poniedziałek, 26 stycznia 2026

Zimowe wycieczki

 Zima bywa długa i nieznośna, czasami i o marzec zahaczy. Bywało, że na wielkanocnej wycieczce odkryliśmy lód na jeziorze, albo zamiast bałwanów lepiono wielkanocne zające.

Jednak każda pora roku sprzyja wycieczkom, przeszkodą może być jedynie gołoledź lub złe samopoczucie kierowcy, bo moje migreny na zimnie nieco odpuszczają.

Opisane niżej wycieczki odbyliśmy od początku grudnia, do połowy stycznia, gdy resztki śniegu leżały już tylko w lesie. 


Nad wodą bywa zawsze przyjemnie, zwłaszcza gdy wiatru brak. Tafla jeziora, szum suchej trzciny i odgłosy ptaków - niczym muzyka relaksacyjna!
Jak widać, morsom nawet niska temperatura nie wadzi, wręcz przeciwnie, a ile radości w gronie fanów lodowatej wody!


Jezioro ma odnogi i zatoczki, tu jeszcze ciszej i odludniej, jedynie ogrodzenie wskazuje, że ktoś tu jednak mieszka i pomost dla łodzi przygotował.


Inna wycieczka, to wspomniane już na blogu Koszuty, zespół dworsko-parkowy. Musimy tam wrócić wiosną lub latem, by obejrzeć dwór po remoncie i nacieszyć się parkiem. Przez konary drzew prześwitywał jakiś kościół, zawsze warto zajrzeć!


Staw z altanką dumania i pobliskie wiatraki, to dodatkowa atrakcja.


Na terenie parku dwa pamiątkowe artefakty - obelisk ku czci Franciszka Kosińskiego, założyciela Muzeum Ziemi Średzkiej w dworku oraz popiersie Pawła Edmunda Strzeleckiego, podróżnika, odkrywcy i filantropa, wnuka dziedzica w Koszutach.


Zanudzam was Toruniem, ale tu zawsze lubimy wracać i nie było wypadu, byśmy nie odkryli czegoś ciekawego, jak choćby ta kamienica secesyjna po prawej!


Wspominałam także o zwiedzaniu Ratusza Staromiejskiego, który mieści nie tylko zbiory muzealne na temat historii miasta, ale i liczne wystawy czasowe. Sam budynek z jego pięknymi detalami architektury i wnętrz robi ogromne wrażenie, jak i dziedziniec sporej wielkości.


Dla niewielkiego portfela emeryta, każde darmowe zwiedzanie jest mile widziane, a zawsze można znaleźć miejsca oferujące gratisowe bilety w poszczególne dni tygodnia. Oszczędzone zasoby wydajemy na kawę lub obiad.


Wystawy czasowe  w muzealnym anturażu, to dobre połączenie galerii sztuki z historycznym klimatem.
Mury stare, podłogi skrzypiące, a na ścianach  prace współczesnych artystów: Izoldy Kotlarczyk, Władysława Hasiora, Zdzisława Beksińskiego... różne style, różne formaty, malarstwo i rzeźba od 1945 do 2010roku.


Mały fragment wystawy dawnych form piernikarskich, dziś w takich formach powstają pierniki pamiątkowe, ale nadal jadalne, choć mocno twarde...


Kolejna wycieczka, inne jezioro, śnieg ustąpił miejsca szronowi, ale lód na wodzie ma się dobrze, bo mróz trzyma...


We mgle widoczne przęsła nowego mostu, który ma być oddany pod koniec tego roku, obserwowaliśmy wyburzanie starego , a mieszkańcom Ślesina po obu stronach jeziora droga wydłużyła się sporo, powstała jedynie kładka dla pieszych i rowerzystów.



Na spacerze po lesie znaleźliśmy pozostałości niedawnej wichury. Ekipa robotników z piłami likwidowała zniszczenia w drzewostanie, bo wokół ośrodki wypoczynkowe, jak to nad jeziorem...

Ciekawa jestem czy luty okaże się równie łaskawy dla wypadów za miasto, czy trzeba będzie czekać jednak do wiosny?

sobota, 24 stycznia 2026

Art żurnal znowu hurtowo!

Znowu blogspot nabroił, nie mogę odpowiadać na komentarze na własnym blogu, jeśli już mi się uda, to najwyżej na jeden , potem nie wyświetla się opcja "odpowiedz", jedynie "usuń"!

Nie wyświetlają mi się zakładki waszych blogów, więc nawet nie wiem, co nowego napisaliście.

Powoli przedzieram się przez ten gąszcz.

Oby to był chwilowy problem! 

Nie wiem komu zależy, by ciągle mieszać! 

Nie było mnie dwa dni w domu, gościłam u syna, więc dziś tylko obrazki.

Tekst wydaje się zbędny, ale jeśli macie jakieś skojarzenia, to chętnie poczytam w komentarzach. 














Kto jeszcze nie wpadł w szpony art żurnala, niechaj spróbuje, ale ostrzegam, to próba na własne ryzyko!

wtorek, 20 stycznia 2026

Miganie w telefonie

 

Zawsze powtarzam, że nie wykorzystuję możliwości swojego telefonu nawet w połowie. Może to z lenistwa, może z braku umiejętności, a może wcale tych wszystkich udogodnień nie potrzebuję?

Korzystam z aparatu do robienia zdjęć, map google, notatnika, kalkulatora, no i oczywiście z funkcji telefonu do dzwonienia i wysyłania sms-ów.

Wiele razy Internet w telefonie ratował mnie w przypadku braku Internetu w domu czy w pracy. Z tego, co wiem, wiele osób z tego korzystało w czasie zdalnego nauczania. 

Świetnym rozwiązaniem są połączenia przez kamerkę, gdy chcemy pilnie coś pokazać w sklepie, w terenie czy pogadać z wnukiem. Ta funkcja najbardziej sprawdziła się w czasie pandemii, choć lepsza kamerka jest w laptopie i ekran większy. Ale nie wszędzie mamy do dyspozycji osobisty komputer.

Ostatnio oglądałam migawki z Ukrainy, gdzie pokazywano ładowanie sprzętu z agregatów, w specjalnych  namiotach. Jedna z pań rozmawiała z kimś przez kamerkę właśnie, używając języka migowego, niby oczywiste, ale pomyśleć, że z telefonem starego typu nie byłoby to możliwe! na podobnej zasadzie można od razu w porodówki pokazać rodzinie nowo narodzone dziecko!

Ale co tam telefon, dziś wiele funkcji przejął już zegarek, tzw. smartwatche, a podobno coraz powszechniejsze stają się pierścienie...

Mówi się, że w telefonie mamy cały świat i wszędzie bliżej. Wielu ludziom telefon zastępuje towarzystwo. Idąc na przystanek rozmawiają, w sklepie przy kasie rozmawiają, w autobusie i pociągu rozmawiają, często nie zważając na innych, a my wbrew własnej woli stajemy się świadkami intymnych często dialogów.

Cyfryzacja życia i gospodarki postępuje, bywa pomocna, ale nie dla wszystkich dostępna, równie fascynująca, co często niebezpieczna.  Prawo nie nadąża za wieloma rozwiązaniami, które czynią nasze życie nieznośnym. 
Z drugiej strony, czy można uciekać wiecznie przed nieuniknionym? Może lepiej poznać i oswoić?

Postęp technologiczny czasami wręcz przeraża, bo nie wszyscy za nim nadążają!