środa, 19 sierpnia 2026

Nietypowe prezenty

Ostatnio wkroczyłam w okres różnych uroczystości rodzinnych, a czasami zdarza się rocznica lub inna okoliczność u przyjaciół.
Prezenty, to zawsze problem. Nie tylko o kasę chodzi, choć wiadomo, że większy portfel, to większe możliwości.

Dobrze też znać zainteresowania i potrzeby obdarowywanych, a to znowu nie zawsze idzie w parze z naszymi możliwościami. 

A co kupić osobie/ parze, która wszystko ma, a my chcemy być oryginalni? Co kupić cioci zakonnicy lub osobie, która nie lubi niespodzianek?
Bywają upominki składkowe, co kilku członkom rodziny ułatwia sprawę , a solenizant/jubilat zamiast  kilku  średnio trafionych upominków otrzymuje czasami prezent marzeń. 
Zdarza się, że nowożeńcy zastrzegają w zaproszeniu, że zamiast kwiatów proszą o zabawki dla szpitala lub karmę dla schroniska dla zwierząt, a zamiast prezentów gotówkę. I znów problem, bo ile tej gotówki?

Od paru lat  na gwiazdkę lub urodziny kupujemy talony do ulubionego sklepu, vouchery do SPA czy na kolację w wybranej restauracji. Mój syn dostał kiedyś w prezencie skok ze spadochronem, a my z mężem voucher na masaż dla dwojga, czy bilety na koncert w Poznaniu.

Od bliskich znajomych wiem, że bywają prezenty rocznicowe typu: rejs po Morzu Śródziemnym, weekend w Paryżu, weekend romantyczny w polskim hotelu, kolacja w ciemności, bilety na spektakl teatralny lub operowy. 

A może dostaliście kiedyś nietypowe prezenty, zdradzicie w komentarzu? 

11 komentarzy:

  1. Prezent dla mnie to tylko dodatek symboliczny. Chociaż u mnie w rodzinie daje się prezenty, to naprawdę bez fanaberii, bez jakichś nie wiadomo jakich zaskoczeń, niespodzianek, ekstrawaganckich pomysłów. Zdarzają się też zabawne pomysły, ale zawsze bez nadwyrężania budżetu. Proste codzienne rzeczy, takie, o których się wie, że komuś może się przydać. Ja ostatnio dostałam torebkę, taką do noszenia na co dzień, w moim ulubionym kolorze.
    Jakoś żadne kolacje w restauracji, rejsy po Morzu Śródziemnym, wyjazdy do SPA u mnie w rodzinie nikogo nie kręcą. Natomiast owszem, zdarzało mi się kupić komuś bilet do opery czy na musical. Tylko musze wiedzieć, czy ta osoba w ogóle jest w stanie w danym terminie dojechać, bo jak się mieszka na wsi, to bywa z tym różnie. Co z tego, że komuś fundnę bilet do opery, skoro osoba niemobilna, nie dojedzie i więcej by miała z tym problemów niż radości.
    Kpiłam kiedyś ekipie koleżanek bilety na spektakl do miasta i okazało się, że spektakl odwołano. To byli aktorzy przyjezdni, w powiatowym miasteczku teatru nie ma. Kupowałam online i nie dostałam informacji o odwołaniu. Pojechały na darmo. Dopiero gdy skontaktowałam się z platformą, na której bilety kupowałam, oddano mi pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to pechowo bardzo! u nas też często odwołują występy i choć mamy teatr jako budynek, to rzadko w nim bywam. Ostatnio odwołano koncert Turnaua, na plakacie napis - nowy termin wkrótce...kpina po prostu.

      Usuń
  2. Z prezentami tak naprawdę to wcale łatwo nie jest, masz całkowitą rację :)) Teraz praktycznie wszyscy wszystko mają co potrzebują, a kolejnych durnostojek, które wylądują w szufladzie szkoda kupować. Chyba najlepsza opcja to pieniądze, bo każdy sobie kupi to, na co naprawdę ma ochotę, ale z drugiej strony jest to pójście na łatwizną... Hmmm... trzeba się nieźle nagłowić, żeby komuś sprawić przyjemność ;)))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie jest, czasami głowa może rozboleć od rozmyślań. Pieniądze niby prościej dać, ale jakoś tak...

