środa, 3 czerwca 2026

Kwietniowe wycieczki cz.2

 Myślałam, że nie byliśmy w Kłóbce, a jednak... Lata temu odwiedziliśmy ten skansen, ale teraz jakby poznawany od nowa, bo przybyły nowe elementy, czyli dwór i spichlerz, no i trafiła się przemiła i kompetentna przewodniczka, której z przyjemnością się słuchało. Zwiedzanie kameralne, kilka osób w grupie, nikt nie poganiał, pogoda piękna i ciepło jak na kwiecień.


Niby wiele się widziało, ale jednak każdy skansen ma inne ciekawostki i zawsze jakaś niespodzianka na nas czeka.


Nawet kuźnie kryją wiele ciekawostek, zwłaszcza te narzędzia do wyrywania zębów, czy całkiem nowoczesne na owe czasy proste maszyny ślusarskie !


Na zdjęciu z lewej sprytnie pomyślany zamek do drzwi - wkładało się w otwór kijek z zapadką i przy kręceniu kijkiem, zapadka przesuwała kolejne drewniane klocki. Po prawej żarna- wiadomo...


Dawna szkoła, to niezła gratka dla rzecznika praw dziecka, sposobów do dyscyplinowania ucznia było tam sporo i wcale nie rozmowy wychowawcze mam na myśli. Próbowaliście kiedyś klęczeć na suchym grochu?


Dwór i spichlerz, to świetnie odrestaurowane budynki, dzięki którym obszar skansenu rozciąga się daleko poza zabudowania wiejskie. Dwór otoczony jest ścieżkami spacerowymi i jeśli nie przepada się za zwiedzaniem wnętrz, można pospacerować po rozległym terenie.


Budowę dworu rozpoczęła Maria z Wodzińskich Orpiszewska w 1845 roku.
Fryderyk Chopin oświadczył się Marii kilka lat wcześniej, jednak do ślubu nie doszło.
W swoim dworze Maria mieszkała do śmierci.
Spodobała mi się kuchnia ze spiżarnią, wielka i świetnie wyposażona.

************************

Ogromnym zaskoczeniem była dla nas wizyta w muzeum i w zamku w Gosławicach pod Koninem.
Już kiedyś tam zajechaliśmy po drodze, ale dziwne były godziny otwarcia i odbiliśmy się od drzwi.
Myśleliśmy wówczas, że szybko zwiedzimy muzeum i pojedziemy dalej.


Okazało się, że Gosławice, to nie tylko muzeum, ale i zamek, dwór oraz skansen.
Muzeum w dawnym spichlerzu, to głównie eksponaty na temat kopalni odkrywkowej w Koninie oraz znaleziska archeologiczne odkryte w trakcie prac odkrywkowych.


Eksponaty dotyczące pracy kopalni usytuowano także na zewnątrz, prawdopodobnie z uwagi na wielkość i ciężar artefaktów...


Zamek, to dopiero była gratka! Wygląd wprawdzie mało zamkowy, zwłaszcza z zewnątrz, ale w środku wspaniałe wystawy, a z murów widoki na Jezioro Gosławskie.


Ten zamek naprawdę warto odwiedzić, pokazywałam wcześniej choćby lampy zebrane na jednej z wystaw! Budowla powstała w XV wieku, zniszczona podczas wojen szwedzkich, odbudowana w XVIII wieku, ale zamieniona w gorzelnię lub browar. W okresie międzywojennym zamek obrócono w ruinę.
Odbudowano go w latach 1978-1986 i zaczęto udostępniać zwiedzającym.


Oprócz muzeum i zamku, wspomniany mały skansen, wręcz kompaktowy, a na jego terenie, w czasie naszego pobytu piknikowali uczestnicy imprezy dla miłośników kultury japońskiej.


Jest i dwór, malowniczo położony wśród drzew i kwitnących roślin i aż wierzyć się nie chce, że nie jest to oryginalna budowla, a rekonstrukcja oparta na dwóch podobnych  dworach w innych miejscowościach w Wielkopolsce.


Piękne wnętrza i sporo eksponatów, jak na rezydencję położoną z dala od popularnych szlaków turystycznych.


Nigdy nie wiemy, jak wiele ciekawych miejsc mijamy w trakcie podróży na dalekich trasach.
Nie wszystkie uwzględniono w przewodnikach i na drogowskazach.

Czy polecicie cos ciekawego w pobliżu swego miejsca zamieszkania?

niedziela, 31 maja 2026

Kwietniowe wycieczki cz.1

 To już prawie czerwiec, a jeszcze kwietniowe wyprawy czekają na opis. Maj był niesamowity, tyle się działo, więc relacje przesunięte na później. Nazbierało się tyle zdjęć i wrażeń, że podzieliłam wpis na dwie części. Nie napiszę za wiele, bo zdjęcia mówią same, co warto zobaczyć w miejscach, które odwiedziliśmy.

