Wybraliśmy się w jeden z ostatnich mroźnych dni na poszukiwanie wiosny. Jeziora wielkopolskie są ogromne i pełne ptactwa, lubimy jeździć na obserwacje przyrodnicze wtedy, kiedy ludzi jak najmniej, a obcowanie z przyrodą daje tyle radości i dobrze robi na psychikę.
Woda w jeziorach zamarznięta, lód dość gruby, ale spękany, na tyle jednak mocny, aby utrzymać dość ciężkie łabędzie...
Co chwila w powietrze wzbijały się jakieś ptaki, ruch jak na ptasiej autostradzie.
Gdy tylko zbliżyliśmy się do pomostu przypłynęła cała łabędzia rodzinka. Jedno z rodziców trzymało sie jednak z daleka, obserwując czy nie dzieje się coś złego. Widać było, ze ptaki obcują z ludźmi, bo podpływały śmiało, nie tylko zresztą łabędzie.
Mieliśmy z sobą dwie bułki na wypadek nagłego głodu, ale jedną zjadły nam ptaki...
Gdy skończyły się okruszki łabędzia rodzinka oddaliła się w równym szyku, po czym podpłynął tata łabędź, dosłownie ułożył skrzydła w serce, jakby chciał podziękować za poczęstunek...
Bywaliśmy na tym brzegu często, łabędzie i kaczki to tutaj swojski widok, ale tym razem ruszyliśmy dróżką wokół jeziora, bo słońce mocno przygrzewało. Dokonaliśmy pewnego odkrycia, mianowicie doszliśmy do urokliwej zatoczki, gdzie nie tylko było ciepło i bezwietrznie, ale to był ten właściwy ptasi raj. Na jeziorze zero lodu, cisza bez oznak jakiejkolwiek cywilizacji, słychać było tylko ptaki, głosy i szelest skrzydeł - kaczki, gęsi, łabędzie, łyski - reszty nie rozpoznałam, nie jestem ornitologiem, więc wybaczcie. Nie mogliśmy nasycić się tym widokiem.
Ruszyliśmy z powrotem dopiero gdy porządnie zmarzliśmy , a żołądki domagały się paliwa.
W drodze powrotnej na innym jeziorze widzieliśmy wędkarzy, łowiących ryby pod lodem. Siedzieli tam kilka godzin, że też im nogi do lodu nie przymarzły. Kawałek dalej dostrzegłam także spacerowiczów z dziećmi, wychodzących na środek jeziora i dwie dziewczyny na łyżwach.
Jak mówiłam, lód był spękany, choć gruby, a tyle się mówi, by nie wchodzić na lód, gdy przygrzewa słońce i mróz słabnie...
piątek, 9 marca 2018
wtorek, 6 marca 2018
Ciekawostki o książkach cz.2
Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Kingston w Londynie dowodzi, że osoby, które lubią czytać książki, są milsze dla drugich niż ci, którzy wolą oglądać telewizję.
W ramach badania poproszono 123 osoby o udzielenie informacji na temat ulubionych form rozrywki. Następnie testowano umiejętności interpersonalne badanych. Opierając się na uzyskanych odpowiedziach, naukowcy odkryli interesującą zależność.
Otóż ci, którzy czytali więcej, zwłaszcza beletrystyki, wykazywali bardziej pozytywne zachowania społeczne, natomiast ankietowani preferujący oglądanie telewizji mogli być uznani za mniej życzliwych, ponieważ częściej przejawiali zachowania antyspołeczne i nie potrafili równie dobrze wczuwać się w położenie drugich.
Co ciekawe, umiejętności i zachowania interpersonalne miały związek z odmianą fikcji, którą badani preferowali. Wielbiciele romansów i dramatów okazywali drugim więcej empatii i rozumieli ich punkt widzenia, z kolei miłośnicy komedii najlepiej nawiązywali z drugimi kontakt.
