Trudno pisać o Krakowie, o krótkim tam pobycie, gdy wielu komentatorów tam było, część mieszka na stałe, a są też tacy, którym trudno zaimponować spacerami nad Wisłą, skoro zwiedzili pół świata:-)
Do Krakowa wpadaliśmy kilka razy na pół dnia z Zawoi, bo stosunkowo blisko, a być nieopodal i nie zajrzeć? Z dworca spacerkiem przez Bramę Floriańską i prosto na Wawel. Udało się zwiedzić także podziemia Sukiennic, Kazimierz, Muzeum Matejki, Muzeum Czartoryskich, no i niektóre z pomieszczeń na Wawelu.
Tym razem mieliśmy aż/tylko 4 dni na oddychanie klimatem miasta, na spotkania, na odkrywanie nowych zakątków i poznawanie nowych smaków.
Codzienne spacery rano i wieczorem bulwarem nad Wisłą, niesamowity koloryt - ludzie pieszo, na rowerach, hulajnogach, z psami, z dziećmi, parami i w grupach. Różne narodowości, obce języki, pikniki na trawie, rejsy statkami, mnóstwo młodzieży - ach tak, początek roku akademickiego!
Z tarasów na wawelskim wzgórzu Wisła wygląda spektakularnie!
Babciu, zobacz - brzydkie kaczątko!
Obok pływały także łabędzie, oswojone z ludźmi i łajbami różnej wielkości.
Smok wawelski kilka razy buchał ogniem, jak na zamówienie, mieliśmy szczęście to zobaczyć, ale zdjęcie zrobić trudno, bo każdy chce mieć podobne!
Smok w jaskini pod Wawelem, więc my na zamek!
Wiele schodów, nie tak dużo jeszcze ludzi, czwartkowe popołudnie!
Ma coś w sobie to zamczysko, że im bliżej celu, tym szybciej serce bije!
Wawel cały w kwiatach zawsze zachwyca, spotkaliśmy kilku vlogerów, którzy na tle wawelskiego dziedzińca nagrywali swoje filmiki, nie zabrakło także sesji fotograficznych nowożeńców.
Tak pusty plac, to znak, że zaraz zamkną bramy, wychodząc przez bramę główną natknęliśmy się na tych, co odeszli z kwitkiem, bo było już po 18 - tej
Wawel z każdej strony wygląda ciekawie, obeszliśmy go kilka razy, by na długo zachować w pamięci te widoki. Zauważyłam, że część starych murów wyczyszczono, piękne czerwone cegły dodają blasku budowli, reszta czeka na dopieszczenie.
Drugi dziedziniec także zachwyca, arkady, balkony i piękne okna... i jakiś magiczny spokój!
Z wawelskiego wzgórza kierujemy się ku rynkowi, co nie idzie prędko, bo zaglądamy tu i tam...
Obowiązkowy przystanek kawowy, a to ciastko nazwano: tajemnicza przesyłka!
Zajrzyj w Krakowie do pierwszej z brzegu bramy, a spotkasz różności - kawiarenkę, księgarnię, klub muzyczny, wreszcie miniaturowy dom towarowy, gdzie na półkach tłoku towarów nie uświadczysz, a cen wcale, bo markowe pojedyncze egzemplarze są bezcenne...
Nawet starym maszynom do szycia warto poświęcić chwilę, tak pięknie komponują się w starych murach!
Wnętrze Kościoła Mariackiego, zdjęcie zrobione ukradkiem, by nikomu nie przeszkadzać, a chwilę zachwytu utrwalić.
Zaułki, uliczki, rzeźby, fontanny - nieodłączne elementy krakowskiego klimatu. Niech nie zmyli Was naprzemienność pór dnia na zdjęciach, pomieszane kadry, bo naszym wędrówkom nie było końca...
Piękny jest Rynek za dnia i jeszcze piękniejszy o zmierzchu...
Sukiennice - kiedyś piliśmy tu kawę i zwiedzaliśmy podziemia, niezwykle ciekawa ekspozycja, polecam nie tylko miłośnikom historii.
