Codzienność przynosi rozmaite sytuacje - smutne , poważne, zadziwiające i zabawne.
Czasami to po prostu humor sytuacyjny, podsłuchane rozmowy, zaobserwowane relacje.
Spotykamy wycieczkę seniorów, panie straciły orientację i nie wiedzą, gdzie ich autokar. Zadzwoń do księdza, mówi jedna. Nie dzwoń, mówi druga; wiesz, co ksiądz powie? Ksiądz niech się modli, a nie riposty wymyśla...
Mąż wybiera się na zakupy, a że ma skłonność do nadmiarowego zaopatrywania spiżarni, pytam - zapisać Ci na kartce? no coś ty, zapamiętam! Gdy wraca, widzę kolejne pomidory w oleju, a majonezu brak. Zapytany, dlaczego nie kupił majonezu, odpowiada - mówiłaś, że majonez jest, a pomidorów nie ma. Mówiłam dokładnie odwrotnie, ale po co zapisywać?
Rankiem mąż mnie pyta: wstawałaś w nocy?
- nie, a co?
- szafka pod zlewem otwarta była!
-nawet gdybym wstała, to po co miałabym szafkę otwierać?
- to może jakiś szczur się zakradł?
- no matko i córko, ty to potrafisz człowieka uspokoić...
- I jak te nowe buty, wygodne ? - pyta małżonek.
- Wygodne, miękkie i szerokie podeszwy...
- To na bagna dobre!
Co za paradoks, gdy za długo siedzę bolą mnie kolana...
- to musisz chodzić w takim razie
- ale przecież książkę czytam!
- to czytaj chodząc, audiobooka kup!
Na targowisku:
- ma pan jajka?
- są, a jakże!
- a duże?
- żona nie narzeka...
O kardiologu też będzie, innym razem!
Wszystkim Jadwigom i Teresom najlepsze życzenia!!!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz