję pieniądze. Może Szwajcarzy rzadziej gubią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo ktoś znajduje przed Tobą albo rzadko patrzysz pod nogi?

      Usuń
    2. Mam dziwny nawyk ciągłego patrzenia pod nogi, więc raczej to pierwsze. ;)

      Usuń
    3. Albo Szwajcarzy pilnują swoich pieniędzy:-)

      Usuń
  11. Tacy jesteśmy roztargnieni, że dopiero chwilę po wyjściu z domu, czy ze sklepu sprawdzamy, czy mamy wszystko! Prawda jest taka, że gadżetów przybyło...Sama ostatnio znalazłam 5 euro. Wypiłam sobie kawkę. Ktoś zapłacił za mój dobry Humor. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. zdarzyło mi się zgubić, wypadły pieniądze, gdy wyciągałam coś z kieszeni. Wróciłam, były:)) Gorzej, gdy schowam, żeby nie zgubić. Tak było, gdy pracowałam. Wkładałam miedzy kartki książki i ...zapominałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zgubiłam kiedyś rękawiczkę, gdy wyrzucałam śmieci...

      Usuń
  13. Nie gubię pieniędzy i nie znajduję ich... taka równowaga :) ale gdy kiedyś przez roztargnienie zostawiłam parasol na krześle w lokalu, nigdy się nie odnalazł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parasol zostawiłam w pijalni wód mineralnych, ale gdy wróciłam, jeszcze tam był:-)

      Usuń
    2. Szczęściara :) A może mój parasol bardziej się podobał :) Oczywiście żartuję :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Możliwe, mój był czarny...

      Usuń
  14. Kiedyś po pracy podjechałam z córką pod naszą klatkę i córka, która chodziła wtedy chyba do pierwszej klasy, zobaczyła na chodniku następnej klatki leżący portfel. Podeszłyśmy do niego, poszukałam jakiegoś dokumentu o adresie. Okazało się, że właściciel zguby mieszka w tej klatce na siódmym piętrze. Akurat nie działała winda, więc doczłapałyśmy jakoś pod drzwi, które otworzył niemłody mężczyzna. Gdy wytłumaczyłam, o co chodzi, potwierdził, że to jego portfel, podziękował i zamknął nam drzwi przed nosem.
    Nie wiem, czy w portfelu były jakieś pieniądze, czy tylko dokumenty, ale wydaje mi się, że mógł córce dać choć 10 złotych na czekoladę, bo uchroniła go od problemów z wymianą dokumentów.
    Największy nominał, jaki znalazłam na chodniku to 10 złotych, ale na stare pieniądze, więc po denominacji byłaby to złotówka.
    Ach, chyba w ubiegłym roku znalazłam na podłodze w markecie zadeptaną 20-złotówkę, którą odniosłam do kasy ku zdziwieniu ludzi stojących w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie pan mógł chociaż dziecku na czekoladę dać parę groszy.
      Koleżanka znalazła w markecie 50 zł, ale przy samej kasie, nikogo nie było, więc włożyła do kieszeni. Tego samego dnia przyszedł ktoś ze sklepu, bo na monitoringu widzieli, kto znalazł, a ona miała w sklepie znajomą...

      Usuń
  15. Mam nadzieję, Jotko, że wiesz co wypada zrobić ze znalezioną stówą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, ale chyba raczej przejem, niż przepiję...

      Usuń
  16. Ja podnoszę nawet 1grosz, bo to też pieniądz!
    To prawda, że ludzie po monety nawet się nie schylają.
    Znalazłam i ja duży zwitek banknotów. Widziałam, jak młodemu człowiekowi wypadł z kieszeni w polu. Za chwilę by zniknął z mojego pola widzenia.
    Pozdrawiam cieplutko na miły dzień i jeszcze raz cudnie dziękuję za listowną niespodziankę💖🏵️☕🧁🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto nie szanuje grosza - nie wart miliona , gdzieś to czytałam.
      Bardzo proszę:-)

      Usuń
  17. Bardzo fajny artykuł. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale nie widzę adresu bloga, wpadłabym z wizytą:-)

      Usuń
  18. Przyznaję, że się wzruszyłam. Fajnie gdyby to była prawda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się ucieszyła, bardzo budująca historia...

      Usuń
  19. Ostatnio podeszłam do pewnego małżeństwa na parkingu Biedronki, bo zostawili kartę przy terminalu i powiedziałam im, że się zapomnieli. Dobrze, że tak długo się pakowali do samochodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dopiero roztargnienie...

      Usuń
    2. Nom, poza tym trochę mi głupio było, bo facet był strasznie gderliwy i zburczał od razu swoją żonę. Pomyślałam sobie jednak, że pewnie gorzej by się jej dostało gdyby brak karty odkryli w domu, albo dopiero przy kolejnej transakcji.

