piątek, 8 maja 2020

Skoro sezon rozpoczęty...

...czas na sprawozdanie z kolejnej wycieczki:-)
Post będzie nieco długi, więc jeśli jesteście zajęci, zajrzyjcie później:-)
Na początku był las, nie chaos, a właśnie las.
Na razie bowiem wycieczki muszą być krótkie i blisko, nawet nie wiem, czy na postojach przy trasach szybkiego ruchu można skorzystać z toalety.
Teraz to w ogóle mało wiadomo w temacie podróże.
Działamy na razie na czuja...
Planowaliśmy ten wyjazd z powodu ścieżki dydaktycznej, bo te są dobrze oznaczone, z jakimiś tam atrakcjami dla mieszczuchów i być może niespodziankami leśnymi.
Tablice informacyjne to świetna sprawa dla przypomnienia sobie pewnych rzeczy lub poznania nowych.
Brama do lasu okazała, tuż obok leśniczówki.
Znaleźliśmy nawet tabliczkę z informacją, że pewien młodnik posadziła młodzież ze specjalnego ośrodka szkolno-wychowawczego.
Bardzo pożyteczna inicjatywa.
Na naszej drodze mostki, mosteczki, kładki, mała leśna retencja, ale wszędzie sucho, ani śladu wody, strumyka, wyschnięte bagna.
Smutny widok.
Za to spotykamy wiele pomników przyrody, młode paprocie i paczkujące konwalie. Ogrodowe bywają w pełniejszym stadium rozwoju, te leśne jeszcze mają trochę czasu.
Trochę z dala od ścieżki przyrodniczej znajdujemy ciekawe miejsce, takie dwa w jednym czyli miejsce pamięci i pomnik przyrody, gdyż na głazie narzutowym umieszczono tablicę upamiętniająca ofiarę z początku II wojny.
W tym miejscu bowiem w 1939 roku zastrzelono księdza z parafii w Markowicach (znane sanktuarium), a przed śmiercią kapłan musiał sam wykopać sobie grób.
Wiele trudu zadali sobie oprawcy, bo nie tak łatwo znaleźć w lesie to miejsce.
Bliskość leśniczówki oznacza opiekę nad zwierzętami leśnymi, do solnej lizawki przychodzi wiele zwierząt,o czym świadczą ślady na wydeptanej ziemi, a paśnik ze stryszkiem pełen jest świeżego siana.
Ostatni leśny akcent to ptasi budzik, z którego łatwo odczytamy, jaki ptak budzi nas swym śpiewem o określonej porze.
Może znajdziecie na tym plakacie winowajcę waszej bezsenności. Mnie ptaki budzą około 4.nad ranem :-)
Drugi etap wyprawy to zawsze omijane w drodze zabytki Strzelna.
Miasteczko małe i niepozorne, a kryje zabytek historii, jeden z ważniejszych w Polsce.
Leży na skrzyżowaniu 3 szlaków: piastowskiego, zabytków sztuki romańskiej oraz szlaku św.Jakuba.
Wejścia na wzgórze klasztorne, bo o nim mowa, strzegą figury rycerzy upamiętniające rocznicę 750 lat powstania miejscowości.
Zespół klasztorny sióstr norbertanek w Strzelnie złożony jest z kościoła pw. św. Prokopa, kościoła pw. Świętej Trójcy, klasztoru oraz dworu prepozytów (obecnie plebanii).

Wzgórze klasztorne z jego zabudową dominuje nad krajobrazem Strzelna i okolic.
Znajdujące się tam dwa romańskie kościoły, mimo burzliwych dziejów, zachowały autentyczność i integralność substancji zabytkowej.

Przez siedem wieków siostry norbertanki w Strzelnie kontynuowały tradycje swojego zgromadzenia i gromadziły cenne dzieła sztuki sakralnej. W tym czasie klasztor cieszył się wsparciem biskupów kujawskich, możnowładców, książąt oraz polskich królów.

Znajduje się tu nie tylko najliczniejszy, ale także najbardziej oryginalny zespół rzeźby romańskiej na terenie naszego kraju . Nigdzie indziej w Polsce nie zachowała się taka ilość romańskich rzeźbionych tympanonów związanych z jednym miejscem.
Początki wzgórza klasztornego w Strzelnie sięgają XII w. i związane są z osobą jednego z najpotężniejszych polskich możnowładców tych czasów, Piotra Włostowica, zwanego też Włastem .

W połowie XV w. spaleniu uległa rotunda pw. św. Prokopa, którą ekssekrowano, a następnie włączono do zabudowań klasztornych, gdzie pełniła rolę furty klasztornej.

Barokowa elewacja frontowa kościoła pw.św.Trójcy jest trójczłonowa, z figurami świetych Józefa i Jakuba we wnękach i sztukatorską dekoracją szczytu z wyobrażeniem Wniebowzięcia NMP i Trójcy Świętej.

