Zanim uporządkuję wrażenia i zdjęcia po wyjeździe, kilka refleksji o podróżowaniu po kraju.
Miło poznawać nowe miejsca, jeszcze milej podziwiać zmiany w poznanych dawno temu, wszak i my się zmieniamy i ogląd na te same rzeczy i sytuacje mamy inny.
Miło też wracać do domu, do ulubionego fotela i kawy na życzenie, do powolnego celebrowania codzienności. W drodze powrotnej jeszcze wizyta u wnuka i kilka całusów, by babci dodać energii!
Gdy jedziemy szmat drogi i tylko mały jej fragment obejmuje drogę szybkiego ruchu, to klękajcie narody przed radarami i ograniczeniami do 40-50 km/h. A te drogi zniszczone przez transport ciężarowy! Nie trzeba torów do trenowania ryzykownej jazdy, do tego deszcz i rajdowcy za kierownicą....niech jadą. Ciekawe, że najbardziej szarżują ci w Audi i BMW, czy to jakaś subkultura?
O toaletach napisano na blogach już sporo, dołożę i swoje 3 grosze. Gdyby nie stacje benzynowe, to marny żywot podróżnika. Wiele miejscowości zaprasza turystów, pielgrzymów, wycieczki, a toalet jak na lekarstwo lub wszędzie płatne. Wrzucasz do automatu monetę, a automat swoje, idź człowieku w krzaczory i nie rób problemu.
Jeśli liczysz na lokalne potrawy w gastronomii, to nie miej złudzeń, Polska kebabem i pizzą stoi, nie darmo nawet pani Gessler załamywała ręce! A jeśli już trafi się karczma z potrawami okolicznej kuchni, to okazuje się, że lokal zarezerwowany na stypę, komunię, wesele lub osiemnastkę i znów zostaje hot dog na Orlenie.
Ale turysta twardy być musi i mieć plecak pełen banknotów, bo przecież wszyscy chcą zarobić, od parkingowego, poprzez lodziarza, po sprzedawcę miodu przy drodze.
Na osłodę po niemiłych aspektach podróżowania, kilka smaczków , dosłownie z drogi:










No widzisz, dopisała pogoda a widoki, również te z drogi, przewspaniałe. Byłam przekonana, że w każdym polskim mieście można znaleźć pierogarnię ale w sumie bywam jedynie w tych większych. Dobrą pizzę to bym może i zjadła ale kebabowi podziękuję. Zawsze jeszcze zostają dobre poczciwe kanapki i herbata w termosie 🙂
OdpowiedzUsuńTeż tak myślałam, zdarzają się pierogi w restauracjach, ale ich cena powala na kolana, to tylko pierogi!
UsuńNaprawdę podziwiam, że tak pięknie spędzacie czas 😍 Bardzo mi się to podoba. Kiedyś czekałam z utęsknieniem na weekend, żeby gdzieś wyruszyć, dziś jakoś brak chęci, tym bardziej więc kibicuję tym, którym się chce!
OdpowiedzUsuńNa razie jeszcze się chce, chyba że zardzewiejemy, bo wiek ma swoje prawa...
UsuńJestem trochę zaskoczona, ale uświadomiłam sobie, że w trasie jem praktycznie tylko na stacjach benzynowych (Orlen ma dobre kanapki), a poza tym już w miejscu docelowym, które jednak jest większym miastem albo jest przygotowane na turystów. W przypadkowych miejscowościach to faktycznie kebab i pizza. Szkoda, ale z drugiej strony rzadko je się u nas obiady na mieście, więc nie ma dla kogo tych lokali otwierać.
OdpowiedzUsuńToalet też poza stacjami nie szukam. Jeśli chodzi o działanie automatów, na dworcu autobusowym we Wrocławiu trzeba kupić żeton i wrzucić do drzwi: koleżanka poszła po niego, jakaś pani chciała jej drzwi przytrzymać, ale nie skorzystała, wrzuciła ten żeton, a drzwi nic... Ochroniarz pomógł i otworzył, ale w takich chwilach ma się jednak ochotę nie być tak uczciwym.
Ja nie rozumiem, po co podwójna ochrona, automat plus pani pilnująca toalet, automaty bywają awaryjne, więc spokojnie pani mogłaby pobierać opłaty.
UsuńW jednym z lokali wisiała kartka, że toaleta kosztuje 10zł dla klientów spoza restauracji.
Cudowne trasy i widoki, pal sześć jedzenie i wydalanie, to sprawa drugorzędna. Podziwiam zdjęcia i miejsca. Następne ma być Podkarpacie, pamiętaj! Z Bieszczadami włącznie, koniecznie.