      Usuń
    3. A kobieta miałaby awanturę jak stąd do Alaski...

      Usuń
  20. Wierze, że jest w nas dużo dobra. Chociaż politycy, przede wszystkim, robią co mogą aby zabić to w nas jako coś niemodnego. Warto dzielić się tego typu opowieściami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby oglądać tylko polityków, człowiek straciłby wiarę we wszelkie wartości.

      Usuń
  21. Ostatnio w bramie ktoś z mojej klatki znalazł pieniądze. Na szczęście znalazł je ktoś z takiego biura projektowego i zostawił kartkę z informacją. Ciekawe czy właściciel się zgłosił.

    Jednak nie byliśmy w Nieborowie. Pogoda i niedyspozycja ze strony rodziny Staruszka tak sprawiła.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy kwota jest większa lub zwitek banknotów czy portfel, to można się pokusić o szukanie właściciela...

      Usuń
  22. Kiedyś w Krynicy znaleźliśmy na deptaku 40 zł i poszliśmy do baru mlecznego które uwielbiamy, na obiad. To był pyszny i dla nas szczęśliwy obiad... mam tylko nadzieję że ten kto zgubił kasę tego dnia też miał obiad... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno skromniejszy, ale trudno, może będzie bardziej pilnował...

      Usuń
  23. Witaj, Jotko.

    Anegdotka opowiedziana ku pokrzepieniu serc i tak bym ją traktowała, nie doszukując się niepięknych podtekstów:)

    Zdarza mi się znaleźć od czasu do czasu zgubiony banknot. Gdy widzę właściciela - oddaję natychmiast, gdy takowego brak na horyzoncie, prędzej czy później - wrzucam znalezione do puszki z serduszkiem:)

    Pamiętam opowieść Taty, który, będąc pod wrażeniem oliwskich organów, wrzucił do puszki (bodajże) dwadzieścia złotych na ich renowację. Kiedy wyszedł ze świątyni, na schodach znalazł inne dwadzieścia złotych i jako stuprocentowy ateista z niebywałym poczuciem humoru, pomyślał: "Pan Bóg ofiary nie przyjął." Kiedy opowiadał to znajomym, jedna z bardziej obeznanych w tych tematach niewiast odparła: "Wręcz przeciwnie - przyjął i pobłogosławił.":)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne zakończenie , też jestem za tym, by takie historie traktować jako balsam dla duszy, potrzeba nam tego od czasu do czasu.

      Usuń
  24. Jeszcze w PRL moja mama wyprała ojcu kurtkę w której trzymał t.zw. "zaskórniaki", dużo tego było. Banknoty wytrzymały pranie, bo były w wewnętrznej kieszeni, więc mama je wypłukała i mokre przykleiła na kafelkach w kuchni, aby się wyprostowały. Widziała to sąsiadka i po niecałej godzinie do drzwi zapukała milicja. Było trochę "smieszno i straszno".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówią, ze pranie pieniędzy to przenośnia:-)

      Usuń
  25. Pod nogi warto patrzeć, bo jeśli nawet nie znajdzie się pieniędzy, to można znaleźć coś ciekawego, na przykład ładny kamyk :) Kiedyś zbierałam kamienie, teraz za mało mam sił do zbierania takich "skarbów" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można znaleźć kamyk, ciekawy wzór na chodniku, mnóstwo rzeczy...

      Usuń
  26. zdarzyło się kiedys i mojemu mężowi przynieść znalezioną stówke
    ja schylam się nawet po grosik :)

    piękna historia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W górach znalazłam 5 zł, które za chwilę dałam przygodnemu gawędziarzowi za opowieść...

      Usuń
  27. Ha, ha i ha!
    Nigdy nic nie znalazłam.
    Może dlatego, że gapię się
    w niebo? Albo podziwiam przyrodę?

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj w ten szary, jesienny, ale już prawie zimowy dzień, a raczej wieczór.
    Grudzień już puka do naszych drzwi. Za oknem coraz częściej ciemniej niż jaśniej.
    A pieniądze jak dla mnie rzeczywiście leżą na ulicy. Od lat zbieram te, które znalazłam. Niedawno musiałam nawet kupić kolejną świnkę. Są to jednak same drobiazgi, nawet te znalezione w innej walucie.
    Pozdrawiam wieczorową porą i życzę Tobie aby dobre myśli rodzące się w głowie zawsze do Ciebie docierały...

    OdpowiedzUsuń
  29. A mnie zastanawia, jak to jest, że tyle pieniędzy znajdujesz. Mnie się takie rzeczy nie przytrafiają, ani groszowe, ani grubsze. Może u nas ludzie nie gubią? Albo sprzątanie solidniejsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wszystko naraz? Teoretycznie powinnam się wzbogacić, ale inni też znajdują:-)

      Usuń
    2. Cóż, na początek znalazłam na siedzeniu w autobusie 1 grosz. Nie czuję się oszołomiona bogactwem znaleziska :)

      Usuń
    3. Wczoraj też znalazłam grosz...

