wtorek, 13 lutego 2018

Beznadziejnie zdrowi...

Od dawna nurtowało mnie pytanie : skąd nagle taka liczba ludzi z alergiami pokarmowymi i tyle modnych diet?
Niektórzy wystrzegają się wszystkiego: glutenu, laktozy, soli, cukru, tłuszczu zwierzęcego, mięsa czerwonego, ryb morskich, drożdży itd.
Ilość diet i przeciwwskazań pokarmowych jest tak duża, że życia nie starczy by je wszystkie wypróbować, w dodatku wiele z nich wyklucza się wzajemnie.
Nie jestem taka mądra w te klocki, ale oglądałam świetny film dokumentalny poparty badaniami dietetyków, biologów, gastrologów i tzw. dziennikarzy śledczych, którzy niektóre rewelacje wypróbowali na sobie.
Film zawierał także wypowiedzi producentów tzw. zdrowej żywności.
Bardzo spodobało mi się określenie jednego z piekarzy, właściciela tradycyjnej wytwórni pachnącego pieczywa bez polepszaczy, który stwierdził, że w dzisiejszym świecie nie wypada być BEZNADZIEJNIE ZDROWYM, więc ludzie wymyślają alergie pokarmowe i modne diety, a rynek farmaceutyczny i spożywczy szybko te mody wychwytują i rozkręcają machinę wyciągania pieniędzy od podatnych klientów.
Badania medyczne dowodzą, że tylko nikły odsetek populacji nie toleruje glutenu czy innych składników pokarmowych, a niektóre makro i mikroelementy musiałyby być jedzone w astronomicznych ilościach by nam zaszkodzić.
Zauważcie, że z wiekiem nasz organizm nie potrzebuje już nieprzetworzonego mleka, ja np. mam po mleku w kawie mdłości, ale już farmaceuci proponują lek na to – łykaj i pij mleko… a skutki uboczne? Wybierz sam!
miewasz wzdęcia po golonce z kapustą? Łyknij tabletkę i zjedz następną golonkę...
Z drugiej strony, proponuje się zamienniki naturalnej żywności - chrupkie pieczywo, które mój mąż nazywa płyta pilśniową, kotlety sojowe, ser tofu,sernik bez sera, czekoladę bez czegośtam, kawę bez kofeiny, piwo bez piwa...
Zamiast tradycyjnego pieczywa proponuje się bezglutenowe, a żywność bezglutenowa zawiera często całą tablicę Mendelejewa oraz 3x więcej cukru i tłuszczu, nie mówiąc o kilkakrotnie wyższej cenie. W dodatku jeden z producentów pieczywa bezglutenowego zawsze zamawia pizzę tradycyjną, a bezglutenowego chlebka próbuje z powodów zawodowych wyłącznie.
Diety wykluczające pewne składniki pokarmowe powinny być prowadzone pod nadzorem dietetyka lub lekarza bo np. całkowita eliminacja glutenu u ludzi zdrowych może powodować inne choroby i nowe alergie, zwłaszcza u dzieci.
Jak stwierdził jeden z lekarzy – życiowe przyjemności są ważne, trzeba je równoważyć rozsądnym odżywianiem i zdrowym stylem życia. Nie ma diety cud uniwersalnej dla wszystkich.

Wiele diet wyklucza się wzajemnie, czego dowiodła jedna z dziennikarek, która szukała porad u 3 różnych dietetyków, pracujących rozmaitymi metodami.
Pytała także specjalistów o detoks, czy są dowody zdrowotne na odtruwanie organizmu? Jeden z lekarzy stwierdził, że tzw. detoks ma taki sam sens, jak ablucje rytualne czy rekolekcje wielkopostne. Nie ma uzasadnionych powodów przeprowadzania detoksu, bo żadnych potworności w tych naszych jelitach nie ma…
Według autorów filmu media szukają skandali, także związanych z żywnością. Zauważcie, że co jakiś czas szkodzi nam – ludziom co innego, a to jajka, a to kawa, a to czarna herbata, raz masło od krowy , a innym razem tłuszcze roślinne.

Modny ostatnio orkisz to nic innego jak pszenica (rzekomo niezdrowa) tylko dawnego rodzaju, mająca obniżone plony z kwintala…
Wielu ludzi w poszanowaniu życia zwierząt przechodzi na wegetarianizm czy weganizm, ale nie wszyscy potrafią zbilansować prawidłowo posiłki, bo jest to trudne, pracochłonne i niekiedy drogie.

Ludzie płacą słono za diety pudełkowe, diagnozy alergologów, śledzą blogi żywieniowo-dietetyczne głównie po to, by ukoić niepokoje wszelkiego rodzaju i iść za duchem czasu. Ale czy słusznie? Jeśli tradycyjne jedzenie jest tak niezdrowe, to dlaczego wraca się do dawnych receptur i panuje moda na slow-food i slow-life?
Wydaje mi się, że najlepszą modą jest zdrowy rozsądek i słuchanie własnego organizmu…


113 komentarzy:

  1. Dobry temat wybrałaś. Z racji różnych uwarunkowań życiowych interesuję się tymi zagadnieniami - i tak, zgadzam się, że umiar w nowinkach wszelkich wykluczeń oraz zdrowy rozsądek - to podstawa diety. Ważne jest też właściwa (czytaj zdrowa)żywność - i wcale nie mam na myśli jego przetwarzania tylko ale przede wszystkim surowiec. A w sklepie uśmiecham się na widok produktów fit czy free od czegoś-tam, bo wystarczy przeczytać skład żeby odnaleźć kwiatki nie warte ryzykowania zdrowiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, zdrowa żywność staje się pułapką, wystarczy czytać etykiety:-)

      Usuń
  2. No niestety prawda jest chyba brutalna - brak selekcji naturalnej. Kiedyś dziecko chorowite było skazane na śmierć w wieku młodym. Dziś się do tego nie dopuszcza i ludzkość jest coraz słabsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak selekcji, brak wojen, duże skupiska ludności i szerzenie się chorób, antybiotyki i chemia wszędzie...sami sobie to wszystko robimy.

      Usuń
    2. Zgadzam się. Niestety teraz nie ma tej "selekcji" to i organizmy są słabsze.

      Usuń
    3. To widać na każdym kroku, rozleniwiamy się, dogadzamy sobie, życie ma byc proste, łatwe i przyjemne...

