piątek, 23 listopada 2018

Wreszcie piątek...

...koniec tygodnia i początek :-)

Aby oderwać się od tematów politycznych, od smutków własnych, lokalnych zdarzeń i problemów światowych proponuję moim czytelnikom zabawę w skojarzenia.

Nie jest pracochłonna, nie wymaga wiele myślenia, a być może przyniesie nam wspólnie trochę weekendowej radości.

Skojarzenie to według słownika języka polskiego połączenie ze sobą wrażeń, wyobrażeń i innych zjawisk psychicznych w taki sposób, że pojawienie się w świadomości jednych z nich powoduje uświadomienie sobie innych czyli mówiąc ludzkim językiem - szybkie przywołanie z pamięci znaczeń, wrażeń, uczuć, które kojarzą się z podanym słowem lub zdaniem.

Jeśli lubicie takie zabawy to zapraszam:

1. zawsze czarno-białe...

2. gorzki (nie tylko smak)

3. coś dziwnego...

4. sytuacja patowa...

5. w kropki lub plamki...

6. na ustach...

7. lepiej nie wiedzieć...

8. w kopercie...

9. nigdy zbyt wiele...

10. niezawodny i niezastąpiony...

Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi, ale jeśli ktoś nie lubi takich zabaw i nie weźmie udziału nie przestanę go lubić ;-)

Pomysł zaczerpnęłam z jakiegoś projektu dla młodzieży, który polegał na robieniu zdjęć wybranych obiektów na podstawie skojarzeń do podanych poleceń. Efekt był świetny!
Nie sądzicie, że to dobry pomysł na blog?

wtorek, 20 listopada 2018

Kumulacja zdarzeń...

Opowieść koleżanki zmroziła mnie kompletnie, tym bardziej, ze sytuacja może zdarzyć się każdemu, tak niewiele dzieli nas od tragedii.
Mama znajomej, 81-letnia pani wstając rano z łózka poczuła pod stopami wodę.
Spojrzała na sufit - kompletnie zalany, nawet po ścianie spływała strużka wody.
Założyła więc szlafrok i ruszyła po schodach na górę do sąsiada.
Nie doszła jednak, bo na mokrych schodach wywróciła się i upadła tak pechowo, że nie mogła się podnieść.

Na szczęście sąsiedzi już nie spali i poratowali starszą panią w kłopocie.
Koleżanka zwolniła się z pracy, by towarzyszyć mamie w szpitalu. Spędziły tam czas w poczekalni od 9 do 14, zanim zostały przyjęte przez lekarza.
Okazało się po badaniach, że mama znajomej ma ogólne potłuczenia, krwiak w oczodole, pękniętą kość oczodołu z przemieszczeniem fragmentów kości do zatoki nosowej i w dodatku złamaną szczękę.
Już od pisania tego mam ciarki na plecach!

Z plikiem dokumentów wypisano staruszkę do domu - jak dla mnie to dziwne bardzo - kierując jednocześnie do szpitala w Bydgoszczy na oddział chirurgii szczękowej.
Brat koleżanki następnego dnia zawiózł mamę do Bydgoszczy, gdzie w recepcji szpitala usłyszał, że powinni udać się do Torunia.
Zdenerwował sie bardzo, a niemłody już i serce słabe.
Po zapewnieniach, że siostra umawiała mamę z lekarzem i na pewno to nie pomyłka, łaskawie pani z recepcji skontaktowała się z panem chirurgiem telefonicznie.
Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby trafiło na samotną starszą panią, której nie miałby kto zawieźć do innego miasta i tam jej towarzyszyć...

Ostatnio wokół mnie kumulacja zdarzeń ze schodami lub wodą w roli głównej, więc uważajcie, proszę na siebie!

niedziela, 18 listopada 2018

Dojrzewanie...


Dojrzewanie…

Wyleczyłam się
Z idealnych rozwiązań
Wyleczyłam
Z powszechnej akceptacji
Wyleczyłam
Z nadążania za modą.
Polubiłam
PÓŹNIEJ i MOGĘ.
Nie robię sobie
Złudnych nadziei
Nie zazdroszczę –
Podziwiam raczej.
Tylko jeszcze
Próbuję znaleźć
Równowagę między
Oczekiwaniem a spełnieniem…

Człowiek dojrzewa całe życie, od chwili narodzin aż do śmierci. Zmienia się, nabiera doświadczenia, przeżywa rozczarowania, uczy się relacji z innymi, cierpi w samotności.
Spotykamy na swej drodze różnych ludzi, uczymy się asertywności lub dajemy się wykorzystywać, ale każda taka lekcja, każda sytuacja jest po coś.

Sami musimy wybrać czy będziemy dobrzy dla siebie, czy zawsze już będziemy żyć pod czyjeś dyktando.

Niektórzy szukają swej drogi, inni dawno już znaleźli spokój duchowy, dla wielu trwa to całe życie...