niedziela, 28 stycznia 2018

Z Krzysiem o karnawale...

Dzisiaj kolejna rozmowa z Krzysiem, przyszedł w piątek by podzielić się spostrzeżeniami po zabawie klasowej.
Kto nie zna Krzysia i wcześniejszych rozmów z chłopcem, odsyłam do etykiety ROZMOWA.
Czytelnicy twierdzą, że dialogi z Krzysiem są bardzo pouczające, także dla dorosłych.

Chłopiec ma taki zwyczaj, że często zaczyna rozmowę, jakby przerwaną przed chwilą, kontynuuje myśl podjętą jeszcze pewnie na schodach, bo biblioteka znajduje się na trzecim piętrze.


- Dzień dobry, a u nas się pobili na zabawie…
- mieliście zabawę klasową?
- tak i nawet się przebraliśmy…
- czyli to zabawa karnawałowa!
- karnawałowa?
- karnawał to taki okres zabaw i pysznego jedzenia, wszyscy używają do woli , bo potem długi okres postu… a za co byłeś przebrany?
- za komboja !
- mówi się kowboja…
- kowboja? dziwne! mama tylko to zdążyła wykombinować, bo za mało czasu było… mieliśmy najpierw sie nie przebierać!
- ale mama dała radę, a pistolet miałeś?
- nie pistolet, tylko rewolwer - no pewnie, zabawkowy!
- no wiesz, ja dziewczyna jestem, nie odróżniam...
- a koleżanka przebrała się za Hawajankę i przymierzyła mój kapelusz, ale głupio wyglądała…
- mówimy za Hawajkę
- znowu dziwnie, nie wiem czy zapamiętam… a niektórzy przebrali się za diabły i chyba dlatego się pobili…
- a o co się pobili?
- jak zwykle, pewnie przez dziewczyny!
- a to dlaczego?
- kto to wie, ale zawsze biją się przez dziewczyny i nie chcieli tańczyć, a pani powiedziała, że wszyscy muszą się bawić, po to przyszli…
- i po to jest karnawał, by się bawić
- a ten post to po co?
- by przemyśleć swoje postępowanie, nie objadać się słodyczami i odpokutować za grzechy
- a długo ten post?
- no długo, chyba…
- to chyba lepiej nie mieć grzechów?
- nie zawsze się udaje, a dziś coś wypożyczysz?
- nie nie, przyszedłem tylko się przywitać…
I poleciał, pewnie przyjdzie znów po feriach opowiedzieć co robił i z kim...


czwartek, 25 stycznia 2018

Podróż sentymentalna...

Odbyłam podróż do miejsc kiedyś odwiedzanych, nie ruszając się z domu.
A to za sprawą książki Jadwigi Śmigiery MOJE WARSZAWSKIE ZWARIOWANIE, której okładkę widzicie obok na zdjęciu.
Nie jest to ani przewodnik, ani też pamiętnik, to raczej spacer po Warszawie w towarzystwie autorki, która nie tylko pokazuje swoje ulubione miejsca i opowiada ciekawostki, ale każdy spacer zmienia w subiektywne spojrzenie na miejsca i wydarzenia, wplatając epizody ze swego ciekawego życia.
Nawet znając stolicę lub wręcz przeciwnie, warto sięgnąć do tej nietypowej pozycji, bo w każdym wypadku znajdziecie dla siebie coś ciekawego.
Wydawca dołączył do książki zakładkę, co jest miłym i praktycznym prezentem dla czytelnika, a szata graficzna nawiązuje do dwóch poprzednich książek autorki, które także posiadam i polecam.

Dlaczego podróż sentymentalna?

Lata temu odwiedzałam regularnie Warszawę z moim chłopakiem, a obecnie mężem, który miał tam ciotkę o pięknym imieniu Róża. Pracowała na ulicy Rozbrat w jakiejś instytucji związanej ze sportem, dziś już nie pamiętam nazwy, a mieszkała najpierw w Sulejówku, potem w Warszawie na Siekierkach, wreszcie przy ulicy Czerniakowskiej w bloku z windą.
Ciotka pokazała nam wiele ciekawych miejsc, inne odkrywaliśmy sami, gdy ona pracowała...
Zachwyceni tym wszystkim czego brakowało na prowincji, spędzaliśmy poza domem całe dnie, nawet lody w Hortexie jedząc zamiast obiadu, także dla oszczędności.

