Takie niespodzianki uwielbiam! Wracamy z wycieczki, a tu przesyłka w skrzynce. Poznaję pismo nadawcy i jeszcze na schodach rozrywam kopertę.
sobota, 1 sierpnia 2026
Na karuzeli...
sobota, 18 lipca 2026
Zapiski codzienności cz.41
Pisałam o książkach zakupionych na Festiwalu Pisarzy Niezależnych. Jedna już przeczytana. Powiem krótko - fabuła dość ciekawa, choć pomysł nienowy. Zabrakło tego czegoś, ale najbardziej przeszkadzały błędy, i to nie tylko literówki, dziwny spis treści i ciągłe powtórki, jak dla czytelników z zanikiem pamięci krótkotrwałej. Dialogi też nie były idealne, mówiąc delikatnie...
Gdyby to był debiut, to jeszcze, ale z kolejnymi książkami powinien pisarz się rozwijać, prawda?
piątek, 15 listopada 2024
Magiczne stoliki
4. stolik zamieniający ludzi w poetów, a jeśli jesteś poetą, doskonalisz się w pisaniu haiku, na przykład o miłości: "pióro w prawej, serce po lewej, a ty wszędzie!"
5. stolik wybaczania samemu sobie - każdy ma za sobą jakieś złe decyzje, niefortunne słowa, ale nie można żyć przeszłością, kiedyś trzeba ruszyć dalej!
"życie można zrozumieć patrząc w przeszłość, ale żyć można wyłącznie patrząc w przyszłość"
6. stolik pożegnań - siadasz przy nim na ostatnie spotkanie z kimś, kogo więcej nie zobaczysz...
A wszystkie te magiczne przeżycia, refleksje i cytaty znalazłam w książce, której okładka poniżej.
piątek, 21 czerwca 2024
Po prostu iść...
Nie jest to książka dla każdego...wiele osób powie nawet, że mało się tam dzieje, że bohater bywa irytujący.
niedziela, 15 października 2023
Wynotowane...
Wspominałam już, że lubię zaznaczać w książce lub wynotowywać ciekawe fragmenty lektur, złote myśli, przypowieści, ciekawostki.
poniedziałek, 29 maja 2023
Dwa spojrzenia
Lubię lektury, które dostarczają nie tylko wrażeń estetycznych, ale poruszają interesujące tematy, zmuszają do refleksji, a nawet dyskusji.
W jednej z takich książek* znalazłam ciekawe spojrzenie na aktualne sprawy tego świata, a w zasadzie dwa spojrzenia przedstawicieli różnych pokoleń - starszego pana przy końcu życia i młodej kobiety, która mogłaby być jego wnuczką.
Wypowiedzi wydadzą się Wam zapewne znajome, ale uprzedzam, że nie dotyczą Polski, więc może nasze cechy narodowe nie są tylko naszymi?
Spojrzenie starszego pana:
M. martwił się o swój kraj. Coś psuło się gdzieś w głębi, następował powolny rozkład, zatracała się różnica między dobrem, a złem.
Zupełnie jakby setki cynicznych szczurów podgryzały każde włókno, cierpliwie rok po roku, aż wszystko zaczęło się rozłazić i zmieniać w kadź pełną szarej mazi wymieszanej z nienawiścią do samych siebie.
Opary owej mikstury zaczęły wydobywać się ze szkolnych klas, z ust prezenterów wiadomości, z ekranów kin i telewizorów i zaczynały powoli zmieniać sposób patrzenia na własny naród, aż doszło do tego, że duma z własnego kraju stała się czymś groteskowym, patriotyzm głupotą, a sugestia, że ludzie powinni myśleć o sobie, uważana była za przejaw braku wrażliwości.
Historię zmieniano z godziny na godzinę, bohaterów wykorzystywano do uzasadnienia politycznych decyzji. M. czuł, że żyje w państwie, w którym jedni mają wolność słowa, a inni nie.