OdpowiedzUsuńO Podkarpaciu koniecznie pomyślę, a głównie z Twojego powodu, bo musimy wypić kawę!
UsuńMożesz też pomyśleć o Kujawach!
Fajna wyprawa. Tyle jest pięknych miejsc w Polsce. Jeziory, las to relaks. Można doładować akumulatory. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCzasami wybór jest trudny, naprawdę!
UsuńŚwiętokrzyskie i Sandomierz na dodatek - niezły szmat drogi.
OdpowiedzUsuńRelacja o małym wyborze jedzenia nieco mnie zaskoczyła bo w wielu innych wpisach jedzenie było znakomite, ale to pewnie zależy od gęstości zaludnienia.
Wiele restauracji idzie na łatwiznę, są nastawione na wycieczki, a w małych miejscowościach trochę jeszcze pachnie PRLem.
UsuńPocieszyłam się, bo gdy jeszcze kursowałam po Polsce (czyli przed 2017 r.) to zawsze byłam zniesmaczona warunkami sanitarnymi po drodze. Ale wtedy przekonałam się,że najlepiej jest zatrzymywać się na takich stacjach benzynowych i przy takich przydrożnych restauracjach na których parkuje dużo samochodów ciężarowych, bo to znaczy, że w tym miejscu można dobrze i smacznie jeść i nie zatruć się. Po prostu kierowcy ciężarówek , którzy wiecznie "są w drodze" dobrze wiedzieli gdzie można zjeść smacznie i nie zatruć się.Kwestia sanitariatów - najbardziej zadbane te dostępne po drodze to spotkałam w.....Szwecji.
OdpowiedzUsuńKierowcy ciężarówek i motocykliści znają taki miejsca, w Czechach zatrzymaliśmy się w takim miejscu i było pysznie.
Usuńno pani, toż to jest rarytas taka wycieczka :-)
OdpowiedzUsuńniestety w polszcze jest drogo. już dawno do tego doszliśmy i hotele i atrakcje i jedzenie i ...wczasy. a pogoda niepewna, tak wiem mówię oczywistości ale to też pomaga mi podjąć decyzje, żeby wczasować w ciepłych klimatach zwiedzając piękne miejsca.
Niemniej, gdy będę na emeryturze będę jeździła po polszcze...z własnymi kanapkami, i kawą w termosie. a jakby ten kamper wypalił to i z własnym hotelem :-))
Kamperów spotykaliśmy sporo, więc chyba infrastruktura niezła, z pogodą gorzej, trzeba mieć szczęście.
UsuńMożna także znaleźć ciekawe noclegi, ale zawsze kontaktujemy się bezpośrednio z właścicielami, a oferta jest coraz szersza.
Oczywiście zagranica tez kusi!
Dlatego podróże po Polsce lubię w pociągu. Chociaż jechaliśmy rok temu do znajomych na drugi koniec Polski autem i było dokładnie tak, jak opisałaś. W Irlandii lubię to, że dla turystów jest całe zaplecze. Toalety, pub obok pubu.
OdpowiedzUsuńNie jestem wycieczkowa. Niestety we Wro rozpleniły się żabki i kebaby - nigdy nie próbowałam, nie mam zaufania. A dla dbających o fryzurę mnóstwo na osiedlu mam fryzjerów, gdybym miała nadmiar pieniędzy zrobiłabym tour de fryzjer :D Irena
OdpowiedzUsuńBędąc na wyjazdach za granicą przekonałam się, że najlepsze jedzenie jest tam, gdzie jedzą lokalsi. Trzeba obserwować i iść za nimi. Tak zrobiłam kiedyś w Hiszpanii i ... lokal dwa na dwa metry, ale jakie smaki! Najlepsza kawa pod słońcem :-) I cala reszta, czego katalońskich nazw nie pamiętam, więc pokazywałam tylko palcem, bo pani za kontuarem ani w ząb angielskiego.
OdpowiedzUsuńMoże u nas trzeba tak samo. Znam pierogarnie w małych miasteczkach i inne lokale z fajnym domowym jedzeniem, które wolę od wypasionych restauracji, tylko że one nie są przy głównych turystycznych arteriach i owszem, lokalsi je znają, a turystom trudno trafić.
Piękne zdjęcia! Podróże kształcą i wcale nie muszą być dalekie, uwielbiam nowe miejsca - oglądać, zwiedzać, odkrywać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
dresiki i karki uwielbiają te marki samochodów - cóż więcej mówić. samiec alfa po prostu MUSI.
OdpowiedzUsuń