czwartek, 9 kwietnia 2026

Odpoczynek od luksusu

 Ten wpis jest uzupełnieniem poprzedniego, bo tyle jeszcze mam zdjęć i tyle do powiedzenia, że w jednym wpisie byłoby za wiele.

Luksusu trzeba zażyć od czasu do czasu, by tym przyjemniej powrócić do ulubionych zajęć i normalności. Ale odrobina rozpieszczania nikomu nie zaszkodziła. Teraz odpoczywam w domu, obkurczam żołądek i wspominam wszystkie atrakcje naszego świątecznego pobytu w Żninie. 


Czasami po fakcie, czytam opinie gości o miejscu naszego pobytu i powiem szczerze, że niektórym to się w tyłkach poprzewracało, gdy negatywne komentarze piszą. Nie wiem co jedzą w domach, w jakich łózkach śpią i ile mają służby, by narzekać na obsługę hotelową.
Zawsze można coś zmienić, ale każdy z nas jest inny, jednemu woda w basenie za chłodna, drugiemu za ciepła...


Pobyt świąteczny w Cukrowni, to przede wszystkim rozpieszczanie gości, by poczuli się ważni, zaopiekowani, nie nudzili się i zasmakowali najlepszych dań i deserów.
Każda rodzina miała swój stół, okrągły, pięknie udekorowany , a wybór potraw? potrafię jedynie powiedzieć, że nie było kaszanki i barszczu z buraków, poza tym wszystko, czego dusza zapragnie.
Gdyby ktoś zgłodniał między śniadaniem a obiadokolacją, ma do dyspozycji 4 restauracje i bary, lodziarnię i ognisko z kiełbaskami.


Teren kompleksu olbrzymi, jest gdzie spacerować, szukać ciekawostek, dla leniwych łączniki i windy, nie musisz opuszczać hotelu.
Jest sala zabaw dla dzieci, baseny i sauny, strefa SPA Ireny Eris, kino, możliwość zwiedzania obiektu z przewodnikiem.



Na zdjęciach dwa różne łączniki, między częściami hotelu. Z okien widok na miasto Żnin lub na jezioro.


W różnych miejscach pozostałości starej cukrowni, można bawić się w poszukiwanie pieczątek lub objaśniać dzieciom do czego służyły stare maszyny i pojazdy. 



Największa atrakcja hotelu - zjazd rurą z wysokości 4 piętra na parter, niesamowite przeżycie, wiatr we włosach. Zjechałam kilka razy:-)


Atrakcje i zajęcia dla dzieci - zabawa z królikami didżejami, poszukiwanie pieczątek i jajek z zaszyfrowaną krzyżówką, warsztaty plastyczne i cukiernicze, seans w kinie, no i baseny!


Dla dorosłych kręgle, kino Burakino, degustacja lokalnych piw, zabawa z didżejem, seanse saunowe z nagradzaną instruktorką, strefa SPA. Matko jedyna, czasu mało, by wszystko zaliczyć!


Łącznik prowadzący do restauracji, gdzie jadaliśmy świąteczne posiłki i do kina.


Łącznik na basen, z dawnym taśmociągiem. W chłodne dni nieco zimny, ale przy wejściu są koce do okrycia się , by nie zmarznąć po basenie.



Różne relikty dawnej cukrowni do obejrzenia, niektóre zamienione na bary przy plaży.



Widoki na jezioro i ptaki, tu akurat kormoran fotogeniczny bardzo.


Aleja gwiazd, którym przyznano tytuł SUPER OPTYMISTA ROKU.
Są tu Urszula Dudziak, Izabela Trojanowska, prof. Michał Kleiber, Aleksander Doba...


