środa, 4 października 2023

Dobra praktyka

 

Wszyscy znamy opowieści o imprezach integracyjnych w różnych firmach. Legendą obrosły te wyjazdy w połączeniu z popijawami, spaniem z kim popadanie i innymi żenującymi scenami.

A można inaczej. Tym razem firma postawiła na pomoc zwierzakom. Pracownicy dostali wolne od biurek i komputerów, firma zakupiła sprzęt do schroniska wedle potrzeb, pracownicy zorganizowali karmę dla zwierząt i odzież roboczą.

Każde schronisko boryka się z problemami lokalowymi i brakiem etatów, niekiedy psy wyprowadzane są raz na dwa tygodnie, a i to dzięki wolontariuszom. Słyszymy lub czytamy o akcjach zbiórki karmy i koców dla schronisk przez szkoły i harcerzy.

Młodzi pracownicy umysłowi, dla których praca za biurkiem i brak ruchu są często przyczyną chorób kręgosłupa, mogli choć raz spędzić dzień na udzielaniu wsparcia porzuconym zwierzakom: kotom, psom, królikom, szczurkom, ptakom. A wielu zadeklarowało stałą pomoc, może i adopcja się zdarzy?
Integracja miała miejsce przy pracy ze zwierzakami, przy sprzątaniu klatek i boksów, a później wspólna pizza i powrót do domu. Miło i pożytecznie spędzony dzień.

Czy mieści się Wam w głowie, że króliki znajduje się w klatkach porzucone na śmietniku? Dziecko chciało króliczka, zwierzę urosło, zaczęło zawadzać... ale na śmietnik? razem z klatką?

Dobre praktyki dotyczą nie tylko pomocy w schroniskach dla zwierząt. Słyszałam o firmach, które zaopatrują szpitalne oddziały dziecięce w książki i zabawki, opiekują się uchodźcami z Ukrainy,  osoby prywatne opiekują się niemowlakami w izbach małego dziecka , małe firmy szwalnicze szyją specjalne poduszki dla szpitali onkologicznych, indywidulanie dziergacze wykonują skarpety i czapki dla potrzebujących. 

Budujące jest zorganizowane pomaganie starszym samotnym osobom przez młodych ludzi, i to nie tylko pomoc w zakupach, ale po prostu we wspólnym spędzaniu czasu w domu podopiecznych czy  na spacerach.

Czy znane są Wam inne dobre praktyki zbiorowego pomagania lub indywidualne?


62 komentarze:

  1. choćby "Szlachetna Paczka"... bez wnikania w detale organizacyjne typowania beneficjentów to wygląda tak, że wolontariusze robią wstępny wywiad, co taka osoba by chciała, po czym donator: jakaś firma po jakimś czasie funduje mu to, a oprócz tego mnóstwo innych rzeczy... np. samodzielna matka dostaje upragnioną szafę, a dodatkowo kilka pudeł innych rzeczy: artykuły spożywcze, higieniczne, etc, zapas na pół roku, a czasem i na dłużej...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, to szeroko zakrojona akcja, całe firmy, grupy zbierają się na te paczki. Ale można tez kameralnie, kiedyś zbierałam w pracy zabawki dla wnuków sąsiadki, bo ich matka przepijała wszystko.

      Usuń
    2. ano pewnie, bardziej skuteczne bywają małe, nierejestrowane państwowo inicjatywy pomocowe, bez formalnej organizacji, bo gdy się zaczyna robić z tego jakaś instytucja, to od razu powstaje zagrożenie jakimś syfem, w którym istnienie organizacji staje się ważniejsze (paradoksalnie) od celu jest istnienia...

      Usuń
    3. Bywa tez, że na zapas podejrzewa się kogoś o najgorsze intencje, choćby z zazdrości.

      Usuń
    4. jakby nie było, takie na ten przykład WOŚP prosperuje nieźle, ogólnie pozytywnie, ale to wcale nie znaczy, że to jest łatwe...