(...) obecnie kraj wolności oznaczał co innego. Każde pokolenie było słabszą wersją swoich poprzedników, tak że szybko stawali się narodem narzekającym i domagającym się łatwego życia - wręcz tego oczekującym (...) teraz już nawet młodzi nie wyprowadzają się od rodziców, miał wrażenie, że wszystko schodzi na psy!
Spojrzenie młodego pokolenia:
Och, teraz dzieje się tyle wspaniałych rzeczy. Codziennie odkrywane są nowe leki, ludzie są coraz bardziej tolerancyjni i otwarci na innych: na inne rasy, religie, style życia.
Życie jest dziś łatwiejsze, kobiety mogą zrobić wszystko, co chcą, a do tego Internet! (...) Wierzcie mi, uważam, że dorastałam w najlepszych czasach!
Mam nieodparte wrażenie, że spojrzenie starszego pana pasuje do naszych realiów i moich odczuć, co nie znaczy, że nie doceniam zmian, jakie nastąpiły, ale boję się tych, które nadchodzą...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
* Flagg F. - Całe miasto o tym mówi, Kraków, Wydawnictwo Literackie, 2018
wtorek, 1 listopada 2022
Pupoświecenie :-)
Tytuł zabawny, ale taki ma jeden z rozdziałów w książce, która wpadła mi w ręce. Książka niby dla młodego czytelnika, a sama chętnie przeczytałam i wiele się dowiedziałam nowego.
Pupy, ogonki i kuperki napisał przesympatycznie Mikołaj Golachowski, doktor nauk przyrodniczych, polarnik i podróżnik, przy współpracy Marii Bulikowskiej.
W krótkim wstępie autor pisze:
"Są na świecie pupy, o których nie śniło się filozofom! Bo któż mógłby wymyślić pancerny tyłek australijskiego wombata? .... Jeśli dodamy do tego jeszcze fantazyjne ogony, to okaże sie, że przyroda w pupach zwierzątek ukryła wiele fascynujących zjawisk i tajemnic!"
Poznajemy więc w tej książeczce niektóre zwierzęta od pupy strony. A swoją drogą mówimy: delikatny jak pupa niemowlaka; świecić goła pupą; ładna pupa to nie wszystko; zbić pupę na zgniłe jabłko; odwrócić się do kogoś pupą...
czwartek, 13 października 2022
Co Ty wiesz o Laponii?
Bardzo lubię książki, które obok warstwy fabularnej niosą sporą dawkę konkretnej wiedzy, w tym wypadku o Laponii i jej dawnych mieszkańcach.
czwartek, 20 stycznia 2022
Okiem nastolatka...
Lubię czasami poczytać w przerwie śniadaniowej, to wiecie.
sobota, 6 listopada 2021
Wywiad z autorką
Mam przyjemność zaprezentować Wam nowa książkę Gabrysi Kotas, znanej wielu czytelnikom z blogów Pogodna Dojrzałość oraz Z głosu serca.
Wywiad z Gabrielą Kotas
1. Przede wszystkim gratulacje z okazji udanej premiery, która to już
publikacja?
Dziękuję bardzo za gratulacje. „Uśpione niebo”, to już moja ósma książka, jednak jest ona pierwszą moją samodzielną powieścią.
Do tej pory były tomiki zawierające moje wiersze, książki dla dzieci i książka stworzona z historii życia ośmiu kobiet. ( Bez) ludna wyspa, w której miałam przyjemność gościć także i Ciebie, Asiu.
2. Wiem, że tym razem ze szczególną tremą czekałaś na gotowe dzieło
od wydawcy, skąd ta trema?
Nie do końca nazwałabym to tremą, to raczej ciekawość. Ciekawość tego, co poczuję kiedy będę trzymała w rękach swoją powieść i ciekawość tego, co poczują czytelnicy, kiedy ją już przeczytają.
