Nie czytam przepowiedni, nie wierzę w czytanie z gwiazd, nie znam się na numerologii.
Dziś, gdy imiona nadaje się przypadkowo, raczej wedle upodobań rodziców dziecka, to nawet z charakterystyki imienia trudno coś o osobie czy jej przyszłości powiedzieć.
Niedawno bratowa zaproponowała zabawę w przepowiadanie zdarzeń nadchodzącego roku.
Otwórz książkę, jaką masz pod ręką na 33. stronie , a wyjdzie ci, co cię czeka w najbliższej przyszłości.
Zastosowałam się do instrukcji, przebiegłam wzrokiem treść podanej strony i wyszły mi problemy spadkowe.
Eeee tam, jedne dopiero co rozwiązane, u notariusza przyklepane, ki diabeł? bzdury jakieś!
I nie uwierzycie! Przedwczoraj telefon do męża, że zmarła jego macocha czyli druga żona mojego teścia.
Zostało mieszkanie, spadkobierców mus ustalić, jeden za granicami kraju, zanim się sprawę załatwi do końca, czynsz, media i podatki ktoś musi płacić...
No i masz babo placek! Przypadek to, czy spełnienie przepowiedni?
A mógł teść sprawy za życia uregulować i problemów rodzinie oszczędzić!
Nie lepiej to spokojnie żyć?