      Usuń
    5. p.s. przykład na minus: Tigers Temple w Tajlandii...

      Usuń
    6. Sprawdziłam Tigers Temple, bo nie znałam i faktycznie niefajnie o nich mówią...

      Usuń
  2. Jestem zdecydowanie przeciwna wszelkim formom "zajęć integracyjnych". Do pracy chodzi się po to, żeby zarabiać pieniądze, a nie fraternizować się jak w jakiejś sekcie. Jak ludzie będą chcieli, to spotkają się po pracy. Niektóre korporacje wprost wydzierają małżonków z rodzin. Imprez korpo jest sporo w roku, ale tylko na jedną można przyjść z partnerem. Jeśli tendencja się zmienia, to dobrze, choć to nie powinno być obowiązkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgoda, tez uważam, że zbiorowe kolegowanie nie sprawdza się na dłuższą metę. Z drugiej strony, wspólne akcje pozwalają nowym pracownikom zaaklimatyzować się w nowym gronie i lepszy wolontariat, niż popijawy. Obowiązku nie ma, bo zdarzają się alergie, fobie itp.

      Usuń
  3. Nasza firma współpracuje ze schroniskiem, robimy regularnie zbiórki dla nich. Pieniężne i rzeczowe.
    Króliki są problematyczne, oczywiście jak wszystkie zwierzęta u mniej inteligentnych ludzi, ale wyobraź sobie, że u nas w sklepie dosyć często pojawia się rodzic z pretensjami, że królik urósł. Tłumaczę więc, że królik miniaturka nie oznacza, że on zawsze będzie mieścił się na ręku. Królik domowy jest ogromny - to każdy chyba wie. Miniaturka polega na tym, że nie dorasta nawet do połowy masy ciała królika domowego. Ludzie tego nie rozumieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy po prostu traktują zwierzaki, jak zabawki, przykre to i chyba niezmienne...

      Usuń
    2. Nasza 'miniaturka' okazała się nie być w ogóle miniaturowa, w sensie, że nie była wcale miniaturką, ale i tak nie przyszło by mi do głowy lecieć z pretensjami do kogokolwiek. No dobra, koleżanka mojej córki dostała kiedyś "miniaturkę" która okazała się być flamandzkim olbrzymem i to już na prawdę może być problematyczne nawet przy najlepszych chęciach, ale dali rady. Ja nie wiem, co bym zrobiła wtedy, ale królik to królik, to się kocha całym sercem nawet jak już 50 słuchawkom kabel przegryza i 10 komplet pościeli dziurawim a nawet jak sika czasem na poduszkę i gryzie po nogach. Z ludźmi największy jest taki problem, że w ogóle nie poczytają ani nie popytają się, jak wygląda opieka nad zwierzakiem, czego potrzebuje takie stworzonko i ile kosztuje jego utrzymanie i leczenie. A ze sklepami jest taki problem, że nie egzaminują z takiej wiedzy przy zakupie i że w ogóle sprzedają zwierzeta w sklepach, bo to powinno być raz na zawsze zakazane.

      Usuń
    3. Masz rację, najpierw kupują, a potem doczytują, jeśli w ogóle i dziwą się, że zwierzę sprawia problemy.

      Usuń
  4. Moje dzieci mają takie imprezy u siebie w pracy. Chodzą na nie. Ostatnio u córki hasłem takiego spotkania były lata 70 - 80. Ponoć dobrze się bawiła. Mnie ominęło coś takiego, jakoś się tam nie pchałam, wystarczało mi, że obcowałam z innymi na co dzień. Gdy słyszę jak ludzie krzywdzą zwierzęta, miałabym ochotę odpłacić takim tym samym. Zamknąć takiego w klatce i wyrzucić na śmietnik. A charytatywnie udzielam się w swoim środowisku i najczęściej zajmuję się pomocą dla dzieci. Tak wybrałam. Wcześniej sprawdzam, komu rzeczywiście należy się pomoc.
    Pozdrawiam serdecznie Jotko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja też wolę wiedzieć komu i w czym pomagam i lubię mieć wybór:-)