Może trochę było w tym tremy , bo to jednak, mimo wszystko - mój „debiut”
3. Czy trudno było zdobyć sponsorów i jak to się robi?
Od tego trzeba zacząć, że porzuciłam już marzenia o tym, iż kiedyś moją książkę wyda jakieś popularne wydawnictwo, które zrobi to nie żądając zapłaty.
Po pierwsze, jest to potwornie długi czas oczekiwania ( Gdy dostałam odpowiedź dotyczącą jednej z książek, ja miałam już wydane 3 kolejne)
Po drugie - nastała moda na wydawanie książek , których „ autorami” są celebryci, bo ich nazwiska głośno krzyczą z księgarskich półek. Zatem zysk gwarantowany.
Miałam zamiar poradzić sobie - jak zwykle - sama, lecz zbyt bliska odległość czasowa od wydania
( Bez) ludnej wyspy, sprawiła, że koszt jej wydania jeszcze mi się nie zwrócił i stąd ta decyzja.
W pewnej grupie na FB, w której zebrane są kobiety biznesu, przedstawiłam propozycję zamieszczenia logo firm, które chciałyby się zareklamować na okładce książki - w zamian za finansowe wsparcie.
Nie było to prywatne pisanie wiadomości, kiedy zawsze można udać , że się jej nie otrzymało, tylko propozycja przedstawiona w grupie kilkunastu tysięcy kobiet biznesu.
Przedstawiłam w miarę szczegółowo tematykę książki i niewiele się spodziewając zamknęłam temat.
Ogromne było moje zdziwienie, kiedy zaczęły pojawiać się propozycje i to bardzo konkretne z dokładnie podanymi ,oferowanymi sumami.
Decyzje te zapadały po zapoznaniu się z tematyką książki z założeniem, że odniesie sukces , a reklama firmy pójdzie w świat i będzie długo po nim krążyła.
Były też obietnice nie dotrzymane - oczywiście , ale na okładce książki można już dziś zobaczyć, kto obietnicy dotrzymał.
4. Czy jesteś zadowolona ze współpracy z wydawnictwem “Studio Wydawnicze Million”?
Czy jestem zadowolona? Ja jestem zachwycona!
Tak długo szukałam, a to Wydawnictwo jest w moim mieście. Co tu dużo mówić - ludzi z pasją w oczach i działaniu nie trzeba reklamować.
Pierwszy raz moja książka została tak szumnie zapowiedziana, wypromowana - jak bym sobie nawet wymarzyć sama nie potrafiła.
Współpraca przy tworzeniu, korektach i każdym etapie powstawania książki , była przewspaniała i teraz tak myślę, że to Wydawnictwo jest dla mnie nagrodą za wieloletnią moją cierpliwość i konsekwencję w działaniu. Do tej pory to ja byłam dla moich książek praktycznie wszystkim: autorem, redaktorem, sama nauczyłam się promować swoje dzieła i je rozprowadzać.
Myślę, że to wszystko było potrzebne , bo poznać i docenić, jaka jest różnica - kiedy nagle dzieło wpada w ręce takich profesjonalistów.
5. Może nazwa wydawcy wróży co najmniej milion czytelników?
Mam nadzieję, że tak, chociaż wydawnictwo oferuje „ milion emocji każdego dnia”
Ale „milion czytelników” - całkiem dobrze brzmi :)
6. Milion emocji to więcej warte, niż milion egzemplarzy, tak myślę.
Książka dotyczy trudnego tematu, czy jesteś przygotowana na
nieprzychylne recenzje lub po prostu złośliwości, przecież nawet film
KLER „obrażał” uczucia religijne niektórych osób.
Przyjęłam, Asiu jedną zasadę, którą zresztą ogłosiłam publicznie w jednym z moich filmów( na kanale YT) , dotyczących książki „ Uśpione niebo”
Ja nie podejmę dyskusji z nikim, kto książki nie przeczytał i tego mam zamiar się trzymać.
