czwartek, 1 lutego 2018

Między regałami....

Czytelnicy zdarzają się różni, od 6 do 13 lat, przychodzą samotnie lub parami, czasami stadnie, zwłaszcza gdy ukrywają się przed wyjściem na boisko.
Siadają w zakamarkach, wnękach, czasem na podłodze, tak wolą...
Szepczą, chichoczą, przeglądają komiksy, dziewczyny plotą sobie wzajemnie warkocze.
W bibliotece jak w maglu (czy ktokolwiek chadza jeszcze do magla?), rozmawia się o wszystkim, a ja coś tam czasem usłyszę...

1. Urywek rozmowy dwóch dziewczynek:
- a księdzowi nie wolno mieć dzieci
- dlaczego? papież zabronił?
- bo nie może mieć żony…

2. Chłopcy szukają informacji o zwierzętach Afryki:
- ten skoczek egipski to skacze szybciej niż ja idę do szkoły
- bo go w łapy piasek parzy, jakbyś leciał po pustyni to też byś pobił rekord

3. Pierwszoklasistki oglądają komiksy w kąciku:
- chodź już, zejdziemy do świetlicy
- nie idź tam, opowiadają dziś bajki, a potem trzeba będzie rysować
- dobra, przeczekamy

4. Koniec przerwy obiadowej, uczennice przyszły na komputery:
- dziewczynki, byłyście na obiedzie?
- ja nie idę, nie lubię grochówki
- a jak mama zapyta, czemu nie jadłaś?
- to powiem, że się odchudzam, mama zawsze tak mówi, gdy czegoś nie lubi…

5. Chłopcy oglądają filmiki w pracowni komputerowej:
- widziała pani te zwierzaki na youtube?
- rzadko ogladam…
- te psy są mądrzejsze od ludzi… a papuga nawet mówić umie!

6. Starsi uczniowie przeglądają półkę "wychowanie seksualne":
- wypożyczymy te o seksie?
- zgłupiałeś? Matka mnie zabije!


102 komentarze:

  1. Wiem! Wiem, czy ktokolwiek jeszcze chadza do magla! Moja mama chadza. Odnosi bieliznę pościelową. Na 20-tysięcznym osiedlu magiel się jeszcze ostał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas niestety nie, parę lat temu był, ale elektryczny:-)

      Usuń
    2. Ja nie wiem, jaki jest ten osiedlowy. W każdym razie jest i żyją jeszcze dinozaury, które z niego korzystają :)

      Usuń
    3. Zaraz dinozaury, sentymentalni ludzie...

      Usuń
    4. Moja mama kompletnie nie jest sentymentalna, to ostatnie, o co można by ja posądzić. Po prostu lubi świeżą, wykrochmaloną pościel, a na prasowanie jest za wygodna.

      Usuń
  2. Te współczesne "magle" to nijak się mają do tego, od którego wzięło się porzekadło.Przynosisz, dostajesz numerek i datę odbioru - koniec, kropka. Nie ma kilku stołów do maglowania,nikt tego ręcznie już nie robi. Stoi jedna "specjalistka od maglowania", podsuwa bez wysiłku sztuki bielizny pod wałek i...myk- kilkanaście sekund i gotowe.
    Zero wysiłku, zero spotkań towarzyskich, zero obgadywania.Ostatni taki prawdziwy magiel widziałam ponad 50 lat temu. Taki "nowoczesny" to był na moim osiedlu z 15 lat temu- teraz już zlikwidowany.Podejrzewam, że nikt teraz nie ma lnianej pościeli a w 100% bawełniana pościel to już przeszłość, więc i magiel zbyteczny.
    No tak, ostatni "podsłuch" wiernie oddaje polską obyczajowość.
    Ty to masz dobrze z tym "podsłuchem";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe rzeczy się słyszy, to fakt, niektórych nawet wolałabym nie słyszeć, na inne muszę reagować...

      Usuń
  3. A wcale nie... funkcjonuje jeszcze manufaktura magla - ręczne przekładnie i wałki. Chodzę do takiego - bo jestem szczęśliwą posiadaczką lnianej i bawełnianej bielizny pościelowej i stołowej. Ten zapach pary... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a myślałam, że jeśli są, to tylko parowe!