      Usuń
  5. Dziaóalność charytatywna - ja udzielam się w lokalnym oddziałe Stowarzyszenia św Wincentego a Paulo - odwiedzamy potrzebujących, oceniamy ich potrzeby i pomagamy - vouchery do Supersamu (wykluczające zakup papierosów i alkoholu), vouchery do naszych sklepów - głównie odzież, płacimy zaległe rachunki starając się przedtem wykorzystać wszystkie możliwe zniżki, jednocześnie nalegamy na uruchomienie mechanizmów aby nigdy nie płacić kary za spóźnienie z zapłatą.
    Podziwiam różnorodność akcji charytatywnych w Polsce, u nas też jest tego sporo, ale są formalne bariery - na przykład wymóg weryfikacji przez policję przed osobistym kontaktem z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sprawdzać osoby pomagające i potrzebujące, bo wielu jest oszustów i problematycznych sytuacji, ostrożności nigdy dość!
      Opisałeś bardzo dobrze zorganizowaną pomoc, podoba mi się takie podejście.

      Usuń
  6. Wszystko zawsze powinno być kontrolowane. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas jest już tradycja świąteczna że wokół choinki na rynku ludzie układają paczki z opisem dla potrzebujących ,np.dla dziewczynki lat 2, buty męskie rozm.41 a do tego jakieś drobnostki.Kiedy jeszcze pracowałam była choinka marzeń ,były to listy z domu dziecka albo ktoś sam pakował paczkę albo robiliśmy paczkę w kilka osób, zakład też zbierał zabawki dla kolejnego domu dziecka.Aktualnie nasz proboszcz też organizuje paczki świąteczne dla rodzin z Ukrainy i też są osoby które same robią taką paczkę bądź kilka osób. Moja synowa też angażuje się w zbiórki na leczenie dzieci i licytacje fantów ale sprawdza daną osobę.Jedna z rodziny to znów Szlachetna paczka, dobrze że mlodzi działają.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, ze nawet prężniej od nas, co chwila czytam o inicjatywach pomocowych młodych ludzi i to jest piękne.

      Usuń
  8. Witaj, Jotko.

    O imprezach korpo się nie wypowiem, bo na takich nie bywam:)
    Pomoc potrzebującym zamiast bib brzmi dobrze.
    Jeśli chodzi o "działania na rzecz", to wolę robić niż o tym mówić:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo duzo ludzi choruje.Jednego dnia czlowiek jest zdrowy,a drugiego moze wyladowac na Oiom ie.Ludzie przez cale zycie pracuja,placa skladki a w momencie zagrozenia zycia pozostaja pozostaja i Sami sobie.Osrodkow wybudzania ludzi ze spiaczki jest kilka i dostaje sie tam niewielu.Koszt miesieczny w osrodku wybudzen z rehabilitacja to 300.000 zl.Zeby dojsc do minimalnej sprawnosci potrzeba co najmniej rok.W takim przypadku pozostaje zalozyc zbiorke na leczenie,bo niestety Polska jest krajem dla ludzi zdrowych i bogatych.Ten kraj nie leczy ludzi w pelnej formie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a czasami nawet nie wiadomo, gdzie szukać pomocy!

      Usuń
  10. Wspaniałe pomysły, by podziałać "na rzecz mniejszych, chorych, starszych" jestem na takkkk!!!!
    A co "potrafi" człowiek wobec innych, powstrzymam się, bo szkoda moich nerwów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje działania to także piękna sprawa, ile osób potrafisz zarazić aktywnością i radością życia!

      Usuń
    2. Dziękuję :* Uważam, że człowiek żyje po to, aby czynić dobro...

      Usuń
  11. Wczoraj dołożyłam karmę dla piesków i kotów w zbiorowej zbiórce na schronisko. Kropla w morzu, ale tak od każdego kropelka i efekt staje się widoczny..

