wtorek, 10 lutego 2026

Dialogi sklepowe

Wpadam czasami do naszej galerii handlowej, by sprawdzić co nowego lub po odbiór zamówionych książek i różnych dialogów jestem świadkiem, niekiedy to niemal skecze kabaretowe. 
Sami zresztą oceńcie...

 1. W przymierzalni sklepu znanej, a niedrogiej  marki słyszę dialog pewnej pary :
- trochę ciasna, myślisz, że schudnę?
- nie wiem, jest jeszcze dużo czasu
- a jak się jednak nie zmieszczę, może wezmę wiekszą?
- a może czas się za siebie wziąć?


2.  Zaskoczenie w sklepie obuwniczym:
- przymierz te szpilki, kochanie!
- ale wiesz, że nie chodzę w szpilkach!
- przymierz je dla mnie!
I pan delikatnie nałożył but na stopę żony, jak Kopciuszkowi...

3. W sklepie z bielizną nie pierwszy raz widziałam pana kupującego komplet dla ukochanej, kiedyś sama byłam obsługiwana przez ekspedienta...
- szukam kompletu na walentynki
- o, super, a zna pan rozmiar?
- taki średni, jak pani pokaże, to będę wiedział czy pasuje...

4. Kolejna para, poszukująca ubrań na wyprzedażach:
- to dla ciebie?
- tak, a co?
- no weź przestań, ile ty masz lat?
- nie znasz się, teraz wszystko wszystkim pasuje!

4 komentarze:

  1. Przypomniałaś mi moje służbowe delegacje zagraniczne sprzed lat /jeszcze za czasów poprzedniego ustroju/. Z reguły jeżdziłam z inzynierami z róznych fabryk znajdujących sie w mniejszych polskich miastach. Najpierw doznawali szoku widząc niesamowity wybór róznych ciuchów dla kobiet a potem mówili że ich żona/dziewczyna to taka sama albo zupełnie inna niż ja. I przykładali do mnie w sklepach rózne ubranka z komentarzem że na żonie/dziewczynie to będzie wyglądało .... prawie tak samo. Bałam się tylko żeby tym żonom/dziewczynom nie mówili po powrocie do domu jak dokonali wyboru rozmiaru itp. bo mogłyby mieć one za dużą wyobraźnię....i nawymyślać mi telefonicznie albo nawet osobiście :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraźnia potrafi wiele, zwłaszcza gdy mąż na delegacji...

      Usuń
  2. To mi przypomniałaś, że miałam taki czas w młodości, że faktycznie czasami zamierzałam kupić na przykład sukienkę (wtedy jeszcze nosiłam) a wychodziłąm ze sklepu jeszcze z bluzką i torebką :)))
    Teraz czasami słyszę podobne dialogi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedyny pożytek z siedzenia na wózku jest taki, że nie muszę chodzić po sklepach. Gdybym umiała zamawiać przez internet, to nawet nie musiałabym prosić o zakupy spożywcze. Miło, że włączyłaś Margerithes do listy czytanych blogów. Uściski.

    OdpowiedzUsuń