Obiad z widokiem na Sukiennice, to prawdziwa rozpusta, a gdy obok przejeżdżają dorożki?
Smaki i towarzystwo przednie:-)
Powrót do hotelu i pięknie oświetlony zamek. Nasz hotel stał bardzo blisko Wisły, więc do Wawelu mieliśmy rzut beretem!
Na bulwarze na kocach, miłośnicy zachodów słońca, a letnia pogoda na początku października sprzyjała piknikowaniu do późna!
Nie napisałam o Kazimierzu, ale o tym w następnym odcinku.











🙂Naczelnik pracuje w Krakowie. A ja lubię bardzo. A najbardziej Kazierz.
OdpowiedzUsuńKazimierz oczywiscie...
UsuńAle jak to w Krakowie? dojeżdża?
UsuńNa którymś tam zdjęciu od góry - z tymi rzeźbami - Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła, tam w podziemnej krypcie są pochowani Sławomir Mrożek, Adam Zagajewski, Krzysztof Penderecki...
OdpowiedzUsuńIlekroć bywałam w Krakowie, lubiłam spacerować tak samo wokół Wawelu, bulwarem nad Wisłą w stronę Skałki, uliczkami Starówki, Plantami... Kraków to Kraków - ma coś w sobie takiego, że przyciąga.
Zgadza się, kościół robi wrażenie, w krypcie nie byłam.
UsuńSporo jeszcze nam zostało do poznania, może się uda, póki siły pozwalają.
W Krakowie byłam tylko raz i jedynym miejscem, które zaliczyłam, to była Biblioteka UJ. Z tym większą przyjemnością oglądałam Twoje zdjęcia. Pogoda rozkłada mnie na łopatki. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńNiestety, pogoda i na mnie ma wpływ, dlatego rozumiem Cię doskonale. Oby wreszcie ustaliła się na dobre...
Usuń:))) Krakow! Pierwsze duze miasto z mojego dziecinstwa. Krakow, miasto mojej mlodosci. Krakow, miasto wspomnien i tesknoty! Zawsze.
OdpowiedzUsuńMusisz koniecznie wrocic jeszcze do Krakowa... I ja bym tez chciala znow bladzic po uliczkach... Twoja relacja jest namiastka pobytu, piekna zreszta, z zaczarowana dorozka, smokiem, Sukiennicami.... Wawelem i Wisla...
A jak miło byłoby razem pospacerować po Krakowie!
UsuńZ przyjemnością obejrzałam i przeczytałam..notkę, tym bardziej że tłoku nie było co dodaje majestatu. Bardzo urokliwe ( jak dla mnie). to zdjęcie drugie od dołu, a ciacho i kawa - też świetnie się prezentują. Dosłodzić nie omieszkam :Autorka -również. :-)
OdpowiedzUsuńNiektóre zdjęcia po czasie wydają nam się gotowymi pocztówkami:-)
UsuńKlik dobry:)
OdpowiedzUsuńA ja trzymam kciuki za Kraków, wszak są wybory. Chciałabym, aby wybrano dobrze dla miasta, a nie dla polityki.
Pozdrawiam serdecznie.
Wszystko w rękach mieszkańców, niech wybierają dobrze!
UsuńMieszkańcy bardzo skłóceni, pewnie i tak wszyscy będą narzekać, strasznie jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
UsuńTeż jestem ciekawa, wkrótce będą wyniki!
UsuńMój syn mieszka 12 km od Krakowa,więc podczas pobytu u niego wycieczka do miasta jest obowiązkowa.Zwiedzamy tylko kilka godzin,bo z wnukami.Zawsze czuję niedosyt.Ostatnio byliśmy w Ojcowie,ale przecież Krakowa nie można pominąć.
OdpowiedzUsuńMy podobnie mamy z Poznaniem, tyle razy byliśmy, a ciągle miasto mało poznane!
UsuńSmok jest najważniejszy!
OdpowiedzUsuńA jakże! bez smoka nie ma Krakowa, bez pierników nie ma Torunia!
UsuńBez krasnali nie ma Wrocławia! 😄
UsuńUwielbiam Kraków, niestety rzadko bywam, bo trochę daleko i nie po drodze, więc kolejny wypad ciągle się odwleka. Z tym większą przyjemnością obejrzałam Twoją relację. Pięknie tam!
OdpowiedzUsuńPięknie i na pewno wiele jeszcze do odkrycia!
UsuńKrakowa nigdy dość 😀 Ten wielojęzyczny tlum, to chyba jeden z największych problemów Krakowa, bo zmienił klimat centrum miasta, czytam też, że daje mały realny przychód, więcej kłopotu niż korzyści?
OdpowiedzUsuńA spacery nad Wisłą to najprzyjemniejszy z obowiązków turystycznych😉 zaliczyliście Kladkę Bernatkę i tę nową na Ludwinowie?
W wielu miejscach byliśmy poprzednio, wiele jeszcze przed nami!
UsuńNa kładkach nie udało się być...
Są miasta (taki jest właśnie Kraków) do których zawsze warto wracać. Dziękuję za spacer i pozdrawiam. 🤗
OdpowiedzUsuńTo prawda, podobnie Gdańsk, Wrocław, Kazimierz Dolny...
UsuńCzekam na wynik wyborów
OdpowiedzUsuńOby po Twojej myśli!
UsuńKiedyś, kiedyś dawno temu, sporo wycieczek zawiozłem do Krakowa.
OdpowiedzUsuńWycieczek nadal w Krakowie mnóstwo!
UsuńPiękna relacja, Bardzo dużo zwiedziliście, no nie wiem czy moje nogi by wytrzymały, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMy też z przerwami, kawka , obiadek, sjesta w hotelu:-)
UsuńPiękne zdjęcia! Miło było popatrzeć, poczytać i powspominać, pamiętam te miejsca! ;)) Oj musimy tam wrócić, lista miejsc do zwiedzenia coraz dłuższa! :D
OdpowiedzUsuńTeż lubię oglądać znane miejsca oczyma innych:-)
UsuńTak to już jest - przyjeżdża ktoś z daleka i zachwyca się, chodzi, zwiedza... a inny ktoś tu mieszka i nawet o tym nie myśli, za to marzy o innych miastach 😂 Zawsze pragniemy tego, czego nie mamy.
OdpowiedzUsuńNaturalna kolej rzeczy, sama czasami staram się patrzeć na miasto oczyma kuracjuszy...
UsuńCzuję ten sam ból, że nie wszystko zobaczę tam, gdzie jestem, bo albo nie ma czasu albo nie wiem o wszystkich interesujących miejscach, Wieczny niedosyt:) Pięknie wyglądasz w Krakowie, pasujesz do tego miasta w tym czerwonym energetycznym sweterku:)
OdpowiedzUsuńSweterek jest pomarańczowy, dziękuję :-)
UsuńTen niedosyt powoduje, że często wracamy w te same miejsca, by odkrywać nowe...
Trudno o Krakowie napisać coś nowego, ale fotograf się spisał :)
OdpowiedzUsuńOtóż to, najlepiej pisać o swoich wrażeniach:-)
UsuńDziękuje w imieniu fotografa:-)
No popatrz, a ja dopiero co w nocy wróciłam z Zawoi...
OdpowiedzUsuńw Krakowie miałem być we wrześniu, ale się porobiło, że nie pojechałem i w sumie nie wiadomo teraz, kiedy pojadę... wiem tylko skądinąd, że ciągle coś się tam zmienia, ten sklepik, czy kafejka zniknęły, za to pojawiły się inne, czyli miasto wciąż żyje, mimo niemłodego już wieku...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Dobrze było pospacerować z Tobą po Krakowie, poprzypominać to, co kiedyś się widziało.
OdpowiedzUsuńPiękna relacja z pięknego miejsca.
OdpowiedzUsuń