Jedna pani starsza od drugiej, bardziej pochyła i cieplej ubrana, widocznie krążenie wolniejsze...
Spacerowały wolniutko, trzymając się za ręce, jedna milcząca, z oczami zmrużonymi od słońca, druga śmielej kroczyła chodnikiem, jakby była przewodniczką tej starszej.
Ile wyczytać można z twarzy, ruchu całego ciała i oczu, żywych i wesołych w pomarszczonej twarzy.
Młodsza opowiadała starszej o kwiatach w osiedlowych ogródkach, o Słońcu, które mocno już grzeje, o ptakach na drzewach i kotach na balkonach...
Widać było czułość w każdym geście, a to uwaga na krawężnik, a to apaszkę trzeba poprawić lub chusteczkę podać, bo oczy łzawić zaczęły.
Nie wiem, jakie więzy łączyły te spacerowiczki, bo podobieństwa rysów nie widziałam, ale jeśli to tylko sąsiadki lub przyjaciółki, to pozazdrościć takiego wsparcia na starość. Obie panie czerpią zapewne z tej relacji wiele dobrego.
Nie każdy ma rodzinę, która zadba o pogodną starość dziadka, babci, ciotki czy kuzyna. Zaprzyjaźniona duszyczka, z którą mamy serdeczne relacje, to może sposób na samotność w tzw. jesieni życia...


Najważniejsze są relacje, żeby były dobre, wnoszące coś miłego do ludzkiego życia (bez nich jest trudno).
OdpowiedzUsuńStarania muszą być dwustronne, co nie zawsze wychodzi, niestety.
UsuńPawda, kwestia jest taka, że trzeba się dobrać, charakterem, zainteresowaniami. Nie jest to łatwe w żadnym wieku :)
UsuńAle próbować warto:-)
UsuńWaznym jest okazywanie pomocy ale i nie wszyscy taka pomoc potrafia przyjac, co w pewnym wieku powinno nastapic. We dwoje (we wszystkich konfiguracjach wspolpracy) latwiej jest przezyc koncowke zycia.
OdpowiedzUsuńOby kazdy mial kogos, od ktorego moze przyjac pomocna reke. Oby ludzie inni (rowiesnicy, mlodsi, starsi) potrafili zrozumiec starosc i slabosc samotnosci... i podac te reke.
We dwoje o wiele łatwiej, ale pojedynczych przybywa, a otworzyć się na innych nie jest łatwo.
UsuńBudujący i przemiły obrazek - ten opisany i ten namalowany. Rysowałaś sama? Starość jest faktem nieuniknionym, nie ma co udawać, że nas nie dosięgnie. Dobrze widzieć takie optymistyczne sytuacje, w których widać wsparcie, pomoc i troskę.
OdpowiedzUsuńNie mam takich zdolności, pożyczyłam.
UsuńDobrze zadbać o relacje z innymi także spoza rodziny, bo z tą różnie bywa...
ech tylko westchnę, bo co tu mówić. okropny temat ta starość...
OdpowiedzUsuństarzy ludzie wiedzą, jak wygląda młodość i dorosłość a my nie wiemy jeszcze za wiele o starości. więc nie zawsze rozumiemy...
Wczoraj byliśmy w Ustce i sporo seniorów już spaceruje. tez widzieliśmy ładne pary :-) moja gmina dba o starszych samotnych ludzi, strażacy, KGW...i My jako sąsiedzi też. nie jesteśmy obojętni.
W punkt. Nie rozumiemy świata starych ludzi
UsuńJako młoda kobieta tez nie pojmowałam pewnych ograniczeń, teraz już bardziej, niestety...samo życie.
UsuńBrawa dla waszej gminy i mieszkańców!
Każdy chyba potrzebuje środowiska rówieśniczego. Dzieci i wnuki nie zapełniają dziury samotności.
OdpowiedzUsuńJa mam bardzo duże grono znajomych. Teraz. Ale co będzie za 20 lat?
Otóż to, póki się pracuje i wszyscy w miarę sprawni i mobilni, to jest O.K. Co będzie później, kto to wie?
UsuńŚwiat starych ludzi robi się trudny dla otoczenia, gdy w grę wchodzą choroby, demencja… A dla starych ludzi? Wszystko zależy od osobowości, aktywności, warunków życia. Ludzie są różni na starość, ale przecież młodzi też są różni…😉
OdpowiedzUsuńPrawda, niektórym samotność nie przeszkadza, ale najważniejsze, to być zdrowym i sprawnym...
UsuńSympatyczna migawka... akurat zbiegła się z całościowym spojrzeniem na ten temat ==> https://ewamaria.blog/2026/04/21/starosc-w-xxi-wieku/
OdpowiedzUsuńDzięki za adres, niektóre filmy znam, sporo jest także książek na ten temat:-)
UsuńJako osoba po 70-tce, życzę wszystkim pogodnej starości. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńI wzajemnie, Iwonko!
UsuńNie da się ukryć, że starość powyżej 75 lat rzadko jest fajna bo dochodzą różne choroby i coraz mniejsza sprawność organizmu nawet bez chorób.
OdpowiedzUsuńDziewięć dni temu skończyłam 83 lata. Co prawda nic szczególnego pod względem zdrowotnym mnie nie prześladuje a do Hashimoto już się przyzwyczaiłam bo jest ze mną od ponad 20 lat, ale jakoś coraz mniej spraw mnie "porywa" i inaczej odbieram wiele spraw niż 20 lat wcześniej. Oczywiście nadal wiele rzeczy mnie zachwyca lub denerwuje, ale coraz częściej głos wewnętrzny mi szepcze- "uspokój się kobieto, zawsze będzie to co ma być a kijkiem Wisły nie zawrócisz."