      Usuń
  3. Tyle chorób cywilizacyjnych, przeróżne schorzenia... Teraz nawet małe dzieciaczki się rodzą z chorobami tarczycy lub innymi przypadłościami...
    To jest przerażające.
    Trzeba się starać, aby żyć jak najbardziej zdrowo.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze rodziły się dzieci z niedoczynnością tarczycy, tylko teraz jest wyższa wykrywalność tych chorób.
      Różnica głównie polega na tym, że kiedyś była duża śmiertelność noworodków-po prostu była "naturalna selekcja"- przeżywały tylko najsilniejsze osobniki. A teraz utrzymuje się przy życiu każdego noworodka i każde kolejne pokolenie jest coraz mniej pełnowartościowym materiałem genetycznym.

      Usuń
    2. No niestety, brutalna prawda, ale prawda...z opowieści moich babć wynika, że spośród kilkorga czy kilkanaściorga dzieci w jednej rodzinie przeżywały nieliczne. Dzisiaj , z jednej strony medycyna rozwija się, z drugiej mnożą się problemy...

      Usuń
    3. Moja prababcia urodziła jedenaścioro, wyżyło sześcioro.
      Z tych co nie przeżyli jedno dziecko zmarło "póżno", w wieku 15 lat z powodu gruzlicy.Większość nie dożyła drugiego roku życia.

      Usuń
    4. To moja była lepsza, urodziła dziewiętnaścioro, sama niezbyt długo żyła...

      Usuń
  4. Chciałabym trafić na takiego mądrego lekarza, bo ja od 3 lat miałam problemy i okazało się po testach ,że mam nietolerancję pokarmową na gluten, nie jest to moda , bo bóle jakie miałam to były na poziomie wzywania karetki pogotowia , jednym słowem nie do zniesienia.
    Samą siebie musiałam zdiagnozować , bo lekarze nie potrafili,
    a ja wykańczałam się z bólu, taka była reakcja mojego organizmu.
    Nie jadam przetworzonych produktów, gotuję w domu a jednak stało się.
    Problem chyba tkwi nie w modzie i modnych dietach tylko w zatruciu środowiska i GMO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatrucie środowiska i nas samych to jedno, a mody to drugie, bo wiele osób poszukuje coraz to innych sposobów odżywiania, a niektóre pomysły kosztują fortunę i nieraz tylko na cenie ta rewolucyjność polega.

      Usuń
  5. W czasach PRL mój znajomy kolega gastrolog w gabinecie powiesił sobie hasło mniej więcej takiej treści:
    "Do życia człowiek potrzebuje 30% tego co zjada, z pozostałych 70% utrzymuje się lekarz."
    Hasło wisiało kilkanaście lat. Zniknęło, gdy na początku lat 90' ub.w. zaczęły konkurować prywatne gabinety lekarskie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Anzai to Andrzej Rawicz

      Usuń
    2. Jakkolwiek sie podpiszesz, wiem o kogo chodzi:-)
      Patrząc na niektóre dzieci w szkole dochodzę do wniosku, że jedzą dużo, ale i tak są niedożywione, a co drugie dziecko gdzieś się leczy...

      Usuń
  6. Co do glutenu - są dwa rodzaje przeciwwskazań do jego spożywania- uczulenie na to białko lub tylko obniżona tolerancja tegoż. Gluten jest białkiem a układ immunologiczny ma zwyczaj nie tolerować tych białek, których nie potrafi (z różnych względów) przerobić.
    Przy prawdziwej alergii organizmu na gluten jest marnie, bo nawet mikroskopijna ilość tego alergenu może wywołać wstrząs anafilaktyczny.Z kolei obniżona tolerancja na laktozę powoduje niemiłe objawy typu biegunka, lub jak u Ciebie-mdłości. Po prostu, co jest normalne, po ukończeniu trzeciego roku życia zanika (u większości ludzi) enzym trawiący skutecznie laktozę. Przygotowywane w domu potrawy bezglutenowe wcale nie muszą zawierać więcej cukru lub 3/4 tablicy Mendelejewa.
    Osobiście z powodu Hashimoto (jest to choroba autoimmunologiczna) jestem na diecie bezglutenowej.Trochę to uciążliwe,bo czasem muszę gotować dwa różne obiadki, a zamiast "normalnego" chleba jem wafle ryżowe lub wcale nie jem pieczywa.I też jest fajnie.
    A detoks potrzebny jest chyba tylko nałogowym palaczom, alkoholikom, narkomanom by oczyścić organizm z substancji uzależniających.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam o Twojej diecie, sama czasem lubię pochrupać wafle ryżowe.Ja muszę uważać na jelita, każdy coś tam ma. Mąż koleżanki długo marnie sie czuł, zanim w dorosłym wieku zdiagnozowano u niego celiaklię, wcześniej była to przypadłość dzieci.
      Takie przypadki są zrozumiałe, mnie dziwi raczej wyszukiwanie na siłę chorób u siebie przez zdrowych ludzi, bo to niemodnie być zdrowym...

      Usuń
  7. Pisałam gdzieś kiedyś o tym, ale mam nadzieję, że nie u Ciebie ;)
    Przeprowadzono eksperyment z małymi dziećmi, które jeszcze nie miały ukształtowanych nawyków żywieniowych. Wpuszczono je do sali, gdzie na stołach były przeróżne potrawy, a one mogły wybierać te, na które miały ochotę. Okazało się, że instynktownie wybierały te zawierające składniki, którym ich brakowało.
    Jesteśmy różni. Już nasz genotyp zawiera informacje o tym, co będziemy lepiej przyswajać, a z czym możemy mieć problem. Dochodzą jeszcze czynniki środowiskowe, ewentualne schorzenia nabyte w ciągu życia. Na chłopski rozum niemożliwe jest żeby jakaś dieta była jednakowo korzystna dla wszystkich. Jak np. Eskimosi mieliby przeżyć na diecie śródziemnomorskiej (zakładając, że byłaby dla nich dostępna)?
    Staram się słuchać siebie i swoich potrzeb, także w sprawie jedzenia. Źle toleruję wiele warzyw i owoców i nie mam zamiaru się nimi katować, bo w sumie w imię czego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postępuję podobnie, odrzucam to, co mi szkodzi, czasem brak mi smaku niektórych potraw, ale wolę dobrze się czuć...
      Podobno istnieje dieta grup krwi, ale też nie wszystko należy brać dosłownie, bo przecież można mieć dolegliwości nabyte...

      Usuń
    2. Czytałam o tej diecie. Jakoś mnie zestaw produktów nie przekonał, kiedy porównałam go z moimi preferencjami :)

      Usuń
    3. U mnie zgadza się tylko to, że powinnam jeść jak najmniej czerwonego mięsa i faktycznie nie przepadam i jadam sporadycznie.

      Usuń
  8. Część ludzi jest niezwykle podatna na chodzenie ścieżkami,które sa w danym okresie najbardziej uczęszczane
    czyli słuchają co celebryci lub ci co się niby znają w telewizji akurat polecają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak , najbardziej zdziwiło mnie śniadanie Anny Lewandowskiej jedzone w kawiarni, oczywiście na oczach gapiów - owsianka za 40 zł.

