Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierzenia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2015

Sen mara, Bóg wiara...

Gabrysia Kotas zainspirowała mnie swoim komentarzem, opowiadając o powtarzającym się marzeniu sennym, nie pierwszym zresztą. Są bowiem osoby, które mają zadatki na tzw. medium czyli osoby, które w jakiś sposób kontaktują się z "tamtą" stroną. Oczywiście można do tego podchodzić sceptycznie. Ja też jestem raczej z tych, których bardziej przekonuje mędrca szkiełko i oko, ale...
Gabrysia przypomniała mi opowieści mojej babci Stefanii o tym, jak sprawdziły się jej "prorocze" sny, a było ich kilka, aż włos staje na baczność.
Sen pierwszy: córka mojej babci zmarła w czasie wojny na zapalenie płuc w wieku 2 lat i babcia zawsze na wiosnę sadziła na mogile świeże kwiaty. Jednej nocy śniło się babci, że przyszła do niej Jadzia i poskarżyła się, iż ktoś powyrywał wszystkie kwiatki i mogiła smutna taka... Babcia opowiedziała sen dziadkowi, który oczywiście zareagował typowo czyli stwierdził, że to TYLKO SEN. Babcia jednak nie dał za wygraną i zaciągnęła męża na cmentarz. Gdy zbliżali się do grobu córki, nogi się pod dziadkiem ugięły, bo okazało się, że faktycznie wszystkie kwiaty zniknęły i złodzieje straszny bałagan zostawili.
Sen drugi:mój ojciec był zapalonym żeglarzem słodkowodnym i często z kolegami na żaglówki wybywał. Jednej nocy babcia śniła o wypadku na jeziorze, w którym to żaglówka w czasie burzy przewróciła się i załoga zaczęła tonąć. Sen przerwany został, więc nie było wiadomo czy ktoś się utopił. Oczywiście mój ojciec dopiero po latach przyznał się, że faktycznie ledwo z życiem uszedł i tylko babcia dziwiła się, że wspomnianego lata już na żagle nie wrócił...
Sen trzeci: mój dziadek miał brata, który mieszkał daleko i gdy zmarł, pogrzeb urządzono skromny, a najbliższa rodzina tylko kondolencje wysłała, bo była zima, pociąg drogi i zdrowie już nie to, żeby taki szmat na pogrzeby jeździć. Moja babcia otrzymała wiadomość od zmarłego, że bez butów go pochowali i w stopy mu zimno.
Nie pamiętam już jakim sposobem, ale okazało się, że faktycznie, przez pomyłkę czy niedopatrzenie zakładu pogrzebowego zmarły pochowany został bez butów.
Oczywiście tych opowieści było więcej, jak chociażby o psach, które podobno wyczuwają obecność duszy zabłąkanej w naszym otoczeniu, wycie do pustej ściany, wpatrywanie się w pusty kąt pokoju itp.
A czy ktoś z was słyszał o czymś podobnym?