sobota, 22 kwietnia 2017

Tak niewiele...


Tak niewiele potrzeba, by sobie poprawić humor, a przy okazji zrobić dobry uczynek.
Po świętach wracaliśmy ze spaceru i za rogiem starej kamienicy dojrzałam starowinkę, przed którą stał karton po butach, a na nim trzy bukieciki pięknych kwiatków - szafirków.
Starowinka była malutka, skulona z zimna, nieśmiało zachęcała zasuszoną dłonią do kupna kwiatków. Poprosiłam o jeden bukiecik, zapłaciłam 3 zł i za tych kilka groszy mam w domu trochę wiosennej radości. Cała drogę do domu żałowałam jednak, że nie wzięłam pozostałych bukiecików, bo miałabym więcej tego szczęścia, a ona nie musiałaby dłużej stać na zimnym wietrze...

Jeśli lubicie wzruszające historie to polecam też post Helen, która pięknie napisała o swoim wolontariacie w Interwencyjnym Ośrodku Preadopcyjnym, o tym jak znalazła coś ważnego w życiu, choć robi tak niewiele i dużo zarazem...

52 komentarze:

  1. Zgadzam się z Tobą Asiu, często wystarczy maleńki drobiazg, żeby odmienić nastrój czy zrobić komuś przyjemność lub pomóc. Za sprawą kwiatków od starszej pani wpuściłaś wiosnę do domu. Jej pewnie pomogłaś (skoro sprzedawała bukieciki być może jest w potrzebie, no chyba że sprzedaje kwiatki dla przyjemności).
    Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej z potrzeby, bardzo mizernie wyglądała, a dziękowała, jakbym los na loterię jej wręczyła...

      Usuń
  2. Wątpię by sprzedawał dla przyjemności, dobrze zrobiłaś dla niej i dla siebie :-)
    Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jakoś lżej na duszy, prawda?

      Usuń
  3. Byłam już u Helen.
    A jeśli chodzi o tę starowinkę sprzedającą kwiatki, to może lepiej że kupiłaś jeden bukiecik. Bo może potem podeszły jeszcze dwie inne osoby i też kupiły. I ta starowinka ucieszyła się, że są przynajmniej 3 osoby na świecie które mają dobre serce.
    I mogła z nimi przynajmniej parę słów zamienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym i zgadzam się, mam nadzieję, że zbyt długo nie czekała, bo zimno było...

      Usuń
  4. Bukiecik śliczny, a Ty masz dobre serduszko, za które spotka Cię na pewno nagroda :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrodą był jej uśmiech i te kwiatki, które oczy cieszą:-)

      Usuń
  5. Wcale a wcale mnie nie zdziwiło, że tak zrobiłaś Jotko. Zrobiłabym tak ja i podejrzewam - większość osób, które u ciebie piszą, przynajmniej te, które znam ze swojego bloga. A nie jest ich mało... Wiele z nich trafiło do mnie właśnie dzięki Tobie za co pięknie dziękuję. Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówią, że w sieci podobne osoby się znajdują, a w każdym razie podobne razem trwają:-)
      Masz rację, nie można przejść obojętnie :-)

      Usuń
  6. Asiu, nie uwierzysz, ale wzruszyłam się do łez. Historie Helen już poznałam, nawet przyłączyłam się już do akcji.
    Uściski Asiu. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereniu, wzruszenia dobrze robią na serce i oczy :-) Ciesze się:-)
      Buziaki :-)

      Usuń
    2. I ja się wzruszyłam:) Taki piękny i prawdziwy obrazek namalowałaś.
      Szafirki cieszą Twoje oczy, a przy okazji pomogłaś staruszce.

      Usuń
    3. Ona była taka krucha i zmarznięta, że nie mogłam się oprzeć...