      Usuń
  4. Fajny ten humor sytuacyjny, szczególnie o pustyni. Do magla już dawno nie chodzę.
    Asiu, czy musi być weryfikacja obrazkowa? Wiesz, jakie to denerwujące......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama często muszę weryfikować obrazki, ale chyba nie mamy na to wpływu...

      Usuń
  5. dobrze, że masz słuch - szkoda byłoby stracić takich dialogów.
    ten ze skoczkiem zapamiętam na dłużej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie szperanie w książkach, wiele ciekawostek można wyłowić...

      Usuń
  6. To co działo się kiedyś w maglu, teraz dzieje się w zieleniaku...
    Dialogi niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas nie ma zieleniaków, są stragany na ryneczku...

      Usuń
  7. Ha ha ha !!! Numer 5 i 6 - wymiatają !!! A w gruncie rzeczy to dobrze, że jest takie miejsce jak biblioteka, gdzie te dzieciaki mogą kształtować swoje poglądy i wymieniać się "informacjami".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W bibliotece dowiesz się wszystkiego, nawet niechcący...

      Usuń
  8. Aż Ci zazdroszczę, że możesz bezkarnie podsłuchiwać takich "dialogów na cztery nogi" hihihihi
    Sama masz na pewno niezły ubaw ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie rozmowy są takie zabawne, niestety. Ale ciekawie jest zawsze...

      Usuń
  9. Ileż to ciekawych rzeczy między regałami można się dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tym odchudzaniem to wiadomo ;) Jak coś nie smakuje, to potem można zjeść cukierki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam też wolę dobre ciacho od byle jakiego obiadu...

      Usuń
  11. Czy wolałabyś może pracować z dorosłymi? Pewnie magiel byłby inny, ale "moja pani od biblioteki" też pewnie miałaby o czym pisać na blogu. A może pisze???!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem...
      Ciekawe, jakie rozmowy słyszy Twoja pani od biblioteki?

      Usuń
    2. Różne, jak życie. Zaczyna się od książek, potem jakoś tak niezauważalnie przechodzi (jak grypa :) ) na rodzinę i dzieci.

      Usuń
  12. :-)) Dobre, fajne teksty słyszysz...
    Az czasami zaskakujące co dzieci mówią i co chcą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre gaduły są jak skarbnica wiedzy wszelkiej i zmienia się to pokoleniowo, dzieci są bardziej śmiałe i szybciej dojrzewają...

      Usuń
  13. Cudne te rozmowy zasłyszane między regałami!
    Można sobie poprawić humor na cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzieci jak i my - rozmawiają o wszystkim. Tylko nie rozumiem, dlaczego w czytelni kryją się przed wyjściem na boisko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokolenie leniwe, wolą siedzieć cały dzień w dusznej szkole, łazić po zakurzonych korytarzach, plotkować w toaletach, niż wyjść na świeże powietrze.
      My biegliśmy na boisko by poskakać w gumę, grać w klasy, dwa ognie...

      Usuń
  15. Cóż się dziwić nastolatkom, kiedy moja matka u mnie-studentki zobaczyła w ręku Życie płciowe człowieka" Godlewskiego, to spojrzała jak bazyliszek i fuknęła zgorszona. Od tego momentu nie obnosiłam się z lekturą. Grochówkę lubię, nigdy się nie odchudzam, ale obiadów na stołówce też nie lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja była pod tym względem nowoczesna, sama mi takie książki kupowała;-)

      Usuń
  16. Ha ha ha Bardzo fajny, ciekawy i zabawny post. Ileż to można usłyszeć. Ja bardzo lubię spędzać czas w bibliotece, szkoda tylko, że w naszej jest tak upalnie. hehe Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszej jest ciepło zimą, chłodno latem, bo od północy.
      Dzięki za odwiedziny:-)

      Usuń
  17. Dziewczynka z 4 rozmowy, no po prostu jak ona cudownie wymyśla preteksty, żeby czegoś nie robić:D strach pomyslec co z niej dalej wyrośnie.
    A tak poza tym, małe dzieci są po prostu przezabawne. Potrafią niesamowicie rozbawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś słyszała, jak dzieciaki potrafią kombinować, są w tym lepsze od nas:-)

      Usuń
  18. Ostatnia scenka moim zdaniem niszczy system. @_@

    Na to wychodzi. A lubię muzykę, na równi z książkami, więc nie ma straty dla mnie w tej zmianie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I muzyka i literatura to rodzaje sztuki, więc obcujesz ze sztuką na pewno:-)

      Usuń
  19. Witaj, Jotko.