      Usuń
  9. Asiu to temat rzeka...Chyba w miarę "zdrowo" podchodzę do tematów diet,glutenu,tego nie jeść absolutnie,a to znów bardzo dobre na coś tam.A te środki,które pomagają na wszystkie boleści.Jeszcze pamiętam lata gdy nie kazano pić mleka,bo szkodzi. Moim skromnym zdaniem należy jeść różne produkty nie popadając w skrajności. Mam siostrę ,która jest zakręcona na punkcie różnych "nowinek" żywieniowych. Ja znów uważam (tak zapamiętałam słowa Mamy),że przecież "na coś trzeba umrzeć"...no może nie jest to optymistyczne w tym miejscu ale jak się tak zastanowić....A to czym "karmią" nas w różnego typu reklamach ? Do tego trzeba użyć swojego rozumu...tego "zdrowego"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, te wszystkie suplementy diety, tabletki przeciw i na coś, a wątroba? W reklamach wmawiaj nam, że na wszystko jest dostępne lekarstwo, a rozum podpowiada, ze najzdrowiej jest zdrowo żyć:-)

      Usuń
  10. Z jednej strony wszystko to prawda - wiele diet wywołanych jest dziwnymi modami i takimi tam fanaberiami. Z drugiej Anabell napisała to najważniejsze - po prostu bywa róznie. Ja sama bardzo słabo toleruję laktoze, to raz. Dwa - z powodu niektórych leków musze okresowo totalnie odstawić wapń i cukier, co jest prawie niemożliwe. Wapń, bo owe leki wchodza z nim w reakcję i zamiast działać wypłukują się z ogranizmu. No to w okresie zazywania nie jem nic, co powstało z mleka nie z powodu słabej tolerancji laktozy, tylko ze względu na ów wapń. A z kolei cukier jest cudowna pożywką dla grzybów, które w tym czasie moga mi w organizmie szaleć jak dzikie. A żeby nie jeść cukru to się trzeba nieźle namęczyć, chyba nie da się całkowicie odstawić - bo to oprócz rzeczy słodkich sa owoce, połowa warzyw, własnie pieczywo, właściwie cała żywnośc przetworzona, no chyba tylko woda jest pewna :). Poza tym nasz organizm to przeciez niezła fabryka i ogólnie powinnam jak najmniej węglowodanów, coby sobie sam nie przerabiał :).
    I to co moim zdaniem jest ważne - może kiedyś na takie różne rzeczy nie zwracano uwagi, bo diagnostyka była w innym miejscu. Po prostu sie umierało... "na wrzody". A teraz jakośc życia jest lepsza:).
    A już całkiem z innej bajki - uwielbiam paskudne, niezdrowe jedzenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym ,że dziś tym bardziej musimy uważać na to, co jemy, a w skrajnych wypadkach trzeba by samemu żywność produkować...a to chyba mało możliwe.
      Mnie denerwuje wmawianie wszystkim, że jakaś dieta jest najlepsza, bo ktoś tak uważa, za chwile jest to już inna dieta itd. a rynek kręci sie dalej...
      Ja też czasem lubię zjeść coś niezdrowego:-)

      Usuń
  11. Podpisuję się obiema rękami ;) Zdrowy rozsądek!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dokładnie! Zdrowy rozsądek i nieuleganie modom! Ja jem, to co lubię i w nosie mam hipsterskie recepty na głupie życie głupich ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygrzebałam Cię ze spamu, czyli dołączyłeś do mnie, raźniej mi:-)
      O tak, niektóre diety i mody są bardzo hispterskie, nawet śniadanie wypada jeść we wskazanym miejscu, w domu to passe!

      Usuń
  13. Jejuniu, właśnie do tego doszłam!
    Czy mogę się wygadać, uzewnętrznić?

    W młodości bardzo długo chorowałam na nadczynność tarczycy.
    Byłam chuda, choć jadłam dużo, wypadały mi włosy - musiałam
    nosić krótkie i pewnie dlatego teraz wyglądam jak Świtezianka,
    podstarzała, ale jednak długowłosa. ;-)

    No i po wielu lekach, po wprowadzeniu mięsa, którego od maleńkości
    nigdy nie lubiłam (jadłam i tak na siłę to najchudsze),
    przytyłam ale pozbyłam się nadczynności.

    Sześć lat temu moja dentystka i dermatolog zasugerowały
    objawy celiakii. Zrobiłam wszelkie wyniki i wyszła, ta nabyta.

    Był to dla mnie cios o tyle, że zawsze i wszędzie powtarzałam,
    że mogę nie zjeść obiadu, ale kromalka muszę zarzucić.

    No i musiałam przejść na bezglutenową, drogą - to jedno,
    a drugie - z całą tablicą Mendelejewa w składzie!

    Tak na logikę: co to za chlebek (sześć kromeczek za 7, 8 złotych),
    który miesiącami nie pleśnieje???

    Rok temu miałam już anemię i lekarz bredził o mięsie.
    Nie mogłam się przełamać, bo naprawdę mam to od dziecka.
    Mój brat twierdzi, że ma dwa metry dlatego, że zawsze miał
    na obiad dwa kotlety - swój i mój. :))

    Postanowiłam zdać się na siebie i swoją intuicję.
    Od lata (po ponad pięciu latach na ścisłym bezglutenie)
    wprowadzam sobie po troszkę razowego chlebka, bułeczek
    i takich tam normalnych jedzonek. I... NIC. Nie mam wysypki,
    nie drapię się cała, nic mi nie jest, a wyniki mam bardzo dobre.
    Nie mam anemii, jestem zdrowa.

    Nabiału nie lubię, krowiego mleka nie trawię.
    Piję mleko sojowe, migdałowe, owsiane - głównie do kawy
    i nasionek chia.

    Słucham siebie, słucham swojego wewnętrznego głosu...

    Idę zjeść swój wege barszczyk czerwony, pycha. :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barszczyk robię z kiszonych buraków, bez grama mięsa!
      Nie jestem wege, ale gdyby wszyscy jedli tyle mięsa co ja, rzeźnicy poszliby z torbami, jem mięso i ryby, gdy mam ochotę, ale długo mogę nie jeść wcale, za to makaron mogę codziennie!