      Usuń
  3. Zawsze dostawałam prezenty praktyczne. Sama też takie dawałam, bo kieszeń nie zawsze była pełna. Teraz rodzinie daję pieniądze i kupują sobie to co chcą. Gustów nielicznych znajomych nie znam, więc staram się wybierać taki drobiazg, by nie stanowił kłopotu "co z tym zrobić". Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezentów praktycznych nigdy nie lubiłam, starałam sie też takich nie kupować, chyba że ktoś poprosił konkretnie.
      Niektórzy rezygnują z prezentów i umawiają się tylko na kwiaty lub wino...

      Usuń
  4. uwielbiam prezenty dostawać i robić :-) a już niespodzianki cieszą mnie najbardziej, najmniejszy drobiazg. uwielbiałam dostawac książki.
    Ale ponieważ mój dom już nie pomieści, to faktycznie wolę masaże, zabiegi, kino, teatr, koncert, bilety na rejs, na lot...cokolwiek niematerialnego.
    choc ostatnio bardzo mnie uradowało spore dofinansowanie do roweru :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przezenty z serca- zawsze trafione🧡🎁🌹😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój idealny sposób na prezenty: zapytać. Niestety nie sprawdzi się, gdy ktoś lubi niespodzianki. Sama jestem dość trudną osobą do robienia prezentów i kiedy rozważam, co mogłabym dostać czy czasami przeglądam propozycje prezentów niby uniwersalnych, prawie niczego bym nie chciała albo z listą zastrzeżeń ;) Lubię praktyczne i często chciałam coś typu dobra patelnia, toster, suszarka do włosów czy powerbank, i jeśli to od rodziców, to i tak zwykle sama wybieram, bo się boją, że mi nie dogodzą ;) Jak książka, to też taka, którą sama wybiorę, chociaż raz dostałam na urodziny od brata jako niespodziankę meksykański kryminał, który mi się spodobał - a dał mi to dlatego, że miałam w perspektywie wyjazd, to poczytanie o morderstwach i skorumpowanej policji jak znalazł ;) Lubię też dostawać skarpetki :) Ogólnie w dzisiejszych czasach nie widzę w prezentach wielkiego sensu...
    Nie pamiętam, czy dostałam kiedyś jakiś nietypowy, chyba nie. Ostatnio wymyśliłam bon na tajski masaż, ale musiałabym najpierw znaleźć miejsce, i w końcu zmieniłam na coś innego.
    W przypadku dzieci jest o tyle łatwiej, że można zapytać ich rodziców, ostatnio zrobiliśmy prezent składkowy, którego solenizant na pewno się nie spodziewał, ale bardzo ucieszył (a u rodzeństwa widać było zazdrość...).

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że niematerialne prezenty uwielbiam najbardziej, ale tak naprawdę liczy się przecież gest. Raz dostaliśmy od przyjaciół nasze wspólne zdjęcie z wakacji oprawione w ramkę, to było naprawdę miłe! Zawsze też rozczula mnie jak mój mąż wpadnie spontanicznie do mojej pracy, wtedy nawet zwykły batonik czy bułka słodka smakują najlepiej na świecie:D
    Nietypowy prezent? Był, a raczej nietypowa sytuacja z nim związana. Raz się zdarzyło, że kupiliśmy szwagrowi i szwagierce na rocznicę ślubu voucher do restauracji, a oni nam dokładnie to samo - postanowiliśmy wybrać się razem i było wspaniale! ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Prezenty to rzeczywiscie klopot nie tyle finansowy co do utrafienia.
    W naszej rodzinie utarlo sie ze przede wszystkim kazdy sluchal co innemu czlonkowi wyrwie sie i glosno oznajmi zachcianke. Jesli nie to wzajemnie prosilismy o liste zachcianek zaznaczajac ze z niej otrzyma tylko jedna lub dwie rzeczy. Wybor padal na praktyczne prezenty i choc byl nie calkowita niespodzianka to i tak cieszyl. Gdy wnuki mialam mlode to lista zachcianek byla bardzo dluga i....droga, obecnie nie chca prezentow rzeczowych tylko pieniadze. Dla mnie to wielkie uproszczenie.
    Jesli chodzi o mnie nie lubie niespodzianek. Najczesciej nie sa mi potrzebne, czesto nie w moim guscie a musze trzymac .
    Moja rodzina pyta wiec i kieruje sie ma podpowiedzia. Majac "wszystko" najczesciej podaje im liste ksiazek do zakupu na Amazon gdzie to sa bardzo tanie. W ostatnie urodziny zafundowano mi bilet na rockowy koncert i to byl udany prezent, bardzo mnie ucieszyl.

    OdpowiedzUsuń