    Logika dzieci bywa zaskakująca, a wnioski, które wyciągają podczas obserwowania dorosłych - mogą przyprawić o zawrót głowy:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, trzeba uważać co się mówi i robi:-)

      Usuń
  20. A Jotka siedzi i wszystko skrzętnie notuje :-D Ech, dlaczego nie zostałam bibliotekarką. Wiem, że pewnie jak wszędzie, oprócz fajnej pracy, trzeba dodatkowo zrobić tonę bzdurnych papierów, ale za to w jakiej przyjemnej atmosferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie te papiery i wymysły ministerialne, to nie byłaby praca, a sielanka:-)

      Usuń
  21. Szósteczka powala :))) a byłam przekonana, że w obecnych czasach młodzież wie wszystko o seksie z internetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starsza pewnie tak, ale w podstawówce dopiero zaczynają...

      Usuń
  22. Jak ja lubię te twoje dowcipne posty na faktach, uśmiałam się do łez ...Magiel nie zapomnę , lubiłam tam chodzić z mamą, a pewnego razu byłam świadkiem rozpaczy. Była tam przed nami sąsiadka z bloku i maglowała pościele, ja z mamą czekałam na kolej, a tu wpada córka sąsiadki, blada i zapłakana. Mało on mi zjadł pracę magisterską, czy mama rozumie, całą poszarpał i pogryzł. Pamiętam jak martwiłam się z tą dziewczyną, byłam dzieckiem, ale rozumiałam co się stało. Trudno powiedzieć czy pies był winny , czy dziewczyna bo nie schowała do szuflady , tylko leżała na stole.buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, praca magisterska mozolnie przepisana na maszynie! Zawał serca, czarna rozpacz:-(

      Usuń
  23. Takie "podsłuchiwanie" dzieci może być czasem zabawne, a czasem nawet pouczające :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetne! Aż się popłakałam ze śmiechu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiech to zdrowie, bo lepiej się dotleniamy:-)

      Usuń
  25. Super - masz Asiu gotowy humor z życia wzięty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, sam do mnie przychodzi :-)

      Usuń
  26. numer 6. mnie nieco zmasakrował, ale taka jest prawda, istnieją takie domy, rodziny, które nazwałbym wręcz "patologiczne", jeśli chodzi o ów "seksualny" temat...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dulszczyzna nie umarła wraz z Zapolską...

      Usuń
  27. Haha "matka mnie zabije", powaliło mnie na łopatki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciskam czasami, wypożycz, poczytaj, ale nie chcą!

      Usuń
  28. Fajne te Twoje opowieści z życia wzięte ;) I pomyśleć, że my tez kiedyś byłyśmy małymi dziewczynkami i chodziłyśmy do szkolnej biblioteki, ja bywałam tam często, bo lubiłam czytać od dziecka :) Ty Asiu to byś mogła wydać taki tomik z humorystycznymi dialogami dzieci zasłyszanymi w bibliotece :)

    Pozdrawiam wieczorową porą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już druga osoba wspomina o tomiku, muszę pomyśleć...

      Usuń
    2. Nie myśl tylko działaj Asiu, a ja z niecierpliwością będę czekać na Twój tomik i oczywiście nie omieszkam prosić o autograf ;) koniecznie zamieść też swoje rozmowy z Krzysiem, bo są i zarazem zabawne i pouczające ;)

      Usuń
  29. I proszę, wydawałoby się, że w takiej bibliotece "osoba prowadząca" siedzi sobie cichutko za biurkiem i słyszy jeno przelatujące pomiędzy półkami z książkami mole, gdy tymczasem... ileż to o otaczającym nas świecie można się dowiedzieć.... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiejsze biblioteki nie są już oazami ciszy, zwłaszcza w szkołach :-)

      Usuń
  30. Trafiłam ostatnio na rozmowę z Agatą Steczkowską. Twierdzi, że nie ma problemu z byciem "księdzowym dzieckiem". Jakiś zawód ojciec musi mieć.
    A psy naprawdę są często mądrzejsze od ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka publiczna tajemnica lub chyba już nie tajemnica...