      Usuń
  14. Hasło napisane przez Anzai
    "Do życia człowiek potrzebuje 30% tego co zjada, z pozostałych 70% utrzymuje się lekarz." - bezcenne ;)
    Asiu poruszyłaś temat rzekę. I pewnie wielu z nas ma w tym zakresie własne doświadczenia. Mogę dorzucić od siebie kilka słów na temat laktozy. Myślę, że już wiele lat temu mój organizm źle ją tolerował - jeszcze przed tymi wszystkimi modami na diety i alergie. Trochę internetu plus inne pisane źródła wiedzy oraz konsultacja lekarska pomogły postawić trafną diagnozę. Obecnie od dobrych paru lat używam tylko mleka bez laktozy i mogę trochę ubolewać, że ta wiedza dotarła do mnie tak późno, bo przez wiele lat borykałam się z dolegliwościami. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie diagnozowałam u lekarza, po prostu gdy piłam capuccino było mi zawsze niedobrze, więc przestałam, jadam tylko jogurty i kefiry, owsiankę robię na wodzie:-)

      Usuń
  15. A ja po części zgodzę się z komentującymi. Sama jak wiesz mam różne schorzenia i związane z nimi dolegliwości, więc zapewne każda z nich powinna mieć jakąś ustaloną dietę. Rozmawiałam kiedyś ze swoim lekarzem właśnie o jedzeniu i jak tak zaczęliśmy analizować co powinnam jeść lub czego nie jeść, to wyszło na to, że nie wiem, czy czystą wodę nawet powinnam pić, jedno wykluczało drugie. Dlatego powiedziałam wtedy, że jem wszystko, a po trochę i w granicach zdrowego rozsądku. Wyniki z krwi mam jak na siebie nie najgorsze, więc chyba nic mi jakoś specjalnie nie szkodzi. Poza tym uważam, że jak tylko człowiek ma apetyt i nie ma przeciwwskazań do spożywania jakichś produktów, to powinien jeść to na co ma ochotę, ponieważ nigdy nie wiadomo czy kiedyś nie będzie mógł jeść. Ja np. mając problemy z jelitami nie jadłam prawie dwa miesiące, są też osoby z różnymi poważnymi chorobami np. rak układu pokarmowego i wtedy też człowiek nie da rady jeść. Wiem, że są to skrajne przypadki, ale to jest przykładem na to, że nie trzeba popadać w paranoje. Lubię jeść i próbować różnych nowych smaków i nie mam zamiaru katować się odmawiając sobie przyjemności jaką mam z jedzenia różnych pyszności ;)

    Posiłki z pudełeczka, hmm ... no tak, są teraz modne. Dużo ludzi z tego korzysta, bo szybko i zdrowo. Moja siostra brała przez miesiąc takie jedzonko. Przyznam szczerze, że było smaczne i urozmaicone, dieta miała określoną liczbę kalorii i składała się z 5 posiłków. Wszystko fajnie, sama może bym skorzystała, gdyby... no właśnie, gdyby nie koszt takiego żywienia. Ja wiem, że to zdrowe jedzonko jest w cenie, ale bez przesady, wydać prawie całą swoją pensję na jedzenie? No cóż, fakt, zależy kto ma jaką pensję, u mnie poszłoby półtorej mojej renty ;)

    Jeszcze przytoczę jeden przykład. Teściowie mojej psiapsióły starsi schorowani ludzie, poszli prywatnie do lekarza, który leczy dietą, ustawił im plan żywieniowy i po jakimś czasie stosowania odstawili niektóre leki, bo nie były potrzebne. No i bądź tu człowieku mądry ;)

    Pozdrawiam Cię Asiu serdecznie, jak tam Twoje zdrówko, mam nadzieję, że już lepiej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje O.K. czekam tylko aż febry mi znikną...
      Pisząc ten post, myślałam także o Tobie, bo komu jak komu, ale Tobie jest trudno z żywieniem. Moje jelita czasem żyją własnym życiem, ale najgorszy jest chyba stres...
      Podobne posiłki, jak do pudełka można zrobić samemu, często biorę do pracy sałatki, ale trzeba pamiętać o produktach i wyzbyć się lenistwa...
      Uściski, Agnieszko:-)

      Usuń
    2. Bardzo mi miło Asiu, że czasem pisząc myślisz o mnie, czyli jestem Twoja inspiracją ;)
      Powiem Ci, że nie mam na tyle silnej woli żeby powstrzymać się przed jedzeniem czegoś co lubię, a wiem, że nie jest dla mnie zbyt zdrowe np. słodycze, brakuje mi ich i jak nie zjem kosteczki czekolady lub jakieś dobre ciacho, to nie jestem sobą, ot czas na snickersa :)
      Wszelkie sałatki, surówki uwielbiam i robię też w domu, a że leniwa jestem i gotowanie nie jest moim hobby, to ostatnimi czasy, gdy syn już w zasadzie z nami nie mieszka rzadziej bywam kreatywna w kuchni ;)

      Usuń
    3. To dokładnie jak ja:-)
      Teraz zaczęliśmy ferie, więc obiecałam sobie uzupełnić jadłospis o bardziej pracochłonne sałatki, na które zwykle brakuje czasu lub sił...
      Agnieszko, jesteś nie tylko inspiracją, ale i wzorem dzielności i pogody ducha:-)

      Usuń
    4. Dziękuję Asiu za miłe słowa, marny ze mnie wzór jak ostatnio skapciałam i opuściła mnie energia do działania.

      Usuń
  16. Gdzieś przeczytałam takie hasło " wynajdźcie lek, a ja wynajdę dla niego choroby" i po części to się zgadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne, tak chyba działają reklamy:-)

      Usuń
  17. ohyda! - jak można taką bezczelnością świat zarażać. Zdrowi? a po co to komu? o czym gadać? gdzie się spotykać? szczyt ekstrawagancji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Gdy ktoś nie narzeka wypada z gry, nie ma z nim o czym gadać, a jeśli jeszcze z życia zadowolony, obciach!

      Usuń
  18. Alergie pokarmowe wzięły się z pogorszenia jakości żywności. Mamy w tej chwili wyjałowioną ziemię, warzywa rosną na sztucznych nawozach, a zwierzęta na sterydach.

    Nie zgodzę się z panem piekarzem, alergia to nie wymysł. Jeżeli uczulony człowiek nie wykluczy pokarmu, który go alergizuje, będzie bardzo źle się czuł. I to nie świadczy o upodobaniach czy modzie, to się dzieje, to jest.

    Jedyna moja uwaga odnośnie mody - bo ta też niestety jest - to wykluczanie produktów z diety, przez zdrowe osoby.

    Słuszna uwaga - masz nadkwasotę bo się objadłeś? Weź tabletkę i jedz dalej!
    - Taki wolny przykład.
    Nie mam nietolerancji laktozy, ale zauważyłam, że po wypiciu mleka (choćby nawet trochę w kawie), reaguje moja skóra. Dosłownie jakbym miała trądzik na całym ciele. I tak jest za każdym razem jak poczęstuję się czymś mlecznym. W pewnym sensie to jest mój alergen.

