wtorek, 14 lutego 2017

Czy tylko dla zakochanych?

Legenda o św. Walentym

Wiele,wiele lat temu, w dalekim kraju istniało stare opactwo.
Żyło tutaj i pracowało wielu mądrych i świątobliwych mężów.
Jeden z nich był zdolnym malarzem, inny grał na organach, jeszcze inny śpiewał cudowne pieśni.
Słowem - każdy z nich miał jakiś talent.
Ale wśród tych wielu mądrych mężów był jeden, który nie potrafił ani malować, ani śpiewać ,ani też grać na żadnym instrumencie.
Nie posiadał żadnego talentu. Był on jednak dobrym człowiekiem, który wszystko co robił, starał się robić jak najlepiej.
„Nie mogę zrobić nic wielkiego dla pana Boga, jestem prostym człowiekiem i nie zasługuję na to by przebywać wśród tych wszystkich wspaniałych ludzi w klasztorze”- mówił zakonnik.
Kiedy tak bił się z myślami i smucił w samotności, że nie posiada żadnego talentu, nagle usłyszał mocny i czysty głos: Zacznij od małych rzeczy Walenty.
Zakonnik rozejrzał się, ale nikogo nie było. ”To musiał być anioł”- pomyślał Walenty, zacznę właśnie od małych rzeczy – to mogę zrobić. Złapał za miotłę i posprzątał swój pokój, potem wyszedł popracować do ogrodu. Walenty uwielbiał pracę w ogrodzie, a kwiaty tam rosnące zdawały się kwitnąć tylko dla niego.
Pytano go: co ty robisz, że twoje róże są takie piękne? Kocham je, pielęgnuję - odpowiadał zakonnik.
Walenty ścinał najpiękniejsze kwiaty i rzucał przez mur klasztorny, ilekroć dzieci wracały ze szkoły drogą obok ogrodu zakonnika. Dobry Walenty radował się, gdy dzieci zdziwione wołały: Te róże spadły z nieba, przysłały je anioły.
Kiedy rodziło się dziecko we wsi, jego matka otrzymywała białą różę. Najpiękniejsze kwiaty otrzymywała panna młoda w dniu swego ślubu. Wszystkim dzieciom z okolicy Walenty posyłał jakiś upominek na urodziny: muszlę, kwiat lub słodycze.
Jeśli zobaczył płaczące dziecko tulił je w swoich ramionach, a gdy spotkał niegrzecznych chłopców pozdrawiał ich słowami: Pokój z wami, moi bracia.
Gdziekolwiek się pojawił ludzie mawiali : Oto dobry Walenty, z nim zawsze świeci słońce.
Po śmierci zakonnika wszyscy mieszkańcy wioski wspominali go ciepło. Zaproponowali, aby uczcić pamięć Walentego, by dzieci i wnuki wiedziały, jak dobrym był człowiekiem i jak wielkich rzeczy dokonał.
Dlatego w dniu imienin Walentego, ludzie z wioski obok klasztoru wysyłali sobie miłe listy i obdarowywali się podarunkami.

Od tamtych czasów do dziś Walenty jest pamiętany jako człowiek, który zwykłym rzeczom nadał rangę świętości, a dzień 14 lutego obchodzony jest jako dzień okazywania wyrazów sympatii i miłości.

Tę kartkę stworzyłam więc dla wszystkich sympatyków mojego bloga - niech ten dzień upływa Wam na radości z odrobiną słodkości, a czerwoną różę można kupić sobie samemu ( w razie braku ofiarodawcy) jako symbol pewnych wartości, które ważne są w życiu i dla poprawy nastroju po prostu...

(tłumaczenie własne tekstu z książki: Kołodziejska E. - Santa Claus and others. Warszawa 1991)

59 komentarzy:

  1. A ja jestem orędownikiem przywrócenia Kupalnocki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś tam chyba jest obchodzona, wiele osób zajmuje się reaktywowaniem dawnych tradycji i fajnie.