Naukowcy zaznaczają, że ich badanie nie wyjaśnia związku przyczynowo-skutkowego. Nie wiadomo więc, czy czytanie czyni nas milszymi i bardziej empatycznymi, czy też osoby życzliwe i okazujące empatię mają większą skłonność do sięgania po fikcję literacką.
Warto jednak w kontekście tego przypomnieć inne badanie, przeprowadzone w 2013 roku przez naukowców z Uniwersytetu Stanowego Ohio, którzy stwierdzili, że telewizja ma wpływ na teorię umysłu u dzieci, a konkretnie osłabia ich zdolność do rozpoznawania przekonań, intencji, pragnień i wiedzy drugich osób.
O wartości książek powinna decydować przede wszystkim zawartość.
W świecie kolekcjonerów treść odgrywa jednak nieco mniej znaczącą rolę.
Bardziej istotna jest rzadkość danego tytułu lub historyczny kontekst – okoliczności powstania albo losy dzieła na przestrzeni lat.
Ważna jest także unikalna szata graficzna, osoba ilustratora czy użyte materiały…
Te najbardziej wyjątkowe z wyjątkowych pozycji potrafią osiągać zawrotne sumy.
Miejsce 1. Leonardo da Vinci „Kodeks Leicester” – 30,8 miliona dolarów
Miejsce 2. Zakon Świętego Benedykta „Ewangeliarz Henryka Lwa” – 11,7 miliona dolarów
Miejsce 3. James Audubon „Birds of America” – 11,5 miliona dolarów
Miejsce 4. Geoffrey Chaucer „Opowieści kanterberyjskie” – 7,5 miliona dolarów
Miejsce 5. William Szekspir „Pierwsze folio” – 6,166 miliona dolarów
Miejsce 6. Biblia Gutenberga – 4,9 miliona dolarów
Miejsce 7. Henri Louis Duhamel du Monceau “Traité des arbres fruitiers” (z ilustracjami Pierre Antoine Poiteau i Pierre Jean François Turbina) – 4,5 miliona dolarów
Miejsce 8. Klaudiusz Ptolemeusz „Cosmographia” – 4 miliony dolarów
Miejsce 9. J. K. Rowling „Baśnie barda Beedle’a” – 3,98 miliona dolarów
Miejsce 10. William Blake „Pierwsza księga Urizena” – 2,5 miliona dolarów
Czy przywiązujecie wagę do estetyki naczyń?
Jeśli tak to ucieszy Was wiadomość, że dwóch włoskich projektantów wyrobów przemysłowych, Sebastiano Ercoli i Alessandro Garlandini, stworzyło książkę, której kartki mogą również pełnić rolę talerzy do spożywania posiłków.
Książkę zaprojektowano z myślą o wystawie światowej EXPO w Mediolanie w 2015 roku, która poświęcona była żywności i zrównoważonemu rozwojowi.
W książce znalazły się przepisy kulinarne z całego świata, wszystkie strony uformowane są w kształcie talerza i pokryte nadającą się do recyklingu wodoodporną folią biopolimerową. Dzięki temu można je wykorzystać do smakowania potraw, na które przepisy znalazły się wewnątrz dzieła. Gdy kartka się zabrudzi, możemy ją oderwać i skorzystać z następnej.
Rzeźby z książką w roli głównej stoją w miastach całego świata, wszędzie nie uda się być, ale można podejrzeć na blogu…
I na koniec coś dla smakoszy, mianowicie torty inspirowane literaturą, na pewno poznacie o jakie książki chodzi...
W ramach badania poproszono 123 osoby o udzielenie informacji na temat ulubionych form rozrywki. Następnie testowano umiejętności interpersonalne badanych. Opierając się na uzyskanych odpowiedziach, naukowcy odkryli interesującą zależność.