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się wspólne spędzanie czasu młodych osób ze starszymi. Myślę, że jest to pożyteczne dla obu stron.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, zwłaszcza gdy młody nie ma dziadków, a senior rozrusza się przy młodych:-)

      Usuń
  13. Jest to napewno świetny pomysł, zwłaszcza, że państwo jakoś na tych odcinkach słabo funkcjonuje…bo i jaki ma w tym interes skoro zwierzeta nie głosują.
    Marek z E

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, zwierzęta, te bezpańskie to tylko problem, nawet przeciw hodowaniu na futra władza nie miała odwagi zagłosować.

      Usuń
  14. Jeszcze kilka lat temu byłem jednym z "Latarników Społecznych" próbujących zintegrować lokalne społeczności:
    http://centrumwiedzy.org/projekt-pilotazowy-ii/dzialania/dzialanie-1-modelowe-przeprowadzki-orientacja-na-mieszkanca/
    Niestety od 2016 r. państwo zamiast pomagać zabiło tę myśl społeczną, wymówiono nam lokal, narzucono podatki, i ogólnie zniechęcono do tego typu działalności. Jako działkowiec uważam, że dobrym sposobem na przygarnięcie bezdomnych zwierząt byłoby współdziałanie na tym obszarze. To już się sprawdza, bo na działkach mamy kilka kotów, dwa psy i całkiem sporo oswojonych wiewiórek i jeży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jest na osiedlach, gdzie kotami opiekują się starsze panie, ale nie wszyscy to popierają.
      Wiele inicjatyw społecznych zabiły przepisy i fiskus...

      Usuń
  15. Ciekawy pomysł. I integracja, i pożyteczny. Z drugiej strony niektóre firmy mogą wprowadzać taki sztuczny przymus dobroczynności - niby nikt nie zmusza, ale rezygnacja jest źle widziana - a to już mi tak średnio pasuje. Ale też często samemu trudno się w coś zaangażować, a takie akcje to okazja.
    Szczurami to bym się mogła zająć, mogłoby się też skończyć tak, że któreś poszłyby ze mną do domu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, szczury to nie dla mnie, jakoś do nich akurat nie mogę się przekonać, to już prędzej myszki.

      Usuń
  16. Wiem, że tutejsza szkoła organizuje akcje "Pełna miska dla schroniska", Świąteczna paczka i zbierają nakrętki na leczenie chorych dzieci. Na fejsie czytam o różnych akcjach, ale podchodzę do nich z rezerwą. Sama pomagam doraźnie jak trzeba.
    Akcje są potrzebne, ale uważam, że powinny wspomagać państwo a nie odwrotnie, jak jest teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja była szkoła tez zbierała karmę dla zwierząt, wyprawki szkolne, dary dla Ukraińców, a corocznie na kiermaszu zbierane są fundusze dla podopiecznego ucznia w Afryce.
      Na państwo nie można niestety liczyć, nawet w kwestii zdrowia.

      Usuń
  17. BBM: Co powiecie o PAH Ochojskiej? Działa już całe lata i - myślę- działa dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Przestałam pracować w państwowych firmach w 1976r bo zachciało mi się
    zostać matką na pełny etat a potem to pracowałam w prywatnej firmie, więc w pracy nie była już potrzebna "fraternizacja" bo trzon firmy stanowili bliscy znajomi. Z tym pomaganiem - mam dość mieszane uczucia - nim się zacznie w jakikolwiek sposób pomagać wpierw trzeba jednak przeprowadzić dobre rozeznanie w jaki sposób i komu pomagać, co nie zawsze jest proste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, dlatego najlepiej to wychodzi w gronie sąsiadów, znajomych lub w innych grupach, gdzie ludzie się znają i o machlojki trudno, choć zdarzają się podobno.

