Zawsze sobie powtarzam, że nic mnie już nie zdziwi i zawsze świat mnie zaskoczy. Dziś rano kolejna dyskusja o płci i ubrankach dla pluszowych misiów, tudzież niedźwiadków z kreskówek. Oczywiście problem zaczął się jak zwykle od dorosłych, bo dzieci problemu nie widzą.Zapytałam dużą grupę 8-latków czy Puchatek to chłopiec, czy dziewczynka i odpowiedziały chórem ze dziwieniem na buziach, że oczywiście chłopiec. Zapytani czy nie przeszkadza im, ze miś nie ma spodenek tylko koszulkę, jedni odpowiedzieli, że nawet tego nie zauważyli, inni że miś Yogi też ma tylko krawat i kapelusz, a cała reszta popatrzyła na mnie z politowaniem, jakbym pytała czy nie przeszkadza im to, że deszcz jest mokry.
Spodobała mi się wypowiedź w porannej Tv znanego rysownika i satyryka Andrzeja Mleczki, który doradza, aby każdy plac zabaw oraz inne place nazywać imieniem Jana Pawła II i nikt nie będzie protestował ani się dziwił. Mam nadzieję...
sobota, 29 listopada 2014
czwartek, 27 listopada 2014
Akcje świąteczne
Zbliża się grudzień, więc w każdym sklepie pojawiają się wolontariusze, którzy za pakowanie zakupów zbierają datki do puszek lub stawia się specjalne kosze na dary dla biednych. Nie mam nic przeciwko młodzieży działającej w wolontariacie, chociaż zakupy wolę sobie pakować sama, a co mam wrzucić do puszki, jeśli płacę kartą, bo rzadko mam przy sobie gotówkę? Jestem stawiana w niezręcznej sytuacji, bo mam wrażenie, że patrzą na mnie z wyrzutem. Do koszy z reguły nie wkładam, bo nie wiem co się z tymi produktami stanie finalnie. Swego czasu Janina Ochojska przestrzegała przed kupowaniem krzyżówek dla chorych dzieci, bo tak naprawdę zarabia na tym ktoś inny.
Jak łatwo jesteśmy hojni dwa razy do roku, no może trzy, bo jeszcze orkiestra Owsiaka,wrzucamy do puszek, chodzimy na koncerty, kupujemy na aukcjach, nosimy dary do schronisk dla psów, chcemy uchodzić za szlachetnych. Tymczasem nie zauważamy, że obok nas mieszka starsza, samotna pani, której nikt nie odwiedza lub nie ma na leki; samotna matka z problemami lub po prostu ktoś, kogo przerastają trudy codzienności. Bodajże to Karol Wojtyła powiedział, że trzeba zawsze zauważać pojedynczego człowieka.
Być może nie byłyby potrzebne spektakularne akcje, zbiórki i wzniosłe hasła, gdyby każdy z nas pomógł czasami choć jednemu potrzebującemu i nie tylko w przedświąteczny czas.
Jak łatwo jesteśmy hojni dwa razy do roku, no może trzy, bo jeszcze orkiestra Owsiaka,wrzucamy do puszek, chodzimy na koncerty, kupujemy na aukcjach, nosimy dary do schronisk dla psów, chcemy uchodzić za szlachetnych. Tymczasem nie zauważamy, że obok nas mieszka starsza, samotna pani, której nikt nie odwiedza lub nie ma na leki; samotna matka z problemami lub po prostu ktoś, kogo przerastają trudy codzienności. Bodajże to Karol Wojtyła powiedział, że trzeba zawsze zauważać pojedynczego człowieka.
Być może nie byłyby potrzebne spektakularne akcje, zbiórki i wzniosłe hasła, gdyby każdy z nas pomógł czasami choć jednemu potrzebującemu i nie tylko w przedświąteczny czas.
wtorek, 25 listopada 2014
Klasycznie czy nowocześnie ?
Jak zwykle w poniedziałki czekałam na spektakl teatru Tv,reżyser i obsada w moim guście, sztuka też: "Rewizor" Gogola. Uczta duchowa byłaby większa, gdyby zachowano wierność wobec klasycznego podejścia do oryginału. Nie była to bardzo innowacyjna odsłona, ale jednak... Jestem niestety z tych, którzy wolą Gogola, Shakespeare'a, Dostosjewskiego w tradycyjnej wersji, tak jak przedkłada się Rembrandta nad Picassa lub Moniuszkę nad Pendereckiego. Wybierając się na balet do opery lub na bajkę do teatru lalek spodziewam się tradycyjnych , a nie multimedialnych dekoracji, bogatych kostiumów, a nie symbolicznych trykotów, o braku garderoby w ogóle nie wspomnę.
Znajoma opowiadała mi kiedyś, ze wybrała się do któregoś z warszawskich teatrów na sztukę współczesną. Z treści niewiele zapamiętała, bo siedziała blisko sceny, a tuż przed nią paradował facet z klejnotami na wierzchu, aktorzy to ubierali się, to rozbierali lub zmieniali płeć( strojem oczywiście). Głupio jej było także z tego powodu, że wybrała się tam z mężem i miał być spektakl przez duże es, a było jak na występie chippendales'ów. Do geniuszu Pendereckiego nikt mnie nie przekona, bo wiem, co mi się podoba, a co razi moje uszy. A w ogóle w przypadku niektórych dzieł sztuki współczesnej mam wrażenie, że ktoś nabija mnie w butelkę i mam ochotę krzyknąć: król jest nagi, czy tego nie widzicie?
(grafika:Flora, Rembrandt, wikimedia commons, public domain)
Znajoma opowiadała mi kiedyś, ze wybrała się do któregoś z warszawskich teatrów na sztukę współczesną. Z treści niewiele zapamiętała, bo siedziała blisko sceny, a tuż przed nią paradował facet z klejnotami na wierzchu, aktorzy to ubierali się, to rozbierali lub zmieniali płeć( strojem oczywiście). Głupio jej było także z tego powodu, że wybrała się tam z mężem i miał być spektakl przez duże es, a było jak na występie chippendales'ów. Do geniuszu Pendereckiego nikt mnie nie przekona, bo wiem, co mi się podoba, a co razi moje uszy. A w ogóle w przypadku niektórych dzieł sztuki współczesnej mam wrażenie, że ktoś nabija mnie w butelkę i mam ochotę krzyknąć: król jest nagi, czy tego nie widzicie?
(grafika:Flora, Rembrandt, wikimedia commons, public domain)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


_-_WGA19175.jpg)