      Usuń
  7. Asiu wczoraj łzy miałam z zupełnie innego powodu.A dzisiaj ten bukiecik (bardziej może historia z nim związana).Zauważyłam ,że dzięki Twoim "tematom" tutaj odświeża mi się pamięć. Wspomniałam wzruszenie jakie ogarnęło mnie i moją koleżankę gdy byłyśmy w Sandomierzu i spacerowałyśmy...Przed nami szła para staruszków ( stwierdziłyśmy ,że małżeństwo).Trzymali się za ręce (już to było ujmujące) ale co jakiś czas jedno lub drugie patrzyło się ,wymieniało uśmiechy ,czasami strzepnięcie jakiegoś "okruszka".Było to tak cudne ,że po pewnym czasie wyglądało ,że uskuteczniamy "śledzenie".....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, bo takie miasta jak Sandomierz, Kazimierz, Dukla sprzyjają miłości i czułości, co widać też na twoich zdjęciach:-)
      Takie widoki bezcenne :-)

      Usuń
  8. Dzięki za pomoc w promocji Lulania. To fantastyczny pomysł, bo niby wiemy, jak ważny dla dziecka w pierwszych miesiącach życia jest dotyk, przytulenie, ale co innego wiedzieć, a co innego wcielać w życie. Byłam dziś 3 godziny i nie mogłam wyjść. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie, jak to mówią :-)

      Usuń
  9. Śliczny bukiecik. W dodatku za nieduże pieniądze. Dobrego weekendu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny gest :) Gdyby każdy człowiek co jakiś czas robił coś dobrego, niewielkiego, to świat byłby jakby mniej pozbawiony zła. Ostatnio na jednej facebookowej stronie pani napisała, że dokarmia bezdomne koty, ale powoli zaczyna brakować jej na to pieniędzy. Poprosiłam o adres i wysłałam kociakom paczkę z jedzeniem. Podobnie jak ja zrobiło kilka innych osób i teraz pani może zaoszczędzone pieniądze wydać na sterylizację tych zwierzaków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł:-) Też widuję taką kocią opiekunkę i pomyśleć, że niektórzy mają za złe takim paniom, czyżby woleli myszy w bloku?

      Usuń
  11. Też kupiłabym 3 bukieciki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przypuszczam:-) Cały czas o tym myślę, że mogłam i ja :-)

      Usuń
  12. Dla tej pani to pewnie ważna kwota w budżecie domowym, gdyby miała pieniędzy pod dostatkiem, nie marzłaby na ulicy. Dla nas trzy złote dzisiaj to marne grosze, nawet nie zauważymy, że daliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądała na taką, dla której to jakaś kwota i życzyła miłego dnia:-)

      Usuń
  13. No i prawidłowo według mnie. A kwiaty piękne, kolory wręcz porywające.

    Poza tym w przyszłości człowieka tak łatwo nie dopadnie skleroza czy coś podobnego, jak będzie mózg ćwiczył. Moja śp. Babcia czytała książki do ostatnich swoich dni. I muszę powiedzieć, że umysł miała w bardzo dobrym stanie, bardzo sprawny jak na ponad 80 lat.

    No i właśnie, tak się zdarza z remontami. Ktoś coś kombinuje, sobie dobrze czyni, a innym może szkodzić.

    Oj ja to niemal codziennie jestem zadziwiany przez jakieś wieści ze świata. Po prostu chyba już nie nadążam czasem. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno zdziwienie jest właściwe ludziom twórczym, póki umiemy się dziwić, to mamy otwarty umysł:-)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Możemy pięknym czynić nasze życie :-)

      Usuń
  15. Raz, że szafirki to bardzo piękne kwiatki, więc nie dziwię się temu zakupowi, a dwa, że sprawiłaś przyjemność tej kobiecie. Czasami i mnie zdarza się kupować kwiatki lub, nawet częściej, warzywa od takich pań... może te warzywka nie wyglądają tak pięknie jak te wystawiane do sprzedaży w marketach, ale są na pewno zdrowsze... bez wszechobecnej chemii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście , stoją na skraju targowiska takie starowinki, od których mąż majeranek kupuje...

      Usuń
  16. Historia jak z bajki. Dobre masz serce, kupiłaś nie z potrzeby, a po to, by pomóc staruszce stojącej na zimnie.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skojarzyła mi się Dziewczynka z zapałkami...

      Usuń
  17. Witaj, Jotko.

    Nasunęła mi się refleksja, że wspólnym mianownikiem obu wpisów jest bezradność spowodowana wiekiem...
    Brak słów, zważywszy, że żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, a niektóre zachowania nie wyszły z epoki kamienia łupanego. Na szczęście wiele jest też takich Iskierek - Osób, Które Pomagają:)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie podsumowane, choć gorzko zabrzmiało...