      Usuń
  2. Jak nic masz za patrona św. Walentego :) Kontynuujesz jego dzieło i to cały rok. Pewnie przygląda Ci się z chmurki z uśmiechem.
    Wszystkiego Najlepszego w Dniu Walentego, Twojego patrona!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nawet nie wiem, co mam odpowiedzieć:-)
      Dziękuję :-)

      Usuń
  3. Dziękuję i także życzę szczęśliwego dnia i wielu ciepłych serduszek wokół :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,serduszek było sporo, bo wędrowałam po klasach z walentynkowym czytaniem i teraz czekam na prace plastyczne dzieci:-)

      Usuń
  4. Dziękuję Asiu za życzenia. Szczerze przyznaję ,że nie przykładam zbytniej uwagi do jakiegoś konkretnego "dnia" czy to walentynek czy innych .Życzliwość,radość powinniśmy to dawać każdego dnia....Jakoś szczególnie walentynek nie celebrujemy...chociaż jak spotkałam taki fajny magnesik w formie serduszka a na nim dwa fajne misiaczki i napis "Dziękuję ,że jesteś"...to podarowałam go mietkowi .A ta legenda o św.Walentym jednak z pewnym przesłaniem....nie zaszkodzi dzisiaj ani każdego następnego dnia życzyć sobie nawzajem...pogody,życzliwości i radości....sobie nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Grażynko - najważniejsza jest codzienność i celebrowanie wspólnych chwil, jakby co dzień było święto :-)

      Usuń
  5. Większość narzeka na komerche i konsumpcjonizm, a wszyscy się cieszą z czekoladek i tego trzymać się trzeba. Peace & love bez drugs :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś dzieci podrzuciły mi uwagę, że jest to kolejna okazja, by razem zjeść coś pysznego:-)

      Usuń
  6. No właśnie! Walentynki wcale nie muszą być świętem zarezerwowanym dla tych świeżo zakochanych!
    Córka znajomych ostatnio pół niedzieli rysowała kartki, bo postanowiła na Walentynki zrobić prezent dla każdej osoby ze swojej klasy, uznała, że będzie to miłe i że ucieszą się z niespodzianki. Dla niej było to oczywiste, a nam dorosłym trzeba to uświadamiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostałam od dzieci żółte serduszko i lizaka i było mi bardzo miło:-) Zauważyłam, że w wielu klasach dzieciaki obdarowywały się serduszkami z papieru:-)

      Usuń
  7. Słodkości były pyszne, a piękny kwiatek właśnie mi zakwita - to spóźnione epifylum. Nie wiem czemu, ale od kilku lat, temu Bożonarodzeniowemu kwiatkowi coś się porąbało, i luty myli z grudniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiatki i przyroda w ogóle czasami wariują, słodkości są chyba niezmiennie pyszne :-)

      Usuń
  8. Dziękuję Asiu i nawzajem wiele słodkości i serduszek i miłości.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna kartka. Dziękuję ;). Legenda niesamowita, ładna. Mało takich dobrych ludzi. Zwyczajnie dobrych. A róże to piękne kwiaty, no i faktycznie można kupić sobie samej. Wszystkiego dobrego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że całkiem sporo, spotykam ich często :-)

      Usuń
  10. Pięknie opisana historia. Okazuje się, że często największym talentem jest zjednywanie ludzkich serc przez wkładanie miłości we wszystko co się robi, nawet małe prozaiczne drobiazgi. Życzę Ci udanych Walentynek i dużo miłości w codziennym życiu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna i mądra legenda. To, że komercja tym świętem zawładnęła, tak jak zresztą każdym - nic to. Święto choć nie znane w przaśnym PRLu, przywędrowało do nas wraz z zachodnim wiatrem - miłe jest. Tobie również wspaniałych walentynek Jotko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile komercji wpuścimy do naszego życia, zależy tylko od nas :-)