      Usuń
  31. Magiel fajny był...szkoda że już nie ma. A rozmowa numer 3 oddaje moje uczucia z dalekiej przeszłości. Zapisałam się na kólko czytelnicze, a kazali mi tam rysować... czego niegdy nie lubiłam nie umiem. Lubię czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a niektórzy nie lubią czytać, wolą słuchać...

      Usuń
  32. Uśmiałam się :D Szczególnie ze skoczka egipskiego i piasku parzącego w łapy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki skoczek to ma ciężkie życie:-)

      Usuń
  33. Dzieciaki sa czasami niemozliwe
    Ostatnio moj chrzesniak nie chcial się zgodzić na mój pomysł i z powagą powiedział "ciocia, nie ma takiej opozycji"

    OdpowiedzUsuń
  34. Drugi dialog najlepszy XD

    Nie wiem czy ktoś jeszcze chodzi do magla. Ja nie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Na poważnie to znak zbliżającej się starości>? To nie wiedziałem.

    Tak się ułożyło z mojej listy zespołów do polecenia. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo młodzi śpią do rana jak susły! Ale nie przejmuj się...

      Usuń
  36. Chodzę do magla ,bo takowy jeszcze w Dukli jest. I to jak pamiętam gdy sprowadziłam się tu tak do tej pory jest to magiel rodzinny.A z tych tematów to wczoraj byłam właśnie w bibliotece.Tylko nie "plątałam " się między regałami bo stosik dla mnie po prostu czekał. Z lat wczesnej młodości pamiętam ,że o różnych rzeczach rozmawiało się z koleżankami...właśnie między regałami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się chichrałyśmy z byle czego...

      Usuń
  37. Zasłyszane dialogi rzeczywiście cudne :D Dzieci są rozbrajające. W bibliotece też często zdarzało mi się podsłuchać jakieś ich dialogi czy teksty, i naprawdę można się uśmiać. Czasem nawet rozczulić. A czasem jeszcze czegoś nauczyć. Kiedy jeszcze dziweięć, osiem lat temu w podstawówce chodziłam do szkolnej biblioteki, to rzeczywiście była oaza ciszy i spokoju - teraz biblioteki to miejsca spotkań i wydarzeń oraz inicjatyw kulturalnych, w tych szkolnych zawsze jest gwarno, również w mojej. Czasem trudno w spokoju się pouczyć, ale z drugiej strony, to teraz takie przyjazne, otwarte miejsce, gdzie można miło spędzić czas w otoczeniu książek, bez atmosfery niczym w muzeum.
    Zwłaszcza rozbawiła mnie dwójka, trójka i czwórka, szóstka trochę zasmuciła. Znaczy, że wciąż w mnóstwie rodzin to temat tabu, unikany. Moim zdaniem o takich rzeczach powinno się rozmawiać, nie udawać, że nie istnieje, tylko spokojnie dziecku tłumaczyć, bo jak nie od rodziców, to dowie się z Internetu albo od kolegów, czyli mało zaufanych źródeł; nie lepiej normalnie rozmawiać o tym z dzieckiem, powoli uświadamiać, stworzyć atmosferę komfortu, zaufania w rozmowach na ,,te tematy"? Moi rodzice zawsze mieli takie podejście, mama cierpliwie odpowiadała na ,,trudne pytania", zawsze miałam poczucie, że mogę o wszystko zapytać, zwrócić się z wątpliwością.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, moja także była "nowoczesna", nawet wnukowi kupiła odpowiednią książkę.
      Dzięki za odwiedziny i ciekawy komentarz:-)

      Usuń
    2. Byłam u Ciebie z rewizytą, ale mój komentarz wcięło, pewnie jest w spamach, jak zwykle...

      Usuń
    3. Rzeczywiście, dostałam maila z powiadomieniem o komentarzu, a samego komentarza nie ma, już się zdziwiłam. Nie wiem, jak to się stało, tajemnicza sprawa...
      Dziękuję za rewizytę, bardzo mi miło :)

      Usuń
  38. Biblioteka - magiczne miejsce. Ta do której chodzę jest niedawno otwarta i nowoczesna. Jak dla mnie hitem jest książkomat, w którym możesz oddać lub samodzielnie odebrać zamówiony online egzemplarz. Ba, nawet machina wydrukuje stan konta czytelnika. Dialogi dziecięce - bezcenne 😉 uśmiałam się. Magiel - czy istnieje jakiś w mojej okolicy? Nie mam pojęcia. Natomiast dialogi na tematy różne słyszę raz w miesiącu u fryzjerki. Taka częstotliwość w zupełności wystarczy. Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, te automaty, nie wiem czy polubiłabym...
      A wiesz, że teraz znowu rysuje sie tendencja by uczynić biblioteki bardziej przytulnymi, z kanapami i herbatką, a automatom trochę nie po drodze... co innego do zwrotów, zwłaszcza dla tych, co zalegają...

