niedziela, 21 listopada 2021

Czasoumilacze :-)

 Wielu z nas nie lubi szarugi jesiennej. mgły, mżawka, krótki dzień i brak słońca źle wpływają na nasz nastrój i choć rozum mówi, żeby cieszyć się każdą porą roku, to serce przeżywa swoje wzloty i upadki, nastrój siada, wstajemy lewą nogą....

Gdy zauważam u siebie objawy chandry jesiennej , ratuję się czasoumilaczami czyli detalami różnego kalibru, jak to się mówi - na poprawę humoru. Pewnie wielu z Was robi podobnie:-)


Radość z hodowli roślin nie ma sobie równych, a że nie posiadam ogrodu, radują mnie roślinki w doniczkach i to nie tylko te kwitnące. Robię rozsady z różnych roślin , mam sporo w domu i w pracy. Mam nadzieje, że gdy przejdę na emeryturę nie zmarnują w szkole tej roślinnej kolekcji...


Wypady nad jezioro lub do lasu. Horyzont szerszy, niż blokowisko na osiedlu daje odpocząć oczom od betonu i aut na każdym kroku.


Wieczorne spacery po okolicy, wystarczy wyjść na pola, drogę za miastem, by cieszyć się kolorami nieba i zachodami słońca.


Polowanie z aparatem - czy to miejskie zaułki, czy wyprawa w plener, wyszukiwanie ciekawych obiektów zawsze cieszy, a czasami zadziwia.


Świece i światełka na długie wieczory, dobry film lub ciekawa książka, ulubiona muzyka...


Obserwacje ptaków na własnym balkonie. Sikorki są cierpliwe i zgodne, wróble kłótliwe i hałaśliwe ...


Poznawanie nowych smaków w miłym towarzystwie...


Robótki ręczne, dla siebie i teraz dla wnuka. Już sam rytuał wybierania, zamawiania włóczek z koleżankami, dzielenie się doświadczeniem dziewiarskim doskonale odwracają uwagę od nieznośnej rzeczywistości.

A na koniec niezawodne demotywatory, memy czy jak je nazywają:-)

Jeśli stosujecie inne jeszcze sposoby na podły jesienny nastrój, napiszcie proszę w komentarzu:-)

czwartek, 18 listopada 2021

Nie mój pies...

 Poznajcie , proszę pieska o imieniu  Riko. To przyjaciel moich znajomych, oczko w głowie całej rodziny. 

Tak naprawdę kupiła go córka koleżanki mieszkająca w Warszawie, ale często widuje się z rodzicami, przyjeżdża z pieskiem, więc jej podopieczny ma jakby dwa domy. 

W tym warszawskim, właścicielka psa założyła kamerki w pokojach i gdy jest w pracy podgląda w telefonie, co piesek porabia. na szczęście przestał już niszczyć meble i buty, bo na taki widok trudno się skupić na pracy.

Psiak niezwykle żywy i psotny, ale z drugiej strony szybko uczy się komend, sypia w ulubionym legowisku i uwielbia wyprawy do lasu. Z ostatniej wrócił z kleszczem, pomimo że zimno było i po deszczu. 

Ta mała galeria pokazuje , jaki to słodziak:-)


Poniższe zdjęcie natomiast pokazuje dziwne zjawisko. Riko ma pluszową matę do leżenia z wielką głową misia. Mata wygląda jak skóra białego niedźwiedzia przed kominkiem.
Co w tym niezwykłego? A to, że Riko wczepia się zębami w nos tego misia, zastyga w takiej pozycji na kilka minut, po czym idzie spać.
Znajomi nazywają to zjawiskiem Kaszpirowskiego. A może w tym nosie jest jakiś usypiacz?
To ci dopiero zagadka!



niedziela, 14 listopada 2021

Rozgrzej się...

 Zainspirowana wpisem Marka z Ekwadoru o drzewach postanowiłam pokazać zdjęcia roślin, które zachwyciły mnie na Krecie. Wiele z nich znamy z naszych parapetów i kwietników, bo hodujemy w donicach, tymczasem widzieć ogromne ich odpowiedniki rosnące w naturze to niesamowite wrażenie.

Ponieważ jest już chłodno, a nasze drzewa zrzuciły liście, może oglądanie zdjęć z lipca rozgrzeje Was trochę i poprawi humor nadwerężony porannymi mgłami.


Swojskie pelargonie i aloesy tutaj urastają do rozmiarów krzewów i choć pelargonii nie widziałam wiele, to aloesy rosną niemal wszędzie i to w gigantycznych rozmiarach.




Niby zwykłe  palmy, a każda inna i tak pięknie szumią na wietrze.



Są i kwiaty, nawet w sporej ilości i choć klimat niezbyt kwiatom przyjazny, to wszędzie widzieliśmy systemy nawadniania, a rośliny zraszane są na wieczór, gdy słońce już nie pali.




Juki rosnące pojedynczo i w grupach także zachwycały, sięgały wysokości ponad 2 metrów i z suszy nic sobie nie robiły...


To śliczne drzewko to fikus, znalazłam je przechodząc miedzy domkami. Patrząc pod nogi by nie przewrócić się na schodkach zauważyłam leżący na stopniu liść fikusa, zdumiałam się, skąd tutaj ten liść, spojrzałam w górę, a nade mną parasol wielkiego drzewa...



Bananowce i opuncje rosły obok hotelu, ale w drodze na klify zauważyliśmy plantację opuncji, chyba jedyna, bo wszędzie raczej gaje oliwne , hodowle kóz i owiec...


Te grubosze hodowane u nas w donicach tu pełnia role żywopłotów, pięknie pną się wokół ogrodzeń z siatki, siatka powoli znika, pojawia się zielona ściana z roślin...


Te drzewa spotykaliśmy nawet przy ruchliwych drogach, ale na tle skał i czystego nieba kojarzą się z nasza swojską sosną - taki pocztówkowy widoczek :-)

Jeśli rozgrzaliście się trochę i nacieszyliście oczy, to cieszę się bardzo!