    Słusznie zauważyłaś, iż pieczywo bezglutenowe to misz-masz polepszaczy i dosmaczaczy. Wychodzę z założenia, że lepiej chleba nie jeść wcale, niż na siłę pchać w siebie te pseudo-buły. Ale marketing przecież zawsze przyjdzie z pomocą.

    Jestem w trakcie pisania artykułu o glutenie - w kontekście szału i mody na jego eliminację. Teraz więc nie będę się zbytnio produkowała, zaproszę Cię do siebie w przyszłym tygodniu :)

    Dodam tylko, że eliminacja glutenu u zdrowej osoby nie powoduje żadnych chorób, tak samo jak unikanie produktów mlecznych nie sprawia, że kości się łamią. Patrzyłabym z przymrużeniem oka na podobne dokumenty, które mają wpływać na wybory widzów. Są one montowane pod okiem specjalistów, tak żeby móc manipulować odbiorcą, także uważaj na tych detektywów ;)

    Nie ma jednej, idealnej diety dla każdego - powtarzam to na okrągło.

    Co do detoksu, u niektórych mogą się robić złogi jelitowe. Mają tak obżartuchy, jedzący bardzo tłusto lub śmieciowo, albo osoby na diecie "jedz często, ale mało", których organizm nie jest do tego zaprojektowany, bo nie nadąża z trawieniem przy takiej częstotliwości karmienia - pisałam już o tym raz.

    Weganizm jest tani i prosty. Ale warto by było najpierw pójść po rozum do głowy do dietetyka.

    Orkisz modny jest już od dawna, nie polecałabym w codziennej diecie. Pszenica kiedyś była zdrowa dla człowieka, ale po modyfikacjach genetycznych (rośnij nam szybko...) okazuje się, że w jednym kłosie, jeszcze na polu, już mamy tablicę Mendelejewa. Pszenica jest najpopularniejsza, stąd ingerencje w jej wzrost.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy i mądry komentarz Hexe, dowiedziałam się z niego całkiem sporo. Nigdy jakoś tak specjalnie nie zwracałam uwagi na dietę, a wiem, że poniekąd powinnam. O glutenie słyszę coraz częściej, podobno dzieci z autyzmem powinny go ograniczyć gdyż nasila on ich stan autystyczny. Natomiast o mące orkiszowej słyszałam jako, że jest dużo zdrowsza od zwykłej zwłaszcza dla osób z cukrzycą, na którą ja choruję.
      Bardzo chętnie przeczytam Twój artykuł o glutenie :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Hexe, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.

      Usuń
    3. Otóż to, Ty przestrzegasz przed dziennikarzami, oni przed dietetykami, kogo więc przeciętny zjadacz żywności ma słuchać? Każda grupa ma w tych rewelacjach jakiś interes, wszędzie są jakieś ideologie.
      Pozostaje obserwować siebie i czytać etykiety...

      Usuń
    4. Dziękuję serdecznie, Gabunia, za ciepłe słowa, cieszę się, że one troszeczkę się rozeszły w siną dal.

      Czytałam trochę na temat autyzmu, wielu lekarzy na podstawie swoich badań stawia różne tezy, ale wspólnym mianownikiem zawsze jest dieta. Coś niedobrego zachodzi jeszcze w łonie matki.
      Jedni obarczają za to gluten, inni cukier (przeważająca ilość badających), jeszcze inni chemizację żywności i sterydy w mięsie oraz hormony w mleku od krowy.

      Polecałabym Ci mąkę gryczaną. Gryka nie zawiera glutenu w ogóle. Ryżowa nie jest zła, ale droższa i troszkę inaczej się lepi ;) Ciekawa jest też mąka kokosowa, ale z tej to ja już kompletnie nic nie umiem zrobić. Jest bardzo sypka. Mąka lniania - kleista, ale również zdrowa i nawet racuchy mi z niej nie wychodzą (podobnie konopna).
      Dlatego gryczana będzie najlepszym zamiennikiem pszennej i orkiszowej, bo nadaje się do wszystkiego.
      Niezła jest mąka owsiana, ale ona zawiera troszeczkę glutenu. Najmniej ze wszystkich zbóż, ale jednak.

      Zapisałam sobie Twoją stronę, jak dodam artykuł o glutenie, dam Ci znać ;)

      Usuń
    5. Jotka, ja na szczęście nie jestem ani dziennikarzem, ani dietetykiem. Całą wiedzę opieram na przeróżnych źródłach, dużo czytam, bo interesuję się tym jak żyć, by było najmniej szkodliwie, bo całkiem zdrowo to się już chyba nie da.

      Obejrzałam podobny dokument pod tytułem "What the health?" gdzie zdemonizowano mięso, nabiał i jaja. (chodzi o to, jak dziś tę żywność się przetwarza, nim trafi na półki sklepowe). Za to łagodnie obeszli się z cukrem, który uznali za nieszkodliwy.
      Potem obejrzałam dokument o cukrze, (tytułu niestety nie pamiętam) gdzie obarczono go zaistnieniem większości chorób, a także nazwano największą trucizną współczesności.
      Jedne dokumenty wykluczają drugie, więc dałam sobie z nimi spokój.

      Nie słucham się dietetyków, ponieważ oni bazują na tym, czego ich wyuczono. Natomiast ta dziedzina wymaga ciągłej wnikliwości w temat, a nie statyczności i powielania starych norm. Kiedyś mleko było zdrowe, teraz mamy UHT, ale ten sam dietetyk nadal będzie wychwalał mleko. Rozumiesz teraz?
      Tak samo jest z lekarzami. Medycyna szczególnie wymaga ciągłego interesowania się rzemiosłem ale mam wrażenie, że po opuszczeniu studiów, lekarze na to bimbają.

      Usuń
    6. Agnieszka Moitrot, pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
    7. No tak, rutyna jest wrogiem postępu, lekarze nie wierzą także w homeopatię, kręgarzy itd.
      Na szczęście jest także wielu , którzy żywnością leczą wiele dolegliwości.
      Jak powiedziała moja znajoma, sami siebie znamy najlepiej , więc o siebie dbajmy, dla lekarzy jesteśmy kolejnym przypadkiem, dla dietetyków klientami:-)

      Usuń
    8. Dzięki Hexe ;) Problem z przyswajaniem glutenu ma coraz więcej osób, ja na szczęście się do nich nie zaliczam. O mące orkiszowej wspomniałam ponieważ tak zachwalali, że ma niski poziom glikemiczny, a przy cukrzycy to est bardzo ważne. Jednak jem wszystkie chleby, a najbardziej lubię te na zakwasie :)

      Autyzm to trudny temat, przyczyn może być wiele, podejrzewa się też, że powstaje w wyniku podania mieszanki szczepionek, ale to już jest temat na inny post ;)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    9. A propos, gdyby nie kręgarze, nie stałabym dziś prosto.

