Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osiedle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osiedle. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 sierpnia 2018

Scenka osiedlowa...


Byłam świadkiem tej scenki, a podobnych na osiedlach pewnie sporo. Na balkonie stał sobie pan w średnim wieku i palił e-papierosa.
Pod balkonem spacerowała pani z dużym psem. W pewnym momencie pies zostawił na trawniku pod balkonem sporą kupę.

- Halo, proszę pani, dlaczego nie sprząta pani po swoim psie? - odezwał się pan z e-papierosem
- O co panu chodzi? Nie sprzątam,bo od tego są służby!
- A widziała tu pani kiedyś jakieś służby?
- Wszystkich się pan tak czepia?
- Pani zdaje się mieszka w tamtym bloku, poznaję z widzenia, a przychodzi pani aż tutaj, pod mój balkon...
- Trawniki są publiczne, nie będzie mi pan mówił, gdzie mam psa wyprowadzać!
- Skoro trawniki są publiczne, to dlaczego przed Waszym blokiem postawiono tablicę ZAKAZ WYPROWADZANIA PSÓW?
- To jest teren wspólnoty...
- Czyli u siebie chcecie mieć czysto, a ja mam wąchać psie odchody, bo pewnie nie pani sama ma psa we wspólnocie?
- Zaraz widać, że nie lubi pan zwierząt!
- A pani chyba nie lubi ludzi...

sobota, 21 października 2017

Odpowiedzialność zbiorowa

Niestety znów będzie o śmieciach, ale nie będę Was zanudzać wykładem.
Co mają śmieci do odpowiedzialności zbiorowej?
A mają i to dużo!
Na naszym osiedlu pojawiły sie jak grzyby po deszczu wiaty śmietnikowe, zamykane na klucz. Miało byc lepiej, czyściej. jedna wiata na dwa-trzy bloki, zależnie od lokalizacji. Korzystających niewielu, a więc o porządek i solidną segregację powinno być łatwiej.

Teoretycznie...
Okazuje się, że bałagan podobny jak poprzednio, zdarzają sie nawet worki pozostawione przed wiatą, bo ktoś zapomniał klucza. Zdarzają się otwarte drzwi, jakby zapraszały - kto chce niech wrzuca...
Niektórzy lokatorzy jakby nie widzieli kontenerów, po prostu zostawiają luzem garderobę, buty, chleb na posadzce lub na kontenerach, bo wieko podnieść to już wyższa szkoła jazdy. A ten chleb, to przepraszam, dla kogo, skoro wiata zamykana?

Oczywiście segregowanie odpadów niektórzy mają w głębokim poważaniu i nie mówię o jakimś super specjalnym segregowaniu, ale żeby szkło do szkła a papier do papieru...
Sama mam z tym problem, bo mieszkanie nie takie duże, aby mieć kilka pojemników, ale staramy się plastik, papier i szkło wyrzucać oddzielnie.

Okazało się, że po pewnym czasie od wprowadzenia wiat śmietnikowych wywieszono w gablocie pismo do lokatorów:

W związku z zaobserwowanym zjawiskiem odejścia od segregacji śmieci do odpowiednich pojemników, administracja osiedla jest zmuszona podnieść opłaty za wywożenie odpadów.

Rozumiem administrację, ale buntuję się jednocześnie przeciw nakładaniu na mnie kary za bezmyślność innych lokatorów, a jak mam udowodnić, że ja śmieci segreguję? W blokach osiedlowych jest to niemożliwe, chyba...
Mój bratanek mieszka w Szwajcarii i tam jakoś nie ma problemu z odpadami i chyba społeczeństwo jest bardziej świadome.
U nas, jak powiedział niedawno mój sąsiad, przepisy są po to, by je łamać.
Czy my, Polacy mamy to we krwi?

czwartek, 24 września 2015

Cyrk przyjechał!