      Usuń
  12. Zwykłym rzeczom nadać rangę świętości może tylko niezwykły gest - gest miłości. Pięknie opowiedziana historia:)
    http://zolza73.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko przetłumaczyłam, bo też mi się spodobała:-)
      Witam pięknie :-)

      Usuń
  13. Joasiu! W tym dniu (ale nie tylko) również Ci życzę radości , miłości i uśmiechu.:)
    Bardzo mądra legenda - jak niewiele trzeba, by inni byli szczęśliwi.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka legenda bardziej do mnie przemawia, niż opowieść o kolejnym męczenniku. Wszystkiego pięknego dla całej Waszej rodzinki:-)

      Usuń
  14. Piękna legenda - nie znałam jej. Miłość to każdy dzień nawet ten najzwyklejszy, prawda? Ale takie dni jak dzisiejszy - sympatyczne są, bo można się prześcigać w robieniu niespodzianek i prezentów a tego nigdy zbyt wiele ❤ miłego walentynkowego wieczoru kochani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, tak tłumaczyłam dzieciom, że to kolejna okazja do serdecznych gestów, zwłaszcza dla nieśmiałych :-)
      U nas dziś czekoladowo, bez szampana, bo Walenty jakiś taki niewyraźny, ale nie jest gorzej :-)

      Usuń
  15. Pozdrawiam walentynkowo:-))

    OdpowiedzUsuń
  16. Wstyd się przyznać, ale wiesz Asiu, że nie znałam tej legendy? A ja myślałam, że to jakiś wymyślony dzień przez Amerykanów, a to na cześć takiego wspaniałego zakonnika. Bardzo Ci dziękuję za tą historię i piękną karteczkę :) Tak na prawdę każdy z nas może być tym świętym Walentym i rozsyłać dobro nie tylko tego jednego dnia, ale przez cały rok. Ja swojemu mężowi zawsze mówię, że kocham go nie tylko w tym jednym dniu, ale zawsze i każdego dnia :)

    Życzę Ci więc Asiu abyś zawsze na swojej drodze spotykała samych takich dobrych Walentych ;)

    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wzajemnie, kochana:-) Walenty i Walentyna mile widziani :-)
      Buziaki:-)

      Usuń
  17. Nie znałam tej legendy, ale bardzo mi się podoba. :-)
    Szczęśliwych Walentynek i każdego kolejnego dnia również :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jotko, dziękuję za życzenia, jak miło to rozegrałaś, czuję się naprawdę dowartościowana. Tobie życzę, żeby nieustannie ktoś cię kochał i myślał o tobie cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze muszę dodać, że dzieciaki mają szczęście, że mają taką "panią od biblioteki"

      Usuń
    2. Dziękuję, Iwonko, dla Ciebie także samych uśmiechów wokół :-)

      Usuń
  19. Wszystkiego dobrego w tym miłym dniu! Oby każdy dzień w roku był pełen radości i miłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego pięknego w każdy dzień roku :-)

      Usuń
  20. A my zrobimy sobie dzień zakochanych 17 kwietnia nad Biebrzą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy swoje ulubione miejsca na podobne okazje:-)

      Usuń
  21. Niesamowita historia, pierwszy raz przeczytałam ją tutaj. To niesamowite jak małe i drobne rzeczy i gesty mogą zdziałać wiele dobrego. A i ja miałam dziś wspaniały dzień pełen takich drobnych miłych gestów od spotykanych ludzi - to tak napawa radością na cały dzień:) A tulipany a jakże - kupiłam sobie dzisiaj. No bo dlaczego by nie? :)
    Dla Ciebie też wiele miłości i ludzkiego dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Kilka tulipanów, a już weselej. Tego wesela nieustająco Ci życzę:-)

      Usuń
  22. Trochę się buntuję przeciwko temu świętu. Bo amerykańskie i komercyjne. Ale święty Walenty to bardzo sympatyczna postać. I sprawianie przyjemności z okazji czy bez jest bardzo miłe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dla niektórych zabieganych to dobra okazja, by o tych wzajemnych przyjemnościach sobie przypomnieć...

