Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skoki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 września 2020
Leć, synku leć!
Na spełnienie tego marzenia syn czekał ponad rok.
Dostał w prezencie voucher na skok spadochronowy, ale warunkiem była własciwa waga uczestnika czyli do 100 kg w ubraniu i butach.
Ułomkiem nie jest, a waga nie kłamie...
Ambitnie więc syn przystapił do zbijania wagi dzieki diecie i ćwiczeniom.
gdy juz zblizał się do ideału, ogłoszono pandemie i wszystkie imprezy oraz usługi odwołano.
Weszcie nadszedł ten dzień, ustalono termin i zaproszeni zostaliśmy do kibicowania.
Nie powiem, że jako matka byłam zachwycona, ale czego się nie robi dla szczęścia jedynego dziecka.
Pojechalismy do Kazimierza Biskupiego i obserwowaliśmy przygotowana do skoków.
Na lotniksu aeroklubu najpierw wpadła nam w oczy strefa lądowania skoczków. Tutaj musieli trafić z wysokości 4 tysięcy metrów, a niektórzy z 10 tysiecy. Nie wszyscy trafiali, ale płyta lotniska spora jest...
Dzięki podglądaniu innych skaczących tandemów uspokoiłam się nieco, bo wyglądało to wszystko bardzo bezpiecznie - najwazniejsz, by spadochron po prostu się otworzył.
Taki sympatyczny samolocik wynosi skoczków wraz z instruktorami na spore wysokości nad lotniskiem...na wysokości 4 tysięcy metrów wyskakują kolejno, spadają bewładnie do wysokości 1,5 km nad ziemią i wtedy otwiera się spadochron.
W tym kosmicznym hangarze składano na powrót czasze spadochronów, by zmiescić je w całkiem niewielkich plecakach.
Przed wylotem syn wypełnił stosowne dokumenty, został zważony i czekał na wywołanie przez instruktora z tandemu.
Otrzymał uprząż skoczka i szczegółowe instrukcje, jak postępować w trakcie przelotu samolotem i w czasie skoku.
Nagrywano także film z całosci przedsięwzięcia.
My w tym czasie kibicowalismy innym skoczkom indywidualnym i w tandemach.
Tuż nad naszymi głowami latały malutkie samolociki, bo w tym aeroklubie można było też wykupić przeloty turystyczne.
Ostatnie przygotowania , sprawdzenie uprzęży i skoczkowie wraz z opiekunami udali się do samolotu.
Długo wyglądalismy na niebie punkcików i kolorów, samolot krążył nad lotniskiem, najpierw wyskoczyło dwóch skoczków na mniejszej wysokości, po czym samolot poszybował znowu w górę.
Już miałam wątpliwości czy w ogóle doczekamy się skoków, a nuż ktoś spanikował, ale wreszcie ujrzeliśmy zapowiadany biało-niebieski spadochron, który przybliżał się z każdą minutą.
Wreszcie są! miękkie lądowanie, przybita z instruktorem piątka i odniesienie czaszy spadochronu do hangaru.
Na koniec dyplom dla skoczka i wymiana wrażeń w strefie wypoczynkowej.
To była pełna wrażeń niedziela i powiem Wam, że nie wiem czy sama nie skoczę ze spadochronem w swoje okrągłe urodziny...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