Otóż ci, którzy czytali więcej, zwłaszcza beletrystyki, wykazywali bardziej pozytywne zachowania społeczne, natomiast ankietowani preferujący oglądanie telewizji mogli być uznani za mniej życzliwych, ponieważ częściej przejawiali zachowania antyspołeczne i nie potrafili równie dobrze wczuwać się w położenie drugich.
Co ciekawe, umiejętności i zachowania interpersonalne miały związek z odmianą fikcji, którą badani preferowali. Wielbiciele romansów i dramatów okazywali drugim więcej empatii i rozumieli ich punkt widzenia, z kolei miłośnicy komedii najlepiej nawiązywali z drugimi kontakt.
Naukowcy zaznaczają, że ich badanie nie wyjaśnia związku przyczynowo-skutkowego. Nie wiadomo więc, czy czytanie czyni nas milszymi i bardziej empatycznymi, czy też osoby życzliwe i okazujące empatię mają większą skłonność do sięgania po fikcję literacką.
Warto jednak w kontekście tego przypomnieć inne badanie, przeprowadzone w 2013 roku przez naukowców z Uniwersytetu Stanowego Ohio, którzy stwierdzili, że telewizja ma wpływ na teorię umysłu u dzieci, a konkretnie osłabia ich zdolność do rozpoznawania przekonań, intencji, pragnień i wiedzy drugich osób.
O wartości książek powinna decydować przede wszystkim zawartość.
W świecie kolekcjonerów treść odgrywa jednak nieco mniej znaczącą rolę.
Bardziej istotna jest rzadkość danego tytułu lub historyczny kontekst – okoliczności powstania albo losy dzieła na przestrzeni lat.
Ważna jest także unikalna szata graficzna, osoba ilustratora czy użyte materiały…
Te najbardziej wyjątkowe z wyjątkowych pozycji potrafią osiągać zawrotne sumy.
Miejsce 1. Leonardo da Vinci „Kodeks Leicester” – 30,8 miliona dolarów
Miejsce 2. Zakon Świętego Benedykta „Ewangeliarz Henryka Lwa” – 11,7 miliona dolarów
Miejsce 3. James Audubon „Birds of America” – 11,5 miliona dolarów
Miejsce 4. Geoffrey Chaucer „Opowieści kanterberyjskie” – 7,5 miliona dolarów
Miejsce 5. William Szekspir „Pierwsze folio” – 6,166 miliona dolarów
Miejsce 6. Biblia Gutenberga – 4,9 miliona dolarów
Miejsce 7. Henri Louis Duhamel du Monceau “Traité des arbres fruitiers” (z ilustracjami Pierre Antoine Poiteau i Pierre Jean François Turbina) – 4,5 miliona dolarów
Miejsce 8. Klaudiusz Ptolemeusz „Cosmographia” – 4 miliony dolarów
Miejsce 9. J. K. Rowling „Baśnie barda Beedle’a” – 3,98 miliona dolarów
Miejsce 10. William Blake „Pierwsza księga Urizena” – 2,5 miliona dolarów
Czy przywiązujecie wagę do estetyki naczyń?
Jeśli tak to ucieszy Was wiadomość, że dwóch włoskich projektantów wyrobów przemysłowych, Sebastiano Ercoli i Alessandro Garlandini, stworzyło książkę, której kartki mogą również pełnić rolę talerzy do spożywania posiłków.
Książkę zaprojektowano z myślą o wystawie światowej EXPO w Mediolanie w 2015 roku, która poświęcona była żywności i zrównoważonemu rozwojowi.
W książce znalazły się przepisy kulinarne z całego świata, wszystkie strony uformowane są w kształcie talerza i pokryte nadającą się do recyklingu wodoodporną folią biopolimerową. Dzięki temu można je wykorzystać do smakowania potraw, na które przepisy znalazły się wewnątrz dzieła. Gdy kartka się zabrudzi, możemy ją oderwać i skorzystać z następnej.