      Też wierzę, że odpowiednim odżywianiem można wyleczyć wiele chorób. I sama testowałam swoją wiedzę na sobie, wszystko działa już od lat, nie biorę żadnych tabletek.
      Potem testowałam na mężu i zauważyliśmy oboje, poprawę. Niestety nie jest całkiem zdrowym mężczyzną, a lekarzy zaczął unikać, od kiedy stwierdzili, że do zaleczenia jego choroby musi brać sterydy. Chyba nie muszę tego nawet komentować.

      Każde ciało ma swoje konkretne uwarunkowania, to jak z charakterami ludzi, nie każdy będzie się lubił, podobnie jest z człowiekiem i jedzeniem. I nie należy z tym walczyć, a słuchać organizmu - tak jak mówisz.

      Usuń
    10. Gabunia, jestem zdania, że najlepszy będzie dobry chleb na zakwasie aniżeli najbardziej zachwalane pieczywo bezglutenowe dostępne w sklepach. Zawsze powtarzam, żeby nie dawać się oszukać, bo często zamienniki pewnych alergenów, to kupa śmieci i innych polepszaczy. Ale chyba się już powtarzam...
      Niedługo po publikacji całej wiedzy w komentarzach, uznam, że mój post już został dawno wyczerpany u innej blogerki :P

      Z chorobami też jest różnie, niektóre zaostrzają się po spożyciu choćby najdrobniejszej porcji alergenu, inne nie reagują jeśli raz na jakiś czas zjesz coś niewskazanego. Ogólnie jestem zdania żeby nie pchać w siebie czegoś szkodliwego, choćby w najmniejszych stopniu - tylko dlatego, że nam smakuje i bardzo lubimy. Nasze samopoczucie może okazać się złudnie wspaniałe w porównaniu z tym, które możemy odczuwać, unikając kompletnie produktów nam szkodzących.

      To jest temat rzeka i powinnam się wypowiadać dla każdego człowieka z osobna po jakichś uprzednich badaniach lub chociażby wywiadzie.
      Jak to się mówi 'szukajcie, a znajdziecie', dociekanie do prawdy w tym wszystkim to mój konik ;)

      Usuń
    11. Dzięki dociekliwym osobom świat rusza z postępem:-)
      Doświadczony kręgarz czyni cuda i można obejść się bez zastrzyków itp. sama korzystam czasami.
      Dla mnie najbardziej wkurzającą jest sytuacja , gdy teoretycznie nie jem niczego niezdrowego, a i tak mam jakieś dolegliwości i na odwrót, za wiele z nich odpowiada stres, ale to nie zawsze można zmienić...

      Usuń
  19. Nie dajmy się zwariować... moda modą, a zdrowie ma się jedno. Rozsądek i umiar we wszystkim i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj, Jotko.

    Może napiszę tak - prawdziwa alergia bardzo utrudnia życie.
    Przede wszystkim - zmusza do rezygnowania z wielu rzeczy i unikania wielu sytuacji.
    Sprawia, że trzeba mieć oczy dookoła głowy i ograniczone zaufanie zarówno do oferowanych produktów, jak i - oferujących je ludzi.
    Prawie żaden autentyczny alergik nie afiszuje się ze swoimi przypadłościami. Z bardzo prostego powodu - jego życie jest ukierunkowane na unikanie alergenów i jest to na tyle męczące, że nie chce się już nawet o tym gadać.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też prawda, dlatego i mnie znudziło sie opowiadanie, czego i z jakiego powodu nie mogę jeść, unikam pewnych potraw. Zdarza się, że gdy nie mogę się upewnić, to wtedy cierpię...

      Usuń
  21. Jem prosto. Nawet bardzo prosto. Produkty roślinne i nieprzetworzone. Od kiedy tak sie odżywiam , czuje się rewelacyjnie. I raz w tygodniu post.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka pochorowała się kiedyś od sałaty...niezły koktajl chemiczny musiał w niej być.
      Ale zupka z jarmużu czyni w jelitach cuda:-)

      Usuń
  22. A przemysł farmaceutyczny tylko zaciera ręce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś zgadła, coraz to nowe specyfiki w aptekach i drogeriach...

      Usuń
  23. Mleko i masło bez laktozy, czekolada bez kakao, kawa bez kofeiny, mąka bez glutenu, cukierki bez cukru, piwo bez alkoholu, faceci bez jaj… A wszystko to dla ludzi bez mózgów :)
    A tak naprawdę, napisałam o tym już kiedyś
    http://fraube2.blogspot.com/2017/05/407-bez-jaj.html
    Nigdy w życiu nie stosowałam żadnej diety i nie mam histerii na tym tle, wręcz wkurza mnie ta durnowata moda. Z drugiej strony - za głupotę się płaci, więc niech głupki płacą.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham Cię, Be, wiesz o tym, prawda?
    Faceci bez jaj! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiej logice trudno zaprzeczyć a i humor wraca na właściwe tory:-)

      Usuń
    2. No to mnie kochajcie, nie obrażę się :)

      Usuń
  25. Moim zdaniem najważniejszy jest w tym umiar. Należy jeść wszystko jeśli to nam nie szkodzi, a rzeczy tzw. niezdrowe oczywiście ograniczyć.

    To mamy chyba podobne rodzaje aktywności z tym kurzem.

    To przekichane z lekka takie otoczenie hałasem.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja znajoma mawiała, że kurz jest po to by leżał:-)
      Osiedla tak chyba mają, że ciągle ktoś hałasuje...

      Usuń
  26. mam nietolerancję laktozy i owszem, ale nic z tym nie chcę robić, bo mleka po prostu nie lubię już od wieku przedszkolnego... inaczej mówiąc leczę ją niepiciem mleka...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie i dlatego coraz więcej rzeczy wykreślam z listy...

      Usuń
    2. to u mnie tych wykreśleń jest niewiele, a glutenem wcale się nie przejmuję... raczej patrzę na to, by było sporo białka, niski indeks glikemiczny i różne różności witaminowo - mineralne... jednak bez żadnej ścisłej buchalterii, kieruję się czystą intuicją...

      Usuń
    3. aha... oczywiście minimum chemii i zero oleju palmowego /w miarę możności/... to ostatnie nie tylko z powodów zdrowotnych, ale też ekologicznych...

      Usuń
    4. Ja wykreśliłam kilka produktów z powodu felernego jelita...

