Na spacer po krakowskim Kazimierzu wybraliśmy się rankiem po śniadaniu, by tłumów nie było. Mieliśmy porównanie z okresem pandemicznym, gdy Kraków mało ludzi odwiedzało i nawet koło Sukiennic bezludnie bywało... Teraz mnóstwo wycieczek, nawet w hotelowej restauracji tłok.
Swoją drogą, protestowali kiedyś Hiszpanie przeciw tłumom turystów u siebie, a co krok hiszpański słychać, zaraz po angielskim.
Na Kazimierz nie musisz iść piechotą, zabiorą was chętnie elektryczne pojazdy lub dorożki, ale my jak psy, swoje wybiegać musimy, a nigdy nie zobaczysz tylu detali, co w marszu.
Arkady, bramy, zakamarki, wszędzie ciekawie!
Znany budynek, Stara Synagoga.
Zwiedzaliśmy kiedyś inną, plus cmentarz żydowski, trzeba było nakrycie głowy wypożyczyć.
Księgarnia niezwykłej urody, nie znam wprawdzie hebrajskiego, ale lubię jej klimat , a oglądanie i dotykanie książek to zawsze przyjemność!
Był i mural przed księgarnią, wtopiony w wodospady zieleni...
Charakterystyczne bramy, symbole, otoczenie... kiedyś mąż zrobił mi zdjęcie z ortodoksyjnym Żydem, w jarmułce i z pejsami. Kilka lat temu widzieliśmy więcej podobnych postaci, tym razem żadnej.
Sklepiki, knajpki, kluby muzyczne, stare cegły, koszerne potrawy reklamowane na każdym kroku...jest klimat, tylko dlaczego wszyscy mówią do nas po angielsku?
Fontanny i pomniki, to nie tylko cecha Kazimierza, a w radiu podano, że Kraków ma aż 78 parków!
Muzeum Miasta Krakowa zza kraty też mi się spodobało...
Tuk tuki czekają na turystów, a chętnych nie brakowało!
Stara zajezdnia, a na jej terenie domy w kratkę?
Nawet industrialne budynki mogą być miłe dla oka.
I tak na czasie - wybory w Krakowie - zdziwiła mnie niska frekwencja w II turze.
Poprzedni prezydent odwołany w referendum, więc chyba nie spełniał oczekiwań.
Teraz była szansa dla każdego wybrać po swojej myśli.
I co?
Połowa mieszkańców oddała wybory walkowerem!
Nie rozumiem...












Też wolę na piechotę żeby przyjrzeć się dokładnie detalom.
OdpowiedzUsuńAle tak cały czas mówią po angielsku? - to mnie zdziwiłaś...
Piękny spacer, widać, że i pogoda była przyjemna.
Skład towarów różnych bardzo mi się podoba, czy w środku było coś ciekawego? Przypomniały mi się "Sklepy cynamonowe"...
Do składu nie weszliśmy, za mało czasu na wszystko, część zamknięta, a my przed weselem...
UsuńPo angielsku naganiacze rozmaici i kelnerzy, czyżbyśmy na obcokrajowców wyglądali?
Dziękuję za kolejny spacer, równie ciekawy jak prezentowane fotografie. Pozdrawiam po polsku, bo to co umiałam po angielsku, już z głowy uleciało.:-))))
OdpowiedzUsuńJa już też zapominam, chyba trzeba na jakiś kurs przypomnieniowy się zapisać!
UsuńWspaniałe są te zabytki ,pogoda dopisała i nogi chciały chodzić i to najważniejsze, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńzamieszkałam w Krakowie w 1984 roku i wtedy ta część miasta była okropna, zaniedbana, meliniarska i cuchnąca, strach tam było iść, większy niż do Huty
OdpowiedzUsuńTak było.
UsuńTak, jak pisze Autora, Kazimierz ma w sobie klimat Sklepów Cynamonowych, zniknęły jedynie sklepy blawatne i Stary Schulz, ojciec Bruna za lada z centymetrem krawieckim
OdpowiedzUsuń.. Wiele w nim kapitału amerykańskich Zydow
Jedna z moich ulubionych knajpek
przy ul Sxerokiej jest "Ulica Krokodyli
Kazimierz jest uroczy, klimatyczny i trochę brudny
Kazimierz to chyba jedno z tych miejsc, w których najlepiej zgubić się na własnych nogach :) Też lubię zaglądać w bramy, podwórka i zakamarki, chociaż czasami odnoszę wrażenie, że moja ciekawość ma znacznie lepszą kondycję niż nogi. ;)
OdpowiedzUsuńJest taka piosenka w wykonaniu Jacka Cygana,chyba tytuł buty. Buty,kupców tragarzy,przekupek.. drobnych urzędników, wszystkich swoich.
OdpowiedzUsuńAż raz usłyszano stukot mocnych, podkutych butów, obcych i złowieszczych..
Rozpoznawał ich głosi krok
Aż usłyszano inne buty, podkute, mocne,złowieszczo brzmiace...
przekupek, drobnych urzędników. Bruk uliczek Kazimierza
Tytuł piosenki Memento Moritz słowa Jacek CYgan, posłuchajcie, to perełka.
UsuńTa moja komórka zrobiła niezły bałagan, ale chyba sen został.Sorry, po angielsku czyli w języku miedzynarodowym
OdpowiedzUsuń