Rzeźby z książką w roli głównej stoją w miastach całego świata, wszędzie nie uda się być, ale można podejrzeć na blogu…
I na koniec coś dla smakoszy, mianowicie torty inspirowane literaturą, na pewno poznacie o jakie książki chodzi...
sobota, 3 marca 2018
Mój dom, moja twierdza!
Słucham czasami w pracy radia i wczoraj natknęłam się na informację, że ankieterzy GUS skarżą się na trudności w docieraniu do respondentów.
Wiele ankiet obecnie przeprowadzanych jest online, ale bywają takie, z którymi ankieterzy muszą dotrzeć osobiście.
Okazuje się, że nie wszędzie są mile widziani, niektórzy lokatorzy nawet poszczują ankietera psami.
Nie jest łatwo także tam, gdzie osiedla są ogrodzone, monitorowane albo apartamentowce są pod ścisłą ochroną i do środka dostać się nie jest prosto.
Bywa także, że gdy już ankieter dostanie się do domu z wieloma mieszkaniami, to nie każdy lokator drzwi otworzy, albo rozmawiać nie chce. Sami pracownicy GUS nawet nie bardzo się dziwią takiej sytuacji, bo czasy niebezpieczne, ludzie nieufni i nie każdy chce ujawniać swój stan rodzinny czy majątkowy, a o ankiety na temat przekroju społecznego głównie chodziło.
W audycji nie zdradzono jednak, jak GUS zamierza sobie z tym problemem poradzić.
Przyznam się, że także niechętnie nastawiona jestem do wszelkich domokrążców, zgodnie z zasadą, że dom jest moją oazą i chętnie goszczę tych, których zapraszam. Jeśli chcę kupić dywan, idę do sklepu, a o dogmatach wiary lub o rychłym końcu świata nie zamierzam dyskutować na schodach...
Kiedyś śmiałam się z własnej ostrożności, bo dzwonił ktoś do drzwi, byłam sama, a za drzwiami facet z kartką i długopisem.
Nie otworzyłam, bo faceta nie znałam, ale poczekałam czy otworzy sąsiadka.
Otworzyła, podpisała papier, okazało się, że pracownik spółdzielni mieszkaniowej roznosił rachunki.
Czy Wy także bywacie tak nieufni?
Wiele ankiet obecnie przeprowadzanych jest online, ale bywają takie, z którymi ankieterzy muszą dotrzeć osobiście.
Okazuje się, że nie wszędzie są mile widziani, niektórzy lokatorzy nawet poszczują ankietera psami.
Nie jest łatwo także tam, gdzie osiedla są ogrodzone, monitorowane albo apartamentowce są pod ścisłą ochroną i do środka dostać się nie jest prosto.
Bywa także, że gdy już ankieter dostanie się do domu z wieloma mieszkaniami, to nie każdy lokator drzwi otworzy, albo rozmawiać nie chce. Sami pracownicy GUS nawet nie bardzo się dziwią takiej sytuacji, bo czasy niebezpieczne, ludzie nieufni i nie każdy chce ujawniać swój stan rodzinny czy majątkowy, a o ankiety na temat przekroju społecznego głównie chodziło.
W audycji nie zdradzono jednak, jak GUS zamierza sobie z tym problemem poradzić.
Przyznam się, że także niechętnie nastawiona jestem do wszelkich domokrążców, zgodnie z zasadą, że dom jest moją oazą i chętnie goszczę tych, których zapraszam. Jeśli chcę kupić dywan, idę do sklepu, a o dogmatach wiary lub o rychłym końcu świata nie zamierzam dyskutować na schodach...
Kiedyś śmiałam się z własnej ostrożności, bo dzwonił ktoś do drzwi, byłam sama, a za drzwiami facet z kartką i długopisem.
Nie otworzyłam, bo faceta nie znałam, ale poczekałam czy otworzy sąsiadka.
Otworzyła, podpisała papier, okazało się, że pracownik spółdzielni mieszkaniowej roznosił rachunki.
Czy Wy także bywacie tak nieufni?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