Na spacerze po Żninie, w którym bywamy często, odkryliśmy stare kino Pałuczanin, ciekawa bryła, ale nieczynne.  Znalazłam informacje o jego historii i planach wykupu obiektu od parafii św. Floriana :

„Rada Ekonomiczna, Rada Duszpasterska oraz Księża Duszpasterze Parafii pw. Św. Floriana w Żninie jednogłośnie orzekli, iż Dom Katolicki zbudowany przez Parafian w okresie międzywojennym i uroczyście otwarty w roku 1938, mający służyć integracji parafian, szerzyć kulturę chrześcijańską i narodową, gromadzić ludność na różnorodne wykłady, odczyty, akademie, filmy, przestawienia itp. nie zatracił swego przeznaczenia. Obecnie znajdują się w nim także mieszkania kapłańskie, pomieszczenia biurowe, salki parafialne, w których spotykają się i formują rozmaite grupy parafialne. Celom pracy duszpasterskiej ma również służyć teren przy Domu Katolickim oraz zieleń przy plebani. Dzięki niemu można organizować spotkania parafialne w plenerze, festyny, zabawy, sport itp. Z punktu widzenia duszpasterskiego (działalności Kościoła) nie widzimy zatem możliwości zbycia wnioskowanych nieruchomości na rzecz Gminy Żnin”

I to by było na tyle, jak mawiał klasyk.
Każdy wyjazd bywa pełen niespodzianek i nowej wiedzy na różne tematy...

69 komentarzy:

  1. Ale było!! … aż pozazdrościłam!👏👏👏

    OdpowiedzUsuń
  2. Jotko, pozwalasz popatrzec tam, gdzie wzrok nie siega, dzieki super zdjeciom. Dodatkowo opisy, wyjasnienia pozwalaja poczuc, jakby czytajacy swoja czastka byl obecny, wedrowal, ogladal, spedzal czas z Wami.
    Ja lubie takie obiekty, gdzie sie czuje ducha czasu. Obiekty przemyslowe sa ciekawe dla tych, ktorzy z nimi sie nie spotkali wczesniej. Chetnie je zwiedzam na rozne tez sposoby.
    Przy okazji, Wam, udalo sie milo spedzic czas swiateczny w kregu najblizszych. Brawo Wy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to był dobry pomysł i postanowiliśmy powtórzyć, nie wiem czy zimą, ale na pewno na Wielkanoc:-)
      Cieszę się, że udało się przekazać klimat i emocje:-)

      Usuń
  3. Moja wnuczka była chrzczona w Żninie. Ksiądz na kazaniu apelował, żeby nie wypisywać dzieci z lekcji religii bo.... Nie będą miały bierzmowania a co za tym idzie ślubu kościelnego...Wiadomo, w wierze katolickiej chodzi o śluby. Choć Jezus mógłby się zdziwić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znane! co parafia, miasto, region inne przepisy, w Poznaniu bierzmowanie do ślubu niepotrzebne. Ale masz rację, argumentacja księdza powala...

      Usuń
    2. O tę argumentację mi chodzi.
      ..

      Usuń
  4. Jesteś drugą spośród moich znajomych, która zdecydowała się na spędzenie świąt poza domem. Mnie zachwyca fakt że zdecydowano się zaadoptować dawny obiekt przemysłowy na tak ciekawy. Za dużo w Polsce niszczeje miejsc, które mogłyby być zamienione w miejsca odpoczynku i atrakcje turystyczne. Tobie gratuluję pomysłu na spędzenie świąt. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł i projekt świetny! Same zabudowania to kawał historii, no a połączenie z nowoczesnymi fragmentami super wypadło.

      Usuń
  5. Żnin znam przejazdowo, w drodze nad morze, czyli zerowo ;) I przyznaję, że nieraz myślałam, żeby się zatrzymać na dłużej i spenetrować okolice, bo to tereny slabo mi znane, a bardzo interesujące, no ale jak dotąd tylko do Biskupina udało sie zagladnac.
    Żnin zapisany na liście "plany"😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, Żnin może stanowić bazę wypadową dla spenetrowania Pałuk: Biskupin, Wenecja, Pakość, Chomiąża, Lubostroń i wiele innych.
      Aktywności tez sporo, dla każdego cos ciekawego:-)

      Usuń
    2. O Palac w Lubostroniu zahaczyłam kiedyś, ale cała reszta to tabula rasa. Jest w planach:)

