środa, 13 maja 2026

Pani da na chleb...

 Co jakiś czas zdarza mi się spotykać osoby żebrzące na ulicy.

Kiedyś szybciej łapałam za portfel, by poratować potrzebującego, ale teraz zapala mi się najpierw lampka ostrzegawcza, zwłaszcza gdy w historyjce, mającej skruszyć sumienia, coś nie styka... 

Ostatnio dwa takie przypadki.

Starsza pani, znajoma z widzenia siedzi na ławce przed galerią handlową i zaczepia ludzi : pani / pan da na chleb. Pytam, dlaczego nie ma na chleb? Bo ze szpitala wyszła, a emerytura za dwa dni... 

Tu złapana na kłamstwie, bo widuję ją niemal codziennie, do lodówki społecznej chadza, na papierosy ma, a jeszcze niedawno z panami na ławeczce popijała, ale ławeczkę zlikwidowano, bo mieszkańcy na hałasy się skarżyli. 
Po kilku dniach idziemy z mężem, podobna sytuacja, podobne teksty do przechodniów. 
Zagaduję: a pani miała emeryturę dostać, bo ja dostałam.  Pani mi na to, że nie dostała i nie ma na chlebek...

Pan dość młody, dobrze ubrany, zaczepia nas na parkingu , jest sobota, my na wycieczce.
Recytuje : jestem samotnym ojcem, od 5 miesięcy nie mam pracy, nie mam żadnej rodziny ani znajomych, a muszę pilnie ratę dziś zapłacić. gdybyście państwo mogli jakąś kwotę...
Samotny ojciec bez rodziny, a gdzie teraz te dzieci? nie ma pracy? ogłoszenia widujemy co krok: pomocnik piekarza potrzebny, praca przy produkcji mebli, praca dla magazyniera, kasjer/sprzedawca w sklepie, praca przy wymianie okien itd.
Pan mówi, mówi, mówi, póki nie informujemy, że nie posiadamy gotówki, wszędzie płacimy kartą. Wówczas odwraca się na pięcie i odchodzi.

Kiedyś zaczepiła mnie pani z prośbą o datek na chleb. Gdy zaproponowałam, że wejdę z nią do sklepu i chleb kupię, wzruszyła ramionami i odeszła. 

Zawsze miewam mieszane uczucia, ale zbyt często dawałam się nabierać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz