Nagromadziło się zapisków rozmaitych tyle, że muszę je podzielić. Opisuję Karkonosze, a jeszcze czekają relacje z Grudziądza i Płocka. Nie uciekną, a w deszczowe dni będzie o czym pisać.
Nowy mural w moim mieście, dla upamiętnienia kopalni soli, która już nie istnieje.
Mam nowy telefon , który murale fotografuje z dziwnym zniekształceniem, o dziwo inne obiekty normalnie...
To mural na budynku sanatorium Oaza, pewnie był tam od dawna, ale ukryty za drzewami i od ulicy mało widoczny.
Dostałam znowu piękne filiżanki, w stylu włoskim, bosko się pije w nich kawę:-)
Najsłodsza kartka od wnuka, imię napisał sam, resztę po śladzie, a w środku naklejka ( lisica z lisiątkiem czytają książkę ) - babciu, to ty i ja!
Wzruszyłam się bardzo!
Moje letnie bukiety, teraz już jesień widać i czuć w przyrodzie...
Wreszcie remontują zabytkową kamienicę na tzw. złotym rogu, zrobiłam zdjęcie bocznej ściany, bo główna jeszcze pod rusztowaniem.
Na ogrodowego grilla u syna zrobiłam szaszłyki, fajne są mini pieczarki do tego celu.
W parku miejskim otwarto Patio Italiano, przyjemny zakątek, czynny tylko w weekendy.
Zamówiliśmy pizzę, ciasto pyszne, składniki na bogato!
Krótki wypad do lasu, który rośnie nad jeziorkiem, a tam wędkarze korzystają z prawdziwie letniej pogody.
Dwie godziny spaceru i taki zbiór grzybów:-)
Teraz suszą się w słońcu na balkonie.











Różnorodność widoków, smaków i wrażeń. Słowem, życie w pełni. Lokal otwarty tylko w weekendy - czy da radę na siebie zarobić, żeby go utrzymać?
OdpowiedzUsuńBukiety z kwiatami i ziołami zebranymi na dzikich łąkach, miedzach, przydrożach lubię najbardziej. Natura pięknie rośnie bez ingerencji człowieka.
To patio włoskie, to chyba część restauracji, która jest obok, więc chyba nie polegną, a scenografia przyciąga, zawsze tam pełno.
UsuńMasz chyba już sporą kolekcję filiżanek, teraz czas pomyśleć o jakiejś witrynce do ekspozycji 😁
OdpowiedzUsuńMasz rację, myślę o tym :-)
UsuńOch ale Ci zazdroszcze moznosci grzybobrania! Nawet gdybym zadnych grzybow nie znalazla. No i chetnie bym sie wprosila na szaszlyki. Mysle ze teraz gdy bede miec syna pod reka czesciej bede miala okazje je robic - moje wygladaja podobnie, serwuje z ryzem mego wlasnego przepisu.
OdpowiedzUsuńSmacznego i dalszych jesiennych spacerow Ci zycze.
Jak ten czas leci, Leoś już pisze, a dopiero co się urodził!:)
OdpowiedzUsuńMurale teraz są doceniane, jako interesująca dekoracja w miejskiej przestrzeni, lubię je wyszukiwać w miejscach, gdzie jestem, a ten z kopalni soli ładnie oddaje głębię.