Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczepienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczepienia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 maja 2021

Pozory sukcesu...

 

Majówka minęła, pogodą nie rozpieszczała, ale media licznie donoszą o sukcesie szczepionkowym naszego rządu.

Główne hasło - zaszczep się w majówkę!

Wszystko pięknie, kto zdobył skierowanie, a mieszkał w pobliżu mógł podejść (podjechać) i nadstawić ramię.

Mimo istnienia potężnego ruchu antyszczepionkowego rodacy tłumnie ruszyli do punktów mobilnych, przynosili krzesełka, termosy, stali godzinami na deszczu i chłodzie.

Podziwiałam i dziwiłam się jednocześnie, bo nie lubię marznąć, stać długo w kolejkach i udawać, że wszystko to dla mojego dobra. Dziennikarzy porozsyłano w różne strony kraju, by rejestrowali jak licznie i chętnie Polacy stawiają się na wezwanie ministerstwa zdrowia.

Zaszczepiono bardzo dużo osób, należy się cieszyć, oby tylko część nie wylądowała w łóżkach z zapaleniem płuc. Ale to już czepialstwo.

Chodzi mi raczej o co innego. Rozmawiając z różnymi osobami z różnych zakątków Polski mam wrażenie totalnego bałaganu w temacie szczepień oraz uprzywilejowania prywatnej służby zdrowia.

Zarezerwowano tysiące szczepionek na majówkową akcję, gdy tymczasem w wielu miejscowościach nie ma terminów szczepień na maj i czerwiec, a chętni nadal uprawiają turystykę szczepionkową i to do bardzo odległych miejscowości Czy ktoś więc kontroluje rozdzielnik tych leków?

Uruchomiono setki dodatkowych punktów szczepień , często z funduszy samorządowych, ale brakuje dla nich szczepionek, stoją puste, a jednocześnie nie można doliczyć się 700 tysięcy szczepionek w skali kraju. Starczyłoby dla 10 takich miast, jak moje.

Bulwersuje także przykład, który znam od bliskiej osoby. Próby zapisania się na szczepienie wedle rocznika drogą rządową spełzły na niczym, natomiast dzięki korzystaniu z prywatnej służby zdrowia osoba zainteresowana szczepieniem mogła zarejestrować się bez problemu, wybierając dzień, godzinę, a nawet rodzaj szczepionki.

Zdarzają się także pomyłki w przesuwaniu ozdrowieńców na późniejsze terminy szczepienia, skoro mają przeciwciała, to muszą odczekać co najmniej okres 3 miesięcy. Mąż znajomej dowiadywał się, na kiedy przesunięto mu termin szczepienia i okazało się, że nie figuruje w ogóle w systemie. Musiał interweniować u lekarza rodzinnego, by pogrzebał w systemie i wygenerował nowy termin szczepienia.

Mój brat szczepił się daleko od domu, musiał wziąć dzień urlopu, natomiast pewna starsza pani dostała termin, szczepienie w Bydgoszczy, załatwiła sobie transport, po czym 5 razy zmieniano jej terminy, godziny i w końcu miasto. Bardzo jej to podniosło ciśnienie przy okazji.

Nie wiem więc, czy rząd może ogłosić z czystym sumieniem swój szczepieniowy sukces majówkowy, ja mam duże wątpliwości i orderu nie dam!