piątek, 8 grudnia 2023

Salon z promilami...

 Wyobraźcie sobie sklep, wielki jak salon samochodowy lub meblowy, z napisem Świat Alkoholi.

Poszliśmy kiedyś z mężem pozwiedzać, bo czasami szuka się alkoholu na prezent, więc warto mieć wybór gatunkowy i cenowy. 

Myślałam, że alkohole tam tylko drogie i mało znane, ale okazało się, że nic bardziej mylnego. Jedynie piwa nie było, a szkoda, bo warto by spróbować jakiego egzotycznego...

Swoją drogą, chyba alkoholu potrzeba Polakom najbardziej, bo w moim mieście już kolejny sklep z alkoholami i papierosami powstaje, a sklepów  innych branż nie ma wcale.

Pani zza lady zmieniała dekoracje, skakała po drabinie ja wiewiórka, ale i chętnie opowiadała o butelkach, promilach, beczkach i innych szczegółach.

Mąż słuchał uważnie, ja zwiedzałam i robiłam fotki.

Salon podzielony na działy. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje tyle gatunków i jeszcze więcej rodzajów opakowań. Bo przecież nie tylko butelki (duże, małe, gigantyczne, w postaci figurek porcelanowych czy różnych przedmiotów), także puszki, kartony, beczułki...
Sekcja dla miłośników militariów.

Sekcja meksykańska, niektóre opakowania dość makabryczne nawet...
Dział dla grzybiarzy i leśników...
Sekcja dla straszaków i instruktorów BHP.
Dział gigantycznych opakowań, gdy spytałam jak nalewa się z 5-litrowej butelki, pani powiedziała, że są specjalne kraniki...
Swoją drogą, w salonie jak w muzeum, ciekawe ekspozycje, nietypowe opakowania...
Okazało się także, że są alkohole kolekcjonerskie i to nie tylko z powodu zamiłowania do gatunku czy unikalnego opakowania. Inwestuje się w alkohole znane, długo leżakujące lub po prostu modne.
Tu przykład cenniejszych trunków  trzymanych pod kluczem. Ta butelka z lewej jeszcze niedawno kosztowała ponad 4 tysiące zł, teraz to już 11.200 zł, a to cena nie ostatnia, bo zostały podobno tylko 3 butelki w całym kraju...

Ciekawostką jest też to, że bywają alkohole, których ceny winduje się na aukcjach, przechowuje w sejfach, tylko pytanie, kto odważy się spróbować whisky za 2 mln funtów? A jeśli okaże się niesmaczna? 
A jeśli przez przypadek taka cenna butla zbije się? masakra! 

Podobno kiedyś, takie wylicytowane na aukcji wino okazało się kwaśne, no cóż, ryzyko zakupów dotyczy nie tylko drogich trunków.

wtorek, 5 grudnia 2023

Aktualności...

Grudzień jakoś lepiej nam się kojarzy, niż listopad, dzieciaki cieszy śnieg i lepienie bałwanów, czekamy na świąteczne spotkania z rodziną i mikołajkowe prezenty, rozpieszczamy się słodkościami, rozgrzewamy czekoladą i życzliwością.

W ramach grudniowego rozpieszczania poszliśmy przetestować nową cukiernię w mieście. Wystrój zadowoli zarówno zwolenników stylu klasycznego, jak i industrialnego, do końca grudnia promocje, w gablotach pyszne ciasta i pomysły na słodkie prezenty.


Próbowaliśmy sernika z wiśniami i kruszonką, do domu kupiliśmy kawałek sernika z czerwoną porzeczką. Wszystko pyszne!
Po lokalu jeździł sympatyczny robot, który zbierał brudne naczynia. Zaprojektowany też do obsługi gości, ale pani zza lady uprzedziła, że kawy nie rozwozi, bo nieco rozlewa...może poprawią oprogramowanie.
Robot częstował też rymowankami typu: po porcji sernika zły humor znika!
Humor poprawia też spacer do parku i dokarmianie zwierząt, sikorki tak oswojone, że jedzą czasami z ręki... mają taki zakątek w parku, gdzie zawsze znajdą jakieś przysmaki.

