wtorek, 4 listopada 2014

Ludzie z pasją

Ludzie z pasją są jak kwiaty, gdy spotykasz ich na swej drodze rzeczywistość staje się możliwa do zniesienia. Poznałam ostatnio (chociaż na razie w sieci) dwoje interesujących ludzi: Elę z Gdyni i Tomka z Bielska-Białej. Pasjonaci swojej pracy, o szerokich zainteresowaniach, niezwykle twórczy ( to widać we wszystkim, co robią i prezentują), dobrze patrzy im z oczu, wymiana korespondencji jest niewymuszona, mam wrażenie, jakbyśmy znali się od lat...
Prześledziłam ich dorobek i myślę, że mnóstwo się od nich nauczę, a jestem głodna wszelkich nowości.
Cieszę się na współpracę z Elą i Tomkiem, bo są jak latarnie dla błądzących w ciemności, a moje doświadczenie jest w tym trójkącie chyba najskromniejsze.
P.S.
A zaczęło się od Agaty z Warszawy, która też jest pasjonatką i dzięki której mogliśmy się poznać. Dziękuję jej za zaufanie i możliwość poznania tak wspaniałych osób.
Moje blogowo-Tikowe inspiracje zawdzięczam z kolei Teresie z Bolesławca.
Czyż świat nie jest globalną wioską?
( ilustracja:http://www.sublackwell.co.uk/)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozmowa o pracę.

Nie zazdroszczę ludziom szukającym pracy z jednego głównie powodu: nasłuchałam się opowieści o tym, jak przebiegają castingi na pracownika, co trzeba wiedzieć o firmie już na starcie, jakie rzeczy należy przewidywać, jakie kwoty wymieniać w temacie spodziewana pensja, jak się ubierać, jakich min i słów unikać, czego nie robić z rękami, jak długo patrzeć w oczy.
Przecież żeby to spamiętać, trzeba chyba odbyć specjalne studia pod tytułem "Jak zadowolić headhuntera starając się o stanowisko".
Swoją drogą nie ma już dziś tzw.kadrowych, są za to specjaliści do spraw kadr, headhunterzy i tym podobni. Pomysłowość tych "specjalistów" nie zna granic. Gdyby starający się o pracę znał te wszystkie rzeczy, o które go pytają byłby już pewnie prezesem, że o doświadczeniu w branży nie wspomnę. Sami zresztą kadrowi przyznają, że kierują się często własnymi sympatiami, upodobaniami czy fanaberiami. A skąd ja mam wiedzieć jaki kolor lubi pani kadrowa, jaka wysokość obcasów jest optymalna i jaka kwota pensji nie będzie szokiem? Bo jak zbyt mała, to ja się nie szanuję, jeśli zbyt wysoka, to mam wygórowane ego itd.
Panie i panowie pracodawcy, postawcie się choć raz w roli rozmówcy po tej drugiej stronie biurka lub po prostu zejdźcie na ziemię...

sobota, 1 listopada 2014

Zaduma nad przemijaniem

W taki czas jesienno-zaduszny nie można uwolnić się od refleksji o przemijaniu, a okres ten jest bardzo trudny dla tych, którzy niedawno stracili kogoś bliskiego i czas nie zaleczył jeszcze ran.
Czasami częste wizyty na cmentarzu dają złudzenie obecności tych, którzy odeszli i dopiero z czasem uświadamiamy sobie, że ta obecność jest w nas, w naszych umysłach i sercach, a lampki na grobie zapalamy raczej dla przywołania wspomnień czy z poczucia obowiązku, bo jeśli przestaniemy odwiedzać grób, to tak, jakbyśmy zapomnieli o kochanym zmarłym. Podobnie działa żałoba, ale nie ta prawdziwa, odczuwalna całą duszą, ale ta dla ludzi. I tak też jest odbierana przez otoczenie. Nie płaczesz na pogrzebie, nie nosisz się rok na czarno, to znaczy, że nie kochałeś prawdziwie.
Dziś przywołałam z pamięci filmy, które wywarły na mnie duże wrażenie, a które pięknie mówią o przemijaniu w różnych jego aspektach.Wymienić tu muszę chociażby Stalowe magnolie w gwiazdorskiej obsadzie moich ulubionych aktorek, Drogę życia o ojcu przemierzającym szlak pielgrzymek po śladach swego zmarłego syna, Choć goni nas czas ze świetnym męskim aktorstwem.Jest tych filmów oczywiście wiele, pamiętam fabułę i obsadę, ale tytuły poszły w niepamięć. Zresztą, zależnie od dystrybutora tłumaczenie tytułów z języków obcych jest tak różne, jakby chodziło o inny film. Podobnie jest z literaturą, ale to już inna bajka na inną okazję.
Cmentarze są dla mnie nie tylko miejscem refleksji o przemijaniu, tu podobnie jak w parku, najpiękniej śpiewają ptaki, cisza nastraja melancholijnie. Nagrobki i sentecje na nich wyryte pobudzają wyobraźnię. Każda tablica nagrobkowa to początek jakiejś ciekawej historii o człowieku, dlatego zawsze długo wędruję po cmentarzu studiując napisy.
Tu leży Papusza - romska poetka, tam trzej młodzi działacze zabici w 1940, okazały grobowiec(zabytkowy i odrestaurowany niedawno) kryje być może tajemnice arystokratycznej rodziny.
Takich przykładów jest wiele, cmentarz to miejsce smutne, ale jakże interesujące...