Na moim osiedlu rozgościł się namiot cyrkowy z całym dobrodziejstwem dookoła. Nigdy nie przepadałam za przedstawieniami cyrkowymi, nawet jako dziecko bałam się, że z ławek na widowni spadnę na klepisko, a postać clowna raczej przerażała niż bawiła. jakoś nie śmieszyło mnie takie zachowanie na granicy upojenia alkoholem i upośledzenia. No ale każdy ma inne poczucie humoru i ma prawo śmiać się z czego innego...
Z moim dzieckiem byłam w cyrku tylko raz, jeśli potem szedł to z babcią. Niektórzy nazywają wyczyny cyrkowców sztuką, a obserwując czasami w Tv popisy akrobatyczne, żonglerkę czy sztuczki magiczne mogę się zgodzić, że wymagają owe umiejętności pewnych uzdolnień i wielu godzin ćwiczeń.
Czemu jestem przeciwna to występom zwierząt w cyrku, zwłaszcza dzikich. Bo psy, koty, papugi ich właściciele uczą czasem sztuczek, którymi popisują się przed znajomymi lub w skrajnej postaci nagrywają i umieszczają na kanale youtube. Chociaż też nie śmieszy mnie ubieranie psów, zwłaszcza pudli w głupie ubranka, kapelusze i wymaganie chodzenia na 2 łapach.
Ale dzikie zwierzęta i sztuczki cyrkowe to już zupełne nieporozumienie. Ani to ładne, ani zabawne i moim zdaniem jakieś takie upokarzajace. o ile piękniej, dostojniej, naturalniej wyglądają wszystkie te zwierzęta w naturalnym środowisku. Nawet jeśli są dobrze traktowane przez treserów, robią rzeczy, do których nie zostały stworzone.


Innym problemem jest ciągłe przewożenie zwierzaków z miejsca na miejsce w ciasnych samochodach i przetrzymywanie w karygodnych warunkach. W ogrodach zoologicznych mają chociaż duże wybiegi, imitujące warunki naturalne, w cyrkach poza kawałkiem trawnika w środku miasta i areną cyrkową niczego innego nie znają. Ludzie podchodzą blisko ogrodzenia, głośno nawołują, rzucają pokarm. Zastanawiałam sie czy taka bliskość kilku słoni nie jest dla przechodniów niebezpieczna? Wszak słonie potrafią się nieźle zdenerwować, a wtedy aluminiowe ogrodzenie zda się na nic...


Wszystkie te lamy, słonie, wielbłądy, nawet żyrafa spacerujące między śmierdzącymi paliwem samochodami, a ogrodzeniem robiły smętne wrażenie i wcale nie wyglądały na dumnych przedstawicieli świata dzikich zwierząt...

piątek, 10 kwietnia 2015

Wielki Brat patrzy!

Na blogu Calluny komentatorzy poruszyli temat monitoringu. Postanowiłam też w tej sprawie zabrać głos, gdyż nie jestem wielbicielką monitorowania wszystkich i wszystkiego, ale moje doświadczenie pokazuje, że niestety w wielu przypadkach jest to wręcz konieczne. Stopień dewastacji bowiem w niektórych miejscach jest porażający i nie tylko ludzie z tzw. marginesu dokonują owych dewastacji czy kradzieży, ale często nasi sąsiedzi i nie tylko niewychowani nastolatkowie, ale także ludzie dorośli, z wyglądu porządni i kulturalni. Monitoring na osiedlach blokowych spotyka się coraz częściej, zwłaszcza tam, gdzie kradną samochody lub ich części, tam gdzie budowane są place zabaw dla dzieci. Monitoring w szkole, szpitalu, w banku nikogo nie dziwi. Dlaczego? Bo wielokrotnie donoszono o kradzieżach w szpitalach, złodzieje potrafili wynieść umywalki, deski sedesowe, komputery, nie mówiąc o drobiazgach samych pacjentów. Nie jest tajemnicą, że pracuję w szkole. Z początku monitoring obejmował boisko i wejście do szkoły, z czasem rozprzestrzenił się na korytarze, w niektórych szkołach podobno są kamery w salach lekcyjnych. Ale jak nie ma być kamer, skoro notorycznie niszczona była elewacja budynku, zalewane są łazienki, papier toaletowy znika w zastraszającym tempie, uczniowie chowają złośliwie kolegom ubrania lub plecaki, ryją po ścianach rylcami. Sama byłam świadkiem, jak na plac zabaw przed szkołą przyszła mama z dzieckiem, któremu zachciało się siusiu.I co zrobiła mama? Nie odeszła z dzieckiem na bok, gdzie rośnie dziki sad i miejsc ustronnych mnóstwo, ale poleciła dziecku załatwić potrzebę tuż przy ławce, na której siedziała, a z której korzystają też inne dzieci i inni rodzice. Czy w domu tej pani dziecko siusia obok kanapy? Mijając klomby na ulicach czasem spotykam ślady kradzieży kwiatów, choinek, ławek nawet. Z korytarza mojego bloku zginęła kiedyś gablota ogłoszeniowa, a z podwórka trzepak do dywanów. Gdy mój blok i kilka okolicznych zostało ocieplonych widziałam ,jak sąsiadka trzepała wycieraczkę spod drzwi o czysta ścianę z nowa elewacją. Brak słów!