sobota, 2 listopada 2024

Zapiski codzienności cz.10

 Codzienność przynosi tak obfite plony, że nie nadążam z opisywaniem. Halloween, to wiadomo, dzieciaki z koszykami na słodycze stanęły u drzwi, dobrze że miałam jakieś cukierki:-) Nie wszystkim chciało się popracować nad przebraniem, co mnie trochę rozczarowało...


Na zdjęciach poniżej jeszcze wczesna jesień, ale liczy się kształt drzew, których w tej części parku jest więcej, jakby kłaniały się kuracjuszom...każdy spacer przynosi nowe odkrycia.


A te cudne zachody słońca w Szczawnicy dostałam od Ani, piekne kolory, niesamowity widok!


Wielu czytelników bloga wie, że specjalność kulinarna mojego męża, to placek drożdżowy. Jesienna pogoda sprzyja smakołykom, a ten placek wart jest grzechu! Ale nie tylko to potrafi. jego pizza domowa, pulpety w sosie pomidorowym i wątróbki z cebulka tez palce lizać!


Często chodzimy na spacery w pola, kukurydza zniknęła, za to pojawiają się góry buraków cukrowych, a czasami śmigają polami sarenki.


Tam góry buraków, tu góra kamieni, a sieć pnących gałęzi trzyma te kamienie w całości i w pionie, a wszystko to jest częścią licheńskiej Golgoty...


Powiew nowości zawitał  i do kościołów, brak gotówki na tacę? nie ma problemu...kiedyś widziałam dwie panie pielgrzymujące na kolanach wokół bazyliki, a do każdej skarbony po drodze wrzucały banknoty. Albo mocno nagrzeszyły, albo miały za co dziękować...


Nie pierwszy raz kuracjuszka zapytała nas o drogę na cmentarze w moim mieście, pisałam już kiedyś, że na wyjeździe uzdrowiskowym brakuje niektórym odwiedzin na cmentarzu 1 listopada. Idą więc na cmentarz w obcym mieście, by poczuć klimat, być może zapalić znicz na zapomnianej mogile...


Oby listopad upłynął bez chorób i spadków nastroju, czego nam wszystkim życzę!

środa, 30 października 2024

Oni są czekaniem...

 

Dziś kilka  refleksji po lekturze książki "Zamieć", której autorem jest Adam Cioczek.

Na okładce rekomendacja Andrzeja Seweryna, więc tym bardziej byłam ciekawa, co trafiło w moje ręce.

Podobno w Polsce ginie rocznie kilkanaście tysięcy osób, w tym około 2 tysięcy dzieci. To jakby znikało małe miasteczko lub mieszkańcy jednej z dzielnic dużego miasta...

Niektórzy znajdują się szybko, cali i zdrowi, innych znajduje się pogrzebanych lub nie odnajduje wcale.

Wśród zaginionych bywają także tacy, którzy znikają świadomie, bez uprzedzenia, czasami zostawiając ślad istnienia, ale są i tacy, którzy zgłaszają oficjalnie, by ich nie szukać, często też zmieniają tożsamość, miejsce zamieszkania, wygląd...

Nie wiedziałam, że jeśli osoba poszukiwana przez rodzinę zgłosi odpowiednim organom żądanie zaprzestania poszukiwań , to bliskim zostaje tylko detektyw lub jasnowidz, bo ani policja, ani stowarzyszenie Itaka tracą prawo kontynuowania  postępowania poszukiwawczego.

Każda z osób znikających świadomie i z rozmysłem kieruje się innymi powodami. Kiedyś w naszym mieście znana była sprawa zaginięcia młodego przedsiębiorcy, który zniknął w trasie. Podejrzewano porwanie. Nawet żona nie wiedziała, że wszystko było ukartowane, by przykryć długi i przewinienia, których się dopuścił. Słabo jednak na tym wyszedł, bo organa ścigania doszły prawdy.

Inny przykład z mojej miejscowości, to młoda kobieta, której rodziców znam z widzenia. wyjechała do pracy w Anglii czy Irlandii, zostawiła swoja córeczkę z dziadkami i słuch po niej zaginął. Były apele w telewizji, poszukiwania, ale bez rezultatu. Dziś córka zaginionej jest już dorosłą kobietą.

Czasami młodzi ludzie tak się zagalopują w swoich staraniach wyswobodzenia się spod kurateli rodziców, że potem nie ma odwrotu lub wstyd im wszystko odkręcić.