      Usuń
  23. Miły wpis. Nie interesowałam się świętem, więc nie znałam historii Walentego. Ale prezenty zawsze mile widziane. Dziękuję za serduszka.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historii jest wiele, ja wybrałam taką bardziej sympatyczną, prawie bajkę :-)

      Usuń
  24. Pięknie tę legendę napisałaś. O tym w.Walentym jest sporo legend,a wszystkie głównie z XIV wieku pochodzą.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam u Ciebie, a ja znalazłam informację, że było aż 16 św.Walentych i 3 Walentyny :-)

      Usuń
  25. Bardzo sympatyczny Święty z tej legendy. W Chełmnie jest fara z relikwiami Św.Walentego, nazwano z tej okazji Chełmno Miastem Zakochanych. Małe, ale śliczne miasto. Ten miły Święty był przed okresem Walentynek w Polsce przede wszystkim patronem opętanych i epileptyków. No, cóż, zakochanie, to pewien sposób przyjemnego opętania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mieście zakochanych słyszałam, a co do zakochania, to faktycznie przyjmuje czasem postać amoku...

      Usuń
  26. Walentynek nie obchodzę, ale ta historia w sumie daje do myślenia. Ze świecą szukać takich w dzisiejszych czasach...

    Ciepełka
    RO(c)K METALU

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, daje do myślenia, nie trzeba walczyć ze smokiem, żeby świętym zostać :-)

      Usuń
  27. Pomarudzę trochę, Jotko, bo w kraju internety wreszcie działają. Ja oczywiście Cię zaskoczę, albo i nie zaskoczę, że nie uwielbiam Walentynek. Co innego nie uwielbiać, a co innego szanować opisanego przez Ciebie pana. Nie uwielbiam zaś z tego samego powodu jak i Bożego Narodzenia, które czci Mikołaja, Bóg wie czemu, bo to święto raczej nie tej postaci winno być poświęcone... nie uwielbiam z powodu komercji, a dla mnie to co podszyte jest banknotami, szczerym być nie może... ot składamy sobie życzenia i "szlemy" serducha ot tak, bo inni nam przekazują (nie jest to przytyk wszakże do Ciebie... w Twą szczerość nie wątpię, ale wyjątek reguły nie czyni)... rzecz jasna gdzież tam Walentynkom do "hallołinów", tam to ci dopiero przednia zabawa, a marketingowcy i kupcy aż ręce zacierają... a na koniec tak sobie myślę, że jeśli święto jakoweś jest dla każdego, o tak jakby święta tego nie było... to tak jakby rzec: kocham ludzkość całą, a Cygana, Żyda, czy "głupszego" od nas Ruska się przepędza, a na bezdomnego powiada się, że sobie na takie właśnie życie zapracował, a w dodatku jest pijakiem, a wiadomo, że jeśli kto pijak to i złodziej i cham, i jak najdalej od takiego... natenczas koniec tych andronów... serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie, trochę pomarudziłeś, ale nie dziwię się, mnie tak dobija biurokracja w pracy, że mam ochotę w głuszy się zaszyć.
      Komercja jest wszędzie, nawet w zakładach pogrzebowych i w kościele, ale kierować należy się rozsądkiem czyli znaleźć dla siebie coś, co lubimy, a co konta nam nie ograbi. Chodzi chyba głównie o miłe spędzanie czasu, o przypomnienie sobie, ze warto celebrować miłe chwile....
      Co do pogardy dla tych i owych - do znudzenia powtarzam, że za każdym razem zdumiewa mnie stopień agresji i pogardy wobec człowieka w kraju, gdzie mamy podobno 99% katolików...
      Uściski :-)

      Usuń