Pokazywanie postów oznaczonych etykietą albumy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą albumy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 grudnia 2015

Z rodziną na zdjęciu...

Czy lubicie przeglądać rodzinne albumy? Coraz mniej chyba jest teraz albumów w wersji tradycyjnej. Nawet ramki do zdjęć są teraz elektroniczne, zdjęcia zmieniają się co jakiś czas i nigdy nie patrzysz na to samo ujęcie. Ale każdy z nas ma w domu albumy zdjęć papierowych, zbiory wspomnień ze swego dzieciństwa i młodości, często także zbiory będące kroniką całej rodziny kilka pokoleń wstecz.
Sama czynność oglądania takich albumów ma w sobie coś magicznego, jeśli jeszcze ktoś ubarwia przegląd pamiątek pięknymi opowieściami...Maja jednak takie albumy swoje wady: są bardzo pracochłonne i zajmują dużo miejsca. Wielu z nas dziś gromadzi swoje zbiory w wersji cyfrowej, oglądanej w komputerze lub na ekranie telewizora. Po wakacjach często spotykamy się z rodziną i wymieniamy wrażeniami z wakacji, a ilustracją są fotki wakacyjne, łatwe do przeniesienia na pen-drivie lub pamięci zewnętrznej.
Znajoma opowiadała mi kiedyś, że gdy w czasie powodzi dom jej rodziców uległ zniszczeniu, to wszyscy najbardziej żałowali zdjęć, które przepadły, bo nie da się odtworzyć fotografii sprzed lat, a uwiecznieni na nich dziadowie i pradziadowie już dawno nie żyją. Wiele takich rodzinnych pamiątek, a zarazem fragmentów naszej ojczystej historii poginęło w czasie zawieruchy wojennej lub w czasie pożarów.
Ostatnio oglądałam na spotkaniu rodzinnym zdjęcia z czasów młodości i okazało się, że większość osób obecnych na moim weselu już nie żyje, a gdyby nie zachowane fotografie to nie pamiętałabym nawet niektórych ciotek lub znajomych rodziców. Na innych zdjęciach widnieją dalsi członkowie rodziny ze strony zarówno matki jak i ojca i gdy zaczyna brakować seniorów rodu, coraz trudniej przychodzi przypomnieć sobie imiona, nazwiska i koligacje.
Przy okazji takie zdjęcia przypominają nam jak zmienia się nasza fizjonomia, ubrania, wystrój domów itp.
A czy zdarza się Wam, że z niechęcią odkładacie na bok lub odwracacie zdjęcia, na których uwieczniono osoby, które wyrządziły Wam jakąś krzywdę?
Bo zdjęcia te przypominają zdarzenia, o których nie chcemy pamiętać...
Z drugiej strony, jak zauważyłam, kobiety głównie noszą przy sobie małe zdjęcia dzieci, męża, rodziców, a portrety bliskich w skromnych ramkach trzymamy w pracy na biurkach lub w szufladach. Ja mam np.medalion na łańcuszku, a w nim miniatury portretów męża i syna. Oczywiście czas się na nich zatrzymał...
Ciekawe skąd wzięło się powiedzenie, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu i to do połowy?