Taka kupa papieru i folii ( już i tak zgniecione) miała zabezpieczyć sanki przed wysyłką.
Skutek mizerny, bo sanki dotarły uszkodzone, dziecko rozczarowane. Sklep pieniądze zwrócił, bo na stanie nie było innych sanek, by wymienić na dobre... oby śnieg jeszcze dopisał tej zimy!.


Dopisek:
Wszystkim grudniowym solenizantom i jubilatom moc najlepszych życzeń posyłam i pozytywnej energii. Miejcie się dobrze, żyjcie na pełnych obrotach!


sobota, 2 grudnia 2023

Nagle i niespodziewanie...

 

Czasami robimy plany na przyszłość, bliższą lub dalszą. Miewamy zobowiązania, marzenia, jesteśmy w trakcie remontu, kursu, projektu...

Nagle jedna chwila, przypadek, choroba niweczą wszystko, co miało dotychczas znaczenie.

Nasze życie jest kruche, nie zawsze daje się je uratować, nie zawsze pomoc przychodzi w porę.

Może gdybyśmy więcej uwagi poświęcili znakom, jakie daje nasz organizm, wszystko potoczyłoby się inaczej?
Z drugiej strony, niektórzy z nas bardzo dbają o zdrowie, badają się i wykluczają kolejne zagrożenia, a nieszczęście przychodzi z zupełnie innej strony. Sami zdrowi lub bez obciążeń dostajemy rykoszetem i w jednej sekundzie nasz świat zmienia się diametralnie.

Dlaczego o tym piszę? Z dwóch powodów. 
Po pierwsze, oglądam ostatnio filmy o tematyce medycznej, które pokazują wiele różnych sytuacji zdrowotnych i rodzinnych, w których każdy może się znaleźć, a przy okazji polecam książkę "Niewyjaśnione okoliczności" R.Sheperda. Autor jest lekarzem i wyjaśnia, od jakich drobiazgów i zbiegów okoliczności zależy czy w danej sytuacji przeżyjemy...
Po drugie, jestem w wieku, gdy zaczynają umierać moi znajomi, koleżanki z pracy, gdy choroby dopadają nas kolejno, ograniczając aktywność, a tak trudno się z tym pogodzić...

Przykład:

 Pani K. osiągnęła wiek emerytalny, ale nie zamierzała szybko odejść na emeryturę, zawsze aktywna, pomysłowa, o pogodnym usposobieniu. Poznałyśmy się na konkursach i egzaminach, miło się z nią rozmawiało. Wiedziałam, że opiekuje się mamą staruszką na wózku inwalidzkim, często spotykałam je na spacerach. Dziwiło mnie, skąd tak krucha osoba bierze siłę na pchanie ciężkiego wózka , na pielęgnację chorej, zakupy itp.
Kiedyś trafiłam w markecie na zbiegowisko , jedna z klientek zasłabła, zadzwoniono po pogotowie, pracownicy sklepu zaopiekowali się klientką, która wydała mi się znajoma.
Była to pani K. Próbowałam się później czegoś dowiedzieć na temat jej zdrowia, miałyśmy wszak wspólne znajome.  Okazało się , że stan jej  matki pogorszył się, a więc i pracy przy staruszce przybyło, ale po incydencie w sklepie pani K. odeszła na emeryturę, by wreszcie odpocząć, może i wymagała jakiegoś leczenia? 
Gdy wróciłam od wnuka dowiedziałam się, że kilka dni temu odbył się pogrzeb pani K. Zmarła we śnie, matka nie mogła się jej rankiem dowołać. Na szczęście sąsiadka zaglądała do obu pań, wspierały się wzajemnie. Pytanie, co będzie z matką zmarłej? Nie wstaje z łózka, ma ponad 90 lat, na pogrzebie córki nie była...

Nie pierwszy to przypadek nagłej śmierci i nie ostatni. Każdy z nas pewnie zna podobne, a bywa, że owa nagła śmierć bliskiej  lub znajomej osoby to dopiero początek kolejnych problemów...



Dopisek:
Serdeczne wyrazy współczucia dla zaprzyjaźnionych blogerek i wspaniałych matek, które musiały zmierzyć się ze śmiercią swoich synów: Szarabajki oraz Iwony Zmyslonej.