      Usuń
  27. No cóż, Jotko, nie uzyskasz w moim komentarzu opinii fachowca, laika raczej i sceptyka od urodzenia. Przy całym szacunku dla poglądów typu, że coś nam szkodzi, inne mniej a jeszcze inne wcale, jakże rzadko bierze się pod uwagę to, że genetycznie różnimy się od siebie, co mniej więcej oznacza, że niżej podpisany może być odporny na działanie wirusów blondynek, brunetek i rudych, natomiast ulega wirusowym szatynkom. Ale przechodząc do bardziej (a może mniej) poważnego klimatu wypowiedzi uważam, że aby być zdrowym, ba, beznadziejnie zdrowym, należy:
    - spożywać produkty żywieniowe w umiarze,
    - preferować konsumpcję produktów jak najmniej przetworzonych, albowiem im bardziej przetworzone, tym więcej chemii w organizmie,
    - orientować się w tym, że jeśli coś nam źle służy, należy nam toto wykreślić z jadłospisu,
    - poruszać się między posiłkami,
    - na koniec najlepiej śniadanić, obiadować i wieczerzać w miłym towarzystwie, w którym przemiła rozmowa uzbrojona w poczucie humoru wydatnie sprzyja procesom trawiennym...
    smacznego!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy opiniom fachowców można ufać...
      Towarzystwo przy jedzeniu to też ważny aspekt i pomysł na wpis:-)

      Usuń
  28. Szacuneczek za ten tekst Asiu...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dziękuję, natchnęły mnie reklamy telewizyjne:-)

      Usuń
  29. Temat rzeka. Moja mama twierdzi,że trzeba jeść wszystko, ale z umiarem. To prawda,że co jakiś czas bombarduja nas nowymi,cudownymi dietami,kiedyś też dałam się skusić (dieta Dukana). Farmacja rozwija się w szybkim tempie, produkując "na wszystko " leki, tylko rzadko ktoś mówi o ich skutkach ubocznych.
    Pozdrawiam:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas pewnie czegoś tam próbował, choćby po to, by stwierdzić, co jest dla nas dobre.
      Zwłaszcza gdy coś nam dolega próbujemy sobie pomóc choćby dietą, nie wszystkie są dobre dla wszystkich...

      Usuń
  30. Chyba taka już ta natura bloków i osiedli.

    Wcale ten komentarz nie był taki złożony. Kwestia raczej w tym, że ponad 160 paragrafów do omówienia autorzy mieli.

    No tak to z muzyką bywa. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im jestem starsza tym bardziej mi to przeszkadza...

      Usuń
  31. To właśnie jest najwłaściwsze - wsłuchiwanie się we własny organizm.
    Mój syn jako dziecko miał alergię na krowie mleko. Faktycznie dowody tego można było zaobserwować na całym jego ciele. Dwa lata później, nie potrafił się obejść bez mleka od krowy i na takim wychowywał się cały swój dziecięcy wiek, gdyż był niejadkiem - jego dieta, pomimo moich starań, była bardzo uboga, a dominowało w niej mleko krowie. Przez te kilka lat spożywania mleka, ani razu nie doszło do alergii na skórze. Jak to wytłumaczyć? Był tym alergikiem, czy nie?
    Do czego zmierzam - do tego, żebyśmy nie dali się zwariować i jedli to, co podpowiada nam organizm, pomimo kategorycznych restrykcji ze strony lekarzy. Gdyby syn reagował na mleko alergią, pewnie byśmy z tego zrezygnowali. Jednak on jadł, dodam tonami i nic się nie działo. Dlaczego raz się działo, a raz nie, choć sprawa dotyczyła tego samego produktu? To już pozostanie słodką tajemnicą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moim było podobnie, teraz nie ma alergii pokarmowych, najwyżej lekkie uczulenie na metal w klamerkach pasków różnych no i katar sienny...a pierwsze testy wykazały, że jest uczulony niemal na wszystko...nie daliśmy się jednak zwariować:-)

      Usuń
  32. I tak właśnie trzeba :)

    Mnie poraża ilość sterydów (wziewnych), które przepisują pacjentom lekarze. Co się w przyszłości stanie z tymi ludźmi? Czy prawie każdy pacjent chorujący na górne drogi oddechowe potrzebuje wziewów ze sterydów? W przyszłości się dowiemy, czym to zaowocuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwukrotnie przy kaszlu lekarze zapisywali mi wziewy, nie wykupiłam recepty...w ogóle kupuję z reguły połowę tego, co jest na recepcie:-)

      Usuń
  33. Zawsze zdrowo jest zachować rozsądek. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że komunikaty dostajemy sprzeczne:-)

      Usuń
  34. To jest chyba najważniejsze - nauczyć się słuchać własnego organizmu. A ilu ja się tu ciekawych rzeczy dowiedziałam, czytając komentarze ?!
    A wystarczyłoby zamiast tych wszystkich "diet" po prostu odżywiać się zdrowo ! Bo przecież wszystko jest dla ludzi - tylko wszystko w granicach zdrowego rozsądku.
    Patrząc wstecz - w czasy mojego dzieciństwa, gdy nie było kolorowych jogurtów, a tylko mleko i śmietana w szklanych butelkach, masło prawdziwe - ze wsi tata przywoził, twaróg na wagę - nie było tyle alergii i chorób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To własnie lubię w komentarzach, dostarczają dwa razy tyle wiedzy, ile sam wpis na blogu.
      To prawda, kto kiedyś słyszał o alergiach, chyba że zjadł zbyt jajek lub czekolady na raz...

      Usuń
  35. No i skąd ma człowiek wiedzieć co on może jeść a co nie jeśli ma problemy ze zdrowiem aż ręce opadają. Sama wiem po swoim przykładzie, że to nie jest takie łatwe wiedzieć co mogę jeść, bo jedni mówią tak a drugi w ogóle inaczej. Masz rację, warto słuchać swojego organizmu, ale czasem umie on wprowadzić w błąd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego przykładem, moje jelita żyją własnym życiem i nigdy nie wiem, co mi zaszkodzi...

      Usuń
    2. Mam niestety tak samo i wiem jakie to może być dokuczliwe :(

      Usuń
  36. Poruszyłaś kontrowersyjny temat, aż się dziwię, że komentarze same pochlebne i nikt się nie oburza. ;-)
    Rzeczywiście, sporo ludzi przechodzi na przeróżne diety tylko dlatego, że taka jest moda, że tak gdzieś od kogoś usłyszeli czy wyczytali, mimo że nie wykonali żadnych badań. Z drugiej strony przeróżnych alergii i nietolerancji jest coraz więcej, pewnie po części także ze względu na pogarszającą się jakość tejże żywności, zanieczyszczenie środowiska, zmiany cywilizacyjne...
    Zgadzam się, że zdrowy rozsądek i umiar to najlepsi doradcy, choć bagatelizowanie jadłospisu nie jest mądre, bo on ma jednak naprawdę ogromny wpływ na stan naszego zdrowia...