To taka mądrość życiowa, która podpowiada, kiedy warto zabrać głos, a kiedy lepiej milczeć...
UsuńPięknie Pani napisała. Dziękuję. 83 lata - piękny wiek. Dużo zdrowia życzę.
Usuńanonimowa72
Ponieważ wychowałam się wśród ludzi starszych (nie chodziłam do żłobka ani przedszkola), opiekowali się mną dziadkowie i siostry babci, zawsze mam wielki sentyment do ludzi starych. W jakiś sposób mnie wzruszają.
OdpowiedzUsuńJa obserwuję z rozczuleniem parę spacerującą po naszym parku, pan ma 102 lata, pani młodsza, oboje przytuleni...
UsuńZawsze wzruszają mnie takie obrazki, widoki w realu. Długo chodziły po moim mieście dwie panie, chyba siostry. Teraz młodsza chodzi sama. A jak widzę starsze pary trzymające się za rękę, to serce ❤️ mi topnieje.
OdpowiedzUsuńDobrego Joanno.
JoAnko, co z Twoim blogiem?!
UsuńSporo starszych par widuję, ale częściej chyba panowie odchodzą pierwsi.
UsuńNo właśnie, co z blogiem i czy u Ciebie wszystko dobrze?
Ukryłam blog. Nie wiem na jak długo, bo zrobiłam to, żeby go pochopnie nie skasować. Wciąż kradną mi wiersze, wypowiedzi i zdjęcia Joanny Pacuły. 😭
UsuńDobiła mnie alergia, jutro mam badania. Uściski! 😘🍀
Rozumiem , czekam więc i życzę dobrej diagnozy!
UsuńJakie to piękne, niestety moja przyjaciółka leżąca już 7 miesięcy pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńOj, to przykre bardzo!
UsuńPiękne to Asiu. Fajnie, że znalazły się obie. Bo niełatwo jest poznać taką osobę, z którą można nawiązać zdrowe relacje i być sobą przy tym.
OdpowiedzUsuńTo ja Tereska
UsuńTo prawda, Tereniu, nie z każdym nam po drodze, to niemal jak znaleźć skarb!
UsuńZgadzam się z Tobą w zupełności.
OdpowiedzUsuńLeszek Kołakowski napisał w swoim dekalogu- " Najważniejsi są przyjaciele , a potem chcieć nie za wiele."
Przyjaciel to słowo może dziś nieadekwatne. Ja bym dodała rówieśnicy i wszyscy, którzy troszczą się o nas i o których my się troszczymy, dla których coś znaczymy.
Pozdrawiam serdecznie
Pięknie i trafnie, bliskość i życzliwość nie muszą istnieć tylko w rodzinie...
UsuńNie każdy do tego się nadaje. Trzeba mieć w sobie pokorę i pogodę ducha, żeby rozjaśnić czyjeś smutki. - Wielkie serce i otwarty umysł.
OdpowiedzUsuńOj tak, zwłaszcza w opiece nad kimś starym i schorowanym, często zgorzkniałym, a różnie z tym bywa...
UsuńCzasem obcy ludzie są lepszą rodziną niż ta prawdziwa - Irena
OdpowiedzUsuńTo prawda, zdarza się i tak.
UsuńBardzo chciałabym zamieszkać na tę resztę życia, która mi została, z przyjaciółką. Tyle, że takie wzbudzające czułość obrazki ze spaceru w parku, to jak zdjęcie na fb. Rzeczywistość nie jest już tak sielankowa. Stary człowiek potrzebuje opieki młodszego. Dwie staruszki same sobie nie poradzą. Jeśli Młodszy pomaga mi z oddaniem, nie podejrzewam go, żeby mu się ono ostało, gdybym się rozdwoiła :)
OdpowiedzUsuńTrudno powiedzieć, znasz go najlepiej, ale pewnie mniej swobodnie by się czuł, wiele zależałoby od tej przyjaciółki.
UsuńDwie staruszki dla towarzystwa na co dzień, a pomoc zawsze potrzebna w trudnych sprawach...
Dobrze mieć kogoś bliskiego również spoza rodziny, z kim można po prostu spędzać czas... Jakość życia w mocno podeszłym wieku bywa różna, dawni znajomi i przyjaciele często odchodzą, więc życzenia pogodnej starości są trafniejsze niż tylko dożycia imponującego wieku.
OdpowiedzUsuńTaka osoba to skarb, ale zdarzają się relacje które są trwałe i niezawodne, wspierające się i miłe dla każdej ze stron.
OdpowiedzUsuńGdyby tak szkło dwóch facetów na pewno wzbudziliby złe emocje.
Piękna historia! Mam to szczęście, że moja szefowa (też po 80.!) jest takim człowiekiem. Wspiera swoje sąsiadki, koleżanki.. A nam do apteki przynosi ciepłe racuszki czy placki ziemniaczane.. Niesamowita kobitka! :)
OdpowiedzUsuńTen spacer mieści w sobie coś, czego nie da się zaplanować: zwykłą obecność, która z czasem staje się bezcenna. Może właśnie tak wygląda dobrze przeżyta codzienność - w czyimś tempie, nie w swoim. I może na koniec to nie wielkie więzy, tylko takie drobne, wydeptane razem ścieżki okazują się najtrwalsze :)
OdpowiedzUsuń