Nie sposób opisać
wszystko, co stolica oferowała turystom z małego miasta, post musiałby mieć niewyobrażalną długość. Nie dotrwalibyście do końca. Miło było przypomnieć sobie wszystkie te miejsca, czytając książkę Stokrotki (nick blogowy autorki).
Dla porównania - Kamienne schodki z książki o Warszawie i ja na tych schodkach sto lat temu...zdjęcie kiepskiej jakości, ale cóż.

Z sentymentem wspominam spacery Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem na Stare Miasto, ciastka od Bliklego, eleganckie butiki i dla kontrastu stragany na Bazarze Różyckiego, wycieczki do ZOO, odczytywanie ciekawych historii z nagrobków powązkowskich.

Mój drugi romans z Warszawą miał miejsce w czasie praktyk studenckich. Przez miesiąc mieszkałam w stolicy, ucząc się praktycznej strony zawodu bibliotekarza w bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Dzięki temu udało mi się zwiedzić także zaplecze Biblioteki Narodowej, pachnący jeszcze farbą Zamek Królewski, wystawę Rembrandt i uczniowie w Muzeum Narodowym i wiele innych ciekawych miejsc.

Trzeci raz byłam w Warszawie służbowo i poza Centrum Nauki Kopernik niewiele widziałam, z daleka Stadion Narodowy i z taksówki Nowy Świat...

Lektura książki Jadwigi Śmigiery uświadomiła mi, że muszę naprawić wielki błąd czyli odwiedzić dzisiejsza stolicę, tym bardziej, że mogę liczyć na obecność tak wspaniałej przewodniczki jak autorka książki, obiecała mi to w dedykacji...

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Co robimy w łazience?

Podobno połowę życia spędzamy w łóżku, a ile w łazience?
Statystyka to suche dane, ale może dane statystyczne sprowokują nas do zastanowienia się nad naszymi nawykami?

Obliczono, że przeciętnie spędzamy w łazience około 30 minut, ale 37% kobiet i 15% mężczyzn na czynności higieniczne i kosmetyczne potrzebuje więcej niż godzinę...

Ostatnimi czasy także panowie zaczęli przywiązywać wagę do swej aparycji, odwiedzają gabinety kosmetyczne i korzystają z szerokiej oferty kosmetyków tylko dla panów, a nawet depilują całe ciało dla zwiększenia higieny, brrr...

Badacze podają, że 63% z nas lubi poczytać w łazience i nie tylko w wannie, wszak w większości łazienek są także tzw. miejsca ustronne. Tam nawet król piechotą chodzi...
Ale czytanie to nie wszystko, 24% ludzi nie wyobraża sobie pójścia do łazienki bez telefonu.
A co robimy z telefonem w takim miejscu? Otóż większość czyta jakieś teksty w Internecie, rozmawia ze znajomymi, czyta maile, a znaczna część korzysta z aplikacji (?) lub sprawdza co tam ciekawego na portalach społecznościowych. Jakoś nie wyobrażam sobie pisania maila do szefa w trakcie siedzenia na kibelku...

3% ludzi ogląda w łazience telewizję, pewnie szczęśliwcy maja odbiorniki, a reszta w telefonie lub tablecie...
Mnie na przykład najlepsze pomysły dopadają w wannie, nie wiem czy to kwestia lekkości, bo ciało traci na wadze tyle ...itd. czy zapachów czy odosobnienia i odcięcia od bodźców wszelakich z zewnątrz.

Ciekawostką jest dla mnie to, że 86% panów woli czytać w łazience, niż w innych miejscach...
A co czytamy w łazience?
- książki
- maile
- czasopisma i gazety
- napisy na butelkach i tubkach

Może jesteście ciekawi co takiego czytają panowie?
Na szczycie rankingu znalazły się pisma erotyczne, potem biografie sportowców, powieści kryminalne, rubryki kryminalne i sportowe w gazetach, wreszcie czasopisma o ogrodnictwie.

Panie natomiast
przeglądają pisma o urządzaniu wnętrz, czytają powieści romantyczne, magazyny o celebrytach lub modzie, a na końcu także znalazły się pisma o ogrodnictwie.

Marzeniem wielu z nas jest półka na wannie, a na niej książka, lampka szampana, a dla panów piwko i jeszcze jakiś przysmak - domowe rozkoszne SPA.

Niektórzy twierdzą, że zbyt długie przesiadywanie w łazience sprzyja rozwojowi wielu chorób...
ale kto by się tym przejmował?