piątek, 26 czerwca 2026

Dla wytrwałych...

Melduję, że jestem nad morzem, w pięknej krainie między jeziorami Łebsko i Gardno. Nasz domek stoi w trawach, za oknem żurawie i jelenie, z dala słychać kukułkę. Jedynie Internet kapryśny bardzo, ale trudno. Nadrobię wszystko po powrocie. Proszę was zatem o cierpliwość, 

 Tymczasem relacja z tego co  wykleiłam! Zapełniłam czwarty zeszyt, więc dla porządku i z kronikarskiego obowiązku pokazuję. Dziś sporo obrazków - dla wytrwałych , bo i od kolorów w głowie galimatias!











Na razie tyle, co nie znaczy, że koniec!
Dziękuję,  że oglądacie :-)
Uciekliśmy nad morze z dusznego miasta i to był dobry pomysł, aż strach będzie wrócić do tej betonozy!
Miejcie się dobrze i bezpiecznie:-)


wtorek, 23 czerwca 2026

Festiwal w parku

 Tyle ciekawego dzieje się wokół, że gdybym chciała uczestniczyć we wszystkich imprezach, wystawach, spotkaniach, to musiałabym nie bywać w domu. A  ciekawie też dzieje się po sąsiedzku w Kruszwicy, Toruniu itd.

Tym razem napiszę o Festiwalu Książek Pisarzy Niezależnych, który zorganizowano po raz pierwszy w naszym mieście, a podobno i w Polsce. Sceneria iście letnia, namioty w parku pod tężniami. Zjechali twórcy literatury rozmaitych gatunków, można było porozmawiać z pisarzami, kupić książki z autografem, upolować gadżety , poczytać i podotykać pięknych okładek.


Na stoiskach  pisarek, głównie literatura romantyczna i książki dla dzieci, panowie zaprezentowali w większości kryminały, książki historyczne lub literaturę faktu.
Młodzi czytelnicy zatrzymywali się przy stoiskach z literatura fantasy i SF.


Książek było naprawdę sporo, każdy mógł znaleźć coś dla siebie.


Oprócz książek, zdobyłam też zgrabny notesik i zakładki do książek.


Kupiłam dwie pozycje, jeden kryminał z dedykacją od autora, który okazał się laureatem nagrody festiwalowej oraz grube tomisko autorstwa pani Agaty Kasiak. 
Druga książka to powieść z pogranicza historii i fantasy, bardzo chwalona przez przedstawiciela pisarki.
Były także tzw. okazje, czyli książki po 10 zł, ale nic ciekawego w kartonach nie znalazłam.


Udało się także trafić na podsumowanie rywalizacji festiwalowej ( nie podano godziny).
Komisja wytypowała 8 nominowanych. W sumie nie wiem, kiedy członkowie jury zdołali przeczytać te wszystkie książki.
Twórczość nominowanych była tak różna gatunkowo, że przyznano nagrody równorzędne. Natomiast uczestnicy Festiwalu ufundowali puchar dla władz i mieszkańców Inowrocławia w podziękowaniu za zorganizowanie tak wspaniałej imprezy.


Nagrody festiwalowe wręczono w muszli koncertowej Parku Solankowego i wszyscy, którzy nie doczytali informacji o miasteczku literackim pod tężniami, mogli udać się wprost spod muszli na spotkania z pisarzami.

Miejmy nadzieję, że podobna impreza zagości u nas za rok!

sobota, 20 czerwca 2026

Wróciłam z Marsa

 No może nie całkiem, ale symulacja bazy marsjańskiej była! Planetarium toruńskie umożliwia takie cuda. Kiedyś zwiedziliśmy Geodium, teraz przyszła kolej na Marsa. Poniżej zdjęcie ukazujące planetarium z lotu ptaka, piękna bryła byłej gazowni z charakterystyczna kopułą.

(zdjęcie planetarium : Kapitel, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons)


W holu planetarium różne kosmiczne ciekawostki, którym także warto się przyjrzeć.
Po obejrzeniu filmu "Marsjanin", zajrzeć do podobnej bazy, to nie byle gratka.
Bilety niedrogie, wystawa interaktywna.


Główny pulpit sterowniczy z planem pomieszczeń całej bazy, wokół poszczególne sekcje zajmujące się badaniami i hodowlą. Była nawet toaleta z zamkniętym obiegiem wody oraz miejsce relaksu dla astronautów. W specjalnej szafie torebki z posiłkami dla mieszkańców bazy. 


Laboratorium botaniczne, hodowla warzyw w systemie hydroponicznym, wszystko ściśle kontrolowane komputerowo, aby osiągnąć jak najlepsze plony.


Hodowla glonów, jako źródła ważnych mikro i makroelementów, także kontrolowana komputerowo.


Usiadłam przy pulpicie sterowniczym robota - niezły trening zręcznościowy, bo za pomocą dźwigni i przycisków trzeba było przemieszczać klocki w poziomie i ustawiać piramidy.


Stanowisko mikroskopowe - na tarczy, która przesuwa się za pomocą dźwigni, umieszczono próbki różnych minerałów. Obraz ogromnego powiększenia widoczny jest na ekranie, samodzielnie trzeba wydobyć ostrość i nasycenie kolorów.


Pod koniec marsjańskiej przygody można zrobić sobie zdjęcie i wysłać je na swój adres e-mailowy.
Zdjęcie zrobiliśmy, ale jeszcze nie dotarło...


Przed wejściem do budynku planetarium, plac oczekiwania z pięknym drzewem i widokiem na stare toruńskie kościoły.

Czy warto odwiedzić bazę na Marsie? Warto!
Może czułam lekki niedosyt, ale w cenie 10 zł za bilet nie wymagajmy cudów !