Motywów i okoliczności jest sporo, wspomniana książka opowiada o trzech przypadkach, przy czym czytelnik ma wgląd w sprawy z punktu widzenia ofiar oraz ich bliskich.

" Jest wiele przyczyn, dla których ludzie rozpętują życiową zamieć, znikając bez śladu. Jedni ulegają tragicznym wypadkom, inni uciekają napędzani  młodzieńczym buntem, starcy nie pamiętają drogi powrotnej."

Często motorem działania jest wiara, że gdzieś tam jest lepiej, inaczej, problemy znikną same, przyjaźnie będą głębsze...

Wiele razy widziałam w mediach apele o pomoc w odnalezieniu zaginionych osób i wielokrotnie chwytało za serce stwierdzenie, że jakakolwiek wiadomość o poszukiwanych jest lepsza, niż brak wiedzy i czekanie z nadzieją lub bez...

Porzuceni bliscy odchodzą od zmysłów, czekają, szukają, upatrują winy w sobie lub relacjach rodzinnych. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że nadzieja umiera ostatnia, a wiele osób wolałoby znać najgorszą prawdę, mieć grób do odwiedzania, śmierć do opłakania, niż resztę życia łudzić się i w każdej napotkanej osobie wypatrywać męża, syna, córki...

Zawsze jednak bulwersuje mnie świadome porzucenie własnych dzieci, którym trudno wytłumaczyć, że rodzic wybrał inne życie, inna rodzinę, nie życzy sobie kontaktu, bo poszukuje swojej tożsamości i sensu życia. 

Każdy ma prawo do swoich wyborów, poszukiwań, rozwiązań, ale czy na pewno jesteśmy na tyle wolni i niezależni w swoim postępowaniu, by nie liczyć się z uczuciami innych?

niedziela, 27 października 2024

Zapiski codzienności cz.9

 Zróbcie przegląd płatków i kasz, jeśli takowe macie w szafach! Otworzyłam niedawno puszkę z płatkami owsianymi, a tu coś się rusza, aż poszłam po okulary! Cała zawartość zainfekowana malutkimi robaczkami, szybko zamknęłam puszkę i wyrzuciłam! ale jak owo robactwo wylęgło się bez dostępu powietrza? Zresztą szkodniki różnego rodzaju nawiedzają nasze domy co jakiś czas. Piszecie o myszach polnych, które wdzierają się do domów, mole też nie odpuszczają, zjadły już niejeden wełniany sweter czy kożuch. Mojej mamie poszatkowały kiedyś futro, a moje zakopiańskie bambosze zamieniły w sito...Ustawicznie przeglądam zapasy włóczki i swetry, bo na niektóre szkodniki domowe sposoby nie zawsze działają.


Znalazłam na lokalnej stronie internetowej przykład dobrej praktyki mieszkańców. Brzydki i stary przystanek autobusowy zamieniono na małą galerię sztuki, nawet obraz dobrany do pory roku, oby nikomu nie przyszło do głowy go zniszczyć !


Syn przysłał mi zdjęcia z dyniowego raju. Frajda także dla dorosłych, rozmaite odmiany, formy, gotowe pomysły na jesienne i halloweenowe dekoracje :-)


Wygrzebałam z laptopowej galerii zdjęcia obrazów z mojej ulubionej galerii sztuki w Rogalinie. Jeśli nie byliście jeszcze, to polecam! Tu akurat portrety z książką. Dla mnie to zawsze jakaś magia - uchwycić za pomocą farb lekkość tiulu, połysk włosów, fałdy na tkaninach...


Kolejny stosik książek zamówionych w Internecie, a jedna podarowana, wczoraj odebrałam trzy pozycje w promocji: pakiet  3 sztuk za 29.90 zł


Lubię murale, ale taki wandalizm jak na poniższym zdjęciu, to i świętego wyprowadziłby z równowagi.
Świeżo odnowione fasady garaży osiedlowych pomazane wielokrotnie przez różnych wandali. 
Nie wiem, czego wyrazem ma być taka twórczość?


Na koniec zdjęcie od znajomego, który po lasach biega o świcie i o zmierzchu i takie piękne fotki mi przysyła magia po prostu!


Uważajcie na wirusy, bo mnie jeden taki dopadł, ale idzie ku lepszemu!