      Usuń
    2. Bronię książkomatu bo on jest na zewnątrz budynku wiec można z niego korzystać całą dobę. Biblioteka - miejsce przytulne? Właśnie takim jest nasza Mediateka. Różne sale, bogata oferta dla dużych i małych. A ten "automat" to po prostu ułatwienie dla czytelników. Bo oczywiście prawdziwego klimatu biblioteki nie zastąpi. Pozdrawiam 😉

      Usuń
  39. :) Widzę, że mamy podobne smaki. Ja tam jak na razie znam jeden bar z kebabem, mi tam odpowiada. Może kiedyś znajdę lepszy, kto to wie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro robimy spaghetti, taka chińska wariacja:-)

      Usuń
  40. Czekam na otwarcie nowej mediateki w moim mieście,
    a póki co sama mam w domu mnóstwo książek i wciąż
    kupuję nowe. Chyba tylko dlatego poszłam na te studia...
    Bo myślałam naiwnie, że omawia się na nich całą literaturę
    tego świata...

    Sorry za prywatę.
    Najlepszy dialog ten ostatni, choć
    matka pewnie byłaby wdzięczna, gdyby ją ktoś
    wyręczył.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz przepraszać, przecież o taką wymianę myśli właśnie tutaj chodzi.
      Fakt, zbyt mało było tej literatury, a zbyt dużo różnych niepotrzebnych rzeczy...ale to chyba na każdym kierunku.

      Usuń
  41. Kiedyś rodzice zanosili pościel do magla. Jak ja takiej wymaglowanej nie lubiłem :( Więc sam nigdy do magla nic nie zaniosłem, chociaż na moim osiedlu jeden się ostał :-)
    Najbardziej podoba mi się grochówka i odchudzanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój kuzyn nie lubił krochmalonej i maglowanej, musiał się ktoś choć raz przespać w takiej , by on mógł używać...

      Usuń
  42. Jak dla mnie dialog numer 1 i 4 wymiata :) Bardzo zabawne rozmowy, aż ciężko wytrzymać ze śmiechu, ciekawa jestem jak pani daje radę powstrzymywać śmiech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nie daję, ale najczęściej lecę zapisać, bo pamięć ulotna jest.

      Usuń
  43. A już myślałem, że współczesne dzieciaki nawet nazwy "Biblioteka" nie znają, a tu proszę! Nie dość, że przychodzą, to nawet coś tam wypożyczają:) PS. Dialog z opowiadaniem bajek - najlepszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do 3 klasy podstawówki to nawet chętnie, potem następuje powrót wytrwałych w gimnazjum...

      Usuń
  44. oj, co magla to są. Ostatnio oglądałam reportaż o Ukraince, którą zatrudnili i wmaglowała sobie rękę. Musieli amputować. Biedna dziewczyna, oczywiście bez ubezpieczenia. Ludzie się zrzucili... Ja osobiście do magla nie chodzę, jakoś sobie radzę - nie krochmalę, prasuję. Nie jest tak cudnie jak było w domu, ale czasu ile zostaje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, widziałam tę dziewczynę, tylko to taki przemysłowy magiel był...

      Usuń
  45. ooo dziecięca kreatywność! Uwielbiam ;d. Dwójka najlepsza ;D. Agenci. ;D Fajnie tam masz z nimi, ciekawie, zabawnie, czasem pewnie zdenerwują, ale jak to dzieci, dzieciom się wybacza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, ile się nasłucham, to moje!

      Usuń
  46. Widzę,że bardzo ciekawe rozmowy można podsłuchać pracując w takim miejscu :)jak zresztą wszędzie gdzie ma się kontakt z drugim człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poczekalniach wszelkich też można podsłuchać to i owo:-)

      Usuń
  47. Super:) 2 i 4 najbardziej mnie rozbawiły.
    Praca w bibliotece ma wiele plusów :)
    Co się pośmiejesz, to Twoje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, można się pośmiać, można się też wiele nauczyć!

      Usuń