A jeśli tak będzie, to nieprzychylnych recenzji się Asiu, nie obawiam - ale z każdym chętnie temat przedyskutuję.
Są natomiast już osoby, które po zobaczeniu okładki , delikatnie mówiąc - skreśliły mnie oraz moją książkę.
Szkoda, bo widać - nie wierzą ani we mnie, ani w to, że krzyż , który znajduje się na okładce - musi tam być, a dlaczego? No właśnie - odpowiedź w książce.
Są też oczywiście osoby, które przestrzegają innych przed sięgnięciem po książkę i pewnie takich też będzie jeszcze więcej, ale myślę, że one pierwsze po nią sięgną, nikomu nic nie mówiąc, a potem - mam nadzieję, będzie im po prostu wstyd.
To, że dotykam tematu „ związek z księdzem” nie oznacza, że chcę obrazić Boga. Wręcz przeciwnie, bohaterka stoi po przeciwnej stronie przepaści , patrzy na krzyż który znalazł się tak daleko za sprawą sługi bożego.
Jeśli jednak dla kogoś ksiądz Bogiem jest - bo i tak bywa , to tylko żałować takiego człowieka.
7. Przestrzeganie przed czytaniem książki może być też niezłą reklamą, wszak bywamy przekorni.
Ja już to wiem, ale na pewno czytelników zainteresuje, jaki procent
fabuły oparłaś na prawdziwych osobach i zdarzeniach?
Trudno tu mówić o procentach.
Moja koleżanka czyta właśnie książkę i tylko co jakiś czas pisze do mnie „ cała Gabrysia, cała ona” :)
Kto mnie zna, ten mnie tam odnajdzie , moje przeżycia, wspomnienia i emocje.
Tytułowa historia i cały wątek jest zbiorem prawdziwych historii i emocji. W książce znajduje się jednak dużo zdarzeń fikcyjnych , które to wszystko razem łączą w całość.
8. W książce występują też prawdziwe miejscowości, czy wszystkie
poznałaś naocznie?
Aż mi się oczka zaświeciły Asiu.
Oczywiście, że tak. Nad Bugiem - jak sama wiesz, bywałam bardzo często i zakochałam się w tamtych stronach. W Dusznikach, jak wiesz też bywałam i bywam do tej pory razem z mężem, którego tam poznałam.
A Śląsk ? To wszystko, co dzieje się na Śląsku - to tu, gdzie się urodziłam i mieszkam .
9. Miałam okazję towarzyszyć Twoim bohaterom w czasie powstawania
powieści i zauważam inne zakończenie historii, które sugeruje ciąg
dalszy.
Czy będzie następna część, a może cykl?
Jedna z pierwszych opinii po przeczytaniu książki , jest taka „ czekam na kolejną część”
A ja oczywiście , już ją piszę , bo przecież historia sama domaga się dokończenia.
10. Gdybyś miała krótko określić przesłanie płynące z opowiedzianej historii, jak by brzmiało?
Nie przestrzegę kobiet, przed źle ulokowaną miłością. Serca rządzą się swoimi prawami i zawsze idą przed rozumem. Temu zapobiec się nie da. Chcę jednak pokazać, że nawet gdy wydaje nam się, że w nas nie ma już miłości , bo oddaliśmy ją drugiemu człowiekowi, który ją sprzeniewierzył - jest jeszcze coś.
Jest miłość i szacunek do samego siebie i tego - jeśli same o to nie zadbamy - ani nam nikt nie da, ani też nikt nie odbierze.
A na to nigdy nie jest za późno.
11. Czy możesz zdradzić czytelnikom, jaki jest pierwszy odzew, bo
sprzedano już sporo egzemplarzy, także w przedsprzedaży.
„ Książka nieprzespanych nocy” - to pierwsze, co mi przychodzi do głowy, bo ten motyw występuje w każdej opinii, która do mnie dociera.