      Usuń
  18. Dobrze, dobrze. Mówię stanowcze NIE społecznej znieczulicy. Kiedyś zdarzyło mi się udzielić imitacji pierwszej pomocy - choć nie potrafię - przy tłumie robiącym zdjęcia. Zawsze dołuje mnie ludzka obojętność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo angażowanie się to same problemy...

      Usuń
  19. kwiaty piękne, a pomoc ważna. Ja może wzięłabym jeden bukiecik, ale za piątkę albo co... żeby dac innym szansę:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, też dobre rozwiązanie :-)

      Usuń
  20. Wzruszająca historia, aż chce się pomagać. W przeciwieństwie od natrętów, którzy za nic - chcieliby otrzymać pomoc i w dodatku jeszcze proszą o nią bardzo bezczelnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, takich natrętów się spotyka, po prostu naciągają na jakieś drobne, bo na piwo im brakuje...

      Usuń
  21. I dlatego właśnie na olsztyńskich bazarkach często kupuję niepotrzebne mi przedmioty. Szlag mnie trafia, gdy pomyślę, że w zamian za kilka dekad pracy, "opiekuńcze państwo" funduje ludziom emeryturę, która, co prawda, nie pozwala umrzeć, ale zmusza do życia w takim upodleniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie wiadomo czy ja kiedyś nie będę musiała sprzedawać kapci robionych na drutach, by zarobić na leki...

      Usuń
  22. Nie mówię, że nie. Ale czasem zdziwienie przybiera u mnie monstrualne wręcz rozmiary. :)

    Aj tam, jakoś dam radę z tym remontem.

    A dziś na zajęciach jak byłem widziałem śnieg padający przez chwilę. :) Myślałem nawet, że wykładowca nas wkręca.

    O. Wydaje mi się, że nie tylko ten minister powinien sobie w kalendarz popatrzeć.

    Też nie jestem pewny, czy te fasolki to te same o których pisałem, że był na nie boom w początkach XXI wieku.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich smakołyków, jakie podawano w Hogwarcie sama chciałabym spróbować:-)

      Usuń
  23. Nieraz jest to bukiecik, nieraz aniołek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a innym razem torebka majeranku kupiona od staruszka na targowisku :-)

      Usuń
  24. To ja już tak tradycyjnie, dla ukazania innej strony. Chciałbym, aby tak było jak piszesz. Nie wiem jednak, czy zrobiłbym podobnie, nie dlatego, że jestem sknerus, albo nieczuły na ludzką krzywdę ... Życie bowiem nauczyło mnie, że za pozornie biedną starowinką może się kryć wnuczek czekający obok na kasę na dopał (to tylko 5 zł), albo rodzina, której skończyła się libacja (15 zł. to kilka butelek "mózgojeba"). Może też starowinka po przyjściu do domu zarobione kilkanaście zł. wrzucić do materaca, gdzie leżą już setki tysięcy. Te obrazki widywaliśmy przecież w okresie początkowej transformacji systemu. Dlatego wolę pomagać tym, którym ta pomoc jest na pewno potrzebna, np. niesprawnym sąsiadom w zakupach, ludziom pokrzywdzonym przez prawo (i Sprawiedliwość ;) ), ofiarom przemocy i agresji, bezbronnym wobec cyfryzacji systemów opieki społecznej, samotnym pacjentom szpitali, itp., itd., ...
    Mam nadzieję jednak, że się potwornie mylę, i wszystkie moje podejrzenia "na wyrost" są nieuzasadnione, a "szafirki" wniosły wiosenny uśmiech zarówno Tobie jak i starowince.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa też tak, jak piszesz i wszystkich problemów tego świata nie rozwiążemy, ale ważne by nie przechodzić obojętnie obok nikogo...

      Usuń
  25. Bo tak naprawdę z małych elementów radości budowane jest nasze szczęście:) rozmowa z bliskimi, spacer, przeczytanie ciekawej książki...Ot, tak niewiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, otarcie łez dziecku, pomoc sąsiadce, znicz na zapomnianej mogile - to takie drobiazgi, które czynią świat lepszym...

      Usuń