      Usuń
  6. Ciekawe miejsce, lubię takie postindustrialne klimaty. A do tego inne atrakcje umilające pobyt. A ta rura to spełnienie marzeń z dzieciństwa :) Z saun bym tylko nie skorzystała :)
    Zawsze czytam słabe recenzje, żeby ocenić, czy ci ludzie się czepiają, czy może coś w tym być. Dużo zależy też od oczekiwań, kiedy pobyt nie jest tani, a obiekt reklamuje się jako luksusowy, mogą być wyższe, ale chpćby jedzenie na zdjęciach wygląda bardzo zachęcająco :) Przeważnie w hotelach z wyżywieniem dużo ludzi na jedzenie narzeka i gdy czytam narzekanie na monotonność śniadań, zawsze się zastanawiam, co oni jedzą w domu. Ale tym bardziej byłam zaskoczona, jak w zeszłym roku wybrałam hotel, o którym wiedziałam, że nie jest idealny i cena nie była wygórowana, ale w recenzjach przewijało się dużo o dobrym jedzeniu, a dla mnie to właśnie jedzenie było tam jedynym rozczarowaniem, tam było rzeczywiście monotonne i nijakie - nigdy nie brałam droższych hoteli, a zawsze było lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam w hotelu panią, która narzekała na szum i zimny pokój, no cóż, gdy jest klimatyzacja, jest i szum, ale wystarczy wyłączyć. Gdy zimno, trzeba włączyć ogrzewanie.
      Ktoś narzekał na głośne dzieci. Maluchów było sporo, ja nie słyszałam ich poza salą zabaw. Małe dzieci czasami płaczą, ale nie bez przerwy...
      Czepiać można się wszystkiego, ale niektórym nawet obecność innych przeszkadza - polecam bezludne wyspy.

      Usuń
  7. Fajny czas, no nie wiem czego by mi tam brakowało ale maruderzy są i będą zawsze , pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, sama czasem wybieram hotele dla dorosłych, ale tu obszar tak wielki i tak sprytnie zaplanowany, że nie czuło się dużej liczby gości, dzieci, ani psów.

      Usuń
  8. Zjechałabym też tą rurą :-)) Bardzo wszechstronnie i całościowo przystosowany obiekt. Przypuszczam, że ceny są... odpowiednie.
    Nigdy nie byłam w Żninie i muszę sprawdzić na mapie, gdzie to jest. Bywam czasami w różnych hostelach - tych tańszych i hostelach podczas krótkich wypadów, ale jadąc w konkretnym celu szukam obiektów, które są najbliżej położone w stosunku do moich miejsc, gdzie mam być. Jeszcze nie byłam w takim sensie, żeby pobyć w samym hotelu i korzystać z jego atrakcji. Hotele służą mi jako nocleg, nawet stołuję się najczęściej gdzie indziej. Dlatego nie czytam opinii i nie kieruję się nimi. Mam minimalistyczne wymagania: czystość i łazienka, dogodna lokalizacja. Zapewne inaczej to wygląda, gdy jedzie się całą rodziną, z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie my, miewamy małe wymagania, odrobina komfortu, śniadanie, blisko do miejsc ciekawych.
      Wyjazd świąteczny ma swoje prawa, a atrakcje dla dzieci, to spokój dla rodziców:-)

      Usuń
  9. Recykling architektoniczny podziwiałam od dziesiątków lat w Niemczech, fajowsko że i w Polsce jest takich obiektów coraz więcej.
    Kiedyś zjeżdżalnie sprawiały mi olbrzymią frajdę, dawno nie miałam okazji sobie pozjeżdżać, ciekawa jestem jak mój organizm by się do tego ustosunkował teraz, bo to niestety się zmienia, na diabelskim młynie dałam radę patrzeć tylko przed siebie ;)
    Fajowsko Jotko że wypoczynek w takim odmiennym miejscu tak bardzo ci się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko mi się podobało, zupełnie inne święta, pełen luz, zero siedzenia w kuchni, igraszki z wnukiem, pływanie, kręgle, spacery, smakołyki! To jest to!

