czwartek, 29 czerwca 2017

Dawno nie było dedykacji...

...dzisiaj więc trzy nowe, ale dla czterech osób, tak czasami jest, wena bywa nachalna albo nie ma jej wcale...
Dla niewtajemniczonych - czasami układam dedykacje dla zaprzyjaźnionych autorów blogów, które cenię. Jeśli i Wy polubicie dedykowane blogi lub chociaż tam zajrzycie, misja będzie spełniona. Wcześniejsze dedykacje znajdują się w zakładce powyżej...

Dla Wojtka

Jeśli piękno dzikiej przyrody
cenisz nadzwyczaj sobie,
musisz sie koniecznie zapoznać
z Wojtka niezwykłym blogiem.

Autor z pięknością u boku,
poszcząc i często nie śpiąc
przemierza łąki i lasy,
dla zdjęć cudnych i mądrych tekstów.

Komary, muchy i kleszcze,
wiatr w plecy i zamieć śnieżna
nie zniechęciły ich jeszcze.
Wszak pasja kordonów nie zna.

Jeśli myślicie, że Wojtek
pstryka ot tak, od niechcenia,
wiedzcie, że każde zdjęcie
on w dzieło sztuki zamienia.

Dowcipnie, ze swadą wielką
raczy swych czytelników,
na blogu Wojtek Gotkiewicz
fanów ma przecież bez liku.

Nie wiem czy Was przekonają
rymy składane naprędce,
ale przyroda na zdjęciach
przemówi do oczu i serca.

A tutaj link do blogu Wojtka, jeśli nie znacie...


Dla Stokrotki

Nie można nie mówić ciepło,
gdy nie che się zostać w kropce
o ciepłej i pięknej kobiecie
Jadwidze, Jagódce, Stokrotce.

Na blogu jej ciepłe słowa
o ludziach, miejscach, nastrojach,
jak piękne meble i okna
w gościnnych domu pokojach.

Gdy w oczy spojrzysz autorce,
nie każdy ma szansę taką,
wiesz już, że oczy i dusza
łagodne są jednako.

Gdy lubisz mądre przekazy
a obce ci są tanie plotki,
zajrzyj na blog do przemiłej
Jadwigi, Jagódki, Stokrotki...

Tutaj link do bloga Stokrotki.


Dwie Iwony

Dwie Iwony, a każda inna,
dwa blogi równie ciekawe,
gdy z sensem chcesz coś poczytać,
tam znajdziesz dla duszy strawę.

Mówią pięknie o różnych sprawach,
niecodzienne profesje mają -
redaktorka i bibliotekarka
na swe blogi nas zapraszają.

Obie odnalazły sie w sieci
i prywatnie od rozmów nie stronią.
Tam banialuk i bzdur nie znajdziecie,
elokwencja i dowcip ich bronią.

Każde słowo ważą Iwony
i komentarz każdy pod postem,
nie doświadczysz hejtu z ich strony,
obce są im treści z brukowców.

Czy o książkach czy pięknie duszy,
prawią sprawnie i z dużym znawstwem,
każda jakąś strunę poruszy
i na chandrę być może lekarstwem.

Do Iwony Kmity zawitaj
lub do drugiej Iwony Zmyślonej,
rozgość się, o zdrowie zapytaj
a powrócisz jak ja, urzeczony.

Tutaj link do bloga Iwony Kmity, a tutaj link do bloga Iwony Zmyślonej.



poniedziałek, 26 czerwca 2017

Rozdanie świadectw z bonusem...

Złośliwość ludzka nie ma granic!
Wiele szkół i przedszkoli miewa problemy z parkingami dla pracowników i rodziców, zwłaszcza że pobudowane w środku osiedla konkurują o miejsca parkingowe z mieszkańcami bloków.
Na co dzień nie ma wielkich zgrzytów, bo auta zatrzymują się na chwilę, ale bywają sytuacje, gdy o awantury nietrudno.
Jedną z takich okazji jest koniec roku szkolnego. Na jedna godzinę zjeżdżają sie pracownicy szkoły, rodzice uczniów, zaproszeni goście. Nie jest łatwo zaparkować wtedy auto, ale wszyscy w zgodzie parkują ciasno, znajomi nawet na zakładkę, bo wiadomo, kto kogo zastawił i za chwilę odjedzie.
Trudno natomiast o dobrą wolę posądzać mieszkańców, którzy dzwonią po straż miejską i policję.
Rozumiem, że nikt nie lubi parkowania pod jego oknem czy garażem , sama mieszkam obok kina i w weekendy oraz w tanie wtorki dojść do domu nie mogę, ale uroczystość w szkole trwa krótko, na trzy tury, więc rotacja aut jest duża.
Ale wysiadywacze parapetów okiennych i obserwatorzy zafirankowi nie mogą odmówić sobie przyjemności podpatrywania zmagań kierowców z rozdawaczami mandatów.
Tak więc rodzice naszych uczniów, zaproszeni do szkoły, bo ich pociechy otrzymały nagrodę i świadectwo z paskiem, a rodzice podziękowania za współpracę, dostali w bonusie mandaty od strażników praworządności za chwilowe zaparkowanie w miejscu niedozwolonym.
Widziałam z okna biblioteki, jak nadgorliwy policjant pędził za matką z bliźniakami, która już miała odjechać, bo a nuż przepadłby mu kolejny mandat...
Brawo służby, brawo straż blokowych podglądaczy...

piątek, 23 czerwca 2017

Kłamstwo ma krótkie nogi :-)


Dziś dwie historyjki, które dowodzą, że nie ma zbrodni doskonałej, nawet w tak banalnej sprawie jak babskie zakupy.

Koleżanka poinformowała męża, że wróci późno z narady, która skończyła się znacznie wcześniej, niż zwykle. Nie chciało sie jej zaraz wracać do domu, gdzie pies chory i kupa domowej roboty, więc pojechała do galerii handlowej, zamienić gotówkę na jakiś fajny ciuch.
Gdy wróciła do domu, mąż pyta czy dzwoniła ich córka, studiująca w innym mieście. Koleżanka na to, ze telefon na naradzie miała wyciszony, ale sprawdzi. Niestety komórki nie było ani w torebce, ani w aucie, ani w przedpokoju - nigdzie. Mąż przytomnie zaproponował, ze zdazwoni, moze sie telefon odezwie. Niestety, ten pomysł spalił na panewce.
- No przypomnij sobie, gdzie dziś byłaś?
- No, na naradzie byłam.
Mąż w takim razie zadzwonił raz jeszcze, może ktoś z pracy znalazł...gdy połączenie zostało zrealizowane, usłyszeli :
- Tu sklep Monnari, znaleźliśmy pani telefon...
Mina koleżanki bezcenna:-)

Druga historia z mojego podwórka.
Wybrałam się na zakupy wyprzedażowe, zostałam właścicielką dwóch ładnych bluzek na lato i zadowolona wracałam do domu. Nagle zadzwonił mój telefon i mąż pyta:
- kupiłaś coś dzisiaj za sto kilka złotych?
- a skąd wiesz?
- właśnie jestem na e-koncie bankowym, bo robię przelew i wyświetliły mi się twoje zakupy...
Nie mogłam wiec użyć sprawdzonego tekstu : kochanie ta bluzka jest z ubiegłego roku :-)
Normalnie Wielki Brat czuwa!