Dziekuję wszystkim za pomysły i refleksje pod ostatnim postem. Jest takie porzekadło: umiesz liczyć, licz na siebie. To się sprawdza w wielu sytuacjach i w wielu rodzinach. Powtórzę to, co napisałam w jednym z komentarzy - dobrze wiedzieć, że w razie potrzeby, możemy liczyć na pomoc życzliwych osób, a nie ma tak pilnych i ważnych spraw, których nie można przełożyć, by pomóc komuś w trudnej sytuacji.
Zakończenie opowieści odgadła Ania z Norwegii, kilka osób było blisko, dwie poszły w rozważaniach o krok za daleko, a nie o to chodziło.
Nasza bohaterka napisała smsy do członków rodziny z informacją, że znalazła w papierach po mężu jakieś aktywa , a że nie potrzebuje dla siebie aż tyle, postanowiła podzielić się z rodziną. Zaproponowała termin i miejsce i poprosiła o odpowiedź.
Nie musiała długo czekać. Nikt jakoś nie był zajęty ważnymi sprawami, ani zapracowany zawodowo, wszystkim pasował i termin, i miejsce.
Dzień przed finałem, seniorka wysłała informacje do zainteresowanych, że sprawa jest nieaktualna, bo to był test /sprawdzian, którego wyniki uwzględni oczywiście w swoim testamencie.
W waszych komentarzach pojawiły sie sugestie , że nie wiemy, czy pani była życzliwa innym, czy sama pomagała, by móc liczyć na rewanż, czy nie zamęczała innych swoimi roszczeniami. Tego nie wiemy. Każda taka opowieść jest jednak dobrą okazją do dyskusji na temat relacji w rodzinach.
Trochę zbaczając z tematu, dodaję moje wyklejanki, by nie zaginęły w szufladzie.



