      Usuń
  10. Pięknie poleciłaś to miejsce. Dziękuję.
    anonimowa72

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i również dziękuję za czytanie:-)

      Usuń
  11. Bardzo intersujące to co napisałaś i pokazałaś ale pewnie to trochę "pogoda dla bogaczy", żeby ze wszystkiego skorzystać - Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było tak źle, poniedziałek zimny, ale to dzień wyjazdu:-)

      Usuń
  12. Żnin - no niestety,nie dotarłam, choć to było miasto dzieciństwa mojego dziadka i dziadek rok w rok tam jeździł, zwłaszcza, że mieszkała tam jedna z jego sióstr.Jednocześnie było to miejsce znienawidzone przez dziadka żonę, a w domu u mnie to rządziła babcia, więc nigdy nie pozwoliła bym pojechała z dziadkiem do Żnina. I do dziś pamiętam to babcine wzruszanie ramionami gdy dziadek mi opowiadał jaki ładny jest Żnin i jego okolice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia jak królowa:-)
      Szkoda, bo to piękne okolice!

      Usuń
  13. Fajnie, że dodałaś więcej zdjęć i opisów, bo teraz tym bardziej widzę, jak fajnie zagospodarowany jest cały ten obszar :) Świetny pomysł i wykonanie! Sama chętnie poszukam podobnego miejsca bliżej naszej okolicy, żeby sobie jakiś mały wypad zrobić. Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszędzie można coś podobnego znaleźć, oglądam taki program "TU jest pięknie"

      Usuń
  14. Fantastyczne miejsce. Aż sprawdziłam, bo nigdy o nim nie słyszałam. No i okazało się, że powstało już po moim wyjeździe z Polski. Sama chętnie bym tam pojechałam. A maruderzy i narzekacze znajdą się zawsze, nie ma co sobie takimi opiniami zaprzątać głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chętnie odwiedzam też znane miejsca, bo ciągle coś nowego znajduję:-)

      Usuń
  15. Hej hej. Działo się. Fajnie spędzony czas.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak, luksus smakuje najlepiej po powrocie do swoich rytuałów i codzienności:-) Miło tak od czasu do czasu się w nim poprawić. Miejsce urocze:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam wiele dobrego o tym miejscu, ale jeszcze tam nie byliśmy. Inwestycja zachwyca- piękne jest to, że staremu miejscu dano nowe życie. Oby jak najwięcej takich pomysłów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku nie musisz przejmować się pogodą, bo i pod dachem jest co robić, a wokół same ciekawe miejsca.

      Usuń
  18. Napiszę tak, jeśli ktoś chce pływać, to każda woda dobra.😃🫡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, w dodatku towarzystwo jest ważne!

      Usuń
    2. Nigdy nie byłam na wyjeździe podczas świąt. Myślę, że mogłoby być to ciekawe doświadczenie. Tyle przecież atrakcji, obserwacji poczyniłaś i towarzystwo dopisało chyba też.

      Usuń
    3. Nawet dla tych, którzy lubią tradycyjne podejście było święcenie pokarmów, w mieście 3 kościoły, więc i na mszę można było iść, wiele osób skorzystało.

      Usuń
  19. Zawsze znajdzie się jakieś jasniepaństwo, które musi ponarzekać, bo inaczej się udusi. W tym roku ktoś miał pomysł, żeby tam właśnie studniówkę zrobić, ale to mimo wszystko trochę za daleko od nas.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo interesujący obiekt, lubię takie industrialne hotele czy restauracje. No i fajnie, że mają drugie życie. Do tej rury czteropiętrowej to bym nawet nie weszła, a co dopiero zjeżdżać nią! W życiu! Natomiast co do tych narzekaczy, to wiele razy przekonałam sie, że najbardziej psioczą i wybrzydzają ci, co na codzień mają dużo gorzej, ale oczekiwania za to ogromne. Bardziej mnie tacy ludzie śmieszą, niż denerwują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rura wydaje się przerażająca, ale pierwszy raz najgorszy, na dole wyhamowujesz i jest O.K.