Wśród
bogatego wyposażenia kościoła, pochodzącego z kilku różnych epok, na uwagę zasługują .: barokowy ołtarz relikwiarzowy św. Krzyża z czternastowiecznym krucyfiksem, barokowe ołtarze boczne, bogato rzeźbione i intarsjowane późnobarokowe stalle, rzeźbione epitafia z okresu od XVII do XX w., polichromowane konfesjonały (1741) i snycerka drzwiowa z XVIII w.

To zdjęcie przedstawia nie lada ciekawostkę, związaną z legendą o św.Wojciechu.
Ów święty, przejeżdżał podobno w okolicach Strzelna, woźnica nieopatrznie najechał wozem na wielki kamień.
Świętość Wojciecha spowodowała cud. Kamień zamienił się w plastyczną masę, po której swobodnie wóz przejechał, a na pamiątkę zdarzenia pozostały ślady koła i kopyt końskich, co próbowałam zaznaczyć na zdjęciu.
Na terenie zespołu klasztornego znajduje się także muzeum, ale dla nas było zamknięte z powodu epidemii.

Dla chętnych podam, że zwiedzać zabytki można tylko z przewodnikiem, warto więc wybrać się z grupą znajomych , bo opłata za przewodnika wynosi 50 zł, oprócz opłaty za bilety wstępu.

Brawa dla wszystkich, którzy dotrwali do końca!

Wycieczki są super!

środa, 6 maja 2020

Jak deser po obiedzie...

Liczba poważnych i poważniejszych doniesień ze wszystkich stron powoduje, że od czasu do czasu szukamy odgromnika, a na każdego co innego zadziała.
Czasami ucieszą zdjęcia na zaprzyjaźnionych blogach, nowe przepisy do wykorzystania, czasem zatrzymujemy się przy ciekawych refleksjach o sensie żywota.
Zamieszczone poniżej obrazki traktuję jak deser po obiedzie czyli niezbędny składnik zdrowia psychicznego.
Nie samym chlebem człowiek żyje.
Pogoda niżowa, więc uśmiech potrzebny, a kawa z czymś pysznym nie zawadzi:-)

(zaczerpnięte ze strony Pinterest.com)

niedziela, 3 maja 2020

Scenki codzienne...

Codziennie zdarzają się nam sytuacje lub obserwacje, które zadziwiają, poprawiają humor lub zmuszają do refleksji.
Kilka scenek, które zapisałam na gorąco, zanim uległy zapomnieniu.

1. Przed marketem sympatyczna staruszka mocuje się z wózkiem na zakupy.
Pytam, co zamierza zrobić - odpowiada, że jakiś pan kazał jej coś wetknąć, by odczepić wózek od reszty.
- musi pani włożyć złotówkę w ten otwór
- ale ja nie mam drobnych...
- proszę, niech pani weźmie mój wózek
- ale co ze złotówką?
- proszę sobie zostawić na później
- ale tak nie można!
W tym momencie podchodzi młodzieniec na rowerze i podaje staruszce plastikowy żeton.
Pani ma łzy w oczach...
- tyle dobra mnie dziś spotyka, dziękuję Wam kochani!

2.Spotykam koleżankę, która opiekuje się swoją teściową, panią około dziewięćdziesiątki.
Pytam, jak sobie radzi z kwarantanną, chociaż ona i tak nie wychodzi z domu od dawna.
Koleżanka na to, że teściowa właśnie wróciła ze szpitala, bo przewróciła się w domu.
- i nic się jej nie stało?
- kochana, mój mąż ją odbierał, czytam wypis ze szpitala , a tam: złamane trzy żebra, zawał serca, wysokie ciśnienie i wstrząśnienie mózgu!
- i ona to przeżyła?
- mocny materiał, niezniszczalna jest!

3.Dziewczynka z tatą spacerują po alejkach z pieskiem.
- co jadłaś dziś na obiad?
- babeczki
- babeczki na obiad? pierwsze słyszę!
- najpierw była zupa z ogóreczków, ale ważniejsze są babeczki z owocami, pycha!

4. Starszy pan wchodzi na bazarek, a z nim równocześnie nieco młodszy klient.
- proszę pana, teraz moja pora zakupów, od 10.00 dla emerytów
- zgadza się, ale jest dopiero 9.30
- to zwracam honor, myślałem, że już później, ale to wina żony, kazała iść po ziemniaki...

5. Stoję przed małym sklepikiem osiedlowym, przede mną pani z dzieckiem.
Dziewczynka pilnuje rowerka, ale rozgląda się wokół.
Jej mama wchodzi, dziecko zostaje na zewnątrz.
- wejdź ze mną do środka, bo muszę cię mieć na oku
- ta pani mnie przypilnuje - i dziewczynka zwraca się do mnie
- prawda, że pani mnie przypilnuje?
- przypilnuję - odpowiadam - ale ty też się pilnuj, bo chyba nie chcesz mamie zginąć?