Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogerki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogerki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2025

Żegnaj, Haniu!

 

Nawet nie wiem, jak zacząć, ale obiecałam sobie, że najpierw pożegnam Hanię. 

O Jej nagłej śmierci dowiedziałam się w dniu wyjazdu na lotnisko i nie zdążyłam nawet otrząsnąć się z szoku, a co dopiero napisać cokolwiek.

Dopiero co pisałyśmy w komentarzach, że obie będziemy na Rodos, ja od 5 września, a Ona od 12.

Hania była wspaniała pod każdym względem - serdeczna, życzliwa, gościnna. Gdy odwiedziłyśmy ją w domu razem z Alicją, inną blogerką, ugościła nas wspaniale i podarowała na drogę dżemy własnej roboty. 

Niedawno płakała nad ulubionym kotem, którego leczyła i karmiła, cieszyły ją owoce z ogrodu i każdy kwiat. Zamierzała  udzielać  się w Kole Gospodyń Wiejskich, dużo czytała , kilka dni wakacji spędziła z wnukami.

Uwielbiała podróże i pobyty w SPA, z każdej wyprawy przywoziła ciekawe obserwacje, zbierała małe ceramiczne naczynka.

Ta nagła śmierć na wielu osobach odciśnie swe piętno.

Haniu, każdy cal greckiej ziemi podziwiałam, myśląc o Tobie. 

Może gdzieś tam, znajdziesz swój mały RAJ.

sobota, 2 grudnia 2023

Nagle i niespodziewanie...

 

Czasami robimy plany na przyszłość, bliższą lub dalszą. Miewamy zobowiązania, marzenia, jesteśmy w trakcie remontu, kursu, projektu...

Nagle jedna chwila, przypadek, choroba niweczą wszystko, co miało dotychczas znaczenie.

Nasze życie jest kruche, nie zawsze daje się je uratować, nie zawsze pomoc przychodzi w porę.

Może gdybyśmy więcej uwagi poświęcili znakom, jakie daje nasz organizm, wszystko potoczyłoby się inaczej?
Z drugiej strony, niektórzy z nas bardzo dbają o zdrowie, badają się i wykluczają kolejne zagrożenia, a nieszczęście przychodzi z zupełnie innej strony. Sami zdrowi lub bez obciążeń dostajemy rykoszetem i w jednej sekundzie nasz świat zmienia się diametralnie.

Dlaczego o tym piszę? Z dwóch powodów. 
Po pierwsze, oglądam ostatnio filmy o tematyce medycznej, które pokazują wiele różnych sytuacji zdrowotnych i rodzinnych, w których każdy może się znaleźć, a przy okazji polecam książkę "Niewyjaśnione okoliczności" R.Sheperda. Autor jest lekarzem i wyjaśnia, od jakich drobiazgów i zbiegów okoliczności zależy czy w danej sytuacji przeżyjemy...
Po drugie, jestem w wieku, gdy zaczynają umierać moi znajomi, koleżanki z pracy, gdy choroby dopadają nas kolejno, ograniczając aktywność, a tak trudno się z tym pogodzić...

Przykład:

 Pani K. osiągnęła wiek emerytalny, ale nie zamierzała szybko odejść na emeryturę, zawsze aktywna, pomysłowa, o pogodnym usposobieniu. Poznałyśmy się na konkursach i egzaminach, miło się z nią rozmawiało. Wiedziałam, że opiekuje się mamą staruszką na wózku inwalidzkim, często spotykałam je na spacerach. Dziwiło mnie, skąd tak krucha osoba bierze siłę na pchanie ciężkiego wózka , na pielęgnację chorej, zakupy itp.
Kiedyś trafiłam w markecie na zbiegowisko , jedna z klientek zasłabła, zadzwoniono po pogotowie, pracownicy sklepu zaopiekowali się klientką, która wydała mi się znajoma.
Była to pani K. Próbowałam się później czegoś dowiedzieć na temat jej zdrowia, miałyśmy wszak wspólne znajome.  Okazało się , że stan jej  matki pogorszył się, a więc i pracy przy staruszce przybyło, ale po incydencie w sklepie pani K. odeszła na emeryturę, by wreszcie odpocząć, może i wymagała jakiegoś leczenia? 
Gdy wróciłam od wnuka dowiedziałam się, że kilka dni temu odbył się pogrzeb pani K. Zmarła we śnie, matka nie mogła się jej rankiem dowołać. Na szczęście sąsiadka zaglądała do obu pań, wspierały się wzajemnie. Pytanie, co będzie z matką zmarłej? Nie wstaje z łózka, ma ponad 90 lat, na pogrzebie córki nie była...

Nie pierwszy to przypadek nagłej śmierci i nie ostatni. Każdy z nas pewnie zna podobne, a bywa, że owa nagła śmierć bliskiej  lub znajomej osoby to dopiero początek kolejnych problemów...



Dopisek:
Serdeczne wyrazy współczucia dla zaprzyjaźnionych blogerek i wspaniałych matek, które musiały zmierzyć się ze śmiercią swoich synów: Szarabajki oraz Iwony Zmyslonej.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Podziękowanie...

Jak tu nie wierzyć w dobre wibracje, które łącza ludzi? Dziś pragnę podziękować wszystkim odwiedzającym mój blog, piszącym komentarze, a najbardziej lubię, gdy tak rozmawiacie ze sobą i mogę obserwować, jak dyskusja pięknie się rozwija. Szczególne dziś podziękowanie należy się dwóm blogerkom, które bardzo mnie wzruszyły. Dlaczego?
KATARYNKA napisała dla mnie wiersz, który pozwoliła przytulić, więc zamieściłam go w zakładce GOŚCIE, ale możecie też przeczytać u Niej na blogu, serdecznie zachęcam.
Druga - Oto Ja - ostatni swój post o dziecięcych lekturach zadedykowała "ku uciesze Pani od Biblioteki", zaglądając tam macie okazję przypomnieć sobie, co czytaliście w dzieciństwie.

Pozwólcie, że podziękuję na swój sposób wszystkim Wam, dzięki którym moje pisanie nabiera sensu każdego dnia:

Jestem szczęściarą
nikt nie zaprzeczy,
dostałam dar od losu,
by na krążące
w głowie myśli
tak sprytny znaleźć
sposób.

Jestem szczęściarą
bo na mym blogu
osób ciekawych bez liku,
zaszczytem dla mnie
gościć je wszystkie
i co dnia doświadczać
zachwytu.

Jestem szczęściarą
bo mogę także
im wszystkim podziękować,
że dzielą ze mną
moją pasję
i pomagają mi
blogować.

Za wszystkie miłe
słowa, gesty
za każde serce
na dłoni
DZIĘKUJĘ WAM
moi kochani i nisko
chcę się ukłonić!