Każdy z nas prowadzi inny tryb życia, jedni intensywny, wręcz na krawędzi ryzyka, inni spokojnie przechodzą przez życie, marząc jedynie o emocjach i działaniach, na które zabrakło możliwości lub odwagi.
Czasami czytam o ludziach, którzy dopiero pod koniec życia odważyli się na skok ze spadochronem, podróż dookoła świata, samotny rejs itp.
Niektórzy mawiają, że doba ma dla nich zbyt mało godzin, by podołać obowiązkom, znaleźć czas na hobby i jeszcze spotkania z przyjaciółmi.
Część z nas rezygnuje z założenia rodziny czy osiedlenia się w jednym miejscu i oddaje się swoim pasjom, podróżom, pracy społecznej bez limitu, bo nie uznają ograniczenia dla swoich aktywności.
Czy żałują czasami swoich wyborów? Tego nie wiemy, to sprawa bardzo indywidualna.
Gdyby zadano Wam pytanie:
żyć krótko i intensywnie, czy długo i spokojnie?
Jaka byłaby Wasza odpowiedź?
Bo odpowiedź jest pozornie prosta i chyba zależna od wieku i stanu rodzinnego, usposobienia i apetytu na życie, własnych doświadczeń i ambicji. Są jednak tacy ludzie, którym udaje się pogodzić podążanie za marzeniami z posiadaniem rodziny i pracą na etacie. Zawsze jakimś kosztem, ale to ich wybór...






