Zbulwersowała mnie wiadomość najpierw z lokalnego radia, potem doczytałam w Internecie, że w naszym parku znaleziono ponad 500 martwych ptaków, głównie gawronów i kawek. Zamknięto natychmiast tę część parku, gdzie martwych ptaków było najwięcej, a jest to tzw. ptasia sypialnia, bo rosną tam stare, wysokie drzewa.
Na szczęście wykluczono ptasią grypę, której epidemia mogłaby być groźna dla ludzi. Podejrzewa się zatrucie pokarmowe. Zachodzi więc pytanie, z czym ową truciznę ptaki spożyły? Czy była to woda, czy karmę zatrutą ktoś podrzucił, czy próbował utylizować na terenie parku jakieś chemikalia? Każdy sposób jest karygodny, tym bardziej, że mógł byc groźny także dla psów, kotów, być może dla ludzi...
Faktem jest, że gawrony i kawki rozmnożyły się w mieście monstrualnie i bywają ulice czy części parku, gdzie trudno uniknąć upstrzenia przez ptaki siedzące na drzewach, ale żeby masowo truć?
Przy tej okazji przypomniały mi się doniesienia o próbach skrzywdzenia psów wyprowadzanych przez właścicieli. Jacyś okrutni, bezmyślni ludzie rzucają na trawniki kawałki kiełbasy z pinezkami, gwoździami, które połknięte mogą doprowadzić do śmierci czworonoga. Równie okrutne jest przywiązywanie psów do drzew w lesie, topienie kociąt i szczeniaków. Gdy szukałam ilustracji do tego posta i wpisałam w wyszukiwarkę słowa okrucieństwo wobec zwierząt, przeraziły mnie zdjęcia, które zobaczyłam. Dlatego oszczędzę ich moim czytelnikom.
Jakim trzeba byc człowiekiem, aby w ten sposób traktować zwierzęta? Mój mąż rzucił uwagę, że gdy ktoś robi takie rzeczy zwierzakom, niewiele mu brakuje, aby zrobił coś podobnego ludziom. Skąd tyle okrucieństwa ? Nawet zwierzęta nie traktują tak swoich ofiar...

