Co jakiś czas zdarza mi się spotykać osoby żebrzące na ulicy.
Kiedyś szybciej łapałam za portfel, by poratować potrzebującego, ale teraz zapala mi się najpierw lampka ostrzegawcza, zwłaszcza gdy w historyjce, mającej skruszyć sumienia, coś nie styka...
Ostatnio dwa takie przypadki.
Starsza pani, znajoma z widzenia siedzi na ławce przed galerią handlową i zaczepia ludzi : pani / pan da na chleb. Pytam, dlaczego nie ma na chleb? Bo ze szpitala wyszła, a emerytura za dwa dni...Tu złapana na kłamstwie, bo widuję ją niemal codziennie, do lodówki społecznej chadza, na papierosy ma, a jeszcze niedawno z panami na ławeczce popijała, ale ławeczkę zlikwidowano, bo mieszkańcy na hałasy się skarżyli.
Po kilku dniach idziemy z mężem, podobna sytuacja, podobne teksty do przechodniów.
Zagaduję: a pani miała emeryturę dostać, bo ja dostałam. Pani mi na to, że nie dostała i nie ma na chlebek...
Pan dość młody, dobrze ubrany, zaczepia nas na parkingu , jest sobota, my na wycieczce.
Recytuje : jestem samotnym ojcem, od 5 miesięcy nie mam pracy, nie mam żadnej rodziny ani znajomych, a muszę pilnie ratę dziś zapłacić. gdybyście państwo mogli jakąś kwotę...
Samotny ojciec bez rodziny, a gdzie teraz te dzieci? nie ma pracy? ogłoszenia widujemy co krok: pomocnik piekarza potrzebny, praca przy produkcji mebli, praca dla magazyniera, kasjer/sprzedawca w sklepie, praca przy wymianie okien itd.
Pan mówi, mówi, mówi, póki nie informujemy, że nie posiadamy gotówki, wszędzie płacimy kartą. Wówczas odwraca się na pięcie i odchodzi.
Kiedyś zaczepiła mnie pani z prośbą o datek na chleb. Gdy zaproponowałam, że wejdę z nią do sklepu i chleb kupię, wzruszyła ramionami i odeszła.
Zawsze miewam mieszane uczucia, ale zbyt często dawałam się nabierać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz