czwartek, 16 lutego 2017

Zwierzęta na szlaku...

Wędrówki, wycieczki, wypady obfitują często w spotkania ze zwierzętami. Najwięcej spotkać ich można oczywiście w ZOO, bo jeśli nie mamy odpowiedniego sprzętu i samozaparcia, to w lesie lub innych okolicznościach przyrody trudno jest o spotkanie z przedstawicielami fauny, a i refleks często trzeba mieć niezły, by dobre zdjęcie zrobić.
Zdarza się jednak, że na szlakach spotykamy kota, który się zabłąkał, psa, pilnującego muzeum, gęsi spacerujące po pałacowym ogrodzie czy lisie szczenię na górskiej ścieżce. O dziwo, w dobie mechanizacji dość często spotykamy konie, o krowach nie wspomnę, bo to widok nader swojski.
Nie ma co zbyt dużo pisać, zobaczcie sami, co udało nam się sfotografować w trakcie wycieczek.
Wpis ten natomiast dedykuję gospodarzowi bloga: Wojciech Gotkiewicz FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA, bo zachwyciły mnie Jego zdjęcia i opisy przyrody, którą umie podejrzeć jak mało kto...

O zwierzętach piszą także, a każda inaczej i piękne fotki zamieszczają:

Oto Ja

Ariadna

Gabunia

Jaga

Parrafraza

Gabrysia


wtorek, 14 lutego 2017

Czy tylko dla zakochanych?

Legenda o św. Walentym

Wiele,wiele lat temu, w dalekim kraju istniało stare opactwo.
Żyło tutaj i pracowało wielu mądrych i świątobliwych mężów.
Jeden z nich był zdolnym malarzem, inny grał na organach, jeszcze inny śpiewał cudowne pieśni.
Słowem - każdy z nich miał jakiś talent.
Ale wśród tych wielu mądrych mężów był jeden, który nie potrafił ani malować, ani śpiewać ,ani też grać na żadnym instrumencie.
Nie posiadał żadnego talentu. Był on jednak dobrym człowiekiem, który wszystko co robił, starał się robić jak najlepiej.
„Nie mogę zrobić nic wielkiego dla pana Boga, jestem prostym człowiekiem i nie zasługuję na to by przebywać wśród tych wszystkich wspaniałych ludzi w klasztorze”- mówił zakonnik.
Kiedy tak bił się z myślami i smucił w samotności, że nie posiada żadnego talentu, nagle usłyszał mocny i czysty głos: Zacznij od małych rzeczy Walenty.
Zakonnik rozejrzał się, ale nikogo nie było. ”To musiał być anioł”- pomyślał Walenty, zacznę właśnie od małych rzeczy – to mogę zrobić. Złapał za miotłę i posprzątał swój pokój, potem wyszedł popracować do ogrodu. Walenty uwielbiał pracę w ogrodzie, a kwiaty tam rosnące zdawały się kwitnąć tylko dla niego.
Pytano go: co ty robisz, że twoje róże są takie piękne? Kocham je, pielęgnuję - odpowiadał zakonnik.
Walenty ścinał najpiękniejsze kwiaty i rzucał przez mur klasztorny, ilekroć dzieci wracały ze szkoły drogą obok ogrodu zakonnika. Dobry Walenty radował się, gdy dzieci zdziwione wołały: Te róże spadły z nieba, przysłały je anioły.
Kiedy rodziło się dziecko we wsi, jego matka otrzymywała białą różę. Najpiękniejsze kwiaty otrzymywała panna młoda w dniu swego ślubu. Wszystkim dzieciom z okolicy Walenty posyłał jakiś upominek na urodziny: muszlę, kwiat lub słodycze.
Jeśli zobaczył płaczące dziecko tulił je w swoich ramionach, a gdy spotkał niegrzecznych chłopców pozdrawiał ich słowami: Pokój z wami, moi bracia.
Gdziekolwiek się pojawił ludzie mawiali : Oto dobry Walenty, z nim zawsze świeci słońce.
Po śmierci zakonnika wszyscy mieszkańcy wioski wspominali go ciepło. Zaproponowali, aby uczcić pamięć Walentego, by dzieci i wnuki wiedziały, jak dobrym był człowiekiem i jak wielkich rzeczy dokonał.
Dlatego w dniu imienin Walentego, ludzie z wioski obok klasztoru wysyłali sobie miłe listy i obdarowywali się podarunkami.

Od tamtych czasów do dziś Walenty jest pamiętany jako człowiek, który zwykłym rzeczom nadał rangę świętości, a dzień 14 lutego obchodzony jest jako dzień okazywania wyrazów sympatii i miłości.

Tę kartkę stworzyłam więc dla wszystkich sympatyków mojego bloga - niech ten dzień upływa Wam na radości z odrobiną słodkości, a czerwoną różę można kupić sobie samemu ( w razie braku ofiarodawcy) jako symbol pewnych wartości, które ważne są w życiu i dla poprawy nastroju po prostu...

(tłumaczenie własne tekstu z książki: Kołodziejska E. - Santa Claus and others. Warszawa 1991)

sobota, 11 lutego 2017

Dżungla za progiem...

Mieszkając w bloku na wielkim osiedlu marzymy albo o własnym ogrodzie, albo chociaż o roślinach, które są tego ogrodu namiastką, a które hodujemy w małych lub dużych doniczkach.
Szczęśliwcy posiadający własne domy mają także więcej miejsca dla roślin doniczkowych.
Miło jest także, gdy w miejscu, które jest naszym miejscem pracy zadbamy o obecność odrobiny zieleni. żywe rośliny dobrze działają na psychikę i na wzrok.
Gdy długo męczymy wzrok lub wykonujemy jakieś monotonne czynności, dobrze jest od czasu do czasu spojrzeć na nasze roślinki. A jaka frajda, gdy potrafimy wyhodować jakiś okaz z małej sadzonki.

Czasem spotykam się ze stwierdzeniem, że u kogoś żadne rośliny nie trzymają się, bo nie potrafi sie nimi zajmować. Tymczasem, większość roślin nie jest zbyt wymagająca, wystarczy trochę dobrej woli, jeszcze mniej czasu i minimum wiedzy teoretycznej.
Przecież mając w domu nawet chomika, zaczynamy od informacji: czym karmić, jak urządzić klatkę, na co zwracać uwagę, jeśli chodzi o zdrowie zwierzaka.

Podobno rośliny lubią muzykoterapię i przemawianie do nich, można także rzucać na nie urok, pod wpływem którego szybko marnieją. Miałam taki przypadek z difenbachią. Hodowałam ją wiele lat z małej sadzonki, osiągnęła ponad 1,5 m wysokości, miała duże, zdrowe liście, nie zaszkodziła jej nawet przeprowadzka. Mieliśmy kiedyś gości, delegację z pracy męża. Jedna z pań tak zachwycała sie difenbachią, głaskała liście, pomacała gruby pień i możecie nie wierzyć, ale po tej wizycie moja piękna roślina zaczęła gubić liście. Marniała w oczach...

Miałam w domu różne rośliny, wielkie i małe, teraz mamy małe i średnie, bo te wielkie są trudne do mycia, a sił z wiekiem ubywa. Wiele radości dają także rośliny kwitnące, które wprawdzie są często jednoroczne, ale za to wprowadzają wesoły nastrój i świeży powiew natury.
Czasami obserwuję, zwiedzając palmiarnie, jak rozrastają sie nasze małe roślinki w warunkach szklarniowych, nie mówiąc o takich samych okazach w środowisku naturalnym. W naszym parku przy pijalni wód mineralnych jest mała palmiarnia, do której często zaglądamy...
Jest tam także sadzawka z rybkami i klatka z małymi ptaszkami, które śpiewają jak gumowe zabawki, to chyba zeberki i mewki.
Luty to dobra pora, aby przesadzić rozrośnięte rośliny do nowych doniczek. Niektóre rośliny można przy okazji rozmnożyć na różne sposoby, a nowe doniczki, których jest teraz w sprzedaży dostatek urozmaicą każde wnętrze.
Dobierając rośliny do naszych mieszkań należy pamiętać, że soki niektórych gatunków są trujące, więc należy ich unikać tam, gdzie są małe dzieci lub zwierzęta. Nie należy też stawiać zbyt wielu roślin w sypialni, gdyż te w nocy zabierają nam tlen.
Nie przestawiajmy też naszych roślinek zbyt często, bo lubią raczej stać na ulubionym stanowisku.
A tak wyglądało u mnie weekendowe przesadzanie roślin, zdążą zaaklimatyzować się przed wiosennym wzrostem.