      Usuń
  21. Fajnie, że ktoś ma pomysł, zapał i fundusze na to, żeby restaurować, naprawiać, dbać o takie obiekty i chce je udostępniać innym. Szkoda byłoby gdyby zostały zupełnie zrujnowane. A tu przyjemność bycia w ładnym miejscu i historia na wyciągnięcie ręki 🙂

    Tiaa... Często jest tak, że najbardziej krytykują i doszukują się niedociągnięć ci, co własnego kawałka podłogi nie potrafią ogarnąć. I co poradzisz? 🤷‍♀️🤦‍♀️😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż znalazł maszynę, której nadal używa się w warsztatach szkolnych, a tu obiekt muzealny ;-)

      Usuń
  22. Kaszanki nie było?! Skandal!
    :)
    Bardzo mi się podoba ten obiekt, choć pewnie natychmiast bym się zgubiła (to moja specjalność) na tych wszystkich łącznikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, zawsze ktoś z obsługi pomoże. Na parterze są księgarnia i biblioteka, choć ja zabrałam swoją książkę:-)

      Usuń
  23. Wielki obiekt, myślę że tygodnia by mi było mało na te wszystkie atrakcje. A ludzie i ich opinie/komentarze... ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tam kilka zakątków, które spodobałyby się Twojej artystycznej duszy, także w miasteczku:-)

      Usuń
  24. Jak ktoś chce marudzić i narzekać to zawsze znajdzie ku temu powód, dziwię się jedynie że ludziom nie jest żal marnować energię i czepiają się byle czego na wyjazdach. Przecież i łatwiej i przyjemniej skupiać uwagę na pozytywach zamiast szukać problemów. Masz rację, że ludziom się poprzewracało i w d... pupach i w głowach i oczekują na wyjazdach nie wiadomo czego i to najlepiej podstawionego pod nos.
    Jestem pod wrażeniem zajęć i aktywności w ofercie hotelowej, to nie tylko wygłupy ale też warsztaty i czynności wymagające myślenia i sprytu. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez byłam pod wrażeniem, a jako babcia świetnie bawiłam się z wnukiem, także na sali zabaw:-)

      Usuń
  25. Asiu nie tylko trzeba, ale wskazane. Pięknie. Będą cudowne wspomnienia. Asiu zapraszam Cię. Chociaż jedną osobę muszę mieć u siebie, a to ze względu na ograniczenia wzrokowe. Wybrałam Ciebie. Mam nadzieję, że zaakceptujesz moje zaproszenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Tereniu, zmartwiłam się, gdy zniknęłaś...

      Usuń
    2. Dzięki Asiu. Trochę motałam się. Pogadałam z okulistką..... i jestem oczywiście z ograniczeniem. Najważniejsze, że choroba nie postępuje.

      Usuń
    3. Cieszę się, bo brakowało mi Ciebie...

      Usuń
  26. Wygląda Jotko, na to, że miałaś wspaniały pobyt świąteczny w Żninie. Ile tam atrakcji?!
    Sama nie wiem, co się z tymi ludźmi porobiło! Chyba wychodzą z nich jakieś kompleksy, sprawy, których nie załatwili, a zamietli pod dywan.
    Może narzekając chcą zwrócić na siebie uwagę. Ja coś takiego obserwuję, gdy spotykam się w większym gronie osób.
    Muszę przejrzeć Twoje wcześniejsze posty, czy mi coś nie umknęło. W okresie świątecznym jak wiele z nas, byłam zajęta przygotowaniami.
    Pozdrawiam serdecznie w piątkowe przedpołudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nasz cecha narodowa...

      Usuń
    2. Bardzo ciekawy jest Żnin. Lubię takie industrialne klimaty. I są też jeziora. Zapisuję sobie tę miejscówkę do odwiedzenia.

