Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olbrychski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olbrychski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 sierpnia 2017

W ogniu pytań...

W TVP Kultura natknęłam się niedawno na program sprzed lat pod nazwą „ 100 pytań do…”
Pewnie przełączyłabym na następny kanał, gdyby nie osoba przepytywanego czyli Daniela Olbrychskiego. Wtedy miał niewiele ponad 40 lat. Pytania zadawali kolejno dziennikarze zgromadzeni w studiu, odpowiedzi aktora bardzo mnie zainteresowały, starałam się zapamiętać i zapisać jak najwięcej, bo pomyślałam, że to dobry materiał na post.

Czy aktorstwa można się wyuczyć czy trzeba jednak mieć talent?
Uważam, że do wszystkiego trzeba mieć talent. Ja, dajmy na to, mógłbym nauczyć się naprawiać samochody, ale bez talentu byłbym miernym mechanikiem…
Występuje pan w wielu polskich i zagranicznych produkcjach, czy wybiera pan role, za które lepiej płacą?
To prawda, występuję we Francji, Rosji, ale nie jest to kwestia tego, ile kto zapłaci, jeśli zainteresuje mnie rola u polskiego reżysera, to zagram u niego.
Gdzie woli pan żyć, w Polsce czy w Paryżu? Gdzie czuje się pan bardziej u siebie?
Teraz więcej mieszkam w Paryżu, czuję się tam dobrze, choć tak duże miasto jest męczące. Zawsze jednak gdy ląduję na Okęciu czuję się u siebie, czuję, że wracam do siebie. W Paryżu pracuję i pomieszkuję.
Co jest najtrudniejsze w zawodzie aktora?
Czekanie. Produkcja filmowa w Polsce jest tak zorganizowana, że czasami czekamy na swoją kolej kilka godzin, bez żadnego zaplecza, choćby w postaci herbaty czy posiłku. Widocznie organizatorom planu wydaje się, że aktor tyle zarabia, iż może czekać , nic nie jeść , nie pić i nie spać.
Czasem wole występować z koniem, bo koniom należy się przerwa, woda i obrok, więc przy okazji i ja coś skorzystam. Za granica jest to nie do pomyślenia…

Czy chciałby pan spróbować swych sił po drugiej stronie kamery?
Na razie jeszcze nie, póki mogę przytulać w scenach piękne aktorki zamiast patrzeć z daleka, to wolę występować…
Powtarzana jest legenda, że Cybulski ukazał się panu po śmierci, czy to prawda?
Opowiadałem to już wiele razy, więc powtórzę w skrócie – pracowałem z nim raz, obserwowałem wiele razy, podziwiałem łączył nas styl grania. Jakoś spektakularnie jako duch nie pojawił się, ale czułem jakąś szczególną energię, cokolwiek to było, wiedziałem, że to ON.
Jak anegdota wiąże się z powstaniem filmu Wajdy BEZ ZNIECZULENIA?
Byłem kiedyś w związku nieformalnym z Marylą Rodowicz. Rozstaliśmy się, a właściwie to ona mnie zostawiła. Mówię, kiedyś do Wajdy, ze musiałem odciąć sobie to i owo bez znieczulenia. On mi na to: czekaj, czekaj, to będzie dobry tytuł dla nowego filmu według scenariusza Agnieszki Holland. Ot i cała anegdota.
Porównywano pana z amerykańskimi idolami, z Cybulskim, a jak pan na to reagował?
Nie da się powtórzyć , naśladować innej osoby, można próbować, ale inne są realia, osobowość aktora, każdy ma odmienne wyobrażenia. Nie wszyscy mnie widzieli w rolach z Trylogii, trwały spory czy powinienem zagrać Kmicica, ale jeden z zagranicznych aktorów powiedział: jeżeli w Polsce kłócą się o nie zagrane jeszcze przez ciebie role, to znaczy jesteś kimś.

(portret aktora : Flickr by P.Drabik)