      Usuń
  30. Wzruszyłam się, naprawdę. Przed denominacją znalazłam banknot o nominale 10 tys. zł. Grosiki nieraz znajduję, wrzucam do puszki. Kiedy Szilkę przygarnęliśmy, znalazłam 50 zł, akurat było na weterynarza :)))

    OdpowiedzUsuń
  31. Piękna, wzruszająca historia. Jako że idą Święta, starajmy się w ludziach widzieć dobro. Bo ono w nich jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, wolę w ludziach widzieć dobro, przynajmniej czasami...

      Usuń
  32. W mojej klatce nie mieszka 12 wspaniałych ludzi, ale za to mniej więcej tylu uczniów Szkoły Podstawowej nr 6 z Inowrocławia, przysłało mi kartki z wierszami z okazji Dnia Życzliwości. Wszystkim, którzy nadesłali życzenia i wiersze dziękuję z całego serca i serdecznie pozdrawiam Ich i opiekunkę pomysłu Jotke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, ze kartki doszły, a jeśli ucieszyły, to radość podwójna:-)

      Usuń
  33. Asiu - przypomniałaś mi moją koleżankę, której w pewnego firmie zrobiono pranie mózgu i żeby sprzedać to, co kazano jej sprzedawać , specjalnie wyszukiwała starsze osoby , żeby nie widziały do końca jaką umowę i na co - podpisują . Z tego co wiem - los jej „oddał”. A obrazek bardzo wzruszajacy - podam dalej .

    OdpowiedzUsuń
  34. Jest sporo ludzi, którzy nie szanują pieniędzy. Może przychodzą im zbyt łatwo? Dla mnie każda zarobiona złotówka jest ważna. Bywało, że szukałam po kieszeniach drobnych na mleko dla dziecka. Aż mi się wierzyć nie chce, że coś takiego przeżyłam. Czasem znajduję pieniądze, a swoich mocno pilnuję.
    Pomagam potrz4ebującym, jak potrafię, daję pieniądze kiedy ktoś prosi, czasem coś sponsorujemy, ale "uciekam" od fundacji", Nie dowierzam, ze te pieniądze idą na potrzebujących, a na pewno nie takie, jakie mogłyby pójść. Najpierw trzeba opłacić panie w coll-center, potem one przysyłają tony jakichś papierów- ile to pieniędzy zżera? Najbardziej mnie cieszy dawanie różnych rzeczy w schroniskach dla zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie daję datków na ulicy, bo obejrzałam kiedyś program jak takie zbiórki funkcjonują. Na przykład gdy rozprowadzał ktoś długopisy po 5 zł, to okazało się, że do potrzebujących trafiało tylko 50 groszy...

      Usuń
  35. No jest to pewien problem: znalezienie. Teoria: znalezienia - oddanie ponoć zależy od kwoty znalezionej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym znalazła jakąś porażająca kwotę w torbie lub innym opakowaniu, to szukałabym tego, kto zgubił...

      Usuń
  36. Bardzo nie lubię gubić potrzebnych rzeczy, a do nich z pewnością należy portfel i jego zawartość, czyli pieniądze i karty, a nawet dowód.
    Dlatego zawsze starannie go pilnuję. Portfele mam dwa, jeden z polskimi pieniędzmi, drugi z niemieckimi. :)
    Annabell ma rację, większość nie jest w stanie skupić się na tyle na bieżących zajęciach, żeby przeprowadzić je z uwagą.
    Wielofunkcyjność to umiejętność wykonania paru czynności nie na raz, tylko szybko jedną po drugiej i dobre ich zaplanowanie.

    OdpowiedzUsuń
  37. No i w ogóle to wzruszające, że ludzie nadal chcą pomagać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze podziwiam ofiarodawców w zbiórkach na operacje czy protezy...to powinna być jednak rola państwa, ale rozumiem doskonale, że każdy szuka ratunku na własną rękę.

      Usuń
  38. Staram się nie gubić , ale często znajduję jakieś porfele !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz jakąś cudowną moc?

      Usuń
    2. Raczej pecha - nawet mam wpisa na bloga o znaleziskach wykopaliskach

      Usuń
  39. Jeszcze nigdy pieniędzy na ulicy nie znalazłam :/
    A ta historia... z początku wzruszająca, ale gdy doczytałam do końca poczułam pewien niesmak. Historia pozostałaby wzruszająca i pouczająca, gdyby starsza Pani nie brała tych 100 zł... przecież ich nie zgubiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znamy zakończenia, nie wiemy, co z nimi zrobiła ostatecznie...