      Usuń
  27. Ze Żnina pochodził mąż mojej koleżanki. Bardzo dobry człowiek, niestety, kilka miesięcy temu zmarł na raka. Szkoda mi go. Najpierw powiesiła się jego matka, potem zostawiła go z malutkimi dziećmi żona, na koniec znalazł nowe życie u boku nowej żony, to tak marnie i przedwcześnie skończył.
    Jak dla mnie, zdecydowanie za dużo tego żelastwa, cegieł i betonu, odrzuca mnie to na kilometr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ci historia, niektórzy mają pod górkę całe życie. Smutna opowieść.
      Ja potraktowałam jako ciekawostkę ten industrial, bo nigdy nie byłam w podobnym obiekcie.

      Usuń
  28. Zapewne z ostrożności procesowej (przed tym Najwyższym i Ostatecznym Trybunałem) żnińska społeczność katolicka nie zamierza pozbywać się tak ważnego dla niej obiektu. Bo i czyż nie byłoby grzechem wołającym o pomstę do Nieba nieroztropne przekazanie w obce ręce ośrodka wypełniającego tak rozliczne i zbożne funkcje? Nie ma przecież pewności, że nowi włodarze uszanowaliby opierający się na klasycznej triadzie Prawdy, Dobra i Piękna zamysł jego twórców i budowniczych, że nie obniżyliby rangi tego miejsca do czysto komercyjnego wymiaru, a wreszcie - że zachowaliby romański charakter tego wyjątkowej urody budynku.
    Cukier krzepi, ale cukrownia - jakby żywcem wyjęta z koncepcji „15-minutowego miasta” Carlosa Moreno...?? Co to, to nie.
    Pozdrawiam!
    nochnoy dozor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bryła kojarzy mi się raczej z jakimś zborem, a w ogóle nie wygląda na wykorzystywany w jakimkolwiek celu.

      Usuń
  29. taką spalinową ciuchcią zawsze kiedyś sobie chciałem pojeździć... ale takim melexem sobie pojeździłem... tylko stop... nazwa "melex" powstała później, na trochę inny typ tych wehikułów i dopiero potem się rozlała na wszystkie inne podobne... a na to się mówiło... topornie się mówiło, "wózek elektryczny" i tyle...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak wszyscy mówią na to Melexy...nawet na te nowoczesne autka, co jeżdżą po naszym parku.

      Usuń
    2. coś w tym stylu właśnie stwierdziłem, fajnie, że się zgadzamy...

      Usuń
  30. Jako dziecko, a właściwie wnuk cukrownika, traktuję twoje relacje, Jotko, z nutką wzruszenia, chociaż nie ukrywam, że jest mi bardzo przykro z powodu upadku wielu cukrowni w Polsce. Upadł więc, Żnin, Łapy, a w dawnym województwie łódzkim (17 województw) ostał się jedynie MÓJ Dobrzelin, a przepadły zakłady w Wieluniu, Leśmierzu i Ostrowach. Ponadto wiele działających cukrowni funkcjonuje w oparciu o obcy kapitał. Jestem w stanie założyć się, że nie da się utrzymać na dłuższą metę infrastruktury, którą obecnie obserwowałaś. Wszystko rozbije się o pieniądze, więc trzeba będzie sprzedać po najniższej cenie to, co pozostało, albo puścić to wszystko w ruinę. Niestety w tej nowej kapitalistycznej Polsce dobrego gospodarza jak nie było, tak nie ma. Nawet w tym moim Dobrzelinie wyburzono, co tylko można było wyburzyć, sprzedano park z boiskiem sportowym, biblioteką i kawiarnią - osada cukrownicza wymiera, brak perspektyw do życia. W sąsiednim Żychlinie, w którym odbywałem średnią edukację jest jeszcze gorzej - to miasteczko umiera.... ale tam, najważniejsze, że latamy na księżyc i jeszcze dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, latamy na księżyc, zbroimy się po zęby, niektórym ptasie mleko i diamenty lub wakacje w Dubaju, a wielu do lekarza nie może się dostać lub szukają wody na pustyni...

      Usuń
  31. Nie sądzę, żebym się odważyła, jak Ty, zjechać rurą 😂 Ale pieczątki - jak dziecko - pewnie bym zbierała. Moc atrakcji.

    OdpowiedzUsuń