Przyszedł tym razem nie do mnie, szukał pani od chóru.
Zapytałam, co z jego śpiewaniem?
Odpowiedział, że najpierw się wypisał, bo tyle tych prób i nauki, ale pani od chóru poprosiła by został chociaż do występu w teatrze, bo się skład posypie, więc został.
Stwierdził jednak, że na razie ma głowę zajętą wyborami do samorządu szkolnego, będzie kandydował na przewodniczącego.
- A co, jeśli Cię znowu nie wybiorą?
- To mam szansę chociaż na wejście do zarządu.
- A jaki masz program wyborczy?
- Z tym jest problem, bo wszystkie pomysły związane są z pieniędzmi...
- No i gdzie tkwi haczyk?
- Byłem na spotkaniu trójek klasowych i pani powiedziała, że kasa pusta, ta samorządowa i szkolna...
- No to klops...
Rozmowie przysłuchiwała się starsza koleżanka Krzysia:
- Przecież możesz obiecać wszystko, o pieniądzach pomyślisz później!
- Ale to oszustwo, bilans musi wyjść na zero!
- A co to znaczy?
- Też zapytałem na zebraniu i pani powiedziała, że nie można wydać więcej, niż się posiada, a jak kasa pusta, to trzeba oszczędzać lub zarobić.
- No to co napiszesz w programie wyborczym?
- Właśnie nie wiem, chyba będę liczył na to, że mnie polubią...
- Oj, Krzysio, bez obietnic marne szanse, każdy na coś czeka...
- Ale bilans musi wyjść na zero!
- Powiedz to wyborcom.
Z ostatniej chwili: kończąc pisanie tego posta usłyszałam wypowiedź prezesa wszystkich prezesów:
" To ONI rozdawali pieniądze, MY prowadzimy politykę społeczną"
I wszystko jasne!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopiec. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 września 2019
niedziela, 17 września 2017
Z Krzysiem o wakacjach...
Przynoszę kolejną relację rozmowy z Krzysiem.
Część czytelników zna go dobrze, rezolutny chłopiec, który odwiedza mnie w bibliotece i prowadzimy ciekawe dysputy o życiu...
Krzyś odwiedził mnie w drugim tygodniu szkoły, obejrzał książki na wystawce, pokręcił się i stanął koło biurka.
Na koszulce napis: too cool to school, na buzi jak zwykle uśmiech.
Czekam. On też czeka, bo koleżanka szuka bajki w koszyku z małymi książkami dla dzieci.
- Dzień dobry, Krzysiu, co słychać?
- proszę pani, a tam wisiał mój rysunek, który zrobiłem dla pani w świetlicy.
- wisiał, ale tak się zakurzył, że chyba będziesz musiał zrobić nowy…
- no pewnie, ma się rozumieć !
- jak twoje wakacje?
- normalnie...
- ale wyjeżdżałeś gdzieś?
- taaak, byłem w Gdyni w oceanarium…
- to super, ja jeszcze nie byłam
- eee tam, we Wrocławiu lepiej, w tej Gdyni to wielka ściema, tylko część zwierząt jest prawdziwa...
- a reszta?
- sztuczna albo wypchana…
- ale przynajmniej nad morze mama cię zabrała
- nie mama, z tatą byłem…
- to fajnie, spędziliście sporo czasu?
- a mój pies jak tęsknił! ciągle na parapecie okna siedział i nie chciał jeść!
- no tak, bo bardzo cię lubi i na pewno cieszył się z twojego powrotu
- bardzo, nawet z nikim nie chce chodzić na dwór, tylko ze mną
- to chyba miłe?
- no nie bardzo, bo zawsze kupę robi i muszę po nim sprzątać…
- a jak w szkole, tęskniłeś za kolegami z klasy?
- trochę, ale nie tęskniłem za hałasem, głowa mnie boli
- ja tez nie mogę przywyknąć do tych decybeli
- a co to decybele?
- to taka miara głośności, zbyt duża ilość może być groźna dla zdrowia
- ja żałuję, że mama zostawiła mnie dłużej w przedszkolu, bo teraz byłbym już w starszej klasie i nie musiałbym słuchać tych piszczących dziewczyn
- myślisz, że starsze nie piszczą?
- niech mnie pani nie straszy, myślałem, że tylko maluchy hałasują…
- dziś nic nie wypożyczasz?
- nie, przyszedłem się tylko przywitać…
I poleciał za koleżanką, bo przyszli dwaj chłopcy z 5 klasy po "Chłopców z Placu Broni". Podglądali, który ma "chudszą" książkę. Gdy tłumaczę, że to zależy od grubości papieru i wielkości czcionki, jeden z nich wyraził nadzieję, że może w tej cieńszej pominęli jednak jakieś fragmenty...
Część czytelników zna go dobrze, rezolutny chłopiec, który odwiedza mnie w bibliotece i prowadzimy ciekawe dysputy o życiu...
Krzyś odwiedził mnie w drugim tygodniu szkoły, obejrzał książki na wystawce, pokręcił się i stanął koło biurka.
Na koszulce napis: too cool to school, na buzi jak zwykle uśmiech.
Czekam. On też czeka, bo koleżanka szuka bajki w koszyku z małymi książkami dla dzieci.
- Dzień dobry, Krzysiu, co słychać?
- proszę pani, a tam wisiał mój rysunek, który zrobiłem dla pani w świetlicy.
- wisiał, ale tak się zakurzył, że chyba będziesz musiał zrobić nowy…
- no pewnie, ma się rozumieć !
- jak twoje wakacje?
- normalnie...
- ale wyjeżdżałeś gdzieś?
- taaak, byłem w Gdyni w oceanarium…
- to super, ja jeszcze nie byłam
- eee tam, we Wrocławiu lepiej, w tej Gdyni to wielka ściema, tylko część zwierząt jest prawdziwa...
- a reszta?
- sztuczna albo wypchana…
- ale przynajmniej nad morze mama cię zabrała
- nie mama, z tatą byłem…
- to fajnie, spędziliście sporo czasu?
- a mój pies jak tęsknił! ciągle na parapecie okna siedział i nie chciał jeść!
- no tak, bo bardzo cię lubi i na pewno cieszył się z twojego powrotu
- bardzo, nawet z nikim nie chce chodzić na dwór, tylko ze mną
- to chyba miłe?
- no nie bardzo, bo zawsze kupę robi i muszę po nim sprzątać…
- a jak w szkole, tęskniłeś za kolegami z klasy?
- trochę, ale nie tęskniłem za hałasem, głowa mnie boli
- ja tez nie mogę przywyknąć do tych decybeli
- a co to decybele?
- to taka miara głośności, zbyt duża ilość może być groźna dla zdrowia
- ja żałuję, że mama zostawiła mnie dłużej w przedszkolu, bo teraz byłbym już w starszej klasie i nie musiałbym słuchać tych piszczących dziewczyn
- myślisz, że starsze nie piszczą?
- niech mnie pani nie straszy, myślałem, że tylko maluchy hałasują…
- dziś nic nie wypożyczasz?
- nie, przyszedłem się tylko przywitać…
I poleciał za koleżanką, bo przyszli dwaj chłopcy z 5 klasy po "Chłopców z Placu Broni". Podglądali, który ma "chudszą" książkę. Gdy tłumaczę, że to zależy od grubości papieru i wielkości czcionki, jeden z nich wyraził nadzieję, że może w tej cieńszej pominęli jednak jakieś fragmenty...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