      Usuń
  19. No piękna sprawa. ;) Tylko chwalić taką postawę. Najbardziej to się chyba pomaga w czasie świąt Bożego Narodzenia. No ja pracuję w pomocy społecznej, ale to pomoc podporządkowana systemowi. Ale ogólnie ludzie mało kiedy chcą wolontariatu, bo zwyczajnie pieniędzy potrzebują, takie jest moje zdanie. Szkoły robią zbiórki, firmy lokalnie pomagają dając po prostu darowizny zazwyczaj. U mnie w okolicy ostatnio pracownicy PKS-u i mieszkańcy wsi robili inprezę na rzecz ich kolegi po udarze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbiórek dla chorych i poszkodowanych jest jakby coraz więcej, bo leczenie coraz droższe, a system ochrony zdrowia coraz uboższy...

      Usuń
  20. Oglądałam zdjęcia z imprezy, na którą szefowie zaprosili panie o ciemnym kolorze skóry, a potem wyciągali wnioski w stosunku do najbardziej podochoconych pracowników.Tak też bywa, gdy na tych imprach poznaje się ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo piękna idea i świetny pomysł z tą pomocą w schronisku! I o wiele lepszy, niż pójście na piwo czy wyjazd integracyjny...
    Ale do tego trzeba dorosnąć i mieć bardzo mądre szefostwo.
    O porzucaniu zwierząt to ja w ogóle nie mogę myśleć, bo wpadam w czarną dziurę.
    Mam wielki szacunek i podziw dla ludzi, którzy pomagają zwierzakom i ludziom w potrzebie. Ja pomagam raczej okazjonalnie i indywidualnie i rzadko o tym opowiadam. Kto ma wiedzieć, to wie.
    I czasem mam wrażenie, że dostaję za to różne fajne dary od losu :)))
    Uściski moja Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, prawdziwa pomoc płynie z serca i nie wymaga nagłośnienia.
      Tez popieram wydawanie firmowej kasy na szczytne cele, a nie na byle jakie imprezy.
      Dobrych dni:-)

      Usuń
  22. Bardzo to piękne i budujące. Mam kolegę, który organizuje podobne akcje. Czasami włączam się w ten sposób, że cos tam kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystkie formy pomocy musielibyśmy rozdać wszystko, każdy pomaga, na ile może:-)

      Usuń
  23. To wyrzucenie na śmietnik klatki razem z królikami...Coś strasznego. Ale tym niemniej nie dziwi mnie wcale. Okrucieństwo i bezmyślnośc ludzka nie ma granic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ile się słyszy o krzywdzonych zwierzętach, nie mówiąc o małych dzieciach czy staruszkach.

      Usuń
  24. Cudowny pomysł na integrację i pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja jestem w stanie uwierzyć w tego królika na śmietniku bo ludzie to paskudy chociaż w głowie mi się nie mieści, że można zrobić coś takiego i sobie dalej spokojnie żyć. Moja koleżanka poszła kiedyś wyrzucić śmieci i znalazła w kontenerze siedem szczeniaczków urodzonych tego dnia. Miała już psa ale i tak zabrała te maluchy i odkarmiła aż podrosły co nie było łatwe bo trzeba je było karmić butelką. Pomagałam jej w opiece a że akurat nie miałam psa to sobie przygarnęłam jednego. Ona też sobie jednego zostawiła, jeden nie przeżył a resztę poprzygarniali znajomi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękny gest, ale ktoś kto wyrzucił te szczeniaki, to nie wiem co miał w głowie, okropne!

      Usuń
  26. Szczerze to popieram takie inicjatywy :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wiele z tego korzyści dla obu stron:-)

      Usuń
  27. To niewątpliwie inspirujący sposób na integrację pracowników firmy. Zamiast tradycyjnych imprez związanych z popijawami, firma zorganizowała dzień poświęcony pomocy zwierzętom i wsparciu schroniska. Ta inicjatywa jest nie tylko budująca, ale również przynosi realne korzyści schroniskom i potrzebującym zwierzętom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak uważam, a jeśli ktoś zyska nowe wrażenia lub przygarnie zwierzę, to podwójna korzyść:-)

      Usuń