Lubię przełom lata i jesieni, bo dni ciepłych jeszcze sporo, a upały już nie męczą. Dzieci w szkołach, wycieczek dużo mniej, łatwiej trafić na ciszę i spokój oraz bezludne zakątki.
Wpadamy więc w nowe lub ulubione miejsca na jeden dzień, niezbyt daleko, by nie spędzać większości czasu w aucie, a jednak uciec od rutyny codziennych spacerów.
Pyzdry - unikalny dom podcieniowy, a w nim kawiarnia z ogródkiem, pięknie, niedrogo i z przemiłą obsługą. To jest właśnie wspaniałe w małych miejscowościach, że ceny są na kieszeń przeciętnego człowieka, a smaki i jakość równie dobre, jak w renomowanych cukierniach.
Strefa relaksu nad wodą - jest pole dla kamperów, wiaty piknikowe i murale opowiadające historię miasteczka. Miło posiedzieć w ciszy i posłuchać szumu rzeki.
Ciążeń - łatwo przegapić na trasie ten kompleks parkowo-pałacowy, tym bardziej , że wjazd na teren niemożliwy, trzeba szukać parkingu w bocznych drogach.
Pałac należał niegdyś do biskupów poznańskich, obecnie mieści się tu dom pracy twórczej. Niestety zwiedziliśmy tylko z zewnątrz, ale i tak warto.
Park nieco zaniedbany, do rzeki coraz dalej, susza w Wielkopolsce potęguje się z każdym rokiem.
Kórnik - tyle razy byliśmy, a tu nowa instalacja, wielki napis, chyba każda miejscowość teraz ma podobne...no i pierwsze oznaki jesieni, ogołocone z liści kasztanowce, walka ze szkodnikami tych drzew przynosi mizerne rezultaty.
Pałuki - kraina jezior, zabytków, ciekawostek i udanych wycieczek...
W lasach też bywamy często, kiedyś zdziwiły nas tajemnicze znaki przy wejściu na ścieżki przyrodniczo-historyczne w Miradzu.
Małe jeziorko w lesie, w miejscowości Suchatówka, zawsze było tu sporo ptaków, teraz cicho i pusto... a wody coraz mniej.
Mamy stałe trasy we wrześniu - Pożegnanie lata w Dziekanowicach, Festyn Archeologiczny w Biskupinie, Jesień w arboretum w Kórniku.
Jesień potrafi nas miło zaskoczyć, nawet w listopadzie,
więc to nie koniec wypraw dalekich i bliskich.








Jak to dobrze jest podróżować. Można potem pięknie sobie wspominać- prawda? No i zabierać nas potem na piękne wycieczki i opowieści.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci Asiu...:-)
Podróże, to życie, aktywność i radość, ciągle nowe bodźce:-)
UsuńPałac majestatyczny!
OdpowiedzUsuńO Pałukach słyszałam, ma nawet stary przewodnik po przyrodniczych osobliwościach.
Pewnie, że to nie koniec wędrówek. 2 listopada startuje trzecia tura Lubelskiego Bonu Turystycznego, ale jak dotąd nie udało mi się wygenerować, zawsze się spóźniam.
Pałuki, to ciekawy region, polecam!
UsuńMuszę poczytać o tych bonach turystycznych...
Paluki to Żnin, prawda? Kojarzę z przejazdów nad morze, to wciąż mi nieznane rejony, kuszą, ale im człowiek starszy, tym mu dalej, niestety.
OdpowiedzUsuńWspaniałe wycieczki! Jaka różnorodność. Tylko pozazdrościć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Mnie jesień niczym nie zaskakuje, zawsze wiem, co będzie: I półrocze roku szkolnego, ciemności, kolejne epizody depresji... i tak do wiosny.
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, macie te nazwy miejscowości! W takim sensie, że dziwne 😎.
OdpowiedzUsuńPrzelomowy sezon pomiedzy jesienia a zima moze byc wspanialy a Twe zdjecia pokazuja ze byl.
OdpowiedzUsuńTesknie za taka pora roku bo jak wiesz mieszkam w jednej, oprocz paru stopni chlodniejszej pogody cala reszta taka sama przez caly rok az do znudzenia.
Zdjęcia wyglądają jak zrobione w środku lata a nie u jego schyłku albo na poczatku jesieni. Też bardzo lubię małe mieścinki bo najczęściej mają mnóstwo i fajnych miejsc, i uroku. A i w miejscach dobrze znanych zawsze można zauważyć coś nowego, no i warto do nich regularnie zaglądać żeby być na bieżąco z tym co się dzieje.
OdpowiedzUsuńMnie wczoraj zaskoczyły tłumy na leśnych ścieżkach. Co prawda pogoda była obłędna ale to w końcu środek tygodnia i powinno być spokojniej. Zaraz wskakuję na rower i jadę sprawdzić jak będzie dzisiaj.
Lubię takie wyprawy, najlepiej z przystankiem na kawę i coś, co skutecznie przekreśli wcześniejsze postanowienia dietetyczne. 😉 Małe miejscowości często mają więcej uroku niż turystyczne pewniaki. Szkoda tylko, że coraz częściej zamiast zachwycać się przyrodą, liczymy, ile jej jeszcze zostało.
OdpowiedzUsuń