    A co do diety pudełkowej - nie stosuję, ale uważam, że to całkiem ok pomysł. Ktoś za nas dba o różnorodność, zbilansowanie, prawidłową kaloryczność - to dobre rozwiązanie dla zabieganych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam o bagatelizowaniu jadłospisu, raczej o ślepym podążaniu za modami żywieniowymi...sama muszę uważać na to, co jem, więc temat jest mi bliski.

      Usuń
  37. Dzisiaj to naprawdę trzeba umieć korzystać ze swojego rozumu. ;) .
    Asiu jak tak czytałam i doszłam do tabletki jedz, łyknij...., to przypomniała mnie się koleżanka, jak na moje, że już tego i tamtego nie mogę jeść, to poleciła mi jakieś tam tabletki. Pobierz i będziesz jadła wszystko. Nie wiedziałam, co jej powiedzieć, ale nazwę zapisałam, za trzecim razem przestała mnie pytać, czy biorę. Dla mnie takie podejście to bardzo dziwne, żeby nie powiedzieć ......
    Pozdrawiam Asiu. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ciotkę, która wyznaje zasadę, że lepiej cierpieć, niż zrezygnować ze smakołyków, najwyżej łyka tabletki na wszystko, choć ostatnimi czasy chyba zbuntowała sie jej wątroba...

      Usuń
  38. Nie do końca się zgadzam. Nie napisałaś chociażby o tym, że zawartość glutenu w dzisiejszym chlebie jest nieporównywalnie większa niż 20-30 lat temu. Niestety modyfikacja żywności nie działa nam na korzyść. A dieta to dla wielu jedyne lekarstwo. Wiem, co piszę, bo starsza córka ma celiakię, chorobę trzewną, w której restrykcyjna dieta bez glutenu jest jedynym lekiem, a młodsza gdy jadła gluten miała wieczne wysypki...Po czasie okazało się, gdy mąż się zbadał, ze i jemu nie służy gluten. Zostałam sama, która teoretycznie mogę go jeść, ale też go nie jem, bo go nie potrzebuję. Poza tym czym innym jest mądrze skomponowana dieta bez glutenu, a czym innym ta bazująca na gotowych, wysokoprzetworzonych produktach. Ale to samo można napisać o każdej diecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem przeciwniczką diet czy wykluczania glutenu, sama piszesz, że córka ma celiaklię, więc zrozumiałe, ze musi pewnych unikać.
      Zauważam natomiast modę , także wśród znajomych na stosowanie różnych diet, jakby bycie zdrowym i normalne odżywianie było jakimś wykroczeniem przeciw obowiązującym trendom...

      Usuń
  39. Temat śledzę i napiszę jeszcze tak. Zarówno wśród lekarzy, naukowców i innych ekspertów panują różne opinie. Nie ma zgodności. Mam mnóstwo książek, w których profesorowie piszą, że gluten, mleko i nadmiar cukru szkodzą. Są strasznie przekonujący. I nie zachęcają do przetworzonej żywności. Nie mają na czym zarobić...W drugą stronę tak samo. Ja jako żywy przykład, który do diety został zmuszony z powodów zdrowotnych i praktycznych, muszę przyznać, że można żyć bez glutenu, jest wiele zbóż bezglutenowych - prosa, gryka, ryż, kukurydza. Można też nie pić krowiego mleka - są zamienniki. Zdrowa dieta, mimo nawet nietolerancji, w gruncie rzeczy bazuje na tym samym - nieprzetworzonej żywności. I warto o tym pamiętać. Nie zawsze sytuacja jest prosta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobna rozbieżność panuje w stosowaniu leków, tu także są mody czy trendy, jak już tu powiedziano, nagminnie zapisują leki wziewne na byle kaszel...kiedyś wziewy aplikowano przy naprawdę sporych problemach oddechowych, za chwilę wszyscy będziemy astmatykami...

      Usuń
  40. Czasem lubię wypożyczyć sobie jakąś taką antologię poezji. W tej mojej bibliotece mają kilka co najmniej, zarówno z Polski jak i ze świata.

    :) No to kumam. Ważne jest to, że się czyta, a mniej jak się te książki zdobywa.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można tylko kupować, bo szafy nie są z gumy...

      Usuń
  41. Z powodu mnogości różnych rodzajów dietetyków postanowił polegać tylko na sobie. Jem tylko to, co mi smakuje i nie powoduje perturbacji żołądkowych. Zapewniam Cię, że jest dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam sobie sterem itd. Tak chyba najlepiej, skoro działa...

      Usuń
  42. Ostatnio miałam okazję zjeść bezglutenowego chrupka. Nie posmakował mi. Czytałam o tym, że ludzie, którzy tolerują gluten, a nagle przestają jeść produkty, które go zawierają tylko sobie szkodzą. Jak nic ci nie jest to po co robić z siebie chorego? Bo moda? Tak tak robią wszyscy? To trochę paranoja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, szukać u siebie chorób na siłę to paranoja...

      Usuń
  43. Bardzo mocny i dobry temat. Tyle się o tym mówi. Mim zdaniem najlepszy we wszystkim jest umiar i słuchanie własnego organizmu. Choruję na niedoczynność tarczycy, mam hashimoto i gdybym trzymała się bardzo ostro zalecanych diet, to bym chyba zwariowała. Jem na co mam ochotę, kocham kawę, potrafię zjeść całą czekoladę, ale...tygodniowo robię 50 km na rowerze, dużo spaceruję, dużo się śmieję, wysypiam się i tańczę, uciekam od toksycznych ludzi i ćwiczę umysł na wszystkie możliwe sposoby. Dzięki temu mam mnóstwo energii i siły do dźwigania życia:))) Może to przesada, ale nie dam się zwariować. Ściskam Asiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i pracujesz z pasją, zwiedzasz, masz szczęśliwą rodzinę, to i organizm odwdzięcza się dobrym samopoczuciem:-)
      I niech tak zostanie jak najdłużej:-)

      Usuń
  44. Z tymi dietami to właśnie tak jest i więcej wyobrażamy sobie niż jest potrzeba. Nasz organizm jest doskonałym sterem. W czasie choroby miałam dziwne napady np. szczypiorek jadłam sporo i teraz po chorobie już nie, a w czasie tak mi smakowało, że się nim zajadałam. Widocznie temperatura pozbawiła mnie witamin i organizm uzupełniał dając chęć jedź mi to:)buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie niedawno, śliniłam się na myśl o mięsie, kiełbasie, a na chleb nie mogłam patrzeć. Gdy wyzdrowiałam wszystko minęło...

      Usuń