niedziela, 11 października 2026

Mój Kraków cz.1

 Trudno pisać o Krakowie, o krótkim tam pobycie, gdy wielu komentatorów tam było, część mieszka na stałe, a są też tacy, którym trudno zaimponować spacerami nad Wisłą, skoro zwiedzili pół świata:-)

Do Krakowa wpadaliśmy kilka razy na pół dnia z Zawoi, bo stosunkowo blisko, a być nieopodal i nie zajrzeć? Z dworca spacerkiem przez Bramę Floriańską i prosto na Wawel. Udało się zwiedzić także podziemia Sukiennic, Kazimierz, Muzeum Matejki, Muzeum Czartoryskich, no i niektóre z pomieszczeń na Wawelu.

Tym razem mieliśmy aż/tylko 4 dni na oddychanie klimatem miasta, na spotkania, na odkrywanie nowych zakątków i poznawanie nowych smaków.


Codzienne spacery rano i wieczorem bulwarem nad Wisłą, niesamowity koloryt - ludzie pieszo, na rowerach, hulajnogach, z psami, z dziećmi, parami i w grupach. Różne narodowości, obce języki, pikniki na trawie, rejsy statkami, mnóstwo młodzieży - ach tak, początek roku akademickiego!


Z tarasów na wawelskim wzgórzu Wisła wygląda spektakularnie!


Babciu, zobacz - brzydkie kaczątko!
Obok pływały także łabędzie, oswojone z ludźmi i łajbami różnej wielkości.


Smok wawelski kilka razy buchał ogniem, jak na zamówienie, mieliśmy szczęście to zobaczyć, ale zdjęcie zrobić trudno, bo każdy chce mieć podobne!


Smok w jaskini pod Wawelem, więc my na zamek!
Wiele schodów, nie tak dużo jeszcze ludzi, czwartkowe popołudnie!
Ma coś w sobie to zamczysko, że im bliżej celu, tym szybciej serce bije!


Wawel cały w kwiatach zawsze zachwyca, spotkaliśmy kilku vlogerów, którzy na tle wawelskiego dziedzińca nagrywali swoje filmiki, nie zabrakło także sesji fotograficznych nowożeńców.


Tak pusty plac, to znak, że zaraz zamkną bramy, wychodząc przez bramę główną natknęliśmy się na tych, co odeszli z kwitkiem, bo było już po 18 - tej


Wawel z każdej strony wygląda ciekawie, obeszliśmy go kilka razy, by na długo zachować w pamięci te widoki. Zauważyłam, że część starych murów wyczyszczono, piękne czerwone cegły dodają blasku budowli, reszta czeka na dopieszczenie.


Drugi dziedziniec także zachwyca, arkady, balkony i piękne okna... i jakiś magiczny spokój!


Z wawelskiego wzgórza kierujemy się ku rynkowi, co nie idzie prędko, bo zaglądamy tu i tam...


Obowiązkowy przystanek kawowy, a to ciastko  nazwano: tajemnicza przesyłka!


Zajrzyj w Krakowie do pierwszej z brzegu bramy, a spotkasz różności - kawiarenkę, księgarnię, klub muzyczny, wreszcie miniaturowy dom towarowy, gdzie na półkach tłoku towarów nie uświadczysz, a cen wcale, bo markowe pojedyncze egzemplarze są bezcenne...


Nawet starym maszynom do szycia warto poświęcić chwilę, tak pięknie komponują się w starych murach!


Wnętrze Kościoła Mariackiego, zdjęcie zrobione ukradkiem, by nikomu nie przeszkadzać, a chwilę zachwytu utrwalić.


Zaułki, uliczki, rzeźby, fontanny - nieodłączne elementy krakowskiego klimatu. Niech nie zmyli Was naprzemienność  pór dnia na zdjęciach, pomieszane kadry, bo naszym wędrówkom nie było końca...



Piękny jest Rynek za dnia i jeszcze piękniejszy o zmierzchu...


Sukiennice - kiedyś piliśmy tu kawę i zwiedzaliśmy podziemia, niezwykle ciekawa ekspozycja, polecam nie tylko miłośnikom historii.
Obiad z widokiem na Sukiennice, to prawdziwa rozpusta, a gdy obok przejeżdżają dorożki?
Smaki i towarzystwo przednie:-)


Powrót do hotelu i pięknie oświetlony zamek. Nasz hotel stał bardzo blisko Wisły, więc do Wawelu mieliśmy rzut beretem!


Na bulwarze na kocach, miłośnicy zachodów słońca, a letnia pogoda na początku października sprzyjała piknikowaniu do późna!

Nie napisałam o Kazimierzu, ale o tym w następnym odcinku.

7 komentarzy:

  1. 🙂Naczelnik pracuje w Krakowie. A ja lubię bardzo. A najbardziej Kazierz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na którymś tam zdjęciu od góry - z tymi rzeźbami - Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła, tam w podziemnej krypcie są pochowani Sławomir Mrożek, Adam Zagajewski, Krzysztof Penderecki...
    Ilekroć bywałam w Krakowie, lubiłam spacerować tak samo wokół Wawelu, bulwarem nad Wisłą w stronę Skałki, uliczkami Starówki, Plantami... Kraków to Kraków - ma coś w sobie takiego, że przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, kościół robi wrażenie, w krypcie nie byłam.
      Sporo jeszcze nam zostało do poznania, może się uda, póki siły pozwalają.

      Usuń
  3. W Krakowie byłam tylko raz i jedynym miejscem, które zaliczyłam, to była Biblioteka UJ. Z tym większą przyjemnością oglądałam Twoje zdjęcia. Pogoda rozkłada mnie na łopatki. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, pogoda i na mnie ma wpływ, dlatego rozumiem Cię doskonale. Oby wreszcie ustaliła się na dobre...

      Usuń