„ zarwałam noc, bo nie mogłam przerwać czytania”
„ czemu chcesz, żebym się nie wyspała”
„ czytałam do północy”
„ noc nieprzespana” i tak dalej…
Bardzo podobało mi się zdanie jednej z czytelniczek „ Szczerze powiem, że po temacie spodziewałam się ciężkiej lektury, ale miło się zaskoczyłam. Mimo poruszonego tematu, czytało się bardzo przyjemnie”
Dziękuję za rozmowę i za egzemplarz z dedykacją i już czekam na kontynuację.
piątek, 27 sierpnia 2021
Kloszard...
Kloszard, włóczęga, bezdomny - wiele synonimów, najczęściej zabarwionych negatywnie, ale na to w jakimś stopniu sobie zapracowali...
środa, 21 lipca 2021
Ucieczka przed życiem...
Po lekturze ciekawej książki mam ochotę podzielić się swoimi wrażeniami, a być może zachęcić do jej przeczytania inne osoby.
Lubię książki, które oprócz emocji dostarczają wiedzy, zmuszają do refleksji i długich dyskusji na różne tematy.
Taką książką jest opowieść o Marii Czubaszek, pióra Violetty Ozminkowski.
Nie jest to typowa biografia, raczej obraz życia i twórczości niezwykle ciekawej osoby, widzianej oczami i sercem równie ciekawych osób, takich jak: Wojciech Karolak, Artur Andrus, Jerzy Dobrowolski.
Wynotowałam, co często robię, niektóre ciekawostki, które mogą stanowić zachętę do zapoznania się z całością. Dają także wgląd, choć minimalnie w osobowość pani Marii, którą widzowie i czytelnicy znali tylko z mediów, podziwiając jej cięte riposty i dystans do siebie samej.
Wiele ciekawych myśli przetrwało w notatkach czynionych na skrawkach papieru, liścikach do męża, nagraniach telewizyjnych i radiowych.
1. "Wolę być czarną owcą. Bo czarne wyszczupla."
2. "Życie nie jest największą wartością. Życie jest jedyną wartością."
3. "Myślę, że ateizm, podobnie jak wiarę, odkrywa się w sobie z czasem. Najpierw słuchamy tego, co opowiadają nam rodzice, ale pewnego dnia zaczynamy pytać i zastanawiać się samodzielnie, o co w tym chodzi..."
4. "Nie radzimy sobie z banalnym rytuałem umierania. Nie ma takiego przedmiotu w szkole "przygotowanie do śmierci"... W kościele? Wolne żarty! To raczej straszenie Sądem Ostatecznym i trąbami jerychońskimi. Na bogato!"
5. Żartowała, że po śmierci chce być skremowana, by po raz ostatni puścić dymek.
6. Krytykowana za dwie aborcje i stosunek do eutanazji, bała się wielu rzeczy, oprócz śmierci.
7. Miała za sobą co najmniej dwie próby samobójcze, według najbliższych - żyła jakby ciągle przed czymś uciekała...
8. Nie lubiła szkoły, bo nauczyciele wydawali się jej przemądrzali, a uczniowie dziecinni, wiele lat pobierała naukę w domu, podejrzewana o spektrum autyzmu. Wedle autorki biografii, zbyt łatwo dziś przylepia się łatki zaburzeń cechom, które świadczą o indywidualności człowieka...
9. Nie lubiła dzieci, za to kochała psy, już jako dziecko wybrała psa w prezencie, zamiast roweru.
10. Miała niesamowite poczucie humoru, także na swój temat - mawiała, że jest nienachalna z urody lub że jako dziecko wyglądała jak mała purchawka.
Umarła, jak żyła - zbyt skromna, by zaprzątać innym głowę swoją osobą.
wtorek, 4 maja 2021
Wyspa jest kobietą...
To taki żarcik, ja w wianku :-) , ale wianek cudny, prawda?

































