W jednym z komentarzy pod poprzednim postem pojawiła się uwaga, by restauracjom o wątpliwej renomie dać szansę poprawy.
Opiszę więc swój przypadek i oceńcie sami...
Zaprosiłam rodzinę do restauracji, by było odświętnie, mniej roboty dla mnie, a nowych dań zawsze fajnie spróbować. Zarezerwowaliśmy stolik na 7osób , dania do wyboru z karty.
Gdy chcieliśmy zmienić godzinę rezerwacji, pani zaproponowała swoją, bo jedna rezerwacja już jest i nie dadzą rady tylu osób obsłużyć. Tu mi się zapaliła lampka!
A co, jeśli dojdą klienci z ulicy, bo to wszak niedziela...
Dodam, że restauracja spora, przy parku, reklamują się intensywnie, rozdając nawet wizytówki spacerowiczom.
Przyjechaliśmy na wyznaczoną godzinę, pani w bufecie wskazała stolik, o dziwo nakryty obrusem i wazonikiem z kwiatkami.
Czekaliśmy na podejście kelnerki 20 minut, tłoku w lokalu nie było. Ktoś zamówił kawę, ktoś inny wybierał dania, ktoś kończył posiłek. Mąż podszedł do bufetu by poprosić o karty menu, dostał tylko 3, bo więcej nie mają!
Po kolejnych długich minutach przyszła pani/dziewczyna z notesikiem. Zamówiliśmy dania i napoje, a w obawie o długie czekanie poprosiliśmy najpierw o obiad dla dziecka, bo głodne.
Faktycznie makaron dla dziecka zrobiono w miarę szybko, my czekaliśmy nadal, mimo rezerwacji! Po godzinie podeszłam, by zapytać o nasze zamówienie. Pani zdziwiona zapytała, co zamawialiśmy, okazało się, że kuchnia już wydaje. Nie dostaliśmy sztućców, ani napojów, jedynie piwo bezalkoholowe dla panów.
W popłochu ktoś na naszą prośbę przyniósł sztućce. Dziecko dawno już zjadło, więc ktoś musiał malucha dopilnować, zamiast w spokoju zjeść.
Przy innym stoliku pan dopytywał o rosół dla dzieci i piwo dla siebie, dwie panie wypiły kawę, zanim doniesiono deser.
Kuchnia sprawiła sie nieźle, choć bez wow! Zamówiłam sałatkę z kurczakiem, a dostałam sałatę z kawałkiem piersi z kurczaka za niemałą kwotę. Gdy mąż poszedł uregulować rachunek, musiał pilnować, by nie doliczono napojów, które nie zostały podane. Było mi wstyd przed gośćmi!
Co z tego, że nas przeproszono, gdy niesmak został!
Na szczęście jechaliśmy do domu na kawę i ciasto!
Po fakcie i ochłonięciu z niemiłych wrażeń, zajrzałam do Internetu i opinii o restauracji. Wiele podobnych do naszej, a najgorsze, że negatywne opinie nawet sprzed roku, właściciel odpowiada na wszystkie komentarze sztampową formułką, ale zmian na lepsze nie widać.
Więcej nas w tej restauracji nie zobaczą i drugiej szansy nie będzie...


Wcale się nie dziwię.Wyjątkowo zła obsługa. Też bym kolejny raz nie ryzykowała.
OdpowiedzUsuńWłaśnie, to powinna być przyjemność, a nie ryzyko i to za niemałe pieniądze!
UsuńEwidentnie nie dają rady, coś tam jest bardzo nie halo. Przykro zwłaszcza jak się zaprosiło gości.
OdpowiedzUsuńI najskuteczniejsze jest głosowanie nogami. Ale opinię też bym napisała
Kiedyś w Austrii tak źle nam było we włoskiej knajpie, mąż napisał opinię a właściciel restauracji jak ma niego naskoczył! To już mówiło samo za siebie
Myślałam o tym, ale skoro nie widać poprawy, to nie ma chyba sensu...
UsuńMoza mają za mało pracowników? A może obsługa sezonowa z przypadku i stąd jakoś tak nie za bardzo obrotna? Na pewno wizyta zostawiła niemiłe wrażenie i trudno by było zmusić się kolejny raz, gdy można wybrać inny lokal.
OdpowiedzUsuńObsługa robi kuchni krecią robotę, bo kucharze dają radę, goście chwalili. Jeśli mają za mało personelu, to niech nie przyjmują rezerwacji lub przestawią się na sałatki i desery, to się szybko robi i roznosi łatwo.
UsuńOj! Szkoda, ze trafiliscie tak niefortunnie. Pocieszeniem jest, ze lokalowi wkrotce zabraknie klientow. To jest brak poczucia profesji i calkowite lekcewazenie odwiedzajacego!
OdpowiedzUsuńNo niestety, myślę, że wiele osób wyszło z niesmakiem, ale to nie mój problem...
UsuńJeśli ma kiepską renomę to lepiej nie sprawdzać na własnej skórze.
OdpowiedzUsuńNie sprawdziłam opinii przed wizytą, zaufałam...
UsuńNo przykre to wszystko, obsługa jest wizytówką restauracji i nawet najsmaczniejsze jedzenie zepsuje brak sztućców, czy napojów, ogólnie ktoś, kto zarządza lokalem niewiele wie o pracy w usługach. Mam rezerwację w Aleksadrowie Kujawskim w miejscu, gdzie podobno bardzo smacznie karmią, zobaczymy :P
OdpowiedzUsuńW ogóle ktoś , kto pracuje jak za karę, robi niemiłe wrażenie...a w tym wypadku my za to płacimy.
UsuńDlatego nie daję żadnych drugich szans, bo w imię czego mam płacić za coś, co się nie nadaje dla ludzi.
UsuńDrugą szansę może bym dała. Trzeciej na pewno nie.
OdpowiedzUsuńJa nawet nie mam ochoty na drugą!
UsuńTrafiłaś w temat:) niedawno poszłyśmy z koleżanką do restauracji i na początek ja zamówiłam kawę, a ona piwo bezalkoholowe i powiedziałyśmy pani kelnerce, że jak wypijemy to będziemy jeszcze zamawiać obiad, ale to za pół godzinki. Pani przyjęła zamówienie na te napoje i przepadła. Kiedy przez 20 minut nie dostałyśmy kawy i piwa, które wystarczyło tylko otworzyć, po prostu po chamsku wstałyśmy i wyszłyśmy bez słowa. Nawet nie było kogo uprzedzić, że rezygnujemy:) moja noga w tym lokalu więcej nie postanie.
OdpowiedzUsuńNo właśnie. Zareagowałaś tak, jak zareagowałabym ja. Jeszcze na koniec powiedziałabym im parę słów do słuchu.
OdpowiedzUsuńDawno, dawno temu, za siedmioma górami... :) Tak znowu dawno to nie było, choć nie ostatnio. Często bywałam w różnych lokalach; kocham się gościć :) Były różne. Zazwyczaj Byłam zadowolona, choć zdarzały się wpadki. Coś się z czasem zaczęło psuć, jak w większości ledwo dyszącej działalności gospodarczej. I jeśli coś się nie zmieni, będzie coraz gorzej.
OdpowiedzUsuń