      Usuń
    2. To prawda, może kiedyś poznamy dalszą część tej opowieści :)

      Usuń
  40. Najwięcej to znalazłam 50 zł. Sama staram się nie gubić, a najbardziej dotyka mnie gubienie rękawiczek ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rękawiczki też mi się zdarzyło, ale pojedynczo...i etui od parasolki.

      Usuń
  41. No fajnie gdybym tak codziennie na stówę trafiała... albo chociaż na piątaka.

    OdpowiedzUsuń
  42. Historia o staruszce wzruszająca, pamiętam podobną z tego roku, która wydarzyła się naprawdę. Złodzieje podający się za pracowników spółdzielni z Bielska-Białej okradli 99-latkę. Zabrali pieniądze, które kobieta odkładała od 30 lat - 4 tys. zł. Historia poruszyła serca internautów, dzięki którym w kilka dni udało się zebrać dla seniorki ponad 330 tys. zł. A skoro mowa o znajdowaniu kasy, sama tylko 10 zł najwięcej znalazłam. Wy z tym portfelem mogliście się domagać 10% znaleźnego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam tę staruszkę, tych oszustów to ...napisałam już wyżej co.
      Nie pamiętam ile tego było, najważniejsze dla nas to oddać dokumenty, ich brak to wielki kłopot!

      Usuń
    2. No patrz, a ja od razu o nagrodzie pomyślałam :-D

      Usuń
  43. Jak widać są jeszcze uczciwi ludzie na tym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wierzyć, że ludzie są dobrzy z natury...

      Usuń
  44. Rzadko cokolwiek znajduję a jeśli już - to jakieś drobne monety. Zatrzymuję je na "szczęście", chociaż ze szczęściem to wiele wspólnego nie ma! ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Piękna, wzruszająca historia, którą opowiedziałaś, jest wielu dobrych, życzliwych ludzi, na których można liczyć w potrzebie.
    Co do znajdowania, ja nie mam do tego szczęścia, za to mój tata zawsze znajdował różności. Chyba po prostu był dobrym obserwatorem, a ja zwyczajną gapą :)))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama miała szczęście do wygranych w różnych konkursach:-)

      Usuń
  46. Ja kiedyś zgubiłam telefon, ale na szczęście znalazła go starsza Pani i mi go oddała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poważna zguba, skutki mogły być poważne...

      Usuń
  47. Syn znalazł portfel na klatce schodowej, sprawdził adres, zaniósł, piętro wyżej. I co? Zamiast dziękuję było sprawdzanie, czy wszystkie pieniądze są w portfelu! A przecież ktoś wcześniej mógł "się poczęstować" pieniędzmi. Niektórzy ludzie, to jednak buce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego obawiałam, zanosząc portfel...

      Usuń
  48. Jotko, Ty to umiesz trafić swoimi postami w serce. A ta historia na końcu mam nadzieję, ze prawdziwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli nie, to zmusza do refleksji na temat pomagania...

      Usuń
  49. Na wiosnę nawet milej może być do zwiedzania.

    O, to ciekawe. I pewna nowość dla mnie, bo nie spotkałem się z knajpą azjatycką, gdzie sprzedaje się na wagę jedzenie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna sprawa, bo wybierasz co chcesz, trochę chińszczyzny, sajgonki, sushi, bogactwo smaków.

      Usuń
  50. A ja jakoś nie mam szczęścia do znajdowania cudzych pieniędzy.
    Historia ze staruszką bardzo wzruszająca i dająca nadzieję.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  51. Zgubiłam trochę kasy, i znalazłam trochę kasy. Najwięcej to chyba było 20 zł. Zgubiłam więcej niż 20 zł. Myślę, że najczęściej ludzie gubią drobniaki. Raz też znalazłam czyjś portfel na parkingu, ale zaniosłam do sklepu, bo tam łatwiej się komuś zgłosić po odbiór. Ładna historia, przywraca wiarę w ludzi, ale jednocześnie pokazuje, jak bardzo niektórzy ludzie cierpią biedę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Toruniu znalazłam kiedyś cały plecak ucznia, sprawdziłam legitymację, plecak oddałam w kasie muzeum, bo nigdzie w pobliżu żadnej wycieczki nie było...

      Usuń
  52. Ale z Ciebie Szczęściara Jotko. Ja nigdy stówy nie znalazłam. Wstyd się przyznać ale ja to nam szczęście do gubienia i wydawania kasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś musi zgubić, by inny mógł znaleźć :-)

      Usuń
  53. Przepiękny ten gest sąsiadów wobec starszej pani.
    I straciła tylu najbliższych, historia wyciska łzy z oczu, piękna.

    OdpowiedzUsuń