Bobrowniki - ruiny zamku, którego początki sięgają 1345 roku, a cała historia jest tak bogata, że długo by opowiadać. Częściowo zniszczony w wojnach ze Szwecją, nigdy nie został w pełni odbudowany, a po kolejnych wojnach i najazdach coraz bardziej popadał w ruinę. Otoczenie zamku jest piękne, rozlewisko Wisły tworzy niesamowity przyrodniczo klimat.




Warto zajrzeć do Bobrownik w drodze na Włocławek.



***********************

Włocławek - historyczna stolica Kujaw, miasto niezbyt duże, ale znaleźliśmy tam wszystko, co lubimy: promenadę nad Wisłą, murale, park i liczne ciekawostki. Wracamy tam co jakiś czas i zawsze coś znajdujemy nowego. Czytam, że mają święto miasta 14 czerwca, podobnie jak u nas ...


Piękne budynki zawsze warto pokazać - tzw. Dom Pocztówkowy z galerią sztuki oraz gmach biblioteki.


Murale - jeden z filiżanką pokazywałam wcześniej, teraz pierwszy nawiązuje do żeglugi wiślanej, drugi ku czci ulicy o nazwie Cyganka... 


Rozrywka i rekreacja , a jakże, piękny park i atrakcje Placu Wolności...


Bulwar wiślany, to nie tylko piękne widoki, ale i marina z zapleczem kulinarnym, w sam raz na weekendowy chillout...
Dla chętnych i cierpliwych są oczywiście muzea i kościoły. 


W maleńkiej kawiarence nad Wisłą wypiliśmy kawę w filiżankach z włocławskiego fajansu, którego produkcja kiedyś znacznie spadła , ale teraz podobno odradza się na nowo ...

************************

Toruń - no znowu i niezmiennie,  i pewnie powiecie, czego jeszcze nie widzieliśmy w Toruniu?


Muzeum Diecezjalne, ale  najpierw zastanowienie, czy my chcemy zwiedzić to muzeum?
Odpowiedź nieoczywista, bo już sama kamienica nam się spodobała. Mieszczańska, z wieloma gotyckimi detalami, z ciekawą, jak się okazało ekspozycją.


Fragment systemu ówczesnego ogrzewania, podobne rozwiązania znajdziecie na zamku w Malborku.


W czasie prac renowacyjnych odkryto i zachowano średniowieczną umywalkę, czyli miejsce w dawnej jadalni  na wysokości ok.50cm nad podłogą, brudna woda schodziła odpływem bezpośrednio na ulicę.
Umywalka zachowała się w niezmienionym stanie, zachował się nawet hak, na którym wieszano naczynie z wodą do polewania rąk.


Fragment ekspozycji poświęcony sztuce funeralnej. Na pierwszym zdjęciu trumna rocznicowa. W rocznicę śmierci bliskiej osoby, wystawiano taką trumnę na widoku w jednej z komnat.
Nie znałam tego zwyczaju.
Na drugim zdjęciu portrety trumienne, różnego kształtu i wielkości.


Jak to w muzeum diecezjalnym, jest i sztuka sakralna, całkiem ciekawe eksponaty i co się rzuca w oczy, to jak zwykle przepych szat i naczyń liturgicznych...


Wisienka na torcie w takim miejscu, to obraz Kossaka "Cud nad Wisłą", najsłynniejsza wersja dzieła z 1930 roku.


Część 2. niebawem...


czwartek, 28 maja 2026

Święto ulicy

 Święto/imieniny ulicy, to imprezy, które wchodzą na stałe do kalendarza wielu miast. I u nas świętowała ulica Solankowa, która prowadzi od rynku do parku miejskiego o nazwie Solanki.

Ulica długa, pachnąca różami, a przy niej wiele pięknych kamienic, w większości odrestaurowanych, a oprócz kamienic: dwa hotele, skwer z pomnikiem Kasprowicza, Muzeum im. Jana Kasprowicza, sanatoria, pensjonaty, restauracje...


Przy wejściu do parku wystawa starych fotografii, powiększyłam zdjęcie dawnej synagogi. Była imponująca i podobno jedna z piękniejszych w Europie.


Program święta ulicy, to spotkania z rękodzielnikami, przedstawicielami uzdrowiska, małe formy teatralne, fotobudki, popisy cyklistów, zabawy dla dzieci. 


Tańczyły dzieci w strojach kujawskich, maszerowała parada dziwnych postaci, wszędzie kolorowo, radośnie, pogoda dopisała...


Cykliści bawili publiczność swymi popisami cyrkowymi, już wsiąść na te pojazdy nie było łatwo...


Zaaranżowano kilka miejsc w stylu retro, by chętni mogli zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, były stragany z różnościami.


Spotkałam w parkowej alejce dwie przemiłe panie w kapeluszach. Pstryk i zdjęcie gotowe, a potem pyszne lody w uzdrowiskowej lodziarni.
Piękna sobota!